Rolnik łatwiej polata dronem nad własnymi uprawami
Mniej biurokracji przy raportowaniu lotów dronami na cele rolnicze ma ułatwić farmerom wykorzystanie ich do nawożenia i opryskiwania upraw. Łatwiej i szybciej będzie można dostać zgodę na takie zabiegi z powietrza. Resort rolnictwa przygotował projekt nowelizacji przepisów w tej sprawie, które mają być gotowe na kolejny sezon.

Projekt trafił do wykazu prac legislacyjnych rządu, a ma być ostatecznie gotowy na jesieni (numer w RCL – UD394). Projekt dotyczy zmiany dwóch aktów prawnych: ustawy z 10 lipca 2007 r. o nawozach i nawożeniu oraz ustawy o środkach ochrony roślin (Dz. U. z 2024 r. poz. 105) oraz ustawy z 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin (Dz. U. z 2024 r. poz. 630).
Projektowana ustawa rozwiązuje problem barier prawnych i administracyjnych, ograniczających stosowanie bezzałogowych statków powietrznych, do celów nawożenia i ochrony roślin w rolnictwie. Tym samym projektowana ustawa usuwa bariery we wdrażaniu w rolnictwie nowoczesnych technologii precyzyjnego i inteligentnego rolnictwa – deklaruje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), które przygotowuje i pilotuje nowelizację.
Dron różni się od samolotu
Obecnie, zgodnie z art. 19 ustawy nawozowej, sprzęt agrolotniczy może być użyty, jeżeli prędkość wiatru nie przekracza trzech metrów na sekundę, a wilgotność względna powietrza wynosi co najmniej 60 proc. To jednak nie wszystko - powierzchnia upraw, do nawożenia których stosuje się sprzęt agrolotniczy, wynosi co najmniej 30 hektarów i uprawy te są położone w odległości co najmniej pół kilometra od dróg publicznych, budynków, obiektów, w których są utrzymywane zwierzęta, pasiek, upraw zielarskich, ogrodów działkowych, cieków, zbiorników wodnych, rezerwatów przyrody, parków narodowych, uzdrowisk oraz obszarów ochrony uzdrowiskowej, a także innych obiektów i obszarów chronionych na podstawie przepisów odrębnych. Są to więc warunki bardzo restrykcyjne, a resort rolnictwa chciałby je zliberalizować.
Przepisy te, dostosowane do stosowania nawozów za pomocą samolotów lub helikopterów, nie uwzględniają postępu technicznego związanego z wprowadzeniem dronów do obsługi rolnictwa – które umożliwiają precyzyjną aplikację nawozów – przyznaje MRiRW.
Biurokrację – przewidzianą głównie dla samolotów, helikopterów i wiatrakowców, ale pomijającą specyfikę dronów, które 13 lata temu jeszcze nie były popularne - ma zmniejszyć nowelizacja przepisów o środkach ochrony roślin. Ułatwienia nie obejmą zresztą tylko rolników, ale też np. szkółki leśne oraz oczywiście firmy będące operatorami dronów przemysłowych. Z tym, że urzędnicy zastrzegają, iż wymogi sprzętowe dla dronów określa w oddzielnym rozporządzeniu, aby łatwiej i szybciej można byłoby jej zmieniać w miarę zmian technologicznych w tym sprzęcie.
Łatwiej będzie z opryskami
Obecnie, co do zasady, obowiązuje zakaz stosowania środków ochrony roślin dronami. Jest dwustopniowa procedura odstępstwa od tego zakazu. Pierwszy jej etap to zatwierdzenie przez wojewódzkiego inspektora ochrony roślin i nasiennictwa (IORiN), w drodze decyzji administracyjnej, planu zabiegów. Drugi etap, tuż przed samym lotem dronem, to ponowna ocena zabiegu ujętego w zatwierdzonym już planie zabiegów, przed jego wykonaniem – wojewódzki inspektor ma możliwość zakazania wykonania takiego zabiegu.
Rozwiązania te zostały opracowane z myślą o wykonywaniu zabiegów ochrony roślin w ochronie lasów, z wykorzystaniem samolotów i helikopterów. W przypadku rolniczych zastosowań środków ochrony roślin procedura taka jest jednak nadmiarowa oraz zbyt długotrwała, wykluczając w praktyce możliwość stosowania dronów w ochronie roślin, w sytuacjach wymagających pilnej interwencji – czytamy w uzasadnieniu nowelizacji.
Tu akurat projekt tylko częściowo, choć znacząco liberalizuje stare regulacje – nadal wojewódzka IORiN będzie wcześniej zatwierdzać plany zabiegów realizowane dronami, ale termin ma być znacznie krótszy niż obecny 40-dniowy (do dokładnego ustalenia jest jeszcze, czy ma to być jedynie kilka dni, czy dłużej). Do decyzji zatwierdzających plan zbiegów znajdzie też zastosowanie zasada tzw. milczącego zakończenia postępowania. Nie będzie też ponownej oceny zabiegów tuż przed planowaną ich datą.
Wykorzystanie dronów nie wymaga stosowania tak złożonej infrastruktury (lotniska) jak wykorzystywanie samolotów, helikopterów i wiatrakowców. Planowanie zabiegów z użyciem dronów może być więc bardziej dynamiczne i nie uwzględniać tak długiego procesu planowania i przygotowań – czytamy w uzasadnieniu projektu, który jednocześnie przewiduje mniej biurokracji dla operatorów dronów.
Jednym z przykładów takiej liberalizacji jest zniesienie niektórych obowiązków ostrzegania osób postronnych. Tak będzie w przypadku stosowania dronów na polach uprawnych, na które wstęp osób postronnych jest ograniczony.
O zmiany w zakresie opryskiwania dronami apelowała m.in. Wielkopolska Izba Rolnicza. Przedstawiciele rolników przekonali MRiRW, że za stosowaniem w szerszy sposób dronów w ochronie roślin przemawia możliwość precyzyjnej aplikacji środków ochrony roślin (oprysków punktowych), co pozwala na zmniejszenie ilości stosowanych środków ochrony roślin. Inna zaleta dronów, to możliwość wykonywania zabiegów w uprawach i warunkach, w których stosowanie sprzętu naziemnego może być trudne lub niemożliwe: na zboczach, przy dużej wilgotności gleby, w wysokich uprawach (kukurydza, słonecznik), a także brak konieczności stosowania tzw. ścieżek technologicznych, niezbędnych dla opryskiwaczy naziemnych. Drony nie niszczą też gleby, tak jak traktory i inny ciężki sprzęt rolniczy. Nie bez znaczenia jest również możliwość szybkiego rozwoju branży oprysków dronowych.
MRiRW zapewnia, że nowela nie spowoduje zwiększenia ryzyka związanego ze stosowaniem środków ochrony roślin. W rozporządzeniu do ustawy z 2013 r. zostały określone bowiem warunki bezpiecznego stosowania środków ochrony roślin (jak strefy buforowe od wrażliwych miejsc lub obiektów, warunki atmosferyczne wykonywania zabiegu itd.), także przy zastosowaniu sprzętu agrolotniczego.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





