We wtorek przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu odbyła się rozprawa dot. skargi Czech ws. działalności Kopalni Węgla Brunatnego Turów. KE zażądała od Polski płacenia kary. Chodzi  o 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. 

Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że podczas wtorkowej rozprawy nastąpiło formalne wysłuchanie stron. - Dziś przed TSUE przedstawiliśmy nasze stanowisko w odpowiedzi na skargę Republiki Czeskiej dotyczące funkcjonowania turoszowskiego kompleksu energetycznego. Wskazywaliśmy na wiele konkretnych argumentów, które bardzo dobrze udokumentowaliśmy. Mamy nadzieję na szybkie zakończenie tego sporu przed TSUE - wskazał wiceminister klimatu i środowiska Piotr Dziadzio.

Ministerstwo dodało, że następnym etapem formalnym w sprawie kopalni Turów jest wydanie opinii przez rzecznika generalnego oraz wydanie wyroku w sprawie. Poinformowało, że mając na uwadze uwzględnienie polskiego wniosku o tryb przyśpieszony powinno to nastąpić w pierwszym kwartale 2022 r.

Ministerstwo zapewniło, że niezależnie od postępowania przed TSUE, strona polska dokłada wszelkiej staranności w celu znalezienia polubownego rozwiązania sporu z Czechami wokół działalności KWB Turów.

MKiŚ podkreśliło, że elektrownia Turów jest gwarantem bezpieczeństwa energetycznego dla milionów osób, odpowiada nawet za 7 proc. krajowej produkcji energii.  Od jej stabilnego działania zależy możliwość funkcjonowania polskich domów, szkół, szpitali i przedsiębiorstw. Jej stabilne działanie ma wpływ na bezpieczeństwo, zdrowie i życie milionów rodzin oraz obywateli Polski. Elektrownia w Turowie dostarcza też ciepło dla Miasta i Gminy Bogatynia, gdzie brak jest alternatywnych źródeł ogrzewani.

Czechy: Ta kopalnia nam szkodzi

Rząd  Czech zdecydował się na zaskarżenie Polski do TSUE na wniosek ministerstw środowiska i spraw zagranicznych. Kopalnia Turów ma mieć bowiem negatywny wpływ na życie dziesiątków tysięcy mieszkańców graniczących z Polską regionów wokół miast Gródek nad Nysą (Hradek nad Nisou) i Frýdland.

Strona czeska wniosła skargę przeciw Polsce w sprawie Turowa w lutym 2021 r.. Wnioskowała też o tzw. zastosowanie środka tymczasowego, czyli wprowadzenie zakazu wydobycia. Skargę skierowano w związku z rozbudową kopalni, która zagraża, zdaniem Pragi, dostępowi do wody mieszkańców Liberca, uskarżających się także na hałas i pył związany z eksploatacją węgla brunatnego.

TSUE zobowiązał Polskę na czas trwania postępowania do zatrzymania prawcy kopalni. Ze względu na niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, Polska została zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 500 tys. euro dziennie. - Tego rodzaju środek należy uznać za konieczny do wzmocnienia skuteczności środka tymczasowego zarządzonego postanowieniem z dnia 21 maja 2021 r. i odwiedzenia tego państwa członkowskiego od opóźniania dostosowania swojego zachowania do tego postanowienia - stwierdziła w postanowieniu wydanym przez wiceprezes Trybunału Rosario Silva de Lapuerta.

Czytaj: TSUE: W Turowie nie wolno wydobywać węgla>>

Z decyzji wynika, że kara jest naliczana od dnia doręczenia Polsce postanowienia do chwili, w której "wspomniane państwo członkowskie zastosuje się do treści postanowienia wiceprezes Trybunału z dnia 21 maja 2021 r.".

W poniedziałek wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk przekazał, że "to kwestia najbliższych dni, najwyżej dwóch tygodni, kiedy rozmowy z Czechami w sprawie kopalni Turów zostaną wznowione". Dodał, że już pojawił się sygnał ze strony czeskiej, że chce wrócić do rozmów. Wtedy być może udałoby się wstrzymać naliczanie kary. 

