Bezpłatny e-book Wdrażanie AI - system zarządzania ryzykiem zgodny z ISO i dobrymi praktykami
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Państwowe spółki zakładnikami polityki. Konkretnych zmian nie widać

Premier zapowiedział „radykalne zmiany” dotyczące funkcjonowania spółek Skarbu Państwa. Kolejne pomysły na ich reformowanie szybko mogą okazać się jednak nieaktualne, a w Sejmie stosowne projekty mają problem, by wydostać się poza etap prac w komisjach. Eksperci powątpiewają więc, że i tym razem uda się przeprowadzić duże reformy. Pytanie tylko, czy są one rzeczywiście konieczne.

Państwowe spółki zakładnikami polityki. Konkretnych zmian nie widać
Źródło: iStock

- Jeśli chodzi o odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa, to będę proponował radykalną zmianę, ale nie pozwolę na żadne gry w tej kwestii. Każdy kto mnie zna (…) wie, że mam obsesję, jeśli chodzi o nepotyzm czy kolesiostwo – mówił pod koniec czerwca br. premier Donald Tusk (cytat za PAP).

Kilka tygodni wcześniej przedstawienie propozycji zmiany ustaw dotyczących nadzoru nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa zapowiedział Jakub Jaworowski, minister aktywów państwowych. Z jednej strony, chciałby usankcjonować wpływ rządu na ład korporacyjny w spółkach państwowych, z drugiej – wzmocnić niezależność członków rad nadzorczych.

Temat jest obecny w rozmowach nt. rekonstrukcji rządu. Polska Agencja Prasowa podała, że nadzór nad strategicznymi spółkami ma objąć Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. To oznaczałoby osłabienie Ministerstwa Aktywów Państwowych, o ile takie będzie jeszcze istnieć. Nie wiadomo więc, czy pomysł ministra, nim doczekał się skonkretyzowania w postaci projektu ustawy, szybko nie okaże się nieaktualny.

Niezależnie od tego, w Sejmie od kilku miesięcy niespiesznie toczą się prace nad poselskim projektem, który również został złożony pod hasłami profesjonalizacji i odpolitycznienia państwowych spółek. 

Polecamy w LEX: Koralewski Michał, Odpowiedzi na pytania ze szkolenia „Kontrola i nadzór właścicielski w spółkach komunalnych”, które odbyło się 21 czerwca 2021> 

Doktor ze znajomością ministra

W dyskusjach nad potrzebą zmian najczęściej pojawiają się dwa zagadnienia. Pierwsze to obsadzanie kluczowych stanowisk w spółkach przez „krewnych i znajomych królika”. Każda partia deklaruje zerwanie z takimi praktykami, a jednak media raz po raz opisują kolejne przykłady „zaufanych ludzi” na państwowych stołkach.

Dowolność w ich zatrudnianiu jest częściowo ograniczona przez ustawę z 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym. Cały jej rozdział 3 poświęcony jest wymogom dla kandydatów na członków organów nadzorczych oraz organów zarządzających w spółkach.

- Wprowadzono wymogi, aby kandydat na członka rady nadzorczej spółki Skarbu Państwa legitymował się odpowiednim wykształceniem – np. miał doktorat z nauk ekonomicznych, prawnych lub technicznych albo ukończył słynne studia MBA. Co to jednak zmienia? Nadal może być doktor nauk prawnych, który zna się na biznesie, i doktor nauk prawnych, który zna się z ministrem. Obaj formalnie spełnią wymogi konkursu, natomiast efekty ich pracy będą diametralnie różne. Tak długo, jak Skarb Państwa będzie miał udziały w spółkach, tak długo istnieć będzie pokusa wydelegowania do zarządu lub rady nadzorczej swojego kolegi – komentuje dr Michał Bieniak, adwokat prowadzący własną kancelarię.

Ustawa wymaga od kandydatów do rad nadzorczych nie tylko spełnienia wymagań formalnych, ale też pozytywnej opinii Rady ds. spółek z udziałem Skarbu Państwa i państwowych osób prawnych, której skład jest w 100 proc. zależny od polityków. Do tego ustawowe ograniczenia dotyczą członków zarządów i rad nadzorczych, ale nie obejmują np. kierowników wysokiego szczebla. 

Zobacz wzór w LEX: Kontrakt menadżerski dla członka Zarządu Spółki/ Prezesa Zarządu Spółki/ Wiceprezesa Zarządu Spółki> 

 

Nie tylko zysk, ale i polityka

Drugie zagadnienie to zakres wpływu władzy wykonawczej na bieżące funkcjonowanie spółek. Dużo poruszenia wywołała wypowiedź premiera z kwietnia br. o tym, że zadaniem „państwowego menedżera” niekoniecznie jest maksymalizacja zysku spółki – przykładowo, spółki energetyczne mają zapewnić państwu bezpieczeństwo energetyczne.

