Pomysł na zmiany dla kierowców: niższe kary za brak OC
Polska2050 przedstawiła projekt ustawy dotyczącej ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej. Obejmuje dwa główne obszary: zmianę zasad nakładania kar za brak ważnej polisy OC oraz utworzenie funduszu wspierającego służby dbające o bezpieczeństwo obywateli. Ubezpieczyciele krytykują te pomysły.

Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych oraz o ochronie przeciwpożarowej został w ubiegłym tygodniu wniesiony do Sejmu.
Pierwsza część dotyczy wysokości kar za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC. Obecnie kary są bardzo dotkliwe, szczególnie dla osób niezamożnych, a zdaniem pomysłodawców są niewspółmiernie wysokie w stosunku do samego przewinienia, szczególnie w przypadkach krótkotrwałego braku polisy wynikającego z pomyłki lub zapomnienia. Przykładowo, kara za brak ubezpieczenia samochodu osobowego przez 14 dni może wynosić ponad 9 tys. zł, przy średniej składce na poziomie kilkuset złotych. Projekt ma na celu zmianę tych zasad i dostosowanie wysokości kar do skali naruszenia.
Projekt zakłada obniżenie opłaty za brak obowiązkowego OC dla części kierowców. Osoby, które w ostatnich 10 latach nie miały żadnej przerwy w OC, płaciłyby 50 proc. stawki, natomiast kierowcy z jedną przerwą w tym okresie - 70 proc.
Drugi element projektu zakłada powołanie nowego funduszu inwestycyjnego finansowanego ze składek ubezpieczeniowych. Zgodnie z propozycją 4,5 proc. wpływów z wybranych ubezpieczeń miałoby zostać przeznaczone na wsparcie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Środki te zostałyby podzielone po równo pomiędzy Policję, Państwową Straż Pożarną oraz Ochotnicze Straże Pożarne.
Kary są wysokie, ale brak polisy OC niesie poważne konsekwencje
Samo karanie za brak komunikacyjnego ubezpieczenia OC przez nikogo nie jest kwestionowane. Polisy te chronią z jednej strony poszkodowanych w wypadkach i kolizjach, gdyż nie każdego byłoby stać na wypłacanie odszkodowań z własnej kieszeni. Z drugiej chronią też potencjalnych sprawców przed gigantycznymi wydatkami na te odszkodowania. W skrajnych przypadkach kwoty te przekraczają nawet milion złotych.
Artur Dziekański, rzecznik prasowy Polskiej Izby Ubezpieczeń, zwraca uwagę, że przepis o karaniu za brak OC nie jest wymysłem ustawodawcy mającym na celu „łupienie” kierowców. - To fundament systemu, który ma chronić ofiary wypadków przed brakiem możliwości uzyskania odszkodowania, a wszystkich kierowców przed bankructwem w razie spowodowania zdarzenia drogowego skutkującego znaczącymi szkodami na mieniu i osobie – tłumaczy.
Pytanie jednak, czy kary za niedopatrzenie muszą być tak wysokie? Tym bardziej, że przepisy o tym, kiedy polisa OC przedłuża się automatycznie, a kiedy nie i trzeba zatroszczyć się o jej zakup, są napisane trudnym językiem i nie każdy kierowca je rozumie.
- Niewątpliwie każde rozwiązania mające na celu "uleczenie" obecnej sytuacji poprzez dostosowanie ich wysokości do długości braku posiadania ubezpieczenia oraz zmniejszenia ich wysokości należy ocenić pozytywnie – uważa dr Kamil Szpyt, radca prawny prowadzący własną kancelarię.
Również dr Mariusz Weiss, radca prawny w Kancelarii Prawnej Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p., pozytywnie ocenia pomysł reformy systemu nakładania kar za brak OC. Zgadza się, że aktualnie nakładane kary nie mają związku z tym, czy ktoś zawinił, ani jak bardzo naruszył interes publiczny.
- Warto w tym kontekście przypomnieć, że w orzecznictwie administracyjnym pojawił się nurt, w którym uznaje się, że działalność UFG w zakresie nakładania tych kar należy traktować jako działanie organu administracji publicznej. W takim ujęciu wskazane kary miałyby charakter tzw. kar administracyjnych. Co za tym idzie, co do zasady powinno stosować się do nich tzw. zasadę proporcjonalności szczegółowo uregulowaną w art. 198d k.p.a. Zasada ta nakazuje brać pod uwagę m.in. wagę i okoliczności naruszenia danego obowiązku czy warunki osobiste sprawcy – wskazuje Mariusz Weiss.
Zdaniem mec. Weissa wprawdzie przepisy k.p.a. w tym zakresie znajdują zastosowanie, jeśli brak przepisów szczególnych (a za takie można by uznać przepisy ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych), niemniej właśnie dlatego należałoby dążyć do zmiany w tym zakresie. Analizując ten problem, przede wszystkim należy mieć na uwadze, że zasada proporcjonalności ma umocowanie konstytucyjne (art. 2 i art. 31 ust. 3 Konstytucji).
Wsparcie dla samorządów, podwyżki dla kierowców
Politycy PL2050 zwracają uwagę na obciążenia finansowe, jakie obecnie ponoszą samorządy i ochotnicze straże pożarne w związku z udziałem w akcjach ratowniczych, w tym przy wypadkach drogowych. Proponują więc, by środkami z polis częściowo wesprzeć jednostki OSP, które często wykorzystują własny sprzęt i środki bez możliwości zwrotu poniesionych kosztów.
- Ta propozycja jest krótko mówiąc znowu inwestycją w bezpieczeństwo, ale też swoistego rodzaju umożliwieniem doposażenia tych, którzy ratują, a dla których każda złotówka w sprzęt jest inwestycją w bezpieczeństwo – mówi senator Maciej Żywno.
Autorzy projektu podkreślają, że proponowane zmiany mają na celu poprawę bezpieczeństwa oraz wprowadzenie bardziej sprawiedliwych i proporcjonalnych rozwiązań dla obywateli.
Innego zdania są ubezpieczyciele.
- Projekt, który w czwartek wpłynął do Sejmu, dotyczący przekazywania 4,5 proc. wpływów z obowiązkowych polis OC na finansowanie służb publicznych oznacza dla klientów podwyżki cen ubezpieczeń. Autorzy pomysłu, wydaje się, pomijają fakt, iż w przypadku ubezpieczeń regulacje dotyczące rentowności są bardzo restrykcyjne – mówi Artur Dziekański.
Dziekański przypomina, że Komisja Nadzoru Finansowego wymaga od zakładów ubezpieczeń, aby na każdej linii biznesowej ubezpieczyciele zachowali adekwatność pomiędzy składkami ubezpieczeniowymi a kosztami działalności ubezpieczeniowej.
- Innymi słowy ubezpieczyciele muszą pobierać takie składki, aby sfinansować z nich wypłatę odszkodowań i koszty działalności ubezpieczeniowej. Ma to zapewniać bezpieczeństwo wypłaty środków na odszkodowania dla osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych – podkreśla Artur Dziekański.
Na OC komunikacyjnym ubezpieczyciele w Polsce zarabiają bardzo mało. Rentowność na tej linii biznesowej jest dziś bliska zera, od dawna pojawia się problem, czy zaczęła się już wojna cenowa, czy jeszcze nie. Wprowadzenie 4,5 proc. podatku spowoduje, że ta linia biznesowa będzie na głębokim minusie.
- W związku z tym, niestety, wbrew temu co piszą autorzy projektu, wprowadzenie tego podatku spowoduje znaczącą podwyżkę dla kierowców i będzie to wymagalne prawnie – wskazuje Dziekański.
Do tego pomysłu krytycznie podchodzi także Kamil Szpyt, który uważa, że można znaleźć pozytywne strony takiego rozwiązania, jak np. efekt quasi prewencyjny oraz zwiększenie bezpieczeństwa poprzez wsparcie odpowiednich służb, ale mimo tego pomysł ma więcej wad: przypomina ukryty podatek, a administrowanie funduszem będzie wymagało do tego odpowiedniego podmiotu oraz pracowników - w praktyce spowoduje to, że część uzyskanych w ten sposób środków zostanie "przepalonych" w ramach struktur biurokratycznych. Dostrzega też ryzyko wzrostu składek oraz usztywnienia stanowisk zakładu ubezpieczeń przy wypłacie odszkodowań i zadośćuczynień.
- Jeżeli bowiem nie "odbiją" sobie wspomnianych środków, które pójdą na fundusz, poprzez zwiększenie składek, to postarają się szukać oszczędności, jeszcze mniej chętnie wypłacając świadczenia – mówi.
Inaczej widzi tę kwestię Mariusz Weiss.
- Wydaje się, że założenie funduszu, którego środki pochodziłyby w części ze składek ubezpieczeniowych, a którego celem byłoby wsparcie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach, jest dobrym pomysłem. Polska od lat ma problem w tym obszarze. Pomimo, że pomysł ten nie podoba się zakładom ubezpieczeń, to należy zauważyć, że zwiększenie bezpieczeństwa na drogach powinno co do zasady przełożyć się na mniejszą liczbę szkód komunikacyjnych, a w konsekwencji na mniejszą liczbę wypłacanych odszkodowań. Oczywiście podstawą będzie właściwe i racjonalne gospodarowanie tymi środkami, które faktycznie przyczyni się do realizacji tego celu, tj. poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym – uważa Mariusz Weiss.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








