Ustawa frankowa – startują prace w Senacie
Na najbliższym posiedzeniu, zaplanowanym na ostatni tydzień czerwca, Senat musi rozpatrzyć ustawę frankową, która ma usprawnić rozpatrywanie dziesiątek tysięcy spraw sądowych. Do wersji, którą przesłał Sejm, już spływają uwagi, które kwestionują rezygnację ze specjalnych zasad potrącania wzajemnych roszczeń frankowiczów i banków. Autorzy uwag zarzucają planowanym przepisom również niekonstytucyjność.

Przesłana z Sejmu do Senatu ustawa z 29 maja 2026 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego (druk senacki nr 741) została skierowana przez marszałek Małgorzatę Kidawę-Błońską do dwóch komisji: Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Budżetu i Finansów Publicznych. Nie ma jeszcze konkretnych terminów posiedzeń tych komisji. Niemniej jednak – zgodnie z art. 121 ust. 2 Konstytucji – Senat ma 30 dni na rozpatrzenie tej ustawy, czyli musi się nią zająć na posiedzeniu zaplanowanym na 24-26 czerwca.
Tylko sprawy frankowe, bez eurowiczów
Ustawa ma wejść w życie już po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, co w praktyce oznacza, że będzie to w okresie wakacyjnym, więc w perspektywie kilku- lub kilkunastu najbliższych tygodni. To istotne, gdyż większość jej przepisów ma dotyczyć nie tylko nowych, napływających do sądów spraw, ale też procesów będących już w toku, także tych, które zdążyły przejść pierwszą instancję i czekają teraz na apelację, albo nawet są na etapie skargi kasacyjnej.
Z art. 1 ustawy wynika, że stosowałoby się ją do rozpoznawanych w sądowym postępowaniu cywilnym w trybie procesowym spraw o roszczenia związane z zawartymi z konsumentami (o ile są oni stronami takich postepowań) umowami kredytowymi denominowanymi lub indeksowanymi do franka szwajcarskiego (CHF), jak również takimi „frankowymi” pożyczkami hipotecznymi. Przepisy ustawy frankowej znalazłyby też zastosowanie do spraw z udziałem:
- spadkobiercy konsumenta, z którym została zawarta pierwotna umowa frankowa,
- konsumenta, który przystąpił do długu wynikającego z umowy frankowej (lub poręczył za ten dług),
- osoby, która ponosi odpowiedzialność rzeczową za jego spłatę.
Ustawa nie obejmuje więc kredytów i pożyczek denominowanych lub indeksowanych w innych niż CHF walutach. W praktyce chodzi głównie o eurowiczów, ale również o Polaków mających kredyty dolarowe, jenowe itp. I tu pojawia się pierwszy problem, gdyż do Senatu już teraz wpłynęły dwa stanowiska od osób fizycznych, zarzucające, że ustawa byłaby w takim kształcie niekonstytucyjna.
Projekt rozróżnienie czyni jedynie w oparciu o kryterium masowości (masowe pozwy w sprawach frankowych), co nie jest kryterium relewantnym. Osoby mające kredyty w walutach obcych, na identycznych warunkach jak w walucie franka szwajcarskiego, nie powinny być traktowane inaczej. Ustawa narusza zatem zasadę równości – pisze Magdalena Grużewska, aktywistka i działaczka społeczna z warszawskiej Woli.
Grużewska powołuje się też na wcześniejszą opinię Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), prof. Marcina Wiącka. RPO już na wcześniejszym etapie prac legislacyjnych podkreślał, że różnicowanie sytuacji kredytobiorców w zależności od tego, czy umowa kredytowa jest powiązana z kursem CHF, czy z kursami innych walut, nie jest uzasadnione i narusza konstytucyjną zasadę równości. Umowy te bazują bowiem na tych samych wzorcach, zawierają tożsame mechanizmy indeksacji czy denominacji, a jedyną zmienną jest waluta. Na ten sam mankament ustawy zwraca uwagę inna osoba, która zgłosiła senatorom swoje uwagi. Krystian Zawadzki podkreśla, że umowy kredytowe oparte na euro już obecnie są więcej warte niż frankowe (13 miliardów złotych kontra 8), a kluczowym problemem nie był sam kurs waluty, lecz mechanizm jego ustalania przez banki, co prowadziło do nieuzasadnionego obciążenia konsumentów ryzykiem. Ponadto Sąd Najwyższy (SN), stabilizując orzecznictwo, odnosił się do wszystkich umów walutowych a nie tylko CHF.
