Biegły lub tłumacz odpowie za błąd, ale tylko umyślny
Z kodeksu karnego ma zniknąć przepis dotyczący karalności biegłych, rzeczoznawców i tłumaczy za nieumyślne przedstawienie fałszywej opinii, ekspertyzy lub tłumaczenia, wtedy gdy doszło do narażenia na istotną szkodę interesu publicznego. Wnioskuje o to zarówno zespół ds. ustawy o biegłych sądowych, jak i Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, które wskazują na zasadniczą sprzeczność pomiędzy pojęciem fałszywości a działaniem nieumyślnym.

Artykuł 233 kodeksu karnego penalizuje składanie fałszywych zeznań lub zatajanie prawdy w postępowaniu sądowym i innym, grożąc za to karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat (typ podstawowy). Odpowiedzialność dotyczy świadków, którzy świadomie kłamią lub ukrywają fakty, ale nie obejmuje oskarżonych, chronionych prawem do obrony. Istnieją również surowsze kary (do 10 lat) dla biegłych/tłumaczy i łagodniejsze (do 5 lat) dla zeznających w obawie o siebie/bliskich, a także możliwość odstąpienia od kary.
Kara za nieumyślne przedstawienie fałszywej opinii
Adwokat Oskar H. Skoczylas, prowadzący kancelarię we Wrocławiu, zwraca uwagę, że par. 4 art. 233 wyodrębnia jako sprawców grupę specjalistów: biegłych, rzeczoznawców i tłumaczy. I podkreśla, że odpowiedzialność biegłego różni się od odpowiedzialności świadka tym, że obejmuje nie tylko sferę faktów, ale także sferę ocen i wniosków intelektualnych. - Opinia biegłego jest uznawana za fałszywą, jeśli jest sprzeczna z aktualnym stanem wiedzy naukowej, rzeczywistym stanem faktycznym lub oparta na błędnej metodzie. Rola tłumacza jest natomiast czysto odtwórcza, a fałsz polega na niezgodności przekładu z oryginałem - wyjaśnia. I przypomina, że jedną z najbardziej krytykowanych zmian wprowadzonych w 2016 roku do kodeksu karnego jest art. 233 par. 4a, przewidujący karę za nieumyślne przedstawienie fałszywej opinii, ekspertyzy lub tłumaczenia - podkreśla.
Czytaj: Tłumaczenia dla oskarżonych w rozszerzonej wersji>>
Dwa projekty usunięcia kontrowersyjnego przepisu
Przepis ten został wprowadzony za rządów Zjednoczonej Prawicy, a gdy koalicja obecnie rządząca przystąpiła do porządkowania prawa i usuwania najbardziej krytykowanych zmian poprzedniej władzy, aż dwa zespoły ekspercie – Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego oraz zespól ekspertów ds. ustawy o biegłych sądowych – zaproponowały zniesienie tej regulacji. Ten ostatni, w ogłoszonym niedawno projekcie ustawy o biegłych sądowych oraz instytucjach opiniujących przypomina, że treść przepisu wprowadzonego ustawą z 11 marca 2016 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw, spotkała się z krytyką, związaną z zasadniczą sprzecznością pomiędzy pojęciem fałszywości a działaniem nieumyślnym. Wskazywano na trudności z rozróżnieniem opinii błędnej, niejasnej bądź niepełnej od nieumyślnie fałszywej. Podnoszono także obawy związane z możliwością ścigania biegłych wtedy, gdy wydane przez nich opinie nie odpowiadają oczekiwaniom organów prowadzących postępowanie.
- Stworzono kuriozalne przepisy w tym zakresie i dlatego w rozmowach z ministrem wskazuję to jako jedną z najpilniejszych zmian. W szczególności chodzi o zachwianie proporcji w karaniu, bo górne zagrożenie za złożenie fałszywej opinii to 10 lat pozbawienia wolności, czyli niejednokrotnie wyższe niż w przypadku wielu groźnych przestępstw kryminalnych. A już kuriozum jest kara za nieumyślne złożenie fałszywej opinii, bo to absurd logiczny. Nieumyślnie można złożyć opinię złą, nierzetelną, ale nie fałszywą, gdzie musi być wpisana świadomość jej nieprawdziwości. Biegłych trzeba oczywiście karać za nierzetelna pracę, ale przecież nie więzieniem. Nasze prawo przewiduje inne kary, jak wykreślenie biegłego z listy, kary finansowe itp. – powiedział Prawo.pl prof. Tadeusz Tomaszewski, biegły z zakresu kryminologii, szef zespołu ekspertów przygotowujących projekt ustawy o biegłych sądowych oraz instytucjach opiniujących.
Czytaj: Prof. Tomaszewski: Problem biegłych trudny, ale do rozwiązania>>
- Dlatego w ocenie projektodawcy konieczne jest uchylenie w art. 233 par. 4a k.k. – czytamy w uzasadnieniu projektu. Także Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, która przygotowała opinię do tego projektu, potwierdza, że propozycja usunięcia tego przepisu zasługuje na aprobatę. I podkreśla, że sama przedstawiła w projekcie nowelizacji kodeksu karnego (z 29 maja 2024 r.) propozycję uchylenia tego przepisu. I rzeczywiście, w art. 1 pkt 64 projektu jest propozycja zniesienia tego przepisu.
