Rozwiązania na wyjątkowe czasy - choć w ocenie prawników nie do końca doskonałe - mogą dać szansę na to, jak mówią, że sądy nie zostaną całkowicie sparaliżowane, a po koronawirusie, z mniejszymi trudnościami wrócą do pełnej pracy. Liczą też na to, że zastosowana przez resort proteza przetrwa znacznie dłużej, a rozwiązania informatyczne, a nawet teleinformatyczne będą w sądach częściej stosowane. 

Czytaj: Doręczenia pism w dobie koronawirusa - czas na sądy online>>

Przypomnijmy, zgodnie z zaleceniami MS, sądy w całym kraju wstrzymały "wysyłki pism, z którymi związane są środki odwoławcze i inne terminy procesowe (sądowe), z wyłączeniem spraw pilnych, egzekucyjnych i wieczystoksięgowych". To spowodowało, że sądy same z siebie zaczęły stosować rozwiązania informatyczne - np. w Sądzie Okręgowym w Warszawie od 23 marca biuro podawcze drukuje e-maile z pismami procesowymi zawierającymi środki odwoławcze. 

 


Wirus zamyka pocztę - wysyłka i wnoszenie pism online

Już we wstępnej wersji, którą Prawo.pl opisywało na początku tygodnia, resort proponował by w czasie trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, albo w przypadku zaprzestania działania operatora pocztowego świadczącego usługi powszechne, było można wnieść pismo procesowe do sądu przy użyciu platformy e-PUAP lub poczty elektronicznej. 

Teraz idzie o krok dalej. W dopracowanym projekcie, który trafił do Sejmu, znalazł się przepis, zgodnie z którym takie same możliwości jak przy wnoszeniu pism procesowych będą przy ich doręczaniu przez sąd. Czyli doręczanie będzie możliwe przy użyciu platformy e-PUAP, portalu informacyjnego sądów powszechnych albo, jeżeli pismo nie może być doręczone stronie w ten sposób, na podany przez nią adres poczty elektronicznej.

Czytaj: MS rozszerza katalog spraw pilnych - zmiany w projekcie noweli specustawy>>

Zgodnie z propozycją MS, pismo będzie uważane za wniesione z chwilą wprowadzenia go do środka komunikacji elektronicznej i nadania na adres poczty elektronicznej sądu wskazany na stronie internetowej sądu. Powinno być opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym strony.

Równocześnie w projekcie założono, że jeśli adres poczty elektronicznej został wskazany we wcześniejszym piśmie procesowym, a tożsamość strony nie budzi wątpliwości, może ono mieć formę dokumentową bez konieczności opatrzenia kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Forma dokumentowa w szczególności może mieć postać cyfrowego odwzorowania pisma opatrzonego odręcznym podpisem - czyli skanu.

Stronę przeciwną poinformuje sąd

Do takiego pisma procesowego wniesionego online będzie można dołączyć załączniki w formie dokumentowej w postaci odwzorowania cyfrowego załączników mających formę pisemną (skany). W razie potrzeby sąd włączy wówczas do akt ich wydruki. Co ważne, strona wnosząca pismo procesowe poprzez internet nie będzie zobowiązana do doręczenia odpisu pisma stronie przeciwnej. W takim przypadku doręczenia odpisu dokona sąd.  

Z kolei jeśli chodzi o doręczenia pism z sądu, to dniem doręczenia - w myśl projektu - jest dzień wskazany w otrzymanym przez sąd potwierdzeniu dostarczenia przy użyciu platformy ePUAP, portalu informacyjnego sądów powszechnych albo w systemie teleinformatycznym. - W przypadku braku potwierdzenia domniemywa się, że pismo zostało doręczone z upływem siedmiu dni od jego nadania - zaproponowano. 

Autorzy projektu przewidzieli również sytuację kiedy nie ma pewności co do osoby wnoszącej pismo procesowe w taki sposób. Stosowany ma być wówczas ust. 2 art. 130 Kodeksu postępowania cywilnego - dotyczący braków formalnych.

 


Dobry kierunek, szansa na opanowanie chaosu

W ocenie prawników, nowe propozycje częściowo idą w dobrym kierunku, gdyż otwierają dwustronną komunikację pomiędzy sądem, a stronami, a także komornikami sądowymi.  - Tym samym otworzyło się pole do załatwienia wielu wpadkowych spraw, co pozwoli znacząco ograniczyć chaos, jaki pojawi się po wznowieniu tradycyjnej wysyłki pocztowej i pozwoli w minimalnym stopniu nadal procedować w sprawach - komentują adwokaci Grzegorz Prigan i Karol Pachnik. 

Dodają jednak, że dopuszczenie możliwości dwustronnej korespondencji z sądem, powinno wiązać się z rozważeniem większych uprawnień dla sędziów. Tak by mogli zakończyć większą liczbę spraw, niż tylko te z katalogu pilnych. - Postulujemy, aby to sędzia, gdy będzie absolutnie pewny, że nie narusza to prawa do rzetelnego procesu, mógł dalej procedować, a nawet zakończyć sprawę poprzez rozprawę on line. Warto wskazać, że ustawodawca powinien pozostawić furtkę dla stron, bo niekiedy tylko ugoda przed sądem lub tylko wydany wyrok może zakończyć spór. Szczególnie dotyczy to jednostek objętych dyscypliną finansów publicznych - wskazują. 

