Ustawa  o samorządzie gminnym wymienia wśród zadań własnych gminy prowadzenie gospodarki odpadami komunalnymi. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach gmina ma pokrywać koszty odbioru odpadów i ich zagospodarowania z opłat wnoszonych przez właścicieli nieruchomości. Tymczasem koszty systemu gospodarowania odpadami rosną cały czas. Średnia cena za odbiór odpadów w Polsce według wyliczeń Forum Gospodarki Odpadami wynosiła w 2018 roku 9 zł na osobę, a faktycznie ponoszone koszty - 14 zł. Po wprowadzeniu nowych przepisów wprowadzających m.in. monitoring składowisk, zaostrzenie przepisów przeciwpożarowych czy obowiązkowe gwarancje finansowe, opłata powinna wynosić 22 zł na mieszkańca. Wśród przyczyn podwyżek są m.in. wyższe koszty pracy i brak rynku zbytu dla odpadów wysegregowanych.

Według Leszka Świętalskiego, sekretarza generalnego Związku Gmin Wiejskich RP, przy średniej stawce za odpady od 12 do 14 zł na mieszkańca do końca 2018 roku, ustalone niższe stawki oznaczały, że gmina w znacznym stopniu dofinansowywała cały system.

Wina każdego po trochu

W opinii dr Artura K. Modrzejewskiego z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku w całym systemie odpadowym każdy po trochu ponosi winę za to, że problemy zaczynają narastać. - Gminy odpowiadają za wdrażanie rozwiązań w zakresie gospodarowania odpadami komunalnymi na poziomie lokalnym, ale trzeba pamiętać, że samorządy nie działają w próżni legislacyjnej, bo ktoś tworzy prawo, ktoś przygotowuje projekty ustaw, rozporządzeń - przypomina.

Jego zdaniem faktem jest, że w poprzednich latach w wielu gminach radni „lekką ręką” obniżali stawki opłaty za gospodarowanie odpadami i w tym zakresie często to gminy ponoszą odpowiedzialność za to, że teraz podwyżki mogą być drastyczne – a mogły i powinny być stopniowo wprowadzane. – Jednak nagle po kilku latach wprowadza się rozporządzeniem obowiązek segregacji na pięć frakcji (sześć ze zmieszanymi) i próbuje się wmówić społeczeństwu, że podniesienie opłaty jest winą tylko i wyłącznie gmin, a  nie tego, że m.in. dokonuje się spóźnionej zmiany systemowej – która jest kosztowna - dodaje.

 


Odzysk, recykling i unieszkodliwianie

Wojciech Kankowski, burmistrz gminy Żukowo, podkreśla, że głównymi kosztami gospodarki odpadami w gminie są odbiór, transport i zagospodarowanie, czyli odzysk, recykling i unieszkodliwianie odpadów. – To ponad 90 proc. wszystkich kosztów, pozostałe – obsługa administracyjna systemu gospodarowania odpadami komunalnymi (w tym wynagrodzenie wraz z pochodnymi pracowników obsługujących system gospodarowania odpadami, szkolenia, opłaty pocztowe za wysyłka korespondencji, materiały biurowe, program komputerowy, itp.), utrzymanie i obsługa PSZOK-u, to koszty znikome – mówi.

Jak dodaje, ceny zaproponowane przez firmy trudno rozdzielić na transport i zagospodarowanie odpadów, tym bardziej że w ramach przetargów organizowanych przez gminę odbiór, transport i zagospodarowanie odpadów są traktowane jako łączna usługa, za którą firma przedstawia ryczałtowo jedną stawkę.

Według Leszka Świętalskiego w kosztach gospodarki odpadami przeważają koszty zbiórki i wywozu odpadów z terenu gminy, szczególnie po wprowadzeniu zunifikowanych sposobów segregacji odpadów komunalnych u źródła. Wysokie są też koszty związane z instalacjami przetwarzającymi odpady, jednak w tych cenach jest też część opłaty marszałkowskiej, którą muszą płacić firmy przetwarzające odpady na zdeponowanie na wysypiskach części pozostających po wysortowaniu. - Do tego dochodzą koszty rzeczywiste związane z ceną energii, paliw, płac itd. – dodaje. Niezmiernie kosztotwórcze są także ostatnie regulacje związane z przeciwdziałaniem niekorzystnym zjawiskom jak płonące wysypiska i składowiska. - Systemy przeciwpożarowe oraz urządzenia wizyjnego monitoringu miejsc składowania i magazynowania odpadów do tanich nie należą - mówi.

WSA: Za odpady płaci ten, kto je wytwarza, czyli nie zawsze właściciel nieruchomości>>

Gminy szukają oszczędności

W gminie Żukowo od 2013 roku nie zmienia się stawka za odbiór odpadów, przy selektywnej zbiórce jest to 13 zł za miesiąc od gospodarstwa domowego liczącego jedną osobę i 20 zł przy nieselektywnej zbiórce odpadów. – Szukamy innych rozwiązań, żeby koszty zmniejszyć, w tym roku firmy ustaliły bardzo wysokie stawki, unieważniamy takie przetargi – zaznacza Wojciech Kankowski. Gmina podzielona została na trzy sektory, w każdym z nich przetargi będą przeprowadzone osobno, aby mniejsze firmy mogły w nich wziąć udział, co mamy nadzieje  znacznie obniży koszty.  

Jednak Leszek Świętalski zaznacza, że gminy mają bardzo małe pole manewru, jeśli chodzi o zmniejszanie kosztów. – Nie ma z czego ściąć, można by było zmniejszyć częstotliwość odbioru, ale wtedy będzie uciążliwy zapach (szczególnie latem)  oraz działanie niezgodne z prawem, nie można zawęzić liczby frakcji, na które sortujemy odpady, bo byłoby to przeciwne selektywnej zbiórce – tłumaczy.

