Cwani rolnicy ratują hektary przed komornikami
Nieprecyzyjne przepisy o liczbie hodowanych zwierząt i potrzebnego do ich dobrostanu areału ziemi mocno ograniczają egzekucję długów od właścicieli dużych gospodarstw, w tym spółek rolnych. Poirytowana tym faktem duńska firma, która nie może wyegzekwować kilkuset tysięcy złotych, złożyła właśnie skargę na te regulacje do Trybunału Konstytucyjnego.

Duńska spółka uzyskała w 2020 r. przeciwko jednemu z farmerów na Pomorzu Zachodnim, posiadającemu duże gospodarstwo rolne w formie spółki, wyrok nakazujący zapłatę kilkuset tysięcy złotych. Co ciekawe, część wierzytelności Duńczyków była zabezpieczona hipotekami ustanowionymi na niektórych nieruchomościach rolnych dłużnika. Egzekucja z tych nieruchomości jest w zasadzie jedyną drogą do odzyskania długu. Pomimo już kilkuletniego postępowania, nie udało się jednak odzyskać od dłużnika nawet drobnej części należności.
Na przeszkodzie stoją przepisy. Zgodnie z art. 829(1) kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.), jeżeli dłużnikiem jest rolnik prowadzący gospodarstwo rolne, egzekucji nie podlega tzw. stado podstawowe zwierząt gospodarskich jak: bydło mleczne bądź mięsne, konie, kozy, owce, świnie, drób, zwierzęta futerkowe, a także inne gatunki, stanowiące podstawę produkcji zwierzęcej w gospodarstwie rolnym dłużnika. Ponadto z egzekucji są zwolnione budynki gospodarcze i grunty rolne, niezbędne do hodowli zwierząt w proporcji uzależnionej od wielkości stada podstawowego i niezbędnej nadwyżki inwentarza. Przepisy ani nie definiują, co rozumieć przez „stado podstawowe”, ani nie precyzują, o jaki areał chodzi.
Ponadto - niezależnie od tych wyłączeń - art. 829(2) k.p.c. przewiduje, że w niektórych sytuacjach egzekucji nie podlega też nadwyżka inwentarza żywego ponad stado podstawowe, jeżeli komornik (po zasięgnięciu opinii odpowiedniej terytorialnie izby rolniczej), uzna je za niezbędne do prowadzenia tego gospodarstwa. W praktyce komorniczej takie negatywne opinie izb rolniczych są trudne do podważenia, w szczególności nie przysługuje na nie skarga do sądu administracyjnego. Przekonał się o tym jeden z wierzycieli, który próbował wyegzekwować wyrok sądowy od rolnika z Podkarpacia. Lokalna izba rolnicza wydała negatywną opinię co do egzekucji, ale skarga komornika na to postanowienie zostało odrzucona, gdyż nie mieściła się w zakresie przedmiotowym kontroli sprawowanej przez sąd administracyjny (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie z 14 grudnia 2020 r., II SA/Rz 1219/20). Nawet prorolniczy ustawodawca po tym orzeczeniu dostrzegł jednak, że ten mechanizm pozwalałby na blokowanie egzekucji przez izby rolnicze, więc go złagodził. Obecnie (od 2021 r.) w uzasadnionych przypadkach komornik może skonfrontować opinię izby rolniczej z powołanym przez siebie biegłym. W ostateczności to opinia biegłego ma być przesądzająca sprawę (tak wynika z art. 829(2) par. 5 k.p.c.).