- Oczywistym jest, że spółki Skarbu Państwa, zwłaszcza te działające w sektorach strategicznych - chociażby takich jak energia, surowce, infrastruktura - realizują często zadania wykraczające poza typowy cel maksymalizacji zysku. W takich przypadkach należałoby nawet wymagać, aby Skarb Państwa jako akcjonariusz kierował się nie tylko rachunkiem ekonomicznym, ale także względami polityki publicznej, a ku temu potrzebne są mechanizmy umożliwiające mu skuteczną realizację tej polityki – komentuje Michał Połaniecki, radca prawny, wspólnik w Kancelarii 5E Smaga i Wspólnicy. - Skuteczne działania w tym obszarze wymagają jednak uniknięcia sytuacji, w której mieszanie funkcji właścicielskich z politycznymi będzie osłabiać efektywność zarządzania i zaburzać relacje na linii zarząd, rada nadzorcza, właściciel – dodaje.

Z drugiej strony politycy pytani o działania poszczególnych spółek często odpowiadają formułką o tym, że Skarb Państwa, tak jak każdy inny akcjonariusz, posiada w spółkach jedynie uprawnienia wynikające z przepisów, przede wszystkim kodeksu spółek handlowych oraz statutu lub umowy spółki, a sprawy niezastrzeżone dla innych organów należą do kompetencji zarządu. - Żaden akcjonariusz (w tym Skarb Państwa) ani też walne zgromadzenie/zgromadzenie wspólników, czy też rada nadzorcza nie mogą wydawać wiążących poleceń zarządowi w tym zakresie – odpowiadał niedawno Robert Kropiwnicki, wiceszef MAP, na interpelację dotyczącą zaangażowania państwowych spółek w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Innym razem rządzący nie ukrywają, że mają i chcą mieć wpływ na spółki. Przykład? Kilka dni temu Marcin Kierwiński, minister ds. odbudowy po powodzi zapowiedział, że będzie  rozmawiał z prezesem PZU oraz z ministrem aktywów państwowych na temat cen polis, jakie państwowy ubezpieczyciel stosuje na terenach dotkniętych przez ubiegłoroczną powódź.

MAP chce zwiększyć i nadzór, i niezależność

Jednym z elementów propozycji ministra Jaworowskiego było właśnie zerwanie z fikcją, że minister nie ma wpływu na ład korporacyjny w nadzorowanych przez siebie podmiotach. - Uważam, że póki jako społeczeństwo umówiliśmy się, że ma istnieć sektor spółek kontrolowanych przez państwo, a tak uważa większość Polaków, dopóty rząd musi mieć wpływ na działalność tych spółek – mówił szef MAP podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.

Z jego wypowiedzi wynikało, że minister ma mieć wpływ m.in. na powoływanie członków rad nadzorczych. Z drugiej strony rady nadzorcze – według jego słów - miałyby być „powoływane na podstawie jasnych biznesowych kryteriów” tak, aby nie stawały się „łupem rządzącego akurat środowiska politycznego”.

>>> Czytaj więcej: ​Szef MAP zapowiada zmianę ustawy o nadzorze nad spółkami państwowymi

- Wypowiedź ministra jest trochę enigmatyczna. Odczytuję ją nieco na zasadzie: „skończmy udawać, że są jakieś konkursy, skoro i tak ja, jako minister, odpowiadam za obsadę stanowisk”. Z drugiej strony, minister mówi też o niezależnych członkach rady nadzorczej – mówi mec. Bieniak. - Wyczuwam tu lekką sprzeczność, chociaż wyobrażam sobie, że można próbować stworzyć w spółkach Skarbu Państwa instytucję niezależnego członka rady nadzorczej, tak jak ma to miejsce w spółkach giełdowych. Dopóki nie zobaczymy projektu, nie sposób jednak wyrokować, co minister miał na myśli – dodaje.

Projektu, ani nawet jego założeń, do tej pory jednak nie zobaczyliśmy. Departament komunikacji MAP, jako odpowiedź na pytania Prawo.pl o tę kwestię przytoczył wypowiedź ministra Jaworowskiego z wywiadu udzielonego Business Insider Polska: „taki projekt ustawy przygotowaliśmy w ministerstwie. Jednak zanim go przedstawimy, sytuacja polityczna musi się ustabilizować. Wtedy będzie możliwa spokojna debata”. 