Wawrzyk podkreślił, że Czesi chcieli zgłosić dodatkowe żądania, podczas gdy umowa była już wynegocjowana. - Ona cały czas jest na stole, więc możemy w każdej chwili do tego wrócić - podkreślił wiceminister.

 

Czechy chciały dziesięć razy więcej

Decyzja TSUE to skutek wniosku rządu republiki Czeskiej. W połowie czerwca  zwrócił się on o ukaranie Polski grzywną w wysokości 5 mln euro dziennie za niewstrzymanie wydobycia tam węgla brunatnego. Wcześniej polski rząd podjął rozmowy z rządem Czech, a premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu z premierem Andrejem Babiszem podczas szczytu UE w Brukseli 25 maja ogłosił, że porozumiał się z nim i Czechy wycofają swój wniosek. - Jesteśmy bliscy porozumienia. Dzisiaj spotkałem się z premierem Republiki Czeskiej, panem Andrejem Babiszem, wcześniej byłem już na Dolnym Śląsku i ustaliłem, w jaki sposób można prowadzić negocjacje ze stroną czeską. Potwierdziłem kierunek tych negocjacji z panem premierem Babiszem i te negocjacje dzisiejszego wieczoru się odbyły - powiedział szef polskiego rządu.

Rokowania rozpoczęto 17 czerwca. Odbyło się kilka spotkań obu delegacji, którym przewodniczyli ministrowie środowiska. Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka oświadczył w lipcu, że rozmowy z Czechami weszły w trudny etap technicznych rozstrzygnięć wielu kwestii.

Jednocześnie Rada Ministrów nakazała Pełnomocnikowi Rządu ds. Reprezentacji Republiki Czeskiej przed Trybunałem Sprawiedliwości UE Martinowi Smolkowi wystąpienie o kare pieniężną na Polskę wysokości 5 mln euro dziennie. Strona czeska przekonuje, że wbrew nałożonym środkom tymczasowym przez TSUE, Polska nadal wydobywa węgiel brunatny w kopalni w Turów.

Potem były kolejne rozmowy z przedstawicielami czeskiego rządu, ale jak widać nie przyniosły skutku i wniosek o krary dla Polski nie został wycofany. 

Chcemy negocjować, kopalni nie zamkniemy

Po ogłoszeniu  decyzji o karach za niezatrzymanie kopalni, Piotr Müller poinformował, że polski rząd dąży do polubownego zakończenia sporu z Republiką Czeską i respektuje interesy lokalnej społeczności. - Dzisiejsze postanowienie stoi w kontrze do polubownego załatwienia sprawy - stwierdził rzecznik rządu. - Od początku stoimy na stanowisku, że wstrzymanie prac kopalni w Turowie zagrozi stabilności polskiego systemu elektroenergetycznego. Miałoby to negatywne skutki dla bezpieczeństwa energetycznego dla milionów Polaków oraz w szerszym zakresie - dla całej Unii Europejskiej. Jej zamknięcie oznaczałoby też ogromne problemy dla życia  - stwierdził Piotr Müller.

Kopalnia Węgla Brunatnego Turów będzie dalej pracować. Posiada niezbędne pozwolenia środowiskowe i ważną, legalnie wydaną koncesję, na podstawie której prowadzi wydobycie - ogłosiła w poniedziałek po południu Polska Grupa Energetyczna - właściciel kopalni i elektrowni Turów.

Związkowcy: Podważanie sensu funkcjonowania Polski w Unii Europejskiej

Organizacja Międzyzakładowa NSZZ "Solidarność" KWB "Turów" uważa, że decyzja TSUE, nakładająca na Polskę kary finansowe za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, jest podważeniem sensu funkcjonowania Polski w Unii Europejskiej.  Związkowcy żądają odrzucenia przez Polskę decyzji i oczekują od polskiego rządu jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Przede wszystkim związkowcy oczekują niepłacenia kar finansowych, "a w razie potrzeby wstrzymania wszelkich płatności na rzecz UE, w tym takich jak składki członkowskie".

Solidarność KWB "Turów" podjęła w tej sprawie akcje protestacyjne, w tym o zasięgu międzynarodowym.