W latach 1966-2021 obowiązywał swoisty wentyl bezpieczeństwa - przepisy przewidywały, że ograniczeń w egzekucji ze względu na stada zwierzęce nie stosuje się, gdy egzekucja została skierowana jednocześnie do wszystkich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstwa rolnego dłużnika (z tym że od czasów PRL aż do 2017 r. rozporządzenie ministerialne bardziej precyzyjnie regulowały liczbę wyłączonych spod egzekucji zwierząt). Podczas przenoszenia zakazów egzekucyjnych z rozporządzenia do k.p.c. ten przepis jednak zniknął. Po kilku tygodniach, w 2022 r., został jednak szybko przywrócony na wniosek banków i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), które bały się, że z powodu całkowitego paraliżu egzekucji kierowanych do gospodarstw rolnych, nikt nie będzie chciał kredytować rolników. Obecnie więc skierowanie egzekucji do wszystkich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstwa rolnego prowadzonego przez dłużnika powinno pozbawić go uprawnienia do jakichkolwiek wyłączeń spod egzekucji przewidzianych w ustawie.
Czytaj w LEX: Ograniczenia egzekucji sądowej w przypadku dłużnika będącego rolnikiem >
Krytykiem obecnych przepisów jest Katarzyna Gajda, adwokat z kancelarii Targosz Gajda Adwokaci Spółka Cywilna, która zauważa, że ratio legis analizowanych przepisów początkowo inspirowane było postulatem zawartym w indywidualnej petycji wniesionej do Senatu, która w sposób enumeratywny wymieniała przedmioty „wolne od zajęcia” w przypadku dłużnika-rolnika. Ostateczny kształt przepisu różnił się od zgłoszonych zmian, ale idea została zachowana.
Nie znajduję merytorycznego uzasadnienia dla takich rozwiązań, bowiem stanowi to kolejny niezasadny mechanizm ochronny dla strony dłużnej. Brak możliwości prowadzenia egzekucji w takiej sytuacji de facto blokuje całe postępowanie i uniemożliwia odzyskanie dla wierzyciela należności, co zaprzecza istocie postępowania egzekucyjnego. Ponadto „rolnik” w rozumieniu k.p.c. nie jest faktycznie zdefiniowany, co pozwala dłużnikom na podmiotowe „unikanie” egzekucji w postaci przyznawania statusu rolnika, co w konsekwencji oznacza jej całkowite unieszkodliwienie. Zgodnie z przyjętą w orzecznictwie wykładnią „prowadzenie gospodarstwa rolnego” oznacza osobiste kierowanie i zarządzanie takim gospodarstwem, co wiązać powinno się z indywidulnymi staraniami o należyte funkcjonowanie oraz osobistym wykonywaniem prac, a w konsekwencji wykluczać powinno spółki rolnicze. Tym samym ustawodawca wbrew istocie postępowania egzekucyjnego stworzył kolejne mechanizmy, które zamiast prowadzić do wyegzekwowania roszczenia, prowadzą do jej unieszkodliwienia - uważa mec. Gajda.
Blokada egzekucji
Jaki jest praktyczny efekt przepisów o wyłączeniu spod egzekucji? W praktyce możliwe jest zablokowanie egzekucji przez wyłączenie z niej istotnych składników majątku dłużnika, w tym nieruchomości rolnych, co pokazuje przykład Duńczyków.
Celem wyłączeń spod egzekucji jest ochrona minimum egzystencji. Tymczasem zaskarżona norma chroni nie minimum, lecz maksimum majątku ponieważ chroni de facto całe gospodarstwo, niezależnie od jego skali, co czyni dłużnika rolnika niezależnie od formy prowadzenia działalności - podmiotem praktycznie wyjętym spod egzekucji. Co więcej dłużnik w niniejszej sprawie nie prowadzi gospodarstwa rodzinnego, lecz działalność rolniczą w formie spółki prawa handlowego na przemysłową skalę. Dłużnik posiada kilkaset hektarów gruntów oraz kilkaset sztuk bydła. Nie jest rolnikiem indywidualnym, ani nie prowadzi osobiście tego gospodarstwa. A mimo to korzysta z ochrony właściwej dla gospodarstw rodzinnych, chronionych ustawami jak i Konstytucją, a w konsekwencji zastosowanych przepisów majątek dłużnika został całkowicie wyłączony spod egzekucji. Nastąpiło rażące wypaczenie funkcji wskazanego przepisu – pisze w skardze konstytucyjnej Honorata Siwek, radca prawny z kancelarii Nosowski, Siwek i Wspólnicy reprezentująca Duńczyków.
