Bezpłatny e-book Dostęp do rejestru beneficjentów rzeczywistych po zmianach w Ustawie AML Poznaj kluczowe zmiany w dostępie do CRBR po nowelizacji Ustawy AML.
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Biznes bez polityki? Prawo nie zastąpi etyki

Wymóg apolityczności pojawia się w wielu aktach prawnych dotyczących gospodarki i wymiaru sprawiedliwości. Prawodawca oczekuje jej od szefów komisji zajmującej się AI, urzędników decydujących o blokowaniu treści internetowych, kandydatów do Sądu Najwyższego, a ostatnio nawet członków organów państwowych spółek. Pytanie tylko, jak te wymogi egzekwować. I co się stanie, jeśli w praktyce nie będą przestrzegane.

Biznes bez polityki? Prawo nie zastąpi etyki
Źródło: iStock

28 stycznia 2026 r. – Ministerstwo Cyfryzacji publikuje nową wersję projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji, wdrażającą rozporządzenie AI Act oraz ustanawiającą Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Do znanego już z poprzednich wersji wymogu apolityczności szefów Komisji dodano przepis wprost stanowiący, że jej przewodniczący, zastępcy i członkowie „w zakresie sprawowania swojej funkcji w Komisji są niezależni”. Projektodawca chce w ten sposób spełnić wymogi prawodawcy europejskiego, który oczekuje, że organy krajowe będą wykonywać swoje uprawnienia „w sposób niezależny, bezstronny i wolny od uprzedzeń”, a ich członkowie powstrzymywali się „od wszelkich czynności niezgodnych z charakterem ich obowiązków” (art. 70 AI Act).

6 lutego 2026 r. - ten sam resort publikuje dwa nowe projekty nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jeden z nich zakłada apolityczność urzędników rozpatrujących wnioski o zablokowanie treści w internecie, czyli odpowiednich pracowników Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wymóg taki był już przewidziany w poprzedniej wersji projektu, ale nie przekonał prezydenta Karola Nawrockiego, według którego o wolności słowa w internecie nie powinni decydować urzędnicy, a sąd. - Powierzenie tej roli organom administracji rządowej tworzy system podatny na wpływy polityczne – czytamy w uzasadnieniu prezydenckiego weta.

9 lutego 2026 r. – Ministerstwo Aktywów Państwowych ogłasza „Kodeks dobrych praktyk nadzoru właścicielskiego”, odnoszących się do spółek Skarbu Państwa. Dokument wprowadza neutralność polityczną jako zasadę dla członków ich rad nadzorczych i zarządów.

To przykłady tylko z ostatnich tygodni. Kwestia apolityczności mocno wybrzmiewa też w projektach dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Takie przepisy znalazły się choćby w zawetowanej przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, która zakładała podwyższenie standardów przy wyborze sędziów i odpolitycznienie Trybunału. Taki sam zabieg ma zostać zastosowany w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym, przygotowanej przez Komisję Kodyfikacyjną Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, nad którą pracuje obecnie Ministerstwo Sprawiedliwości. Regulacja wprowadza m.in. pięcioletnią karencję od działalności politycznej dla prawników, którzy sprawowali funkcje rządowe lub byli posłami, a chcieliby kandydować do SN. - Ten upływ czasu sprawi, że odbiorcy wymiaru sprawiedliwości nie będą identyfikowali sędziego z konkretną grupą polityczną, z którą się być może był identyfikowany, gdy wykonywał np. mandat posła - komentowała prof. Marta Romańska.

 

Regulacje potrzebne, ale…

Czy takie regulacje są potrzebne? Prof. Rafał Stankiewicz, kierownik Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych, uważa, że tak. Widzi w nich próbę doprecyzowania standardu konstytucyjnego.

- W przypadku organów takich jak Komisja ds. AI czy osoby decydujące o blokowaniu treści w internecie, chodzi o wrażliwe kompetencje ingerujące w wolność działalności gospodarczej czy wolność słowa. Ustawodawca chce więc pokazać, że decyzje mają zapadać wyłącznie na podstawie prawa i kryteriów merytorycznych, a nie sympatii politycznych. Podobnie w ustawie o Sądzie Najwyższym – wymóg stażu zawodowego czy karencja dla osób pełniących funkcje polityczne ma służyć oddzieleniu sfery orzekania od bieżącej walki politycznej. To bardzo dobry zapis – mówi prof. Stankiewicz.

Prof. Mariusz Bidziński z Uniwersytetu SWPS, radca prawny, partner w kancelarii Chmaj i Partnerzy, nie ma wątpliwości, że apolityczność także urzędników jest potrzebna, szczególnie w obszarach newralgicznych.

Problem tkwi jednak w tym, jak to zostanie uregulowane – zastrzega.

W projektowanych przepisach użyte są nieostre sformułowania. Urzędnicy od blokowania treści nie mogą należeć do partii politycznej, ale też „publicznie manifestować poglądów politycznych” ani „prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami bezstronności, rzetelności i politycznej neutralności”. Szefowie komisji od AI, poza tym, że nie mogą należeć do partii ani związku zawodowego, to nie mogą też „prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z godnością ich stanowiska”. Z kolei członkowie organów spółek Skarbu Państwa nie powinni „manifestować publicznie sympatii politycznych”, powinni natomiast „zachować niezależność od wszelkich wpływów i nacisków politycznych”.

- Są to klauzule generalne, które wymagają doprecyzowania w praktyce. Brak jasności może prowadzić do sporów interpretacyjnych – mówi prof. Stankiewicz.

