Rząd musi się spieszyć. Na implementację unijnej dyrektywy z 9 czerwca 2019 roku, w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko, ma czas do lipca tego roku. Chodzi w niej m.in. o ograniczenie stosowania jednorazowych przedmiotów składających się z plastiku, takich jak np. mieszadełka, patyczki do uszu, talerze czy słomki.

Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt noweli ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej oraz niektórych innych ustaw. Autorem jest ministerstwo klimatu i środowiska. Projekt przewiduje wprowadzenie opłaty produktowej w wysokości maksymalnie 1 zł za jedną sztukę opakowania jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego, która będzie doliczana do sprzedawanego w nim produktu. W projekcie zaznaczono, że rzeczywistą stawkę, przeznaczaną na zagospodarowanie takich odpadów, określi rozporządzenie. Opłata ta – jak zaznacza resort - ma zniechęcić konsumentów do kupowania opakowań jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego na rzecz produktów z alternatywnych materiałów lub produktów wielokrotnego użytku.

 


W plastiku za opłatą lub ze szkła albo papieru

Projekt przewiduje, że opłatę np. za jednorazowy kubek plastikowy do kawy będą pobierały sklepy, hurtownie, bądź lokale gastronomiczne. Opłata będzie mogła stanowić całkowity koszt opakowania dla nabywcy albo zostanie doliczona do ceny ustalonej przez jednostkę handlową lub gastronomiczną.

-  Z projektu wprost wynika, że opłata zostanie przerzucona finalnie na konsumenta, który kupuje dania na wynos – mówi dr Katarzyna Barańska Partner Energy, Infrastructure & Environment w Kancelarii Kochański i Partnerzy.

Z projektu wynika, że sklepy, bary lub kawiarnie, które będą wydawać jednorazowe opakowania, będą musiały zapewnić swoim klientom alternatywę, czyli udostępnić produkty i opakowania wielokrotnego użytku bądź wykonane z materiałów innych niż plastik.

Czytaj także: ​Firmy zapłacą miliony za nowe prawo>>

- Teraz, w pandemii branża gastronomiczna jest szczególnie dotknięta problemami. Od wielu miesięcy oferuje tylko dania na wynos i zbija koszty między innymi na kosztach opakowań. Cześć firm może pogłębić kłopoty finansowe, bo przekroczy konkurencyjność swojego produktu – dodaje dr Katarzyna Barańska.

Przykładowo popularne 200 ml kubeczki wykonane z tworzywa sztucznego kosztują około 5 groszy, z papieru są blisko trzy razy droższe (około 14 gr), natomiast z biopolimeru PLA kosztują około 20 groszy.

Właściciel baru ma ewidencjonować kubeczki

Projektowane przepisy wprowadzają też obowiązek prowadzenia ewidencji, w postaci papierowej lub elektronicznej, liczby nabytych i wydanych ostatecznemu nabywcy opakowań jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego w danym roku kalendarzowym. Taką ewidencję wydanych jednorazowych opakowań objętych opłatą będą zobowiązane prowadzić też sklepy i jednostki gastronomiczne, oddzielnie dla poszczególnych jednostek. I muszą ją przechowywać przez okres 5 lat. - Co ważne, kary za brak prowadzenia tej ewidencji będą dotkliwe, bo minister ma obowiązek raportowania do Unii Europejskiej poziomu zużycia tych plastikowych opakowań. Tworzy się więc piramidę informacyjną od małej gastronomi do pana ministra - mówi dr Katarzyna Barańska.

