Bezpłatny e-book Rewolucja na rynku finansowym: przelewy natychmiastowe, MREL i nowe obowiązki nadzorcze
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Będzie łatwiej zabrać działkę pod stację narciarską

Budowa wyciągów i stacji narciarskich ma być łatwiejsza, gdyż można będzie ograniczyć prawo własności tym góralom, którzy dobrowolnie nie zgodzą się na inwestycję na ich terenie. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, którą proponują senatorowie.

narty narciarze zima kasprowy
Źródło: iStock

Projekt senacki (druk nr 784) przewiduje możliwość ograniczenia prawa własności na potrzeby takich inwestycji, jak wyciągi, stacje narciarskie i infrastruktura towarzysząca. Planom senatorów już teraz sprzeciwia się część właścicieli gruntów obawiająca się wywłaszczeń.

Projekt zakłada możliwość administracyjnego ograniczenia prawa własności gruntów pod inwestycje sportowe i rekreacyjne za odszkodowaniem, jeśli zostaną spełnione określone warunki. Według projektodawców nowe przepisy mają zapobiec zamykaniu ośrodków narciarskich z powodu braku zgody pojedynczych właścicieli działek. Reprezentantem wnioskodawców jest senator Zygmunt Frankiewicz (Pakt Senacki).

Chodzi o zmiany w ustawie z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2026 r. poz. 399). Senacka inicjatywa nowelizacji przewiduje uznanie za cel publiczny budowy, utrzymywania i eksploatacji prywatnych obiektów sportowych, w tym całorocznych i sezonowych kolei linowych, wyciągów narciarskich, przenośników taśmowych, tras zjazdowych, tras biegowych i nartostrad. Nowe przepisy obejmowałyby także infrastrukturę niezbędną do funkcjonowania takich inwestycji, m.in. drogi dojazdowe i dojścia, a także sieci i urządzenia służące do doprowadzania energii elektrycznej, wody, gazu oraz odprowadzania ścieków.

Jeden oporny góral nie zablokuje stoku ceprom

W konsekwencji wójt, burmistrz lub prezydent miasta mógłby wydać decyzję ograniczającą sposób korzystania z nieruchomości, jeżeli właściciel nie wyrazi zgody na inwestycję. Warunkiem wydania takiej decyzji byłoby m.in. przeprowadzenie wcześniejszych negocjacji z właścicielami gruntów, zgodność inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją o lokalizacji inwestycji celu publicznego, uzyskanie zgody rady gminy oraz poparcie właścicieli lub użytkowników wieczystych co najmniej 75 proc. powierzchni nieruchomości objętych inwestycją. Ograniczenie prawa własności mogłoby zostać ustanowione na okres nie dłuższy niż 30 lat.

Nowelizacja zakłada również obowiązek wypłaty właścicielowi odszkodowania oraz corocznego wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości. W określonych przypadkach właściciel będzie mógł domagać się wykupu nieruchomości przez inwestora. Ostateczna decyzja o ograniczeniu sposobu korzystania z nieruchomości stanowiłaby podstawę wpisu do księgi wieczystej i mogłaby prowadzić do wygaśnięcia m.in. umów najmu, dzierżawy, użyczenia lub trwałego zarządu, jeśli prawa te uniemożliwiałyby realizację inwestycji. Jeżeli inwestor nie wypłaci należnego odszkodowania, organ administracji będzie mógł uchylić wydane wcześniej zezwolenie.

Projektodawcy wskazują, że obecnie brak zgody nawet jednego właściciela może uniemożliwić funkcjonowanie całej stacji narciarskiej. Wymieniają Gubałówkę, Butorowy Wierch i Maciejową, gdzie spory dotyczące gruntów doprowadziły do zamknięcia tras lub zagroziły działalności ośrodków. Zdaniem projektodawców nowe przepisy mają zapewnić stabilne warunki dla inwestycji oraz rozwoju turystyki zimowej. Autorzy nowelizacji podkreślają, że ich propozycje inspirowane są regulacjami funkcjonującymi od lat w państwach alpejskich, m.in. w Austrii i Francji. Ich zdaniem mają one ułatwić rozwój infrastruktury narciarskiej, zwiększyć konkurencyjność polskich ośrodków oraz przeciwdziałać depopulacji gmin górskich poprzez tworzenie całorocznych miejsc pracy.

Na Podhalu chcą negocjacji, a nie dyktatu z Warszawy

Część właścicieli nieruchomości ocenia jednak, że proponowane rozwiązania mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji w prawo własności i w praktyce skutkować wywłaszczeniami. Projektowi zmian sprzeciwia się Stowarzyszenie Federacja Obrony Podhala (SFOP). Bożena Gąsienica-Byrcyn, właścicielka niektórych działek pod Gubałówką, a jednocześnie członek SFOP, krytycznie podchodzi do tego pomysłu i podkreśla, że nowelizacja otworzyłaby furtkę do wywłaszczania ludzi z ich własności.

Mówi się o ograniczeniu prawa własności, ale w praktyce będzie to wywłaszczenie lub zmuszenie do zawarcia umowy dzierżawy na 30 lat, czyli do udostępnienia ziemi wbrew swojej woli. To bardzo niebezpieczny precedens – podkreśla Gąsienica-Byrcyn (cytowana przez Polską Agencję Prasową).

I dodaje, że prawo własności jest konstytucyjnie chronione, a ewentualne konflikty między inwestorami i właścicielami gruntów powinny być rozwiązywane na drodze dobrowolnych porozumień i umów, a nie decyzji administracyjnych.

Od lat słyszymy, że chodzi o jedną osobę blokującą inwestycję, ale nikt nie mówi o prawie właściciela do decydowania o swojej własności. Jeśli dziś będą to trasy narciarskie, jutro podobny mechanizm może zostać zastosowany wobec innych prywatnych inwestycji – ocenia Gąsienica-Byrcyn.

Przeciwnicy projektu podkreślają, że choć formalnie nie przewiduje on wywłaszczenia, lecz ograniczenie prawa własności za odszkodowaniem, to możliwość ustanowienia takiego ograniczenia nawet na 30 lat może w praktyce oznaczać trwałe pozbawienie właściciela swobody dysponowania nieruchomością. Ich zdaniem uznanie prywatnych inwestycji narciarskich za cel publiczny może stworzyć precedens pozwalający na stosowanie podobnych rozwiązań wobec innych przedsięwzięć komercyjnych.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe