"Wolnoć, Tomku, w swoim domu" - ta sentencja z bajki Aleksandra Fredry jest nader często wykorzystywana w sąsiedzkich sporach. Wiele osób zdaje się zapominać tym, że od sąsiada dzielą je zwykle bardzo cienkie ściany.

Prawnicy wskazują, że choć istnieją przepisy umożliwiające skuteczne powstrzymanie działań uciążliwego sąsiada, to świadomość naszych rodaków jest niska - w efekcie poprzestają na sąsiedzkich przepychankach. Kiedy sprawa trafia w końcu do sądu, często okazuje się, że obie strony mają sporo za uszami. Bywa, że to nie sąsiad jest uciążliwy, a skarżący - nadwrażliwy.

 


Mąż marynarz i... ratlerek

Głośne imprezy to tylko wierzchołek góry lodowej. Choć niektóre kwestie - jak płaczące niemowlę - budzą zrozumienie, to już zawodzący, czy szczekający godzinami ratlerek może być powodem sąsiedzkiej interwencji. Są też sprawy, którymi żyje całe osiedle, jak np. uciążliwy zapach z mieszkanie jednego z lokatorów czy karmienie na balkonie ptaków, które brudzą elewację i balkony innym.    

- Nasza sąsiadka - bardzo uczynna i miła, miała jedną małą wadę - męża marynarza. Wszyscy ją lubiliśmy, ale kiedy wracał było nie do wytrzymania. Hałasy - począwszy od kłótni, po godzenie się - były tak uciążliwe, że zwołane zostało zebranie lokatorskie. Wspólnie ustaliśmy, że napiszemy list z prośbą o wyciszenie emocji. Pomogło, choć miała do nas żal - mówi lokatorka jednego z mokotowskich osiedli. 

Czytaj: WSA: Dym z komina sąsiada nie zawsze jest szkodliwy>>

Inna przypomina sobie sąsiada, którymi całymi wieczorami ćwiczył. - Miał w domu prywatną siłownię i bardzo dbał o formę. Problem w  tym, że nie miał ani wykładziny, ani dywanu, ani wytłumionej podłogi. Efekt - wielogodzinne hałasy - tak jakby przesuwał coś ciężkiego lub z kimś walczył. 

W tym przypadku też wystarczyła rozmowa, ale czasem "walka" z sąsiedzkim hałasem sprowadza się do uderzania po rurach czy kaloryferach. 

Starszy pan nie może spać

Jest również druga strona medalu. Dzielnicowi nieoficjalnie przyznają, że prawdziwą plagą są zgłoszenia, często od starszych, samotnych osób, którym wszystko przeszkadza.

- Ostatnio rozmawiałem z mężczyzną, uskarżającym się na swoją sąsiadkę. Wcześniej wzywał osiedlowych ochroniarzy, ale oni już przestali reagować. Dlaczego? Bo temu panu wszystko i wszyscy przeszkadzają - sąsiedzi z góry, z dołu i z boku. I nie chodzi wcale o imprezy, ale np. o chodzenie... na obcasach. Generalnie jest z tego znany. Gdy wyciągnął zeszyt z bardzo dokładnym opisem - datą, godziną - kiedy sąsiadka przesunęła stołek albo pisała na komputerze, wiedziałem, że to nie ona jest problemem - mówi policjant z Ochoty. 

Dodaje, że sytuacja jest patowa - skoro dostał zgłoszenie, musiał porozmawiać z drugą stroną. To była samotna matka, mieszkająca z synem. Mężczyzna ma w zwyczaju nachodzić ją o różnych porach, nawet w nocy, żądając uspokojenia dziecka i to nawet wtedy, gdy syna nie ma w domu. Wzywał pomoc społeczną, systematycznie stuka w rury, ścianę, kaloryfery.

Czytaj: Sąsiad nie jest stroną postępowania o wydanie zezwolenia na wycięcie drzew>>

Teoretycznie są narzędzia prawne, które powinny to ograniczyć. Zgodnie z art. 66. par. 1 kodeksu wykroczeń: "kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1.500 złotych". 

 


- Raz zdarzyło mi się nałożyć mandat w wysokości 500 zł. Chodzi jednak często o osoby o małych dochodach. Bywa, że zmagające się nie tylko z samotnością, ale też np. z demencją czy chorobami psychicznymi. Problem jest złożony - mówi jeden z policjantów. 

Hałas narusza dobra osobiste

Zdecydowanie jednak hałas czy nieprzyjemny zapach szkodzą, zaniżając i komfort życia w danym miejscu, i - co istotne - wartość rynkową posiadanej nieruchomości. Wskazywał na to w jednej ze swoich interwencji także Rzecznik Praw Obywatelskich. Chodziło o restaurację sąsiadującą z domem pewnego małżeństwa. Para uskarżała się na całonocne imprezy. Miały wywołać u nich nerwice. Rzecznik zażądał od starosty wszczęcia postępowania administracyjnego, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy. A powołał się przy tym na na przepisy Prawa o ochronie środowiska, określające zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi.

Podstawą normowania stosunków sąsiedzkich jest jednak art. 144 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, "które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych".

Adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan ze Szczecina, wskazuje również na art. 23 i 24 kodeksu cywilnego, dotyczące ochrony dóbr osobistych.

- Naruszenie dóbr osobistych w kontekście uciążliwych działań sąsiadów jest pojmowane przez orzecznictwo w aspekcie niematerialnym, jako prawo do ochrony przed bezprawnym wtargnięciem w sferę nie tyle samej substancji mieszkaniowej, lecz w sferę określonego stanu psychicznego i emocjonalnego, jaki daje każdemu człowiekowi poczucie bezpiecznego i niezakłóconego posiadania własnego miejsca, w którym koncentruje swoje istotne sprawy życiowe i chroni swoją prywatność - wskazuje.

Z jej praktyki wynika, że znaczna część sąsiadów po otrzymaniu wezwania do zaprzestania naruszeń, licząc się z tym, że sprawa trafi do sądu i może zostać zasądzone odszkodowanie, zmienia swoje zachowanie. 

Możliwa i eksmisja... i zadośćuczynienie

Jest również art. 13 ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim jeżeli lokator wykracza "w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, inny lokator lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia".

Można też walczyć o odszkodowanie. - Trzeba jednak pamiętać o polskich realiach. Są zdecydowanie bardziej zdroworozsądkowe, niż choćby amerykańskie. Odszkodowanie to nie jest wyimaginowana kwota, o którą można się wzbogacić, wręcz przeciwnie. W rozumieniu polskiego prawa - ma rekompensować stan, który zaistniał w związku z naruszeniami i co najwyżej nieznacznie wynagrodzić za sytuację, która miała miejsce – mówi adwokat Joanna Parafianowicz. 

Czytaj: WSA: Remont budynku można przenieść na grunt sąsiada>>

Straty czy krzywdy emocjonalne może z kolei wynagrodzić zadośćuczynienie. 

Przepisy są... wolimy się kłócić

Prawnicy podkreślają, że wachlarz możliwości prawnych w potyczkach z kłopotliwym sąsiadem jest dość szeroki, a obowiązujące przepisy całkiem dobrze działają. 

- Problemem nie jest brak przepisów, ale w pewnym sensie mentalność Polaków. Generalnie mamy problem z dojściem do porozumienia w najprostszych sprawach. Zamiast próbować rozmawiać ze sobą, co jest najczęściej najlepszym i najtańszym sposobem, wolimy zawiadamiać policję czy kierować sprawę do sądu. I niestety każdy powód – co pokazują liczne przykłady - zdaje się być dobry, by wdać się w spór - mówi mec. Parafianowicz.

Mecenas Juchno-Marcjan dodaje, że problemem bywa także samo udowodnienie działania sąsiada. Przykładowo, sąsiedzi mieszkający na parterze, którzy mają tzw. ogródek lub taras bardzo często zmagają się z plagą śmieci, wyrzucanych przez sąsiadów mieszkających na wyższych piętrach, w szczególności - niedopałkami papierosów. System tzw. inicjatywy dowodowej spoczywa na sąsiedzie, który dochodzi swoich praw, a zatem w przypadku sporu sądowego musi udowodnić, że niedopałki są rzucane przez sąsiada z piętra wyżej, ale problem powstaje w sytuacji, gdy tych pięter jest wiele - wskazuje.

Telefon do prawnika "załatwi" sąsiada

Konflikty sąsiedzkie stały się tak częste, że interes zwietrzyli tu i biznesmeni, i prawnicy. Przykładowo, firma Availo uruchomiła ostatnio specjalną usługę dotycząca pomocy właśnie w takich problemach - "Załatwimy Twoje sprawy". W jej ramach prawnik ma nie tylko doradzić co zrobić, ale też - jeśli jest taka konieczność - zadzwonić do sąsiada i zagrozić pozwem.  Zamysł jest taki: prawnik w imieniu klienta zadzwoni do urzędu, napisze pismo - do urzędu bądź np. do komornika, przeprowadzi mediację lub interwencję prawną, w szerokim zakresie spraw znajdujących się na etapie przedprocesowym, w oparciu o udzielone przez klienta pełnomocnictwo. 

 

Grzegorz Maj, prezes zarządu firmy Availo, mówi wprost: to efekt i doświadczeń, i obserwacji. Zapewnia, że w ciągu pierwszego miesiąca będzie możliwe obsłużenie kilkunastu tysięcy klientów. 

- Innowacją jest nie tylko to, że wyręczymy klienta w załatwianiu spraw, lecz także to, że nie będzie musiał dokonywać przedpłaty, bo opłatę za poradę prawną uiści po załatwieniu sprawy - mówi. 

Sprawdź w LEX:

Czy właściciel budynku, na którym bez jego zgody sąsiad zamocował urządzenia, może je zdemontować i odłożyć na dach sąsiada, obciążając go kosztami prac specjalistycznej ekip? >

W jaki sposób można zmusić sąsiada do zaprzestania składowania skoszonej trawy? >

Jakie działanie może podjąć wójt w sprawie zgłoszenia zatrucia kota, który przeszedł ciężkie zapalenie jelit spowodowane opryskami wykonywanymi przez sąsiada? >