Bezpłatny e-book Wdrażanie AI - system zarządzania ryzykiem zgodny z ISO i dobrymi praktykami
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Spory o polisolokaty nadal się zdarzają. Niektóre umowy można unieważnić

Posiadacze polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK) nadal skarżą się na swoje produkty, a w sądach jest wiele spraw dotyczących tych ubezpieczeń. Klienci często je wygrywają, podnosząc ich nieważność, ale kluczowe są tutaj postanowienia konkretnej umowy. Zdarza się, że mamy do czynienia z umowami inwestycyjnymi, tylko pozornie będącymi umowami ubezpieczenia.

umowa ubezpieczenia zlotowki
Źródło: iStock

Kilka lat temu podstawowym problemem w przypadku umów ubezpieczenia z UFK były tzw. opłaty likwidacyjne za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Sądy zasądzały ich zwrot, bo miały charakter abuzywny. Ten problem ubezpieczyciele rozwiązali, bo zredukowali wysokość opłat do minimalnego poziomu, który jest zasadniczo akceptowany. Obecnie na tapecie jest kwestia ważności tych umów.

W dotyczących tych produktów skargach klientów, kierowanych do Biura Rzecznika Finansowego, podnoszone są najczęściej zarzuty:

  • nieważności umów ubezpieczenia na życie i dożycie z UFK, z uwagi na brak realnej ochrony ubezpieczeniowej;
  • braku jasnych zasad wyceny aktywów;
  • braku wiedzy o mechanizmach powodujących wzrost i spadek aktywów, w które alokowano jednostki danego UFK;
  • braku określenia choćby minimum świadczenia przy zdarzeniu, tj. śmierci oraz dożycia końca umowy;
  • nierównomiernego rozłożenia praw i obowiązków stron umowy;
  • przerzucenia wszystkich rodzajów ryzyka (tj. finansowego, podatkowego, ograniczonej płynności) na ubezpieczonego;
  • braku poinformowania o ryzyku i skupienie się tylko na potencjalnych zyskach podczas zawierania umowy czy przystępowania w przypadku umowy ubezpieczenia grupowego na życie;
  • zaniżania kwot wypłat świadczeń na dożycie, zaniżenia zysków i pobierania zbyt dużych kosztów obsługi polis.

Eksperci w Biurze Rzecznika Finansowego zwracają także uwagę na nadal występujące problemy, dotyczące opłat likwidacyjnych i niesatysfakcjonujących wyników inwestycyjnych funduszy. Ponadto w pojedynczych sprawach klienci skarżą się na opłaty pochłaniające dużą część wartości rachunku umowy.

Ubezpieczyciele potwierdzają, że spory nadal mają miejsce.

- Spory wokół umów z UFK pojawiają się, ale nie mają charakteru masowego. Każdą sprawę oceniamy indywidualnie, bo w tego typu postępowaniach liczą się okoliczności konkretnej umowy - przyznaje Agata Wiśniewska, rzeczniczka prasowa Vienna Life Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie S.A.

Jak podaje Ewa Pitera, rzeczniczka prasowa Europa Ubezpieczenia, każda sprawa podlega indywidualnej analizie, z uwzględnieniem jej okoliczności faktycznych i prawnych. Ocena dokonywana jest każdorazowo pod kątem dalszego sposobu prowadzenia sprawy, w tym zasadności kontynuowania sporu na drodze sądowej lub możliwości jego polubownego zakończenia, w szczególności poprzez zawarcie ugody.

Polisy z UFK: dopuszczalne, ale często niekorzystne

Nominalne umowy ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym są prawnie dopuszczalne i przewidziane w ustawie o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, ale w praktyce nierzadko okazują się nieważne.

- Przepisy te w zasadzie nie definiują jednak tych umów, a jedynie wskazują, że są to umowy ubezpieczenia na życie „związane z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym” lub umowy ubezpieczenia na życie „w których wysokość świadczenia jest ustalana w oparciu o określone indeksy lub inne wartości bazowe”. Czasem mówi się o nich jako o polisolokatach lub produktach strukturyzowanych - tłumaczy dr Mariusz Weiss, radca prawny w Konieczny, Polak Radcowie Prawni Spółka Partnerska.

Przepisy wskazują jedynie, jakie elementy powinny takie umowy zawierać oraz nakładają na ubezpieczycieli określone obowiązki informacyjne związane z ich zawieraniem.

- Trudno jednak z przepisów tych wyczytać, jakie są essentialia negotii tych umów. W mojej opinii należy wobec tego sięgać do przepisów kodeksu cywilnego, jednak zdarza się, że zakłady ubezpieczeń negują w ogóle możność stosowania przepisów k.c. do tych umów - wskazuje mec. Weiss.

 

Ubezpieczenie bez ubezpieczenia

Istotą umowy ubezpieczenia jest to, że w zamian za składkę ubezpieczyciel przyjmuje na siebie ryzyko, że w razie zajścia danego wypadku wypłaci określone świadczenie. Nie wiadomo, czy ten wypadek zajdzie, ale jeśli zajdzie, to ubezpieczyciel wypłaci określone świadczenie.

W typowym przypadku świadczenie to jest znacznie wyższe niż płacona składka. Na tym polega charakter ochronny umowy dla ubezpieczonego oraz ryzyko ubezpieczeniowe dla ubezpieczyciela.

