Mikołaj Kozak: Co dalej z CBA?
Nikt poważny nie kwestionuje potrzeby walki z korupcją. Problem w tym, że instytucja, która ma jej zapobiegać, od lat jest obiektem poważnych i powtarzalnych kontrowersji. Weto Prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy likwidującej CBA nie zakończyło sporu o tę instytucję. Państwo może funkcjonować z niedoskonałymi instytucjami – bo większość z nich taka właśnie jest. Gorzej funkcjonuje z instytucjami o mocno nadwątlonym zaufaniu społecznym. Weto zatrzymało zmianę, ale nie rozwiązało problemu - pisze Mikołaj Kozak, adwokat z Kancelarii Kulpa Kozak Adwokaci i Radcowie Prawni.

Prezydent uzasadnił swoją decyzję klasycznym argumentem systemowym: rozproszenie kompetencji CBA pomiędzy policję, ABW i Krajową Administrację Skarbową grozi „chaosem kompetencyjnym" i utratą ciągłości postępowań. Każdy, kto choć raz widział, jak wyglądają wielowątkowe postępowania korupcyjne, wie jedno: ich skuteczność nie zależy od przepisów, lecz od ludzi, informacji i nieformalnej wiedzy. A tego nie da się płynnie przetransferować z jednego organu do trzech innych w kilka miesięcy. W tym sensie weto było przewidywalne i – na poziomie operacyjnym – racjonalne.
Czytaj: Zmiany w nadzorze nad kontrolą operacyjną, czyli o konsekwencjach ich wdrożenia>>
Instytucja, wokół której narosły kontrowersje
Problem w tym, że CBA jest od lat przedmiotem nie marginalnych, lecz systemowych kontrowersji. Nie są to incydenty jednostkowe, lecz zjawiska powracające w różnych momentach funkcjonowania tej instytucji.
Przypomnijmy niektóre z nich. Tzw. afera gruntowa, jedna z pierwszych spektakularnych operacji CBA, zakończyła się wieloletnim sporem o legalność podjętych działań. Sprawa agenta Tomka wywołała z kolei nie tylko prawne, ale i etyczne pytania o istotę prowokacji, a przede wszystkim o to, czy machina państwowa powinna zajmować się poszukiwaniem ewentualnych kandydatów na przestępców, czy raczej tropić tych prawdziwych. Innymi słowy, rolą Centralnego Biura Antykorupcyjnego z pewnością nie powinno być kreowanie sytuacji korupcyjnych, lecz ich wykrywanie i dokumentowanie.
Czytaj też w LEX: Kontrola sądów krajowych nad stosowaniem środków inwigilacji elektronicznej na tle orzecznictwa ETPC >
Agent Tomek twierdził zresztą, że w sprawie willi Kwaśniewskich miał być nakłaniany do tworzenia fałszywych notatek operacyjnych, bo prawdziwy obraz rzeczy był nie na rękę jego mocodawcom, co z kolei wskazywało, że przeznaczono czas i niemałe pieniądze na szukanie sprawy na siłę. Postępowanie toczyło się 16 lat i zostało umorzone jeszcze za kadencji Zbigniewa Ziobry. Taki przebieg sprawy rodzi oczywiste pytania o zasadność i kierunek działań operacyjnych. Trudno wreszcie nie wspomnieć o fakcie prawomocnego skazania kierownictwa CBA i o zarzutach jej upolitycznienia i selektywnego wykorzystywania wobec przeciwników politycznych, choćby z wykorzystaniem Pegasusa. Wszystko to powoduje, że CBA nie jest instytucją neutralną w percepcji społecznej. Przykłady można by mnożyć – sprawa Mirosława G., wycieki materiałów operacyjnych do mediów.
Pozyskiwanie dowodów w wyniku kontroli operacyjnej i ich wykorzystanie - zobacz procedurę w LEX >
Jak pogodzić skuteczność z czystością systemową?
Świat nie jest, rzecz jasna, czarno-biały i nie byłoby uczciwe, rzetelne i rzeczowe kwestionowanie efektów pracy wielu ludzi w wielu sprawach tylko dlatego, że służbę trawiły rozmaite patologie. Przy takim uproszczonym podejściu należałoby konsekwentnie kwestionować sens istnienia także innych instytucji państwa, w tym sądów i prokuratury.
W praktyce spotkałem się z wieloma agentami rzetelnie prowadzącymi postępowania i wiem, jak dużym nadużyciem byłoby sprowadzanie problemu tej instytucji wyłącznie do wymiaru politycznego.
Czytaj też w LEX: Podstawy prawne dostępu prokuratora i sędziego do materiałów o zastosowanie kontroli operacyjnej >
Model wyspecjalizowanej służby z założenia ma też wiele zalet. Dylemat sprowadza się zatem do tego, czy lepiej mieć narzędzie skuteczne, ale kontrowersyjne, czy potencjalnie słabsze, ale „czystsze"?
Model wyspecjalizowanej służby ma niewątpliwe zalety – zapewnia ciągłość, koncentrację wiedzy i wyraźną odpowiedzialność. Jednocześnie generuje ryzyko, które w przypadku CBA ujawniło się wielokrotnie: nadmiernej autonomii i podatności na instrumentalizację. Rzeczywisty dylemat nie sprowadza się więc do wyboru między skutecznością a „czystością" systemową. Polega na tym, czy państwo potrafi stworzyć mechanizmy, które pozwolą pogodzić jedno z drugim. Weto Prezydenta ten problem zatrzymało. Nie rozwiązało go.





