Ponad milion podpisów, aby zawiesić umowę z Izraelem
Unia Europejska ma od 2000 r. umowę stowarzyszeniową z Izraelem, która ułatwia wzajemny handel. Choć politycy unijni w zeszłym tygodniu zdecydowali, że na razie nie zawieszą jej ze względu na konflikt w Strefie Gazy i w Libanie, to będą musieli niedługo wrócić do tych kwestii. Wszystko przez to, że oddolna inicjatywa obywatelska w całej Unii Europejskiej, choć wybrała skomplikowany i sformalizowany tryb, to odniosła sukces i zebrała już ponad 1,1 miliona podpisów, osiągając wymagane limity w 11 z 27 państw.

Umowa stowarzyszeniowa z Izraelem została podpisana w 1995 r., a weszła w życie 1 czerwca 2000 r. Obowiązuje już więc od ponad ćwierćwiecza. Izrael nie jest dla UE znaczącym partnerem handlowym, odpowiada bowiem tylko za niecały 1 proc. obrotów. Zupełnie inne znaczenie umowa ta ma dla Izraela, gdyż obroty z Unią Europejską to ok. 1/3 izraelskiego eksportu i importu. Według ostatnich danych prezentowanych przez rządową podstronę „Polska w Izraelu” na oficjalnym portalu gov.pl, w strukturze towarowej polskiego eksportu do Izraela (877 milionów euro) dominują produkty rolno-spożywcze, maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy oraz chemikalia. Polska importuje z Izraela przede wszystkim wyroby przemysłu elektromaszynowego, produkty chemiczne i farmaceutyczne oraz inne wyroby przemysłowe (wartość importu to 509 milionów euro). Polska ma też z Izraelem kilkanaście umów bilateralnych regulujących stosunki gospodarcze.
Kluczowa klauzula praworządności
W umowie stowarzyszeniowej z UE - oprócz dokładnym regulacji dotyczących handlu, ceł oraz innych kwestii gospodarczych - jest też tzw. klauzula praworządności (art. 2). Stanowi ona, że stosunki między stronami, jak również wszystkie postanowienia samej umowy, opierają się na poszanowaniu praw człowieka i zasad demokratycznych, które przyświecają ich polityce wewnętrznej i międzynarodowej oraz stanowią zasadniczy element niniejszej umowy. Dlatego umowa ogranicza częściowo obrót produktami i usługami np. z Zachodniego Brzegu, wschodniej Jerozolimy, czy ze Wzgórz Golan. Potwierdził to również wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 13 listopada 2019 r. (C-363/18), który nakazał odpowiednio oznaczać izraelskie produkty żywnościowe dostępne dla unijnych konsumentów - czy pochodzą z terytoriów okupowanych od 1967 r., czy też z samego Izraela.
Na jesieni zeszłego roku Komisja Europejska przedstawiła propozycję zawieszenia handlowej części umowy z Izraelem. KE zarzucała wtedy Izraelowi m.in. blokowanie pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy. Ostatecznie nie głosowano tej propozycji, gdyż doszło do zawieszenia broni między Hamasem a Izraelem wynegocjowanego przy mediacji Stanów Zjednoczonych. Ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej opowiadają się – przynajmniej na razie – przeciwko częściowemu bądź całkowitemu zawieszeniu tej umowy. W zeszłym tygodniu wniosek o zawieszenie, zgłoszony przez Hiszpanię, był formalnie głosowany. Minister spraw zagranicznych Hiszpanii José Manuel Albares przekonywał, że UE powinna być konsekwentna, skoro mocno potępia agresję Rosji na Ukrainę. Aby uzyskać całkowite zawieszenie wymagał on jednomyślności, a choćby częściowe, okresowe wstrzymanie wykonywania umowy stowarzyszeniowej wymaga większości kwalifikowanej (głosów 15 państw reprezentujących minimum 65 proc. ludności UE). Zwolennikom bojkotu gospodarczego Izraela, żadnego z tych limitów nie udało się osiągnąć, dlatego wniosek na razie przepadł. Nie poparły go m.in. tak duzi ludnościowo i i znaczący politycznie członkowie, jak Niemcy i Włochy. Ponieważ wniosek o częściowe zawieszenie umowy był zaskoczeniem, to szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zapowiada, że dyskusje na ten temat będą kontynuowane.
Obywatelski wniosek o zawieszenie umowy
Na gospodarczy bojkot Izraela naciskają w UE środowiska lewicowe. Celem jest wezwanie do całkowitego zawieszenia układu o stowarzyszeniu między UE a Izraelem w związku z łamaniem przez Izrael praw człowieka. Inicjatorzy powołują się na ustalenia zarówno urzędników Unii Europejskiej, jak i sędziów Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS).
Instrumentem prawnym stała się tzw. europejska inicjatywa obywatelska (EIO), czyli instrument bezpośredniego uczestnictwa, przypominający – w dużym uproszczeniu – polskie inicjatywy obywatelskiego zbierania podpisów pod projektami wnoszonymi do Sejmu bądź petycje. Ten instrument prawny przewiduje art. 11 ust. 4 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 24 Traktatu o Funkcjonowaniu UE, a szczegółowe regulacje zawierają rozporządzenia 2019/788/UE oraz 2019/1799/UE. Polega ona na zebraniu określonej liczby podpisów poparcia we państwach Unii Europejskiej (750-krotność liczby posłów z danego kraju do Parlamentu Europejskiego), pośrednio więc w zależności od liczby mieszkańców. Zaangażowani w nią są również polscy działacze, głównie z partii Razem (koordynatorką zbierania podpisów w Polsce jest Aleksandra Owca, radna Krakowa).
