Będą bardziej wnikliwe kontrole żywności
Fałszowanie produktów żywnościowych, wadliwe oznakowania, próby zaliczania do mleka napojów roślinnych, a także wizja szerokiego napływu owoców i warzyw z krajów MERCOSUR - to główne bolączki Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Dlatego na finiszu są prace nad ustawą, która usprawni kontrole tego, co ma trafić na polskie stoły. Zmiany zobligują m.in. administratorów stron www do udostępniania Inspekcji danych podmiotów, sprzedających żywność online.

Projekt zmian czeka już w zasadzie na decyzję rządu, aby mógł trafić na ścieżkę parlamentarną (numer w RCL – UC72). Chodzi o nowelizację ustawy z 21 grudnia 2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych (Dz. U. z 2023 r. poz. 1980), przygotowaną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nowelizacja dotknie ok. 17 tysięcy firm wprowadzających do obrotu owoce i warzywa (w tym kilka tysięcy importerów) oraz 135 tysięcy producentów żywności nad Wisłą. Będą musiały się też jej przyjrzeć punkty handlujące żywnością - jest ich obecnie w Polsce ok. 108 tysięcy.
Ostrzejszych kontroli domaga się nie tylko Unia Europejska, ale też branża rolna, kilka tygodni temu mało bowiem nie doszło do wpuszczenia transportu skażonej wołowiny w Brazylii. Jak podkreśla MRiRW, kontrole mięsa w Polsce nie mają charakteru incydentalnego. System nadzoru działa nieprzerwanie, dlatego brazylijskie mięso nie trafiło na polski rynek.
Zawsze naszym priorytetem jest konsument. Kontrole trwają cały czas. W razie niepokojących sygnałów służby weryfikują ich wyniki jeszcze raz. Na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo żywności, która trafia na nasze stoły. System kontroli żywności w Polsce działa w sposób stały, a jego celem jest szybkie reagowanie i eliminowanie wszelkich potencjalnych nieprawidłowości. Konsumenci mogą mieć pełne zaufanie do mięsa dostępnego na polskim rynku – zapewnia Stefan Krajewski, szef resortu rolnictwa.
Co się zmieni po noweli
Nowelizacja ma wzmocnić kompetencje kontrolne Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS), poprawia m.in. przepisy karne za fałszowanie żywności. Za zafałszowany będzie uznany także produkt, w przypadku którego nie podano żadnych informacji w oznakowaniu. IJHARS będzie mogła wydawać w toku kontroli granicznej decyzje nakazujące poddanie artykułu rolno-spożywczego określonym zabiegom. Importerzy będą też zawsze ponosili koszty kontroli granicznej niezależnie od tego czy stwierdzono nieprawidłowości w trakcie takiej kontroli czy też nie.
Inspekcja będzie też mogła kontrolować informacje przekazywane konsumentom nie tylko na produktach, ale też np. w folderach reklamowych, ulotkach, na stronach sklepów internetowych. Z tego ostatniego powodu zaostrzenie przepisów obejmie też internet. Administratorzy stron www będą musieli gromadzić i udostępniać kontrolerom dane umożliwiające identyfikację podmiotów wprowadzających do obrotu artykuły rolno-spożywcze za pośrednictwem takich stron.
Nowelizacja dotyczy też ustawy z 30 marca 2001 r. o rolniczych badaniach rynkowych (Dz. U. z 2015 r. poz. 1160). Chodzi o możliwość nakładania przez IJHARS kar pieniężnych za nieprzekazywanie danych rynkowych lub przekazywanie danych niezgodnych ze stanem faktycznym, a także za nieterminowe przekazywanie danych przez podmioty objęte obowiązkiem ich raportowania.
MRiRW dostanie także podstawę prawną, aby wprowadzić zwolnienia z części wymogów norm handlowych. Chodzi głównie o owoce i warzywa sprzedawane przez producentów konsumentom na lokalnym rynku i w drodze dostawy bezpośredniej, jak również produkty żywnościowe jeszcze przed ich wprowadzeniem do obrotu (np. podczas transportu owoców z sadu do magazynu).
Kontrolerzy są już mniej wyrozumiali
Kilka dni temu IJHARS zatrzymała transport 50 ton importowanego z Chin chrzanu, który przypłynął do portu w Gdańsku. Powodami były pleśń, zgnilizna i brak oznakowania. Oznacza to, że produkt ten nie może być dopuszczony do obrotu w Polsce oraz w Unii Europejskiej. To ma być sygnał dla importerów, że sprowadzanie do Polski żywności złej jakości nie popłaca. Inspektorzy zresztą nie próżnują. W 2025 r. skontrolowali ponad 81 tysięcy partii produktów, wydali 95 decyzji zakazujących obrotu, a także zakwestionowali 119 partii żywności z krajów trzecich (w tym głównie z Ukrainy oraz Chin). Kontrolerzy wydają mniej decyzji niż w latach poprzednich, niemniej jednak nie oznacza to łagodniejszego podejścia, a wręcz przeciwnie. Kontrole są bardziej ukierunkowane i skuteczne.
Już od maja br. zaczyna funkcjonować umowa handlowa pomiędzy UE a krajami Mercosur (czyli m.in. Argentyną i Brazylią, ale też nie całą Ameryką Południową, gdyż nie obejmuje np. Ekwadoru czy Kolumbii). To efekt decyzji Komisji Europejskiej o rozpoczęciu tymczasowego stosowania przepisów handlowych, mimo oporu branży rolnej. Eksperci polecają lekturę aneksu 2-A do umowy, gdyż jest to podstawowe narzędzie do określania, co można preferencyjnie importować/eksportować i z jakimi stawkami (niektóre stawki będą znoszone albo ograniczane stopniowo w ciągu najbliższych 15 lat, a nie od razu). Towary muszą spełniać standardy unijne i nie ma tutaj żadnych wyjątków. Opakowania będą musiały spełniać wymogi PPWR, tak jak i wymogi prośrodowiskowe. To jednak nie wszystko, gdyż na finiszu są też przygotowania do wejścia w życie odpowiednich umów z Indiami i Australią.
Złe oznakowanie dużym problemem
Nowelizacja ma pomóc walczyć z nieprawidłowych oznakowaniem żywności, które sprawia dużo problemów producentom i handlowcom.
Znakowanie żywności jest obszarem szczegółowo regulowanym przez prawo UE (głównie rozporządzenie 1169/2011) oraz dodatkowo przez przepisy prawa krajowego. Nieprawidłowe oznaczenie produktu może prowadzić przede wszystkim do decyzji organów nadzoru o wymierzeniu administracyjnej kary pieniężnej. Dlatego właściwe etykietowanie żywności pozwala na uniknięcie kar za naruszenie przepisów o znakowaniu lub za wprowadzenie do obrotu tzw. żywności zafałszowanej. Weryfikacja etykiet i dbanie o ich poprawność daje możliwość działania w zgodzie z prawem, z poszanowaniem praw konsumentów – podkreśla Dawid Siedlecki, radca prawny zajmujący się prawem żywnościowym z Siedlecki Kancelaria w Krakowie.
W marcu IJHARS ujawniła wyniki kontroli sprzedawanych soków i nektarów. Co piąty kontrolowany nieprawidłowo je znakował. Nieprawidłowości dotyczyły głównie zamieszczenia w oznakowaniu soków owocowych informacji wprowadzających konsumenta w błąd np. „bez dodatku cukru”, „bez dodatku konserwantów”, „bez konserwantów”, „niesłodzony”, „nie zawiera konserwantów, substancji słodzących ani sztucznych barwników”, podczas gdy do tych wyrobów nie można ich dodawać. IJHARS zwraca uwagę, że nie każdy konsument wie, jakie są rodzaje soków i czym różni się sok od nektaru, dlatego zachęca też do zwrócenia uwagi na informację, która znajduje się na etykiecie.
Soki owocowe nie mogą być dosładzane (wyjątek stanowi sok z rokitnika). W związku z tym określenie w ich oznakowaniu, np. „bez dodatku cukru” jest niedozwolone. W produkcji nektarów owocowych można dodawać cukry i miód (w ilości nie większej niż 20 proc.) lub w określonych przypadkach zastąpić cukry substancjami słodzącymi – przypomina IJHARS.
Na rynku pojawiają się też produkty roślinne, które – w dążeniu producentów i reklam – mają być kojarzone z mlekiem.
- Mleko i jego przetwory podlegają szczególnej ochronie w zakresie nazewnictwa. Przepisy prawa wspólnotowego przeciwstawiają się stosowaniu wobec produktów/napojów roślinnych określeń zarezerwowanych dla mleka i przetworów mlecznych. Wyłącznie dla przetworów mlecznych zarezerwowane są między innymi nazwy serwatka, śmietanka, masło, maślanka, olej maślany, kazeina, bezwodny tłuszcz mleczny, ser, jogurt, kefir, kumys – przypomina Dorota Bocheńska, szefowa IJHARS.
W odniesieniu do napojów roślinnych nie wolno używać żadnej etykiety, dokumentu handlowego, materiału reklamowego ani żadnej formy reklamy, ani żadnej formy prezentacji, które wskazywałyby, implikowałyby lub sugerowałyby, że produkt ten jest produktem mleczarskim. Inspekcja ostro reaguje więc na konkretne działania producentów żywności, promujących „mleko” owsiane albo sojowe.
Nawet sformułowanie „To nie mleko” umieszczone w oznakowaniu napoju roślinnego jest nieprawidłowe. Znakowanie produktu, który w rzeczywistości jest produktem roślinnym (tj. napojem owsianym), nazwą widoczną w głównym polu widzenia „PSST!...TO NIE MLEK* Roślinnie pysze”, w której wyraz „mlek*” wyróżniono kolorem (błękitną czcionką na białym tle) i wielkością czcionki. Dodatkowo w wyrazie „mlek*” użyto grafikę w postaci kropli białego płynu imitującą literę „o” - może wprowadzić konsumenta w błąd, poprzez sugerowanie nazwy określonej w przepisach dla mleka i przetworów mlecznych – czytamy w stanowisku Bocheńskiej.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