- W klasycznych umowach ubezpieczenia na życie ten element wybija się w przypadku zdarzenia jakim jest śmierć ubezpieczonego w okresie ubezpieczenia oraz jest zredukowany w przypadku zdarzenia jakim jest dożycie określonego wieku - w tym przypadku świadczenie ma charakter bardziej oszczędnościowy, bo wypłacone świadczenie jest zbliżone (powinno być nieco wyższe) do sumy wpłaconych składek w okresie ubezpieczenia. Istotą umowy ubezpieczenia jest zatem to, że ma ona wymiar ochronny dla ubezpieczonego oraz wymiar ryzyka dla ubezpieczyciela. Składka stanowi w istocie wynagrodzenie za ponoszenie tego ryzyka - mówi mec. Weiss.

W swej ogólnej konstrukcji umowy ubezpieczenia z UFK powinny zawierać element ochronno-ubezpieczeniowy związany z wypłaceniem określonego świadczenia na wypadek zajścia wypadku ubezpieczeniowego, czyli śmierci lub dożycia określonego wieku przez ubezpieczonego oraz element inwestycyjny polegający na tym, że składka ubezpieczeniowa lub określona jej część jest inwestowana, bądź to w ramach ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego, bądź niejako bezpośrednio w określone instrumenty finansowe.

- Podstawowy problem z ważnością tych umów polega na tym, że element ochronno-ubezpieczeniowy w konstrukcji tych umów jest tak znikomy, że w istocie jest pozorny. W rzeczywistości mamy więc do czynienia z umowami inwestycyjnymi tylko pozornie będącymi umowami ubezpieczenia. W praktyce obrotu mówi się czasem o umowach inwestycyjnych „opakowanych” w formę umowy ubezpieczenia, co „o zgrozo” akceptowały czasem nawet sądy jako dopuszczalne. Jeśli zatem mamy do czynienia z pozornością elementu ochronno-ubezpieczeniowego w tych umowach, to nie odpowiadają one istocie stosunku ubezpieczeniowego, a zatem są nieważne na podstawie art. 353 (1) k.c. - wyjaśnia mec. Weiss.

W przypadku tzw. polisolokat bardzo często świadczenie ochronne dla ubezpieczonego oraz ryzyko dla ubezpieczyciela jest w nich zredukowane do minimum. Świadczenie, które ubezpieczyciel wypłaca w razie wypadku ubezpieczeniowego, nie jest w nich z góry określone, lecz zdefiniowane przez wartość jednostek funduszu lub innych instrumentów finansowych, w które została zainwestowana składka.

- Jeśli ta wartość wzrosła, osoba uprawniona otrzyma większą kwotę niż wpłacone składki (ale nie wie jaką), jeśli spadła, uprawniona osoba otrzyma świadczenie niższe niż wpłacone składki. W takim przypadku trudno mówić o jakiejkolwiek ochronie. W obu przypadkach trudno mówić o jakimkolwiek ryzyku po stronie ubezpieczyciela - tłumaczy mec. Weiss.

Innymi słowy: ubezpieczyciel nie ponosi tu żadnego ryzyka, a ubezpieczony nie ma żadnej gwarancji ochrony. 

Oprócz tego modelu zminimalizowanej lub pozornej ochrony ubezpieczeniowej Mariusz Weiss wyróżnia jeszcze dwa inne.

  1. W jednym z nich jest wprost określony element ochronny, ale jest tak minimalny, że w kontekście całej umowy należy uznać go za pozorny, np. suma ubezpieczenia - czyli w praktyce gwarantowana kwota wypłaty wynosi 100 zł - a reszta świadczenia jest sprowadzona do wartości jednostek UFK w momencie zajścia wypadku ubezpieczeniowego. W przeszłości zdarzały się umowy z tak zdefiniowanym elementem ochronnym w wysokości 1 zł (sic!), co w sposób oczywisty stanowiło próbę ominięcia prawa.
  2. Ostatni model - najbardziej korzystny dla ubezpieczonych, jednak nadal budzący wątpliwości na tle art. 353(1) k.c. - przedstawia się następująco: świadczenie jest uzależnione od wartości jednostek UFK, ale ubezpieczyciel gwarantuje, że nie będzie niższe niż suma wpłaconych składek. W tym modelu ubezpieczyciele podkreślają, że w takiej sytuacji ponoszą ryzyko spadku wartości jednostek UFK poniżej wartości wpłaconych składek.

- Trzeba jednak stwierdzić, że nie tyle jest to ochrona ubezpieczeniowa, co gwarancja braku utraty kapitału. Ubezpieczony nie tyle zyskuje ochronę ubezpieczeniową, co ma gwarancję braku straty, innymi słowy otrzymania z powrotem wpłaconej składki. Nie sposób nazwać tego ochroną ubezpieczeniową - wskazuje.

 

Rzecznik finansowy pomaga w sporach o unieważnienie umów

Liczba skarg składanych na ubezpieczenia z UFK w ostatnich latach spada.  - W 2016 r. co czwarty wniosek o interwencję w sprawie ubezpieczeń na życie dotyczył właśnie tego typu umów. Na skutek szeregu działań rzecznika finansowego oraz jego współpracy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta ten problem zaczął tracić na znaczeniu. Pokazują to też nasze statystyki, zgodnie z którymi obecnie tylko 5 proc. spraw dotyczy ubezpieczeń z UFK - zauważa Aleksander Daszewski, zastępca dyrektora Departamentu Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Część osób nadal dochodzi jednak swoich praw przed sądem i prosi Biuro Rzecznika Finansowego o przedstawienie istotnego poglądu w sprawie. W 2025 r. trafiło do rzecznika 11 wniosków o istotny pogląd w sporach dotyczących ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym.

- W tych sprawach spór dotyczył nieważności umowy ubezpieczenia z UFK i żądania zwrotu wpłaconych składek ubezpieczeniowych - mówi Eliza Gużewska, zastępca dyrektora Departamentu Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.

W wyjątkowych sytuacjach rzecznik finansowy występuje też sam z powództwem.

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe