Konferencja AI Legal Change Summit 6 III 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Frankowicz za apelację zapłaci prawnikom kilka tysięcy złotych

Banki coraz częściej rezygnują z apelacji w sprawach frankowych, choć nadal mniej więcej co druga sprawa trafia do II instancji. Dla kredytobiorców oznacza to dalsze ponoszenie kosztów na pełnomocników. Znaczenie ma m.in. to, czy postępowanie apelacyjne toczyło się przed sądem okręgowym, czy sądem apelacyjnym oraz czy w postępowaniu apelacyjnym doszło do zmiany pełnomocnika reprezentującego stronę w I instancji.

Frankowicz za apelację zapłaci prawnikom kilka tysięcy złotych
Źródło: iStock

Apelacje od wyroków frankowych wnoszą głównie banki, bo to one w ogromnej większości spraw przegrywają w I instancji. Jak mówi Daniel Ostaszewski, radca prawny, mediator, syndyk FIROST Firlej & Ostaszewski Kancelaria Radców Prawnych sp. j., kiedy kredytobiorcy decydują się na środki odwoławcze, to często nie chodzi nawet o „rdzeń" sporu (nieważność umowy), tylko o kwestie uboczne, które dla klienta są realnie odczuwalne finansowo, jak chociażby niezasadne obcięcie odsetek albo spór o koszty procesu (w tym także zażalenia dotyczące rozstrzygnięć kosztowych).

Czytaj: Banki coraz częściej odstępują od składania apelacji w sprawach frankowych>>

Inaczej jest z kredytodawcami. Tutaj ciągle apelacji jest dużo, choć widoczny jest trend korzystny dla frankowiczów. Aktualnie mniej więcej w połowie przypadków banki nie składają apelacji, względnie uzależniają złożenie apelacji od tego, czy kredytobiorcy po wyroku w I instancji będą chcieli podpisać porozumienie kompensacyjne regulujące rozliczenie kwoty udostępnionego kapitału – podaje Michał Kaczmarski, adwokat z kancelarii Kaczmarski Żurowski Adwokaci.

 

Co bank to inna polityka

Tendencja jest taka, że spraw, w których banki nie składają apelacji, jest coraz więcej, ale bardzo dużo zależy od polityki stosowanej przez dany bank.

Są banki, które w dalszym ciągu apelują od każdego niekorzystnego dla siebie wyroku, ale są też banki, które nie składają apelacji, jeśli tylko klient zdecyduje się na dobrowolne rozliczenie z bankiem w drodze porozumienia kompensacyjnego. Wreszcie są też banki, które stosują pewne kryteria przy wyborze wyroków, od których nie apelują – wskazuje Wojciech Ciesielski, adwokat, Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych.

Jak zauważa Maciej Wojciechowski, radca prawny, Xaltum Kancelaria Radców Prawnych Barczak Rozpara sp.k., jeśli chodzi o składanie apelacji, to prym wiedzie Raiffeisen Bank International AG (byłe umowy tzw. Polbanku) czy też Bank BPH. – Czyli banki, które nie mają już chyba interesu w ochronie marki, gdyż wygaszają działalność w kraju – mówi nasz rozmówca.

Czytaj: Sądy szybciej rozwiążą spory frankowe, wstrzymania rat od złożenia pozwu>>

Różne modele rozliczeń

Każda kancelaria inaczej określa wynagrodzenie za prowadzenie sprawy w II instancji, ale przeważnie dla klientów nie będzie ono znaczącym obciążeniem finansowym.

Z perspektywy kredytobiorców II instancja nie wiąże się obecnie z istotnym ryzykiem ekonomicznym rozumianym jako koszty procesu. Decydujące znaczenie ma raczej przyjęty na rynku model rozliczeń z kancelarią, który najczęściej opiera się na wynagrodzeniu ryczałtowym uiszczanym na początku oraz - w wielu przypadkach - na dodatkowym wynagrodzeniu typu success fee, należnym po prawomocnym zakończeniu sprawy – mówi Rafał Olejnik, adwokat i partner zarządzający kancelarią Dowlegal.

Na wysokość kosztów wpływa to, czy postępowanie apelacyjne toczyło się przed sądem okręgowym, czy sądem apelacyjnym oraz czy w postępowaniu apelacyjnym doszło do zmiany pełnomocnika reprezentującego stronę w I instancji.

Od 2 tys. do nawet 8 tys. zł

Jeśli postępowanie apelacyjne prowadzone było przed sądem okręgowym, wówczas koszty zastępstwa procesowego wynoszą 50 proc. stawki minimalnej, a jeżeli w pierwszej instancji nie prowadził sprawy ten sam adwokat lub radca prawny – 75 proc. stawki minimalnej. Jeśli z kolei postępowanie apelacyjne toczyło się przed sądem apelacyjnym, wówczas koszty zastępstwa wynoszą 75 proc. stawki minimalnej, a jeżeli w pierwszej instancji nie prowadził sprawy ten sam radca prawny lub adwokat – 100 proc. stawki minimalnej – tłumaczy Wojciech Ciesielski.

Stawka minimalna uzależniona jest od wartości przedmiotu zaskarżenia. Najczęściej spotykanymi stawkami w postępowaniu apelacyjnym są 4050 zł (75 proc. z kwoty 5400 zł przy wartości przedmiotu zaskarżenia od 50 000 zł do 200 000 zł) oraz 8100 zł (75 proc. z kwoty 10 800 zł przy wartości przedmiotu zaskarżenia od 200 000 zł do 2 000 000 zł). W nietypowych sprawach trzeba więcej zapłacić pełnomocnikowi. Zdarzają się niższe wynagrodzenia. Dzięki temu, że spraw jest dużo i są one w pewien sposób do siebie podobne, nie są one przeważnie nadmiernie pracochłonne dla pełnomocników.

W naszej praktyce jest ono zwykle relatywnie umiarkowane i ma w pewnym sensie „techniczny" charakter, bo przy skali spraw i powtarzalności zarzutów wiemy, jak konstruować apelacje i jak odpowiadać na typowe argumenty. Najczęściej mówimy o kwotach rzędu 2000–3000 zł za postępowanie apelacyjne, z zastrzeżeniem, że widełki mogą wzrosnąć w sprawach nietypowych, z rozbudowanym materiałem dowodowym lub przy szczególnie obszernych zarzutach banku – podaje Daniel Ostaszewski.

Bywa też, że kancelarie nie pobierają odrębnego wynagrodzenia za postępowanie w II instancji.

- Jako kancelaria nie pobieramy dodatkowych opłat za apelację – nasza usługa obejmuje bowiem całość sprawy i stawiamy na transparentność w rozmowach z klientem. Jeśli sąd oddali apelację banku – to wynagrodzenie w postaci kosztów zastępstwa procesowego opłaca naturalnie bank, a nie klient – mówi Maciej Wojciechowski.

 

W kancelarii Kaczmarski Żurowski Adwokaci postępowanie apelacyjne wiąże się z koniecznością zapłaty połowy wynagrodzenia ustalonego za pierwszą instancję. Zazwyczaj kancelaria stosuje trzy modele wynagrodzenia, począwszy od takiego, w którym kredytobiorca musi zapłacić niewielką opłatę wstępną i zdecydowaną większość wynagrodzenia płaci po prawomocnym stwierdzeniu nieważności i rozliczeniu się z bankiem, a skończywszy na modelu wynagrodzenia ryczałtowego, w ramach którego kredytobiorca płaci najpierw całość wynagrodzenia za I instancję, a następnie ewentualne wynagrodzenie za II instancję, przy czym po wygranej zdecydowana większość uiszczonego wynagrodzenia jest zwracana kredytobiorcy przez bank w postaci zwrotu kosztów zastępstwa procesowego.

Wynagrodzenie za prowadzenie sprawy apelacyjnej w mojej kancelarii ustalane jest indywidualnie i uzależnione od stopnia skomplikowania konkretnej sprawy, w szczególności: rodzaju umowy kredytowej, wartości wypłaconego kapitału, posiadania przez kredytobiorcę statusu konsumenta, a także dotychczasowego przebiegu postępowania, jeżeli sprawa jest przyjmowana już w trakcie trwania postępowania sądowego – mówi Bartosz Czupajło, adwokat i partner zarządzający Czupajło Ciskowski Partnerzy.

Polecamy książki prawnicze