Na czym ma polegać przyśpieszenie spraw sądowych
Głównym deklarowanym celem ustawy frankowej jest odciążenie sądów z nadmiaru załatwianych formalności. Z analizy sporządzonej przez dr. Anetę Wiewiórowską-Domagalską, pełnomocniczkę Ministra Sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, wynika, że:
- w sądach okręgowych sprawy frankowe to wciąż 25 proc. całej kolejki spraw cywilnych procesowych (rep. C);
- w sądach apelacyjnych sytuacja jest skrajna – sprawy frankowe stanowią tam aż 70 proc. wszystkich oczekujących spraw (rep. ACa).
Polskie sądy II instancji stały się właściwie „sądami jednej sprawy” – 76 proc. załatwień to franki. Ustawa jest potrzebna, aby ten gigantyczny ciężar jak najszybciej zdjąć z wokand – podkreśla dr Wiewiórowska-Domagalska.
Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy, z chwilą doręczenia bankowi pozwu wniesionego przez konsumenta-frankowicza (albo z chwilą doręczenia bankowi pozwu wzajemnego wniesionego przez takiego kredytobiorcę) obowiązek spełniania przez konsumenta świadczeń wynikających z umowy kredytu ulega wstrzymaniu z mocy prawa do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Frankowicze – wnosząc powództwo (bądź powództwo wzajemne) nie musieliby więc składać wniosku o zabezpieczenie, co dotychczas wydłużało procedury, zwłaszcza gdy wniosek taki przechodził przez dwie sądowe instancje. Teraz to zabezpieczenie będzie automatyczne (jeśli wniosek o takie zabezpieczenie zostanie jednak sformułowany w piśmie procesowym, to sąd pozostawi go bez rozpoznania, co wyraźnie podkreśla art. 3 ust. 5 ustawy).
Co istotne, wstrzymanie się przez konsumenta-frankowicza ze spłatami kapitału i odsetek, nie może być uznane za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy kredytu. Z drugiej strony, kredytobiorca może nadal dobrowolnie wpłacać należności do banku. Nie będzie też obawy, że z powodu niespełnienia przez frankowicza świadczeń bank mógłby podejmować takie czynności jak rozwiązanie umowy kredytu ani zgłoszenie do Biura Informacji Kredytowej (BIK) bądź któregoś z biur informacji gospodarczej. Gdyby takie zgłoszenia miały miejsce jeszcze przed wniesieniem pozwu, to wtedy bank, przeciwko któremu takie powództwo zostanie wytoczone, miałby miesiąc od doręczenia, aby powiadomić BIK i BIG-i. Instytucje te musiałyby wykreślić dane o frankowiczu ze swoich zbiorów (kwestie te reguluje art. 3 ustawy).
Zmieni się sposób rozpoznawania spraw – obecnie są to jawne rozprawy. Zgodnie z art. 4 sąd I instancji może rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym. Dotyczy to również przypadku, gdy strona złożyła wniosek o wysłuchanie jej na rozprawie (wtedy kierując sprawę do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym, sąd poinformowałby o tym strony i wyznaczałby co najmniej dwutygodniowy termin do złożenia pism procesowych). Na posiedzeniach niejawnych procedowałby też sąd II instancji.
Dla frankowiczów korzystne jest również brzmienie art. 5, który przewiduje (zgodnie z duchem orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej) jak będą dokonywane rozliczenia kosztów procesowych w razie podniesienia zarzutu potrącenia przez bank. Jeśli oświadczenie banku o potrąceniu zostanie złożone po wytoczeniu powództwa przez frankowicza, a ten nie zakwestionuje jego zasadności, to bank poniesie koszty procesu także w części, w jakiej powództwo zostało oddalone wskutek uwzględnienia potrącenia (niezależnie od wyniku sprawy, a więc nawet gdy dojdzie do umorzenia postępowania na skutek cofnięcia pozwu przez frankowicza po oświadczeniu banku o potrąceniu).
Sąd mógłby też przesłuchać świadka poza salą sądową w ramach posiedzenia zdalnego (i to pomimo złożenia sprzeciwu, o którym mowa w art. 263(1) k.p.c., który normalnie blokowałby takie zdalne przesłuchanie). Strony mogłyby też być przesłuchiwane przez złożenie zeznań na piśmie, jeżeli nie zachodzi potrzeba odebrania przyrzeczenia i sąd tak postanowi. W takim przypadku sąd doręczyłby stronie listę pytań wraz z pouczeniem, że może zostać wezwana na rozprawę.