Konieczna korekta podpisu elektronicznego

W ich ocenie powinno zostać przeprowadzona "mała" korekta odnośnie formy podpisu elektronicznego.  - Tak aby było to spójne z innymi już obowiązującymi regulacjami - mówią. 

Proponują aby zapisano, że pismo procesowe wnoszone przez strony online "powinno być opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym".  Proponują też dopisanie, że w okresie epidemii, zagrożenia epidemicznego - spowodowanego zagrożeniem koronawirusem - nie przeprowadza się rozpraw ani posiedzeń jawnych, z wyjątkiem rozpraw i posiedzeń jawnych w sprawach określonych w art. 14a ust. 4 i 5. (z katalogu spraw pilnych) - oraz rozpraw i posiedzeń jawnych przeprowadzanych przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie ich na odległość.  Dodatkowo adwokaci proponują by zapisano, że w takim przypadku uczestnicy postępowania mogą brać udział w posiedzeniu sądowym, gdy nie przebywają w budynku sądu.

 


Na kwestie podpisu elektronicznego zwraca też uwagę sędzia Marcin Łochowski z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. - Z jednej strony można wnosić pisma procesowe sądu przy użyciu ePUAP-u, portalu informacyjnego sądu i poczty elektronicznej. Potem jest powiedziane, że generalnie pismo procesowe powinno być opatrzone kwalifikowanym pismem elektronicznym, co automatycznie ogranicza krąg podmiotów, które mogą to zrobić. Kwalifikowany podpis elektroniczny jest rzadko wykorzystywany. A potem jest zapisana jeszcze jedna możliwość - jeżeli adres poczty elektronicznej został wskazany wcześniej to dodatkowo potwierdzenie podpisem kwalifikowanym nie jest potrzebne.  Co to znaczy? Potwierdzony wcześniej czyli złożonym w zwykłej formie pisemnej, czy elektronicznie ale opatrzonym kwalifikowanym podpisem elektronicznym? – wskazuje sędzia. 

Nieprecyzyjnie i niekonsekwentnie

W ocenie adwokata Przemysława Rosatiego już sam przepis określający kiedy można korzystać z drogi online jest nieprecyzyjny. - A przez to może nie nadawać się do zastosowania. Przede wszystkim nie wiadomo czy operator ma zaprzestać całej działalności, co jest mało prawdopodobne, bo można zamknąć placówki, ale wykonywać inne usługi. Względnie czy ma zaprzestać działalności na określonym terytorium czy też w określonym zakresie czasowym lub przedmiotu swej działalności. Czy zaprzestaniem jest też zaprzestanie świadczenia usług całodobowych, a wiec np. czy po godzinie 20.00 (godzina zamknięcia ostatniej palcówki? Tak skonstruowany przepis jest zwyczajnie wadliwy - ocenia. 

Ma też wątpliwości, że wymiar sprawiedliwości posiada wystarczające rozwiązania techniczne pozwalające na takie sposoby komunikacji. 

- Ustawodawca, pomimo wprowadzanych ograniczeń w przemieszczaniu się ludności, jest też niekonsekwentny co do konieczności udawania się przez adresatów korespondencji sądowej na pocztę w celu jej odbioru - mówi.

Dodaje, że nieodebrana w czasie epidemii korespondencja, wysłana za pośrednictwem operatora pocztowego świadczącego usługi powszechne, powinna podlegać ponownemu doręczeniu po odwołaniu stanu zagrożenia. 

Brak wytycznych bezpieczeństwa

W ocenie radcy prawnego Katarzyny Abramowicz, współautorki serwisu specprawnik.pl, poważnym problemem jest natomiast brak wytycznych bezpieczeństwa - cybersecurity.

- Jako pełnomocnicy możemy już przedkładać pisma w postaci elektronicznej - czytaj jawnej. Innym istotnym problemem w korespondencji internetowej jest identyfikacja nadawcy i odbiorcy. Opisane przepisy jak w przypadku przepisów dotyczących pełnomocników regulują tę kwestię. Przydatne może byłoby rozważnie sytuacji łagodniejszej – jeśli nie mamy wiedzy lub nie potrafimy udowodnić że adresy mailowe tych odbiorców są rzeczywiście przez nich używane wtedy z pomocą może przyjść stosowanie profili zaufanych lub podpisu - mówi.

I dodaje, że trudno sobie wyobrazić, by firmy prywatne były zmuszone korzystać z drogich rozwiązań podpisu kwalifikowanego, skoro nie korzystały z niego do tej pory. - Może to być przyczyną upadków tych udogodnień, wolnego rozpowszechniania się praktyki zwłaszcza wśród osób prywatnych. Niewiele wiemy, a właściwie nic o zabezpieczaniu treści przekazywanych dokumentów w takim przedstawieniu, jeśli nie wspomina się w nim o ich szyfrowaniu - wskazując.

Dodaje, że na rynku są gotowe rozwiązania do przesyłek rejestrowych. - Choćby nasz e-polecony z potwierdzeniem odbioru potwierdzający niezaprzeczalnie zarówno nadanie jak i odbiór takiej wysyłki, plus zabezpieczający treść dokumentacji - wskazuje. 

Jej zdaniem skoro rozwiązania są ustawodawca powinien po nie sięgnąć.  - A co najmniej mieć wiedzę o tych technologiach i ją dopuszczać - mówi.