- Kwestia przynależności do partii politycznych raczej nie budzi wątpliwości, ale przykładowo przesłanka publicznego manifestowania poglądów politycznych może być zbyt szeroko rozumiana i niestety może prowadzić do sytuacji, gdy każda wypowiedź, post na portalu społecznościowym będzie pod przesłankę, mówiąc kolokwialnie, podciągana. Dlatego powtórzę - przepisy muszą być czytelne, weryfikowalne i dookreślone – podkreśla prof. Bidziński.

Dr Michał Bieniak, adwokat prowadzący własną kancelarię, zwraca uwagę, że nawet wymóg nienależenia do partii może być nieskuteczny. - Postulat taki jest słuszny, ale zobaczmy, co się wydarzyło w Trybunale Konstytucyjnym. Sędziowie tego Trybunału nie są członkami partii politycznych, ale czy to oznacza, że są niepolityczni, skoro wybrano na nich niedawnych posłów? Innymi słowy, prawo nie zastąpi zasad etyki i elementarnej przyzwoitości - konkluduje.

Sama norma ustawowa nie tworzy apolityczności „z mocy magicznej formuły”. Jeżeli kultura instytucjonalna i tryb powoływania członków organu są silnie upolitycznione, to zakaz przynależności do partii może być łatwy do obejścia (np. przez wcześniejsze wystąpienie z partii) – mówi prof. Stankiewicz.

Pytanie też, jak w praktyce apolityczność weryfikować. Prof. Bidziński podpowiada, że można rozważyć ankietę dla osób kandydujących na dane stanowisko. - Odbywałoby się to pod takim rygorem, że jeśli skłamała lub w trakcie swojej pracy sprzeniewierzy się tym wymogom, to będzie to powód do natychmiastowego zwolnienia czy też usunięcia z danego stanowiska - mówi profesor.

 

Czy decyzję upolitycznionego urzędnika da się wzruszyć

A co stanie się, gdy – mimo ustawowych obostrzeń – osoba manifestująca swoje przekonania polityczne obejmie funkcji publiczną i przyjdzie jej decydować o czyimś biznesie? Prof. Bidziński uważa, że ustawodawca powinien wprowadzić przepis dający podstawę do wznowienia postępowania czy potwierdzenia ważności decyzji, jeżeli są przesłanki, że została podjęta przez osobę niespełniającą ustawowych kryteriów.

Robert Pogorzelski, adwokat prowadzący własną kancelarię, uważa, że taka osoba powinna być wyłączona od udziału w postępowaniu na podstawie art. 24 par. 3 kodeksu postępowania administracyjnego. - Jeżeli takie wyłączenie nie nastąpiło, strona niezadowolona z decyzji, składając środek zaskarżenia, może podnosić zarzut naruszenia przepisów postępowania. W mojej ocenie ma on szanse powodzenia, zwłaszcza jeśli w toku postępowania żądanie wyłączenia pracownika było zgłaszane przez stronę lub przez niego samego – mówi.

Prof. Stankiewicz podnosi, że jeżeli decyzję wydała osoba, która nie spełnia ustawowych wymogów, w skrajnym przypadku może to być kwalifikowane jako naruszenie przepisów o właściwości lub składzie organu. W zależności od okoliczności może to prowadzić do stwierdzenia wadliwości decyzji lub jej uchylenia w postępowaniu odwoławczym lub sądowoadministracyjnym, a w niektórych sytuacjach nawet do stwierdzenia nieważności. - W przypadku orzeczeń sądowych kwestia jest bardziej złożona, ale naruszenie ustawowych wymogów niezależności sędziego może stanowić podstawę zarzutu naruszenia prawa do sądu – mówi naukowiec.

 

Spółki rządzą się innymi prawami

Prawnicy zwracają też uwagę na innych charakter norm odnoszących się do urzędników oraz tych mających zastosowanie do członków zarządów i rad nadzorczych. - Zastosowanie Kodeksu dobrych praktyk nie jest obligatoryjne, a zawarte w nim normy są nieostre, bo zresztą nieostrymi muszą być – wskazuje mec. Bieniak.

Robert Pogorzelski dodaje, że w przypadku urzędników przesłanki takie jak „publiczne manifestowanie poglądów politycznych” mogą być oceniane przez organ odwoławczy lub nawet pion dyscyplinarny korpusu służby cywilnej, w przypadku spółek zaś jedyną sankcją za naruszenie zasad apolityczności jest tak naprawdę odwołanie ze stanowiska.

- Można rozważać, czy nie powinna istnieć rada opiniująca takie sytuacje, przypominająca Radę Etyki Mediów lub Komisję Etyki Reklamy, z której stanowiskiem organ spółki Skarbu Państwa musiałby się zapoznać przed podjęciem decyzji – mówi mec. Pogorzelski.

- Wszystkim nam powinno zależeć, żeby spółki Skarbu Państwa były obsadzane według klucza merytorycznego, a nie partyjnego. Jako organizacja przedsiębiorców, ale też jako obywatele, popieramy tego typu rozwiązania. Pytanie, czy rządzącym starczy zapału i altruizmu, żeby zrezygnować z fruktów, jakie wiążą się ze sprawowaniem władzy. Moje zastrzeżenia budzi ogólna natura przepisów dotyczących ładu korporacyjnego w spółkach. Nie widzę mechanizmu, który by pozwolił skutecznie je wdrożyć i egzekwować – komentuje dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC.

- Dopóty, dopóki wyborcy przy urnach wyborczych nie zaczną piętnować upolitycznienia spółek Skarbu Państwa, służby cywilnej, a nawet organów szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości, to nic się nie zmieni – konkluduje Michał Bieniak.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki biznesowe