Inne usprawnienie dotyczy postępowań, w których wniesiono powództwa wzajemne (czyli głównie spraw wytaczanych przez banki w odpowiedzi na powództwa frankowiczów). Do końca rozprawy w postępowaniu pierwszoinstancyjnym będzie można wytoczyć powództwo wzajemne, a tylko wyjątkowo będzie można je wyłączyć do oddzielnego rozpoznania (gdyby miało to doprowadzić do nadmiernej zwłoki). Ustawa frankowa też wprost przewiduje (w art. 8 ust. 3), że sąd rozpoznający powództwo główne byłby też właściwy do rozpoznania powództwa wzajemnego (bez względu na wartość przedmiotu sporu).
Część przepisów zmierza do odciążenia samych sędziów. Po pierwsze – będą mieli mniej biurokracji. W razie cofnięcia pozwu ze skutkiem prawnym przed wydaniem wyroku postanowienie o umorzeniu postępowania oraz kosztach procesu może wydać referendarz sądowy (to samo dotyczyłoby sytuacji cofnięcia apelacji przed sądem II instancji). Po drugie – jest kilka rozwiązań, które maja przyspieszyć orzekanie, w tym uproszczone uzasadnienia wyroków frankowych. Mogłyby się one zasadniczo opierać jedynie na powołaniu się na pozew, odpowiedź na pozew lub dalsze pisma przygotowawcze, doręczone stronie przeciwnej przed zamknięciem rozprawy oraz wskazywać odpowiednie przepisy prawa. Sąd oznaczałby w uzasadnieniu pisma i twierdzenia, na które się powołuje.
Usprawnienia przewidziano również w II instancji. Orzeczenia zapadną tam, co do zasady, w składzie jednoosobowym. Tylko wyjątkowo możliwe będzie też orzekanie przez trzech sędziów, gdyż ustawa frankowa nie wyłącza stosowania art. 367(1) par. 3 k.p.c. W sądach obu instancji również wszelkie zażalenia rozpatrywane byłyby w składach jednoosobowych.
Przepisy ważne dla spraw będących w toku
Nowa ustawa frankowa – co niezwykle istotne - ma też dotyczyć kredytobiorców, których sprawy są już w toku. Reguluje to art. 17. Zgodnie z nim, do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy frankowej stosować się będzie już nowe przepisy. Jest jednak kilka znaczących wyjątków – gdy np. wyznaczono do rozpoznania sprawy skład trzech sędziów, to sąd nadal będzie ja rozpozna w takim składzie (zamiast jednoosobowego).
Po doręczeniu pozwu (lub pozwu wzajemnego) jeszcze przed wejściem w życie ustawy frankowej, automatyczne wstrzymanie konieczności wpłat też nastąpi (w dacie wejścia w życie ustawy). Wtedy też powstanie obowiązek banku do ewentualnego ostrzeżenia o tym BIK-u i BIG-ów. Jednocześnie będą umorzone z mocy prawa odpowiednie postępowania zabezpieczające (bez konieczności wydawania postanowienia w tym przedmiocie), co bardzo szybko może skrócić sprawy już będące w toku.
Frankowicze, których sprawy są w toku, będą też mieli gwarancję korzystniejszego rozliczenia kosztów procesu – kredytodawcy poniosą je również w części objętej zarzutami potracenia. Tak wynika z art. 19 ustawy.
Co do skarg kasacyjnych, które trafiły do SN – jeśli przed wejściem ustawy frankowej w życie przyjęto do rozpoznania skargę kasacyjną banku, to SN może zmienić to postanowienie i odmówić przyjęcia skargi do rozpoznania, jeżeli w sprawie nie występuje już istotne zagadnienie prawne lub nie istnieje potrzeba wykładni przepisów.
Ustawa frankowa ma też ułatwić zamykanie spraw wytoczonych frankowiczom przez banki oraz apelacji banków od wyroków w sprawach wytoczonych przez frankowiczów. Na przemyślenie strategii procesowej – i oszczędzenie na kosztach procesowych – bankowcy mieliby sześć miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy frankowej. Zgodnie z art. 16 sąd z urzędu zwracałby w takich przypadkach 50 proc. uiszczonej opłaty:
- powodowi od pozwu cofniętego także po rozpoczęciu posiedzenia, na które sprawa została skierowana,
- stronie od apelacji cofniętej także po rozpoczęciu posiedzenia, na które sprawa została skierowana,
- stronie od skargi kasacyjnej cofniętej także po jej przyjęciu do rozpoznania.
Gdy upłynie sześć miesięcy obowiązywania ustawy frankowej, to te korzyści finansowe przestałyby obowiązywać.