Według danych z poniedziałku 27 kwietnia br., jest już ponad 1,1 miliona podpisów, w niektórych krajach limit został już kilkakrotnie przekroczony (tak jest np. w Hiszpanii, gdzie podpisało się już ok. 143 tysiąca osób, czyli ponad trzykrotnie więcej od wymaganej liczby). Są też jednak państwa, w których zbieranie podpisów idzie opornie, np. Czechy (tylko 11,3 proc.), Węgry (niewiele ponad 8 proc.) i państwa nadbałtyckie (ok. 13 proc.). W Polsce inicjatorzy zebrali już wymaganą liczbę podpisów. Zbiórka trwa maksymalnie do 13 stycznia 2027 r., czyli jeszcze ponad 8 miesięcy, ale ponieważ trzeba zebrać wymagany limit podpisów w przynajmniej ¼ państw UE, to już widać, że zbieranie podpisów zakończy się sukcesem, o czym informuje Maciej Konieczny, poseł partii Razem. Nie oznacza to jednak załatwienia sprawy po myśli organizatorów. Nawet jeśli w wyniku inicjatywy obywatelskiej Komisja Europejska zostanie wezwana do zaproponowania nowych przepisów unijnych w tej sprawie, to politycy nie są związani wnioskiem.
O ile – trwająca maksymalnie trzy miesiące – weryfikacja deklaracji poparcia da efekt pozytywny, inicjatywa przedkładana jest Komisji Europejskiej. Komisja ma kolejne 3 miesiące na rozpatrzenie inicjatyw, wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim i udzielenie odpowiedzi. Komisja nie ma obowiązku wystąpienia do PE i/lub Rady z wnioskiem ustawodawczym. Jednak, jeżeli to zrobi – i ustawodawca wniosek przyjmie – przepis zacznie obowiązywać – czytamy na stronie Komisji Europejskiej tłumaczącej zasady działania EIO.
Europejska inicjatywa obywatelska nie jest więc instrumentem łatwym i prostym, z reguły inicjatorzy spotykają się z barierą zbyt małej liczby podpisów – przykładowo, obecnie zbierane są podpisy dotyczące takich kwestii, jak np. ochrona zwierząt, prawa pasażerów linii lotniczych, etyki i przejrzystości w polityce czy zdrowej żywności, ale każda z nich ma jedynie po kilka tysięcy sygnatariuszy. A trzeba ich zebrać co najmniej milion i to według określonego klucza demograficznego. Już sam start procedury wymaga zebrania siedmiu osób z siedmiu różnych państw UE. Po zarejestrowaniu inicjatywy w Komisji Europejskiej ma się rok na zebranie odpowiedniej liczby podpisów, a także osiągnięcie limitów w co najmniej siedmiu państwach UE. Na 129 zarejestrowanych inicjatyw, tylko kilkanaście trafiło do dalszego etapu legislacyjnego w Komisji Europejskiej, a jedynie dwie zakończyły się sukcesem.
Pozytywnym przykładem przełożenia inicjatywy na unijne prawo jest „Right2Water”, której efektem było przyjęcie w grudniu 2020 r. dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, zobowiązującej państwa członkowskie do zapewnienia do 2023 r. lepszego dostępu do wody dla grup wrażliwych i marginalizowanych. Inicjatywa „Zakaz stosowania glifosatu i ochrona ludzi i środowiska przed toksycznymi pestycydami” doprowadziła z kolei do przyjęcia w 2019 r. rozporządzenia w sprawie przejrzystości i zrównoważonego charakteru unijnej oceny ryzyka w łańcuchu żywnościowym. Rozporządzenie to ma zapewnić obywatelom automatyczny dostęp do wszystkich badań i informacji przekazywanych przez przemysł w procesie oceny ryzyka – pisze w analizie działania obchodzącej właśnie 15-lecie europejskiej inicjatywy obywatelskiej Jolanta Szymańska, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Czytaj też w LEX: Europejska inicjatywa obywatelska - analiza wymogów formalnych rejestracji na przykładzie skargi na decyzję o odmowie rejestracji inicjatywy STOP TTIP >
Izrael nie jest wyjątkiem
Jednym z sukcesów obecnej inicjatywy jest odpowiedni moment - wojna z Iranem, atak na Liban i rozszerzenie kary śmierci w Izraelu, zachęciły wielu Europejczyków do poparcia EIO. W przeciwieństwie do Izraela, fatalne wyniki notuje uruchomiona w tym samym czasie obywatelska inicjatywa w sprawie zakazu importu z Rosji. W ciągu kilku miesięcy zebrała tylko ok. 7500 podpisów. To także pokazuje, jak istotny jest moment złożenia wniosku w ramach EIO i społeczne emocje wokół jego tematu.
Unia Europejska posiada umowy stowarzyszeniowe z wieloma krajami, ale ich status znacząco różni się w zależności od tego, czy dane państwo aspiruje do członkostwa, czy też nie. Dobrym przykładem tego pierwszego rodzaju umów jest układ z Turcją, istniejący od 1963 r., uzupełniony o unię celną. Umowy stowarzyszeniowe mające na celu doprowadzić do pełnego członkostwa, UE posiada też z kilkoma państwami bałkańskimi, a także Ukrainą, Gruzją i Mołdawią.
UE posiada również umowy stowarzyszeniowe z niektórymi państwami Bliskiego Wschodu i północnej Afryki, ale ich głównym celem nie jest przyszłe członkostwo (to dotyczy także umowy stowarzyszeniowej Izrael-UE).
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.