- Rozumiemy, że chodzi o ekologię, ale zamiast konkretnej pomocy dla branży, która przez pandemię jest w ogromnym kryzysie otrzymujemy kolejne koszty. Konieczność ewidencjonowania opakowań oraz opłata za jednorazowe naczynia z tworzyw sztucznych oznaczają dla nas następne  obciążenia i konieczność zatrudnienia dodatkowego personelu. Te wszystkie działania prowadzą do pogłębiania szarej strefy – mówi Sławomir Grzyb, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Gastronomi Polskiej.  Izba domaga się obniżka VAT dla gastronomii do jednej stawki 5 proc. na wszystkie produkty i usługi gastronomiczne. I przypomina, że ok. 20 tys. lokali gastronomicznych, na ok. 76 tys. działających w Polsce, nie otrzymało, żadnej pomocy z tarczy 6.0 i Tarczy PFR 2.0

- Rząd udaje, że tego nie umie ewidencjonować, a nam każe liczyć opakowania – dodaje Sławomir Grzyb.  

Plastikowe sztuczce tylko przez trzy miesiące

Projekt przewiduje, że od 3 lipca 2021 roku zakazane będzie wprowadzanie na rynek jakichkolwiek produktów wykonanych z tworzyw sztucznych oksydegradowalnych, czyli nienadających się do recyklingu. Zakaz dotyczyć będzie wykonanych z takiego tworzywa: patyczków higienicznych, sztućców, talerzy, słomek, mieszadełek do napojów czy patyczków do mocowania balonów i pojemników na posiłki i napoje ze styropianu.

Na rynek nie będzie można też wprowadzać pojemników na posiłki wykonanych z polistyrenu ekspandowanego, czyli takich, w których umieszcza się posiłki np. w fast foodach. Dotyczyć to będzie również pojemników na napoje. Na części produktów umieszczane będą informacje o tym, jak prawidłowo zagospodarować odpady powstałe z tych produktów. Takie informacje mają pojawić się na: podpaskach, tamponach, chusteczkach nawilżanych, na wyrobach tytoniowych z filtrami i kubkach na napoje.

5 groszy od plastikowego opakowania po napojach

Przyszła nowela zakłada, że przedsiębiorcy wprowadzający na rynek produkty jednorazowego użytku będą ponosić koszty m.in. kampanii edukacyjnych, sprzątania i zagospodarowania odpadów powstałych z takich produktów. Projekt ustala maksymalną kwotę opłaty na 5 groszy za każdą sztukę wprowadzanego na rynek opakowania plastikowego po napojach. Właściwe stawki zostaną określone w rozporządzeniu. Opłata ma być płacona co roku. Sposób obliczania tej opłaty określono jako iloczyn obowiązującej stawki oraz ilości tych produktów wprowadzonych do obrotu w roku kalendarzowym. Opłaty mają być wnoszone do urzędu marszałkowskiego, a marszałek ma je przekazywać na rachunek Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

- Zamiast zaproponować rozwiązania systemowe, które dotyczą rozszerzonej odpowiedzialności producenta i sytemu depozytowego proponuje nam się kolejny podatek, który trudno powiedzieć na co będzie przeznaczony. Zgodnie z unijnymi dyrektywami wszelkie opłaty zbierane od takich opakowań powinny służyć budowaniu systemu zbiórki i osiągnięciu odpowiednich poziomów recyklingu. I kolejne pytanie, czy opłata narzucona w kontekście butelek plastikowych po napojach zniknie jeśli wejdzie system depozytowy – dodaje Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

 


Trzy tygodnie na uzgodnienia

Zdaniem ekspertów ministerstwo przespało dwuletni czas na wdrożenie unijnej dyrektywy. Od tego czasu odbyło się tylko jedno spotkanie z branżą. - Mam wrażenie, w inicjatywnie ministerstwa chodzi o to, aby uniknąć unijnych sankcji za niewdrożenie dyrektywy, a nie o systemowe podejście do problemu. Projekt, o ile bowiem reguluje tzw. dyrektywę plastikową, to nie wprowadza dodatkowego ważnego elementu wynikającego z dyrektywy, czyli rozszerzonej odpowiedzialności producenta. I to jasno w tym projekcie napisane, że ROP jest przedmiotem innych prac, które cały czas się toczą - mówi dr Katarzyna Barańska.

Teraz przez trzy tygodnie projekt będzie przedmiotem uzgodnień branżowych.