Niepewna przyszłość ustawy
Jeśli Senat wniesie jakiekolwiek poprawki do ustawy frankowej, będzie ona musiała wrócić do Sejmu. Przyjęcie ustawy bez poprawek oznaczałoby od razu trafienie jej na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. To będzie ostatni etap batalii o nowe przepisy, choć los ustawy nie jest jeszcze przesądzony. Dużo zależy od tego, czy z ostatecznego kształtu ustawy będą zadowolone organizacje społeczne reprezentujące frankowiczów. Stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu” na początku prac zapowiadało apele o weto prezydenckie, ale teraz stronie konsumenckiej udało się usunąć z ustawy korzystne dla banków regulacje o potrąceniu (lex specialis wobec art. 203(1) k.p.c.). Zgodnie z tym przepisem – którego stosowania ustawa frankowa nie anuluje - pozwany bank może podnieść zarzut potrącenia nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna. W Sejmie przepadła propozycja, aby banki mogły podnosić zarzut potrącenia nawet jeszcze w II instancji.
Jednak to właśnie stosowanie ogólnych zasad potrącenia przy sprawach frankowych kwestionuje Związek Banków Polskich (ZBP), który chce przywrócenia wcześniejszych propozycji, bardziej korzystnych dla sektora finansowego. ZBP złożył do Senatu własną opinię o ustawie frankowej i prosi senatorów o poprawki właśnie w zasadach potrącenia wzajemnych roszczeń. W piśmie do senatorów dr Tadeusz Białek, prezes ZBP, przypomina, że kluczowe miało być ułatwienie rozliczenia kredytobiorcy i banku w jednym postępowaniu (m.in. przez potrącenie). Dzięki temu banki nie musiałyby składać odrębnych pozwów o zwrot kapitału (tzw. kontrpozwów), to zaś odciążyłoby sądowe wokandy. Zdaniem ZBP, ustawa frankowa w obecnym kształcie tego jednak nie gwarantuje.
Dotychczasowa redakcja art. 203 (1) k.p.c. rodzi istotne ryzyko uznania zarzutu potrącenia za spóźniony lub nieskuteczny, zwłaszcza w sytuacjach, gdy pojawiają się wątpliwości co do momentu wymagalności wierzytelności banku. Z uwagi na skalę tzw. spraw frankowych, krótki termin na zgłoszenie zarzutu potrącenia, jest w praktyce niemożliwy do osiągnięcia, co powoduje że przepis art. 203(1) k.p.c. niemal nie jest stosowany w tzw. sprawach frankowych – argumentuje dr Białek, podkreślając jednocześnie, że wobec tego banki nadal będą zmuszone do składania odrębnych pozwów o zwrot kapitału.
W praktyce chodzi o ok. 63 tysiące spraw.
Bez stworzenia skutecznego mechanizmu umożliwiającego rozliczenie stron w jednym postępowaniu trudno oczekiwać, że liczba tych spraw ulegnie zmniejszeniu – dodaje prezes ZBP, powołując się zwłaszcza na dwa wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej: z 19 czerwca 2025 r. (C-396/24, Lubreczlik) i z 22 stycznia 2026 r. (C-902/24, Herchoski).
Dlatego ZBP apeluje do senatorów, aby przywrócili pierwotnie proponowane rozwiązanie, czyli możliwość zgłoszenia zarzutu potrącenia aż do zamknięcia rozprawy w drugiej instancji. Nie wiadomo jednak, czy nie byłoby to pyrrusowe zwycięstwo sektora bankowego, gdyż mogłoby dostarczyć prezydentowi argumentów do zawetowania ustawy frankowej.
Inne rozwiązania szczególne
Warto też zwrócić uwagę na jeszcze kilka rozwiązań. Ustawy frankowej nie stosowałoby się natomiast do – zarówno nowych, jak i już będących w toku - spraw o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego stwierdzającego obowiązek spełnienia świadczeń z umowy kredytu frankowego oraz o uzgodnienie z rzeczywistym stanem prawnym treści księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości, na której zostały zabezpieczone wierzytelności o spełnienie świadczeń z takiej umowy. Nie obejmie ona również roszczeń dochodzonych w postępowaniu grupowym, upadłościowym oraz restrukturyzacyjnym (czyli - w przypadku frankowiczów – chodzi o kilka tzw. pozwów grupowych, które trafiły w ostatnich latach do polskich sądów, jak również osób mających swoje kredyty np. w upadłym Getin Noble Banku). Tak wynika z brzmienia art. 2 ustawy.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.