Wątpliwości budzi też np. samo określenie „rolnik”, gdyż nie jest ono doprecyzowane w k.p.c., natomiast doktryna opowiada się za jego szerokim rozumieniem (które nie ogranicza się jedynie do osób fizycznych, ale obejmuje również spółki prawa handlowego). Tak też uznały sądy w sprawie sporu Duńczyków z rolniczą spółką z Pomorza Zachodniego. Nie ma podstaw do ograniczania omawianego pojęcia do osób prowadzących gospodarstwo rolne o określonej powierzchni czy też wyłącznie do osób fizycznych, choć - w celu wyeliminowania ewentualnych wątpliwości interpretacyjnych - zasadne byłoby podjęcie próby zdefiniowania tego pojęcia na potrzeby egzekucji sądowej (jak również administracyjnej). Analogiczne wątpliwości budzą także określenia jak: „gospodarstwo rolne” i „prowadzenie gospodarstwa rolnego”.
Czytaj też w LEX: Egzekucja z gospodarstw rolnych - konsekwencje dla dłużnika i wierzyciela >
O możliwych problemach z definicjami, a więc też nadinterpretacją mało precyzyjnych pojęć i przepisów, co miałoby uprzywilejować dłużnika, a krzywdzić wierzyciela, ostrzegała Krajowa Rada Komornicza już w 2016 r. podczas konsultacji projektu rozporządzenia wprowadzonego w 2017 r. Podobne kontrowersje pojawiały się podczas prac parlamentarnych nad wprowadzeniem art. 829(1) do kodeksu w 2021 r. (w miejsce istniejącego od 2017 r. analogicznego rozporządzenia ministra sprawiedliwości). Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi musiało w kwestii definicji „stada podstawowego” odwołać się do ekspertyzy Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie. Naukowcy odpowiedzieli, że do stada podstawowego należy zaliczać wszystkie zwierzęta utrzymywane w celu uzyskania potomstwa zgodnie z cyklem reprodukcyjnym właściwym dla danego gatunku zwierząt gospodarskich (uwzględniając potrzebę zachowania ciągłości produkcji prowadzonej w gospodarstwie zagrożonym egzekucją).
To jednak nie wszystko, gdyż niektóre gospodarstwa realizują programy ochrony zasobów genetycznych. Rolnicy podjęli pięcioletnie zobowiązanie utrzymywania określonej liczby samic zwierząt. W razie wydawania opinii dotyczącej takich gospodarstw, izby rolnicze powinny wziąć pod uwagę możliwość uznania za niezbędne do prowadzenia gospodarstwa (a więc niepodlegające egzekucji), nawet niektóre zwierzęta niezaliczane do stada podstawowego.
Zadłużeni po uszy, choć nie zawsze z własnej winy
Z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD), czyli biura informacji gospodarczych zajmującego się wpisywaniem dłużników do specjalnego oficjalnego rejestru, wynika, że rolnik z Pomorza Zachodniego nie jest wyjątkiem. W KRD figuruje ok. 3,5 tysiąca rolników-przedsiębiorców, a ich łączne zobowiązania przekraczają 235 milionów złotych (czyli średnio po 67 tysięcy złotych na gospodarstwo). Najwięcej zadłużonych jest na Mazowszu i w Wielkopolsce. Najwyższe zadłużenie rolnika prowadzącego działalność gospodarczą w Polsce sięga 5,6 milionów złotych, a ten rekordzista ma swoje gospodarstwo na terenie województwa mazowieckiego. KRD badał też, dlaczego liczba rolników-dłużników zmniejszyła się o ok. 5 proc. Nie musi to oznaczać poprawy ich sytuacji finansowej. Wielu z nich tylko pozornie rezygnuje bowiem z prowadzenia biznesu rolnego lub go zawiesza. Kontynuują zaś prowadzenie gospodarstwa jako osoby fizyczne, zaciągając zobowiązania na PESEL, które nie są już uwzględniane w tych statystykach.
