Bezpłatny e-book Greenwashing po decyzjach Prezesa UOKiK – skutki praktyczne i dobre praktyki dla firm
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Prezydent ponownie chce referendum klimatycznego

W przyszłym tygodniu do Senatu wpłynie kolejny wniosek prezydenta o przeprowadzenie referendum w sprawie przyszłości unijnej polityki klimatycznej. Po porażce swojej wcześniejszej inicjatywy w tej kwestii Karol Nawrocki postanowił zmienić proponowane pytanie na bardziej neutralne.

srodowisko zielony swiat ziemia prad
Źródło: iStock

Zgodnie z art. 125 Konstytucji RP z 1997 r. referendum ogólnokrajowe w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa mogą zarządzić dwa organy. Po pierwsze, Sejm zarządza referendum bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Referendum może zarządzić Prezydent RP, ale tylko za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Karol Nawrocki już po raz dugi wybrał tę drugą ścieżkę.

Pierwsze pytanie było tendencyjne

Z pierwszym wnioskiem o zarządzenie referendum dotyczącym unijnej polityki klimatycznej prezydent wyszedł w maju. Karol Nawrocki postulował, aby referendum odbyło się 27 września. Polacy mieli odpowiedzieć, czy są za realizacją polityki klimatycznej, która „doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej”. Wniosek prezydenta został odrzucony przez izbę wyższą - za jego przyjęciem głosowało 32 senatorów, 62 było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Przedstawiciele izby wyższej ocenili m.in., że pytanie sformułowanie we wniosku było „z tezą”, a ponadto projekt był obarczony wadami merytorycznymi”. Prezydent zapowiedział wówczas, że złoży kolejny wniosek ze zmienionym pytaniem. W przyszłym tygodniu do Senatu trafi więc jedynie skrócona i zmodyfikowana część pytania.

Tym razem Senat nie zasłoni się tezą w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopuści do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie – pisze (cytowany przez Polską Agencję Prasową) Paweł Szefernaker, szef prezydenckiej kancelarii.

Niejednoznaczne propozycje Brukseli

Szefernaker zaznacza, że w piątek Komisja Europejska opublikowała propozycję rewizji dyrektywy EU ETS (Europejski System Handlu Emisjami), czyli jednego z najbardziej kosztownych i kontrowersyjnych elementów unijnej polityki klimatycznej. W ramach reformy systemu handlu emisjami ETS Bruksela proponuje, aby państwa UE przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Z szacunkowych danych Komisji wynika, że obecnie na ten cel przeznaczanych jest zaledwie 5 proc. przychodów z ETS. KE zapowiedziała też zwiększenie do 2030 r. liczby darmowych uprawnień dla przemysłu - przyznawanych, aby zapobiec odpływaniu inwestorów poza granice UE. Obecnie 43 proc. wszystkich uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS trafia do przemysłu za darmo, a 57 proc. jest sprzedawane na aukcjach.

Jednocześnie Bruksela zapowiada, że od 2029 r. opłaty za emisję dwutlenku węgla będą obowiązywać dla każdego lotu, który ląduje w odległości 5000 kilometrów od geograficznego środka Europy. Oznacza to, że systemem handlu emisjami ETS objęte zostaną loty do tureckiego Stambułu, czy na lotniska w Dubaju i Doha położone w rejonie Zatoki Perskiej. Nadal zwolnione z opłat będą loty do Stanów Zjednoczonych, Chin, Japonii czy Korei.

Obecnie ETS obejmuje tylko Europejski Obszar Gospodarczy (EOG), a wiele krajów subsydiuje swoje linie lotnicze w sposób, w jaki my tego nie robimy. Oznacza to np., że lot z Brukseli na jedną z greckich wysp będzie obecnie traktowany tak samo, jak lot lądujący w sąsiedztwie, ale poza UE – podkreśla komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra.

Ma to zrównać szanse europejskich przewoźników z tymi, którzy rozwijają swoje huby w sąsiedztwie UE (w tym przypadku chodzi głównie o Stambuł w Turcji). System ETS obejmie też prywatne loty.

Po wcześniejszych zapowiedziach przedstawicieli rządu zapewniających o wywalczeniu w Brukseli realnej reformy, można było oczekiwać przełomu. Niestety, opublikowany projekt pokazuje, że zamiast rzeczywistych zmian mamy do czynienia jedynie z pozornymi korektami – ocenia brukselskie propozycje Szefernaker, dlatego prezydent nie miał obiekcji, aby ponownie złożyć wniosek referendalny.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe