Mec. Ślusarek: Ustawa anty-SLAPP ma chronić dziennikarzy i aktywistów, ale nie bezwarunkowo
Nowe prawo ma skutecznie chronić osoby i organizacje uczestniczące w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Ale nie będzie pozwalało na bezkarne rzucanie dowolnych oskarżeń - twierdzi adwokat Maciej Ślusarek, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego kierujący zespołem, który przygotował projekt tzw. ustawy anty-SLAPP.

Krzysztof Sobczak: Projekt anty-SLAPP jest już przedmiotem prac Sejmu, a organizacje obywatelskie i dziennikarskie opublikowały wspólny apel o pilne i rzetelne zajęcie się nim. Ale zaznaczyły, że budzi szereg zastrzeżeń. Czy opiniowały projekt w czasie prac nad nim w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego?
Maciej Ślusarek: Tak, większość z nich nadsyłała swoje uwagi. Częściowo zostały uwzględnione, częściowo nie, bo nie wszystkie mogły być przyjęte.
Czytaj: Organizacje społeczne apelują do Sejmu o rzetelne podejście do problemu SLAPP-ów>>
Gdy kierowany przez Pana zespół kończył prace, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej prof. Marek Safjan w rozmowie z Prawo.pl stwierdził, że eksperci Rady Europy, którzy zapoznali się z projektem, uznali go za bardzo dobry, wręcz modelowy. To modelowy, czy wciąż budzący zastrzeżenia? Czy ta ustawa prawidłowo wdroży zasady wynikające z dyrektywy UE?
Rzeczywiście przedstawiciele Rady Europy stwierdzili, że ten projekt modelowo implementuje dyrektywę Unii Europejskiej.
Czytaj też w LEX: Implementacja dyrektywy 2024/1069 („anty-SLAPP”) do polskiego systemu prawnego >
To może dobra implementacja dyrektywy jest poniżej oczekiwań tych środowisk, które zabiegały o takie prawo?
Być może tak to należy interpretować, ale problem jest w tym, jakich zmian w prawie oczekiwały te organizacje. Bo jeśli oczekiwaniem organizacji pozarządowych jest wprowadzenie zmian w przepisach karnych, a przede wszystkim wykreślenie artykułu 212 kodeksu karnego, przewidującego kary za znieważenie…
Nie było planu, żeby to jednocześnie załatwić?
Nie mogło być, ponieważ dyrektywa europejska dotyczy wyłącznie postępowań cywilnych, a w związku z tym projektowana ustawa nie powinna wykraczać poza tę kategorię spraw. A poza tym to Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego pracuje nad propozycjami w tym zakresie.
Czytaj: Tłumienie krytyki przez ściganie zniesławienia trudniejsze, ale kary mają zostać>>
Istotne jest także to, że procedura karna dużo lepiej radzi sobie z pozwami typu SLAPP, bo chociażby przewiduje możliwość umorzenia postępowania. Jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy sąd bada przesłanki procesowe. Jeśli uzna, że akt oskarżenia to SLAPP, może postępowanie umorzyć bez szczegółowego prowadzenia sprawy. To nie jest możliwe w postępowaniach cywilnych. Jako adwokat czasami bronię w sprawach SLAPP-owych, w których osoby korzystające z tego rodzaju nacisku składają zarówno pozwy cywilne, jak i karne. No i karne mam umorzone w ciągu kilku miesięcy, a postępowania cywilne trwają latami i rzeczywiście wywołują skutek mrożący. Dlatego jest pilna potrzeba uregulowania tego w procedurze cywilnej.
Czy artykuł 212 powinien zniknąć z kodeksu karnego?
Ja nie zgadzam się ze stanowiskiem, że artykuł 212 należy wykreślić. Szczególnie w czasach, kiedy mamy do czynienia z gigantycznym zagrożeniem dezinformacją i mową nienawiści, która potrafi odbierać ludziom dorobek życia. Rezygnacja z kar za takie czyny byłaby niewłaściwa. Ale gdyby sprawy cywilne były rozstrzygane w ciągu kilku miesięcy, to byłbym za tym, by przepisy karne w tej dziedzinie eliminować. Na razie tak nie jest, tego rodzaju postępowania trwają bardzo długo i ochrona cywilna na przykład przed znieważeniami jest mało skuteczna, co działa destrukcyjnie na debatę publiczną.
