Istotą estońskiego CIT jest przesunięcie czasu poboru podatku na moment wypłaty zysków z przedsiębiorstwa. Ryczałtowe rozliczenie przewidziane jest dla  firm, które działają w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub akcyjnej. Przychody brutto (określonego rodzaju, o czym niżej) nie mogą przekraczać 100 mln zł. Konieczne jest także, by spółki te były w posiadaniu wyłącznie osób fizycznych. Istotnym warunkiem skorzystania z tzw. estońskiego CIT jest też ponoszenie w trakcie roku podatkowego określonych wydatków na inwestycje. Warunki, jak się okazuje, nie są proste do spełnienia.

- Nawet w przypadku spełnienia warunków przy wejściu, to nieprzewidywalne wydarzenia (i to mniej drastyczne, niż obecna pandemia) mogą doprowadzić do naruszenia warunków w trakcie stosowania tego reżimu, co wiąże się z pewnymi niekorzystnymi konsekwencjami dla podatnika – zwraca uwagę Sören Godniak, menadżer w CRIDO. Ekspert dodaje również, że wchodząc do estońskiego CIT, spółka traci prawo do rozliczenia niewykorzystanej straty na standardowych zasadach oraz możliwość korzystania z innych mechanizmów w tym np. ulgi B+R, IP Box, 9-proc. CIT czy ulgi na złe długi.

 

Estoński CIT do rozliczania przez cztery lata

Jednym z argumentów Ministerstwa Finansów do stosowania estońskiego CIT była niska stawka podatku. - Co prawda, łączna efektywna stawka podatkowa estońskiego CIT może być niższa niż standardowe, łączne obciążenie spółki i wspólnika, niemniej zależy to np. od rodzaju biznesu, skali i przedmiotu inwestycji, polityki dystrybucji oraz sposobu finansowania. Mało tego, ryczałt może być nawet mniej korzystny niż „zwykły” CIT, mając na uwadze, że normalnie nieopodatkowane transakcje, jak np. udzielenie przez spółkę pożyczki na rzecz swoich udziałowców, w przypadku estońskiego CIT wiązać się będzie z opodatkowaniem – dodaje Maksymilian Górka, doradca podatkowy, starszy konsultant w CRIDO.

Tymczasem po wejściu w estoński CIT podatnik zobowiązany będzie do kontynuowania tej formy opodatkowania przez co najmniej cztery lata (z wyjątkiem okresu 2021-2024, podczas którego będzie można co roku zrezygnować z ryczałtu). Ponadto podczas tego okresu – co do zasady – nie jest możliwe przeprowadzanie restrukturyzacji, takich jak połączenia, podziały i niektóre aporty (z nielicznymi wyjątkami). Skomplikowane może wydawać się również samo rozliczanie podatku. Warto podkreślić, że nowa forma rozliczania CIT wyróżnia aż siedem źródeł dochodu (przy zasadach ogólnych są dwie) i cztery podstawy opodatkowania.

Zobacz również: „Estoński” CIT – szansa dla przedsiębiorców czy niewykorzystany potencjał? >>

Efektywna stawka podatku

Ministerstwo Finansów promowało pogląd, że estoński CIT daje szanse nie tylko na odroczenie zapłaty podatku, ale również na obniżenie efektywnej stawki podatkowej dla wspólników takiej spółki. W oparciu o obliczenia sprawdźmy, czy tak faktycznie jest.

