Prawo do naprawy - sprzedawcy aut używanych boją się implementacji
Naprawa towaru wydłuży okres odpowiedzialności sprzedawcy, niezależnie od tego, czy chodzi o rzecz nową, czy używaną - przewiduje projekt ustawy, którego obawiają się zwłaszcza profesjonalni sprzedawcy używanych samochodów. Prawnicy przyznają, że część zastrzeżeń branży jest uzasadniona, ale podkreślają, że możliwości zmiany tych reguł są ograniczone przez unijną dyrektywę.

Sporo uwag ze strony przedsiębiorców wywołał projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw (UC154). Nowela ma implementować unijną dyrektywę 2024/1799, czyli dyrektywę o prawie do naprawy (najczęściej zwaną dyrektywą R2R - od ang. „Right to Repair”). Promuje ona naprawę towarów nabywanych przez konsumentów w ramach odpowiedzialności sprzedawcy, aby zachęcić do dłuższego użytkowania rzeczy i ograniczyć ich przedwczesne wyrzucanie.
Dyrektywa dotyczy m.in. sprzętu RTV i AGD, ale wbrew pozorom jej zakres jest szerszy i obejmuje „towary” w rozumieniu wcześniejszej dyrektywy 2019/771. W ich definicji mieszczą się natomiast tzw. towary z elementami cyfrowymi, do których zalicza się m.in. samochody. I to właśnie część branży motoryzacyjnej obawia się konsultowanych przepisów krajowych. Główne zastrzeżenia są dwa: dokonanie naprawy przedłuży o 12 miesięcy odpowiedzialności sprzedawcy z tytułu niezgodności towaru z umową, a prawodawca nie różnicuje zakresu odpowiedzialności sprzedawców towarów nowych i używanych.
Dłuższa odpowiedzialność sprzedawcy
Pracodawcy RP zwracają uwagę, że już dziś profesjonalny sprzedawca odpowiada przez dwa lata za niezgodność z umową, a przepis o 12 dodatkowych miesiącach wydłuży ten okres do lat trzech, co w branży samochodów używanych z uwagi na częste naprawy będzie powszechne. - Rozwiązanie to może prowadzić do ograniczenia podaży samochodów używanych, oferowanych przez profesjonalnych sprzedawców, wzrostu cen takich pojazdów oraz przeniesienia obrotu na nieprofesjonalny rynek sprzedaży między osobami fizycznymi, co pozostawałoby w sprzeczności z interesem konsumentów – piszą Pracodawcy RP.
Związek Dealerów Samochodów uważa wręcz, że przepisy mogą wywołać skutek odwrotny od zamierzonego. - Przedsiębiorcy, dokonując ekonomicznej oceny ryzyka, mogą znacznie ostrożniej podchodzić do wykonywania napraw, jako sposobu realizacji roszczeń konsumentów, jeżeli każda naprawa automatycznie będzie oznaczała przedłużenie odpowiedzialności ustawowej o kolejny rok. W wielu przypadkach bardziej racjonalne ekonomicznie stanie się zastosowanie innych sposobów zakończenia sporu, w tym odstąpienie od umowy lub wymiana towaru, zamiast jego naprawy – podniosła organizacja w ramach konsultacji projektu.
Mikołaj Piaskowski, radca prawny, partner w Wolf Theiss Polska ocenia, że proponowane przepisy faktycznie kreują realne ryzyko biznesowe, np. skłonność do proponowania obniżenia ceny lub wymiany zamiast naprawy, gdy jest to prawnie dopuszczalne. Zaznacza jednak, że od strony prawnej zarzut jest częściowo chybiony. - Nowy art. 43c ust. 4 ustawy o prawach konsumenta wskazuje bowiem, że jeśli doprowadzenie do zgodności z umową obejmowało naprawę towaru, okres odpowiedzialności ulega – co warto podkreślić – jednokrotnemu (a nie za każdym razem) przedłużeniu o 12 miesięcy – zwraca uwagę prawnik.