Jakby na potwierdzenie tych tez, z innego raportu KRD wynika, że cała branża rolno-spożywcza, którą tworzą przedsiębiorcy rolni, producenci artykułów spożywczych i napojów oraz firmy zajmujące się sprzedażą hurtową i detaliczną tych produktów, ma łączne zaległości na sumę prawie 800 milionów złotych. W rejestrze KRD widnieje 13,5 tys. takich dłużników. Największym dłużnikiem są firmy zajmujące się sprzedażą hurtową i detaliczną produktów rolnych oraz spożywczych, które mają 384,2 milionów złotych zaległości. To niemal połowa nieuregulowanych zobowiązań całej branży żywnościowej.
Adam Łącki, prezes Zarządu KRD BIG S.A., zaznacza więc, że nie można się tylko doszukiwać wyłącznej winy rolników.
Jednak jeszcze ważniejszy jest drugi wymiar tych danych. Firmy rolno-spożywcze mają do odzyskania ponad 247 milionów złotych od swoich kontrahentów. Rok wcześniej było to 216 milionów złotych. W tym czasie kwota wzrosła więc o 15 procent. Sytuacja w branży dobrze pokazuje, jak działają zatory płatnicze. Rolnik, producent żywności, hurtownik, sklep, firma transportowa czy gastronomia są od siebie zależne. Jeśli jedno ogniwo nie dostaje zapłaty, po pewnym czasie samo zaczyna mieć problem z regulowaniem faktur – tłumaczy Łącki.
Zresztą branża rolna wypada bardzo stabilnie w analizach wiarygodności płatniczej przeprowadzanych przez KRD. Najniższą ocenę (kategoria F, G lub H) ma tylko 0,7 proc. podmiotów, a to oznacza niewielkie ryzyko współpracy biznesowej.
Bezradnemu wierzycielowi zostaje (na razie) tylko Trybunał
W konsekwencji sprawa bezskutecznej egzekucji u rolnika z Pomorza Zachodniego trafia teraz do Trybunału Konstytucyjnego, jako skarga konstytucyjna Duńczyków (SK 55/26), gdyż sądy obu instancji próbowały umorzyć postępowanie egzekucyjne z nieruchomości. Jeszcze nie wiadomo, kiedy będzie wyznaczony termin rozprawy. Spółka podważa zgodność art. 829(1) pkt 1 i 15 k.p.c. z ustawą zasadniczą . Zdaniem skarżącej spółki, są one niezgodne z aż pięcioma artykułami Konstytucji, w tym art. 45 regulującym prawo dostępu do sądu oraz art. 64 chroniącym prawo własności i uprawnienia wierzyciela.
Norma ta doprowadziła do absolutnego wyłączenia spod egzekucji de facto całego majątku dłużnika, bez mechanizmu równoważenia interesów wierzyciela i dłużnika, bez proporcjonalności, oraz z naruszeniem minimalnych standardów wykonywania orzeczeń sądowych. Jednocześnie dłużnik rzeczowy posiada majątek o znacznej wartości rynkowej, w skład którego wchodzi dużo gruntów rolnych, kilkaset sztuk bydła, zaawansowana infrastruktura rolniczo-produkcyjna, maszyny oraz zapasy. Dłużnik pobiera dopłaty do produkcji rolnej, a nawet sprzedaje wybrane przez siebie składniki majątku. Pomimo tego organy egzekucyjne - w oparciu o zaskarżone przepisy - uznały, że stado liczące kilkaset sztuk bydła, wszystkie grunty rolne, a tym samym praktycznie całe gospodarstwo rolne są wyłączone spod egzekucji, zaś egzekucja z nieruchomości jest niedopuszczalna. W konsekwencji skarżący został całkowicie pozbawiony możliwości wykonania prawomocnego orzeczenia, a tym samym ochrony swoich praw majątkowych, prawa do realnej i efektywnej egzekucji jak i prawa do jakiejkolwiek choćby częściowego zaspokojenia – czytamy w uzasadnieniu skargi.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.