To wróćmy do postępowań cywilnych. Autorzy apelu twierdzą, że owszem projekt przewiduje mechanizm szybkiego oddalenia takiego powództwa, ale odwołuje się do pojęcia „powództwa oczywiście bezzasadnego”, stosowanego dotąd do pism pozbawionych jakiegokolwiek sensu, co do których na pierwszy rzut oka widać, że nie zasługują na uwzględnienie. Tymczasem osoby inicjujące postępowania typu SLAPP korzystają z usług profesjonalnych pełnomocników, potrafiących przygotować pozew, który będzie stwarzał pozory sensowności. Będzie sposób na pokonanie tej bariery?
Zaproponowana przez nas ustawa będzie sobie z tym radziła, choć może nie tak, jak chcieliby aktywiści i dziennikarze. To prawda, że pozywający korzystają z profesjonalnych pełnomocników potrafiących przygotować pozew, który będzie stwarzał pozory sensowności. Ale sąd potrafi też czytać takie dokumenty i odróżnić pozory od faktów. My w uzasadnieniu tego projektu wyraźnie napisaliśmy, że należy stosować istniejący w procedurze cywilnej przepis, który pozwala na oddalanie powództw oczywiście bezzasadnych. I nie chodzi w nim tylko o sformułowanie prawne, które może być uznane za bezzasadne, ale też o ocenę całej sprawy. Problem jednak w tym, że jak doświadczenie pokazuje, większość spraw SLAPP-owych ma w sobie element, który musi być oceniony jako próba zastraszenia czy uciszenia, ale oprócz tego zawiera element, który powinien zostać rozsądzony zgodnie z ogólnymi zasadami. Na przykład ktoś zostaje pomówiony i pozwem dochodzi 200 mln zł. Jest oczywistym, że takiego zadośćuczynienia nie można zasądzić, a takie żądanie jest czynnikiem mrożącym i musi być za SLAPP uznane. Ale może być tak, że jakieś elementy znieważenia w wystąpieniu osoby czy organizacji były. To, o czym autorzy apelu zapominają, to zachowanie prawa do sądu. Ustawą anty SLAPP nie możemy spowodować, że każdy, kto się na SLAPP powoła spowoduje, że od razu pozew jest oddalany. Może więc być tak, że sąd odrzuci absurdalne roszczenia finansowe, które miały zamrozić debatę, ale zasądzi od dziennikarza lub organizacji przeprosiny za nieprawdziwe sformułowanie. No i uznając powództwo za SLAPP zasądzi na rzecz tej organizacji pełny zwrot kosztów postępowania. Co więcej, do sprawy będzie mogła przyłączyć się organizacja, której celem jest ochrona tego typu osób i tego rodzaju debaty, co obecnie jest bardzo ograniczone. A wracając do Pana pytania – tak, ta ustawa zawiera rozwiązania pozwalające skutecznie walczyć ze SLAPP-ami. Ale ona nie może wyłączać prawa do sądu tych, których dobra zostały faktycznie naruszone. A mam wrażenie, że organizacje, które podpisały ten apel, chciałyby z góry pozbawić tego prawa tych, którzy czasem korzystają ze SLAPP-ów. Na to zgody nie może być.
Autorzy apelu twierdzą, że zgodnie z dyrektywą, w postępowaniach typu SLAPP ciężar dowodu powinien być odwrócony, że to powód musiałby wykazać, że jego roszczenie jest zasadne. Tymczasem projekt ustawy nie zawiera stosownego przepisu, w konsekwencji zastosowanie będą miały zasady ogólne postępowania cywilnego i to pozwany będzie musiał wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Czy rzeczywiście stworzy to - jak twierdzą organizacje - dodatkowe obciążenie po stronie ofiar SLAPP-ów?
Tu zmieniać nic nie trzeba, ponieważ w Polsce obowiązuje zasada, że kto wywodzi skutki prawne z pewnych faktów, musi te fakty udowodnić. Nawet w sprawach o ochronę dóbr osobistych, to powód musi wykazać istnienie takiego dobra , a następnie jego naruszenie, a dopiero pozwany musi wykazać, że takie działanie nie było bezprawne. Realizacja postulatu organizacji pozarządowych prowadziłaby do tego, że gdyby ktoś nazwał mnie złodziejem, to ja musiałbym w pozwie wykazać, że złodziejem nie jestem. Na tę okoliczność powoływać świadków, biegłych, dane z telefonu, nagrania z kamer itd. To byłoby nie do przyjęcia. Autorzy projektu stanęli na stanowisku, że to ten nazywający kogoś złodziejem ma wykazać, że ma ku temu podstawy. Odwrócenie tej zasady prowadziłoby do dramatycznych skutków, a polskie prawo przestałoby właściwie chronić osoby pomawiane.
Przypomniany przez Pana przepis dotyczący oczywistej bezzasadności powództwa, to wprowadzony do kodeksu postępowania cywilnego w 2019 roku artykuł 191 [1] który praktycznie nie jest stosowany. Ta nowa regulacja ma być bardziej skuteczna?
Rzeczywiście jako adwokat wiele razy próbowałem przekonywać sądy do wykorzystywania artykułu 191[1] w sytuacjach, które były więcej niż oczywiste. Niestety bezskutecznie, bo pokutowało przeświadczenie, że to nie jest przepis dla spraw SLAPP-owych. Sądy miały opory przed stosowaniem tego przepisu i prowadziły absurdalne postępowania, by na końcu i tak pozew oddalić. Mając tego świadomość Komisja zaproponowała jasne odwołanie do tego przepisu i jasne wskazanie, kiedy można ten przepis stosować. Wskazując, że to są sprawy SLAPP-owe, dajemy sędziom instrument, którego już nie muszą się obawiać. Jeżeli wskażą elementy uzasadniające, że dane postępowanie jest SLAPP-em, będą mogli bezpośrednio zastosować artykuł 191 [1]. Jestem przekonany, że po wejściu tej ustawy w życie, przepis o oczywistej bezzasadności powództwa będzie wykorzystywany.
Zobacz w LEX procedurę: Oddalenie powództwa jako oczywiście bezzasadnego >
Przeczytaj też: Pismo niebędące pozwem oraz pozew oczywiście bezzasadny w związku z nowelizacją KPC >
Jeśli nawet ten projekt nie spełnia wszystkich oczekiwań, to czy można powiedzieć, że jednak jakąś część problemu on rozwiąże?
Zadaniem Komisji było właściwe wyważenie z jednej strony interesu tych, którzy są SLAPP-ami dotknięci, ale z drugiej strony zagwarantowanie, by polski system prawny realizował prawo do sądu. Nawet gdy czyjeś powództwo może nam się nie podobać i zawierać nieuzasadnione oczekiwania. No i tego wyważenia niestety nie widzę w argumentach organizacji, które krytykują nasz projekt.
W moim przekonaniu ta ustawa bardzo szybko wpłynie na zjawisko zwane SLAPP. Bo sądy będą miały większą łatwość w stwierdzaniu już na bardzo wczesnym etapie, choćby gdy pozwana organizacja wystąpi o zabezpieczenie kosztów, że jakiś pozew jest SLAPP-em. A to wystawi powoda na ocenę opinii publicznej, co może skutkować krytyką, albo bojkotem konsumenckim. To może być poważny argument przeciwko nadużywaniu takich działań procesowych. Ważnym czynnikiem będzie też możliwość obciążenia autora takiego pozwu wszelkimi kosztami postępowania, a dodatkowo może on zostać ukarany wysoką grzywną.
Czytaj też w LEX: Instrumenty ochrony przeciwko SLAPP-om w polskim postępowaniu cywilnym (analiza zagadnienia na tle projektowanych regulacji EU) >
To może wytworzyć taki efekt mrożący w drugą stronę?
Mam trochę opory przeciwko użyciu tego sformułowania, ale ono będzie w dużym stopniu zasadne. Bo ta nowa regulacja będzie motywowała do stawiania pytania, czy warto takie postępowania inicjować, bo ryzyko będzie wysokie. Ale nie będzie to prawo pozwalające na bezkarne rzucanie dowolnych oskarżeń.