Przyjmijmy, że spółka kapitałowa płaci na bieżąco podatek dochodowy od wypracowanego dochodu według stawki wynoszącej 19 lub 9 proc. w przypadku spółki, której przychody ze sprzedaży brutto, czyli z uwzględnieniem kwoty należnego podatku od towarów i usług, za rok 2020 nie przekroczyły kwoty 9 031 000 zł (tj. 2 mln euro w przeliczeniu według kursu z 1 października 2020 r. czyli 4,5153 zł/euro) oraz w roku 2021 kwota przychodów nie przekroczy kwoty 9 097 000 PLN (tj. 2 mln euro w przeliczeniu wg kursu na pierwszy dzień roboczy roku podatkowego 4,5485 zł/euro).
Wypłacając dywidendę na rzecz udziałowca będącego osobą fizyczną spółka pobiera podatek w wysokości 19 proc. Oznacza to, że dochód takiej spółki trafia do jej wspólnika zmniejszony efektywnie o 34,39 lub o 26,29 proc. Tymczasem spółka, która zdecyduje się na skorzystanie z opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych co do zasady w ogóle nie płaci podatku dochodowego na bieżąco. W takim przypadku spółka dysponując większymi środkami może sobie pozwolić np. na rozwój własnego biznesu, czy większe inwestycje. Dopiero wypłata zysków tej spółki na rzecz wspólników jest opodatkowana. Wypłata dywidendy przez taką spółkę powoduje, że do jej wspólników mogą trafić zyski pomniejszone efektywnie o 25 proc. lub, w przypadku spółki będącej małym podatnikiem, o 20 proc. Warunkiem takiego obniżenia stawek jest jednak poniesienie przez spółkę wydatków inwestycyjnych o wartości co najmniej 50 proc. wydatków inwestycyjnych poniesionych w poprzednim roku podatkowym w każdym dwuletnim okresie − w przypadku rozliczania nakładów inwestycyjnych w okresach dwuletnich lub 110 proc. takich wydatków w każdym czteroletnim okresie − w przypadku rozliczania nakładów inwestycyjnych w okresie czteroletnim.

 


Obniżenie podatku nie zawsze możliwe

Jak jednak podkreśla Hubert Cichoń, radca prawny, partner w ENODO Advisors, niskie stawki efektywne nie zawsze jednak znajdą zastosowanie. Ekspert tłumaczy, że jeśli spółka nie poniesie nakładów inwestycyjnych o odpowiedniej wartości, stawka podatku ryczałtowego będzie wyższa o 5 proc., co w przypadku małego podatnika oznacza efektywne opodatkowanie na poziomie 25 proc., a przypadku pozostałych podatników 30 proc. Efektywną stawkę podatkową będą jednak dodatkowo podnosić różne działania spółki uznane przez ustawodawcę za opodatkowane jak wypłaty zysku, choć nimi niebędące. Przykładowo, wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą, czy wszelkie wypłaty na rzecz wspólników i podmiotów z nimi powiązanych, takie jak odsetki od pożyczki, wynagrodzenie z tytułu umorzenia udziału, darowizny, prezenty i ofiary wszelkiego rodzaju wydatki oraz wydatki na reprezentację, są bowiem traktowane jak wypłata zysku i opodatkowane stawką ryczałtową.

 

Wynik podatkowy trzeba dostosować do bilansowego

Jak się okazuje, to nie wszystkie elementy wpływające na efektywną stawkę podatkową. - Nie można bowiem zapominać o obowiązku dostosowania wyniku podatkowego do wyniku bilansowego spółki, jakie podatnik chcący skorzystać z ryczałtu powinien przeprowadzić przed rozpoczęciem korzystania z ryczałtu – podkreśla Hubert Cichoń.

Ekspert wyjaśnia, że takie dostosowanie będzie związane z opodatkowaniem wszystkich różnic przejściowych – np. naliczonych, a nie otrzymanych odsetek czy różnic kursowych, a także różnicy pomiędzy amortyzacją podatkową a bilansową, jeśli podatnik amortyzuje środki trwałe czy wartości niematerialne dla potrzeb bilansowych niższą stawką niż dla celów podatkowych. Tutaj jednak nie sposób wskazać żadnych konkretnych wartości, ponieważ wysokość podatku należnego z tego tytułu będzie zależała od rodzaju biznesu prowadzonego przez podatnika oraz przyjętej polityki rachunkowości, a w konsekwencji wielkości różnic przejściowych pomiędzy wynikiem bilansowym a podatkowym.

„Estoński” CIT po polsku, czyli nie będzie łatwo

Podsumowując, system tzw. estońskiego CIT jest w polskim wydaniu tak skomplikowany, że precyzyjne przewidzenie skutków podatkowych wejścia w ten system, a w szczególności wysokości efektywnej stawki podatku, jaki będą musieli uiścić właściciele spółki, która z niego skorzysta, może się okazać bardzo trudne do przewidzenia. Hubert Cichoń wskazuje, że trudność ta może wystąpić już w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z nowego systemu opodatkowania, a co gorsze, może również stanowić dla udziałowców bardzo niemiłą niespodziankę na sam koniec przygody z tzw. estońskim CIT-em.