Dr Pyrcak-Górowska: Wolnościowa terapia sprawców z zaburzeniami wciąż czeka na rozwiązanie
Wciąż nierozwiązany jest problem leczenia osób, które popełniły czyn zabroniony w stanie niepoczytalności lub na skutek zaburzenia preferencji seksualnych i sąd zobowiązał je do podjęcia terapii ambulatoryjnej – twierdzi dr Małgorzata Pyrcak-Górowska z Zakładu Bioetyki i Prawa Medycznego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. I podkreśla, że leczenie w warunkach wolnościowych jest mniej kosztowne niż w zakładzie psychiatrycznym, a już szczególnie w porównaniu z placówkami w Gostyninie i Czersku.

Krzysztof Sobczak: Czy próba wywołania po raz kolejny przez Rzecznika Praw Obywatelskich debaty na temat terapii orzekanych przez sądy w ramach środka zabezpieczającego orzeczonego po odbyciu kary oznacza, że to wciąż nierozwiązany problem?
Małgorzata Pyrcak-Górowska: Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczy bardzo szerokiej grupy osób: tych, które popełniły czyn zabroniony w stanie niepoczytalności i sąd zobowiązał je do podjęcia terapii ambulatoryjnej jako środek zabezpieczający; tych, które popełniły czyn zabroniony w stanie niepoczytalności, zostały umieszczone w szpitalu psychiatrycznym, a następnie są zwalniane ze szpitala psychiatrycznego i zobowiązane do kontynuowania leczenia w warunkach ambulatoryjnych w ramach środka zabezpieczającego; osób skazanych za przestępstwo popełnione w stanie znacznie ograniczonej poczytalności; sprawców w zaburzeniami preferencji seksualnych, którzy są zobowiązani do terapii ambulatoryjnej po opuszczeniu zakładu karnego lub po opuszczeniu szpitala psychiatrycznego. Analogiczny problem dotyczy osób objętych zastosowaniem ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, które zostały zobowiązane do podjęcia terapii w ramach nadzoru prewencyjnego.
Czytaj: Gostynin jak tykająca bomba, kolejni pacjenci doprowadzą do zapłonu>>
„Gostynin” po 10 latach z szansą na decyzję. To szpital czy więzienie?>>
Dość dużo tego.
Rzeczywiście. A do tego ta grupa osób jest niejednolita. Osoby chorujące psychicznie, które popełniły czyn zabroniony w stanie niepoczytalności, mają dostęp do terapii w poradniach zdrowia psychicznego, ale czy to jest rozwiązanie optymalne i zasadność odrębnego finansowania takiego świadczenia to zupełnie inna kwestia. Nadal nierozwiązanym problem jest natomiast brak odpowiedniej liczby placówek, w których leczenie mogliby podjąć sprawcy z zaburzeniami preferencji seksualnych, objęci zarówno terapią ambulatoryjną w ramach środka zabezpieczającego, jak i nadzorem prewencyjnym w ramach ustawy o Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Na mocy przepisów ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, utworzono KOZZD w Gostyninie, ale nie utworzono sieci placówek dla sprawców z zaburzeniami preferencji seksualnych, w których można byłoby podejmować terapię w warunkach ambulatoryjnych. Podobnie jest w przypadku środków zabezpieczających – wyznaczono zakłady psychiatryczne, w których mogą być umieszczani sprawcy z zaburzeniami preferencji seksualnych, nie wyznaczono jednak placówek, w których mogliby oni realizować leczenie w warunkach wolnościowych. Problem braku odpowiedniej liczby placówek jest podnoszony od wielu lat.
Czy uzasadniony jest pogląd, że im więcej takich terapii będzie prowadzonych w warunkach wolnościowych, tym lepiej?
Oczywiście. System środków zabezpieczających ukształtowany jest w ten sposób, że w pierwszej kolejności powinny być stosowane środki zabezpieczające o charakterze wolnościowym, a środki izolacyjne, polegające na pozbawieniu wolności - pobyt w szpitalu psychiatrycznym, umieszczenie w KOZZD - powinny być ostatecznością. Brak faktycznej dostępności do terapii ambulatoryjnej dla sprawców z zaburzeniami preferencji seksualnych może sprawiać, że osoby, które mogłyby podejmować leczenie w warunkach wolnościowych, wyłącznie z uwagi na brak możliwości objęcia ich takim leczeniem, są umieszczane w szpitalach psychiatrycznych, w KOZZD lub przebywają w warunkach izolacji dłużej niż jest to konieczne. Zagwarantowanie faktycznej możliwości podjęcia leczenia ambulatoryjnego jest absolutnie niezbędne dla poszanowania praw tych osób. Jeżeli ustawy, zarówno kodeks karny, jak i ustawa o KOZZD, przewidują środki lecznicze o charakterze wolnościowym, a placówek przeznaczonych do wykonywania tych środków jest zbyt mało, to państwo nie wywiązuje się należycie ze swoich obowiązków. Konsekwencje tego zaniechania ponoszą natomiast osoby zobowiązane do podjęcia leczenia: są pozbawiane wolności, ponieważ alternatywę w postaci leczenia wolnościowego przewiduje się w przepisach, ale nie w rzeczywistości, co może przekładać się na kształt praktyki stosowania tych przepisów i sprawiać, że zamiast środków wolnościowych stosowane są środki o charakterze izolacyjnym.
Czy wiarygodnie brzmi deklaracja wiceministra zdrowia, w odpowiedzi RPO, że „planowana jest kontynuacja prac mających na celu zakwalifikowanie kompleksowego ambulatoryjnego oraz dziennego świadczenia opieki zdrowotnej, obejmującego diagnostykę i leczenie prowadzone w ramach środka zabezpieczającego w psychiatrii sądowej, jako świadczenia gwarantowanego z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień”?
Same prace nad kwalifikacją takiego świadczenia jako świadczenia gwarantowanego to za mało, jeżeli nie będzie podmiotów, gdzie takie świadczenia mogłyby być udzielane. Istotne byłoby zatem także podjęcie prac nad utworzeniem sieci takich placówek, tak by przypadała chociaż jedna na każde województwo.
Co Pani sądzi o argumencie Rady Przejrzystości, że nowy model wsparcia tych osób byłby nie tylko istotnym obciążeniem dla budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia, ale – z racji braku międzyresortowej koordynacji – stanowiłby działanie nieefektywne?
Leczenie w warunkach wolnościowych jest mniej kosztowne niż leczenie w warunkach zakładu psychiatrycznego, to raz. Dwa – rozmawiamy o rozwiązaniach, które z jednej strony mają skutecznie zabezpieczyć społeczeństwo przed ponownym popełnieniem przestępstwa, a z drugiej – bardzo istotnie wkraczają w prawa osoby zobowiązanej do terapii. Dyskusja nie powinna się zatem ogniskować na argumentach czysto finansowych. W odpowiedzi na pismo RPO znalazło się stwierdzenie, że Ministerstwo Zdrowia zwróciło się do NFZ o niezwłoczne zwiększenie liczby miejsc przeznaczonych do wykonywania środków zabezpieczających w zakładach psychiatrycznych. To fakt, że w systemie psychiatrii sądowej brakuje miejsc i jest to także problem wymagający pilnego rozwiązania – ale niezależnie, a nie zamiast rozwiązania problemu braku możliwości leczenia w warunkach wolnościowych. Jeśli leczenie wolnościowe nie będzie realnie dostępne, to będzie rosła liczba pacjentów w zakładach psychiatrycznych. Z tego powodu należy pilnie zagwarantować dostęp do takiego leczenia, a nie tylko zwiększać liczbę miejsc w szpitalach.