Justyna Włodarczyk, adwokat prowadząca własną kancelarię, również podkreśla, że okres odpowiedzialności zostanie przedłużony o 12 miesięcy tylko jeden raz, a nie po każdej kolejnej naprawie. Dodaje, że chociaż uwagi branży motoryzacyjnej są częściowo zasadne, to nie jest tak, że projektowane rozwiązanie prowadzi do nieograniczonej odpowiedzialności sprzedawcy.
- Mechanizm obejmuje wyłącznie naprawę dokonywaną w ramach odpowiedzialności za niezgodność towaru z umową, a nie każdą późniejszą naprawę serwisową. Sprzedawca nie odpowiada również za normalne zużycie pojazdu wynikające z jego wieku, przebiegu i sposobu eksploatacji – tłumaczy mec. Włodarczyk.
Przepisu nie można pominąć, ale można go poprawić
Prawnicy są zgodni, że przedłużenie okresu odpowiedzialności o 12 miesięcy przewiduje wprost dyrektywa R2R. Prawodawca unijny nie uzależnia długości tego okresu od rodzaju towaru, wartości naprawy czy stopnia zużycia rzeczy.
- W konsekwencji polski ustawodawca nie ma swobody, aby zrezygnować z samego mechanizmu przedłużenia odpowiedzialności albo skrócić go do okresu krótszego niż 12 miesięcy. Ewentualne modyfikacje mogłyby dotyczyć jedynie kwestii technicznych związanych z redakcją przepisu, o ile nie prowadziłyby do ograniczenia ochrony przyznanej konsumentowi przez dyrektywę – mówi Katarzyna Zimolzak-Szydlik, radca prawny i doradca podatkowy z Kancelarii Żuk Pośpiech.
Mec. Piaskowski uważa, że krytyka brzmienia projektowanych przepisów może być częściowo słuszna. Dyrektywa wiąże przedłużenie odpowiedzialności z wyborem naprawy przez konsumenta, z projektu UC154 nie wynika zaś, kto – przedsiębiorca czy konsument – miałby tę naprawę wybrać. - W tym zakresie polski ustawodawca mógłby wybrać precyzyjniejszą harmonizację – ocenia prawnik.
Towary nowe i używane a prawo do naprawy
Według Pracodawców RP brak rozróżnienia na towary nowe i używane jest nieproporcjonalny w przypadku samochodów, które – inaczej niż sprzęt AGD – w ciągu swojej kilkunastoletniej lub dłuższej eksploatacji są wielokrotnie odsprzedawane. Tym samym sprzedawca samochodu używanego będzie odpowiadał tak samo jak sprzedawca samochodu nowego, „mimo że skala ryzyka, stopień zużycia pojazdu oraz osiągane marże handlowe są w obu przypadkach nieporównywalne”. Związek Dealerów Samochodów wprost sformułował zaś postulat wyłączenia rzeczy używanych spod projektowanego mechanizmu automatycznego przedłużenia okresu odpowiedzialności.
Prawnicy poproszeni o ocenę tych postulatów wskazują, że państwa członkowskie mogą co najwyżej zezwolić, aby w przypadku towarów używanych sprzedawca i konsument uzgodnili krótszy okres odpowiedzialności sprzedawcy, jednak nie krótszy niż rok. Możliwość ta wynika z art. 10 ust. 6 wcześniejszej dyrektywy 2019/771.
Zdaniem mec. Piaskowskiego, jedyne, co branża motoryzacyjna może zrobić, to zabiegać, by polski prawodawca dopuszczał to rozwiązanie. Zaznaczmy jednak, że chodzi w nim o skrócenie okresu podstawowego, czyli dwuletniego.
- Jeżeli więc sprzedawca samochodu używanego skutecznie skrócił okres odpowiedzialności do jednego roku, a następnie w tym okresie dokona naprawy w celu doprowadzenia pojazdu do zgodności z umową, odpowiedzialność będzie musiała zostać przedłużona o kolejne 12 miesięcy – zwraca uwagę mec. Zimolzak-Szydlik. - Ten element rzeczywiście może być postrzegany przez branżę jako szczególnie dolegliwy, jednak również on wynika bezpośrednio z konstrukcji przyjętej w prawie unijnym i nie może zostać wyłączony przez ustawodawcę krajowego – kwituje.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