Konsensus obu zespołów eksperckich co do konieczności uchylenia tego przepisu potwierdza, że jego wprowadzenie było błędem legislacyjnym – ocenia mec. Skoczylas.
I dodaje, że z perspektywy praktyki obrończej przepis stwarzał realne ryzyko instrumentalizacji, bo biegły wydający opinię niekorzystną dla określonej strony mógł obawiać się zarzutów karnych, jeśli jego wnioski okazałyby się później błędne.
Nieumyślna fałszywa opinia to oksymoron prawny
Adwokat Skoczylas uchylenie art. 233 par. 4a k.k. ocenia jednoznacznie pozytywnie. - Przepis ten od początku był wadliwy konstrukcyjnie - penalizował "nieumyślne" złożenie "fałszywej" opinii, podczas gdy fałszywość z definicji wymaga świadomości nieprawdziwości. To oksymoron prawny – powiedział Prawo.pl. I ocenił, że przepis ten był również błędną próbą naprawy rzeczywistego problemu. - Jakość opinii biegłych rzeczywiście bywa niezadowalająca, ale przyczyny tego stanu tkwią w chronicznym niedofinansowaniu wymiaru sprawiedliwości. Stawki wynagrodzeń biegłych są często nieadekwatne do nakładu pracy i wymaganej specjalizacji, co zniechęca najlepszych specjalistów do współpracy z sądami. Zamiast rozwiązać problem systemowo - przez godne wynagrodzenia i właściwy system weryfikacji kompetencji - ustawodawca w 2016 roku sięgnął po instrument karny, który problemu nie rozwiązał, a jedynie pogłębił efekt mrożący - stwierdził.
Bat na niesolidnych ekspertów potrzebny
Mniej entuzjastycznie ocenia to Przemysław Kusik, doktor nauk prawnych, doktor językoznawstwa, tłumacz przysięgły, adiunkt w Katedrze Dydaktyki Przekładu Uniwersytetu KEN. Jego zdaniem planowane skreślenie par. 4a w art. 233 k.k. byłoby krokiem idącym zbyt daleko. - Jakkolwiek można mieć wątpliwości co do sformułowania tego przepisu, to jednak trudno odmówić racji względom, którymi kierował się projektodawca nowelizacji, w wyniku której ten przepis wprowadzono do Kodeksu karnego. Niestaranny efekt pracy biegłego, rzeczoznawcy czy tłumacza może bowiem doprowadzić do wyroku oczywiście niesprawiedliwego, czy to przez skazanie osoby niewinnej, czy też brak skazania osoby winnej - stwierdził.
A Łukasz Brzana, prowadzący Kancelarię Tłumacza Języka Niemieckiego w Lublinie, dodaje, że tak naprawdę nie da się nigdy stwierdzić, czy błędy w tłumaczeniu zostały popełnione umyślnie czy nieumyślnie. - Tłumacz zawsze będzie się bronił, twierdząc, że pomylił się nieumyślnie i nie da mu się udowodnić, że jest inaczej. Usunięcie przedmiotowego przepisu mogłoby zatem w praktyce oznaczać brak jakiejkolwiek penalizacji błędów tłumaczeniowych w kodeksie karnym. Nie jest to chyba najlepsze rozwiązanie - poważne błędy powinny być karane, a tym bardziej, jeżeli "narażają na istotną szkodę interes publiczny" - jak słusznie wskazał ustawodawca – powiedział Prawo.pl.
Czytaj: Adwokaci: Tłumacz dla cudzoziemca także w postępowaniu przygotowawczym>>
Tajemnica tłumacza przysięgłego ma być chroniona jak adwokacka>>
Natomiast dr Kusik zwraca uwagę, że w przypadku tłumaczeń błędy mogą podlegać ocenie pod kątem przeniesienia sensu tekstu źródłowego w tekście docelowym, choć taka ocena to zabieg złożony i wymagający udziału ekspertów z zakresu translatoryki. - Należy również pamiętać, że praktycznie nie ma tłumaczeń wiernych w 100 procentach. Jeśli jednak doszło do poważnego zniekształcenia sensu oryginału – tłumaczenie jest niewątpliwie niezgodne z tekstem źródłowym (w szczególności wbrew temu co tłumacz przysięgły wprost stwierdza w formule poświadczającej) – taki właśnie stan rzeczy można określić jako „fałszywość” – argumentuje. I dodaje, że pod względem językowym mówienie o „fałszywym tłumaczeniu” należy uznać za niefortunne. - Niemniej jednak, wbrew często wyrażanym poglądom, nie ma sprzeczności między określeniem „fałszywy” a nieumyślnością. Jest to przymiotnik polisemiczny, który może co prawda znaczyć tyle, co „sfałszowany”, lecz może też odnosić się do obiektywnej niezgodności z rzeczywistością. Otwartą pozostaje kwestia, czy problematyczny przepis należałoby ująć inaczej – wyjaśnia Przemysław Kusik.
Natomiast adwokat Oskar H. Skoczylas podkreśla, że uchylenie tego przepisu nie będzie oznaczać bezkarności biegłych czy tłumaczy.
Umyślne złożenie fałszywej opinii nadal pozostaje przestępstwem z art. 233 par. 4 kk zagrożonym karą do 10 lat pozbawienia wolności. Natomiast zwykłe błędy czy niepełność opinii to kwestia ich wiarygodności dowodowej, nie odpowiedzialności karnej - tłumaczy.