Czterokrotna opłata to rodzaj sankcji

Według dr. Artura K. Modrzejewskiego musi istnieć różnica  w wysokości stawki opłaty, jaką wnosimy za odpady zbierane w sposób selektywny i nieselektywny. - Zróżnicowanie to z jednej strony element zachęcający do segregacji odpadów, z drugiej - w przypadku braku wywiązywania się z zadeklarowanej segregacji – element pewnej sankcji - mówi. Podkreśla, że ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie przewiduje kar za brak segregacji odpadów, elementem dyscyplinującym może być więc tylko nałożenie na właściciela nieruchomości wyższej opłaty.

Jak nas informuje Iga Kmiecik, rzecznik prasowy burmistrza Jarosławia, obecne stawki opłaty  - 11  zł od osoby za odpady segregowane i 16 zł za niesegregowane, gmina zamierza zmienić od 1 marca na odpowiednio: 15 zł i 25 zł. - Jednak czterokrotnie wyższą stawkę za odpady niesegregowane uznajemy za zbyt wysoką – podkreśla.

Jadwiga Łaszewska, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta Józefowa mówi, że w gminie obecnie wciąż obowiązuje umowa z 2016 roku, zgodnie z którą stawka za odbiór odpadów wynosi 13 zł za osobę w przypadku ich segregowania i 25 zł za osobę w przypadku odpadów zmieszanych. - Obowiązująca umowa kończy się w czerwcu, ale miasto już ogłosiło przetarg  - dodaje.

Stanisław Jarząbek, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Odpadami Urzędu Miasta Piekary Śląskie jest zdania, że proponowana przez ustawodawcę czterokrotnie wyższa stawka za odpady niesegregowane z pewnością zmobilizuje zdecydowaną większość społeczeństwa do segregacji, co było głównym zamysłem ustawodawcy. – Sądzę jednak, że podwyższona stawka spowoduje, że wszyscy mieszkańcy zmienią deklarację ze zbierania nieselektywnego na selektywne, co nie zawsze będzie realizowane w praktyce – obawia się.

Czytaj też: Od nowego roku dużo drożej za mieszanie śmieci>>

Opłata marszałkowska

Zdaniem Ministerstwa Środowiska, nowelizacji rozporządzenia ministra środowiska w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów, która wydłuża czas na przygotowanie i wdrożenie nowego systemu gospodarki odpadami o rok, daje możliwość skorzystania z dłuższego okresu wdrażania, z której samorząd może, ale nie musi skorzystać. Nowelizacja ma pomóc tym samorządom, które jeszcze nie wprowadziły systemu selektywnej zbiórki odpadów, tak aby proces ten nie powodował wzrostu kosztów dla mieszkańców.

Według wiceministra środowiska Sławomira Mazurka, podniesienie opłaty marszałkowskiej to wypełnienie europejskich  standardów. Opłata marszałkowska to opłata ponoszona z tytułu składowania odpadów, zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska. Jak podkreślał w Sejmie, jeśli gmina właściwie prowadzi gospodarkę odpadami, to odpady surowcowe (tzw. „suche”) nie powinny trafiać na składowisko. Jak dodał, nie trzeba ich wozić do RIPOK-u (regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych) i gminy mogą przekazywać je bezpośrednio do recyklerów. A – jego zdaniem – obecnie wiele gmin organizuje przetargi i zarówno odpady surowcowe, jak zmieszane, przekazuje do RIPOK. Zapowiedział też, że w tym roku odbędą się trzy konkursy, w których będzie można ubiegać się o środki na rozwój recyklingu i gospodarki odpadami.

W opinii Leszka Świętalskiego wysoka opłata marszałkowska powinna mieć pozytywne oddziaływanie na postępowanie z odpadami komunalnymi. Jest wymierzona na frakcje przeznaczone do składowania na składowiskach. Jeśli jest wysoka, powinna wymuszać stosowanie technologii, żeby masa kierowana na wysypiska była mała. W sytuacjach, kiedy jeszcze ponad 50 proc. odpadów trafia na wysypisko, to opłata jest bardzo dotkliwa i powinna wymuszać reakcję. Jeśli strumień byłby mały, opłata nie byłaby znacząca. - Mamy pewien dylemat – opłata ta powinna być stymulatorem zmiany technologii, z drugiej strony jeszcze nie jesteśmy na to przygotowani, bo to wymaga czasu, dobrej centralnej polityki, a przede wszystkim ogromnych nakładów finansowych – uważa sekretarz ZGW RP.

Dr Artur K. Modrzejewski podkreśla, że gminy tłumaczą, że na wysokość opłaty wpływa zwiększona opłata marszałkowska za składowanie odpadów, a ministerstwo „odbija piłeczkę”, twierdząc, że nie byłoby opłaty marszałkowskiej, gdyby prowadzono właściwą segregację odpadów i nie było konieczności ich składowania. – Teoretycznie jest to prawda, tyko trzeba by założyć, że poprawnie segreguje się 100 proc. odpadów – a to przecież fikcja - dodaje.

Projektowane zmiany w ustawie

Obecnie procedowana jest nowelizacja ustawy. Zdaniem resortu środowiska zmiany w ustawie polegają na wzmocnieniu kontroli gmin nad systemem gospodarki odpadami komunalnymi, m.in. nad firmami odbierającymi śmieci, zwiększeniu zachęt do selektywnego zbierania odpadów oraz rozłączeniu przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów.

Porównaj: Odbiór śmieci może być tańszy. Potrzebna reakcja rządu

Zobacz też: Obowiązki gmin w zakresie nowego systemu segregacji odpadów, podstawa prawna: rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 29 grudnia 2016 w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów (Dz.U.2017.19).