Czytaj też w LEX: Koralewski Michał, Sądowe pozbawienie prawa pełnienia funkcji w organach spółki> 

MBA z akredytacją, zakaz działalności partyjnej

Więcej możemy powiedzieć o poselskim projekcie nowelizacji ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz niektórych innych ustaw, przygotowany przez Polskę 2050 i w marcu br. złożonym w Sejmie. Dodajmy – już drugim poselskim projekcie, dotyczącym odpolitycznienia, wniesionym przez to ugrupowanie. Pierwsza ustawa długo leżała w tzw. zamrażarce, a ostatecznie została odrzucona. - Chociaż nie była ona rewolucyjna i rozwiązywała jedynie część problemów związanych z zarządzaniem spółkami Skarbu Państwa – przypomina dr Grażyna Majcher-Magdziak, ekspertka BCC ds. przekształceń własnościowych, członek Rady Dialogu Społecznego.

Obecnie procedowany projekt zakłada m.in., że 70 proc. składu każdej rady nadzorczej mają stanowić zdefiniowani w ustawie „członkowie niezależni”. Musieliby spełniać ścisłe wymagania co do apolityczności, łącznie z zakazem pracy dla partii i sprawowaniem (teraz i na dwa lata wstecz) określonych funkcji, np. radnego.

Nowym ograniczeniem dla członków rad nadzorczych i zarządów spółek państwowych byłby zakaz dokonywania wpłat na partie polityczne. Projektodawcy dostrzegli też problem pauperyzacji dyplomu MBA – rozwiązaniem ma być branie pod uwagę w konkursach wyłączony dyplomów wydawanych przez uczelnie posiadające odpowiednią akredytację.

Wreszcie, ustawa zakłada utworzenie publicznie dostępnego rejestru wynagrodzeń, w którym podawane byłby dokładne zarobki członków zarządów i rad nadzorczych, „z uwzględnieniem wszelkich tytułów”.

Projekt, co do zasady, pozytywnie zaopiniował Sąd Najwyższy, który postulował jednak zawężenie katalogu osób wykluczonych z pełnienia funkcji w spółkach (według obecnego brzemienia, zakaz objąłby np. byłych prezesów Polskiej Akademii Nauk i radców Prokuratorii Generalnej).

Prace nad propozycjami idą pomału. Jak dotąd odbyła się jedna dyskusja na posiedzeniu komisji, posłowie wnioskodawcy zdążyli już natomiast trzykrotnie zmienić swojego przedstawiciela.

>>> Czytaj więcej: Posłowie chcą odpolitycznić spółki - sposób budzi wątpliwości

Ustawa o spółkach niepewna, ale czy potrzebna?

- W mojej ocenie potrzebne jest nie tyle przyznanie spółkom Skarbu Państwa szczególnego statusu formalnego, co zapewnienie transparentnego i konsekwentnego określenia roli państwa jako właściciela – z jasno rozdzielonymi kompetencjami oraz egzekwowalnymi standardami ładu korporacyjnego – uważa mec. Michał Połaniecki. Jak dodaje, osiągnięciu tego celu może służyć odpolitycznienie rad nadzorczych. - Wieloletnia praktyka pokazuje, że rady nadzorcze z niezależnymi ekspertami mają wyższą efektywność, są bardziej stabilne w kryzysach oraz szybciej adaptują się do zmian rynkowych – argumentuje.

- Teraz premier zapowiada radykalne zmiany, które – jak rozumiem – wymagałyby opracowania i uchwalenia nowej wersji ustawy. Nie wiem, w jaki sposób zamierza przekonać do niej koalicjantów, skoro nie udało się osiągnąć kompromisu nawet w sprawie jej łagodniejszej wersji. Obawiam się, że w obszarze zarządzania majątkiem państwowym przez najbliższy rok – o ile w ogóle – nie nastąpią żadne istotne zmiany – mówi Grażyna Majcher-Magdziak.

- Nie można wszystkiego uregulować. Żaden przepis, żaden formalizm nie zastąpi zasad uczciwości – zwraca natomiast uwagę dr Michał Bieniak. - A że w uczciwość polityków słabo wierzę, uważam, że spółki Skarbu Państwa powinny istnieć wyłącznie w sektorach kluczowych dla bezpieczeństwa państwa, takich jak paliwa, zbrojeniówka, przesył energii elektrycznej i gazu. Poza tymi newralgicznymi obszarami – im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej. Jesteśmy w nieco innej sytuacji niż w latach 90. XX w. Kapitał w Polsce jest i prywatyzacja nie musi wiązać się z dopuszczaniem do rodzimego rynku kapitału obcego – podsumowuje. 

Polecamy szkolenie w LEX: Koralewski Michał, Kontrola i nadzór właścicielski w spółkach komunalnych> 

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe