- Uznajemy i stwierdzamy, że sędzia Igor Tuleya nie popełnił żadnego przestępstwa, kiedy dnia 18 grudnia 2017 r. zdecydował o jawnym prowadzeniu posiedzenia i dopuszczeniu do niego mediów. Sędzia działał w granicach i na podstawie prawa. Nie może być mowy, że w tej sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia czynu zabronionego - uzasadniła sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek. 

Zastosowanie orzeczeń trybunałów

- Sędzia zastosował prawo. W tej sprawie była kontrola zakończonego postępowania przygotowawczego. W tym zakresie sędzia powien mieć na względzie uchwałę Sądu Najwyższego 28 marca 2012 r.( I KZP 26/11) , gdzie SN stwierdził, że sprawą, która powinna być rozpoznawana jawnie jest sytuacja rozpoznania zażalenia na postanowienie o zakończeniu postępowania przygotowawczego. Sędzia Tuleya dokonał wykładni przepisów zgodnie z tą uchwałą - podkreślała sędzia sprawozdawca.

Co więcej dodała, że nie można uwzględnić zażalenia prokuratora na odmowę udzielenia zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego w celu przedstawienie mu zarzutu złamania prawa. Uchwałę Izby Dyscyplinarnej SN utrzymał w mocy.

SN 29 listopada powołał się na orzeczenia europejskich trybunałów, w tym Trybunału Praw Człowieka w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, w którym stwierdzi, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem ustanowionym ustawą.

Ponadto niedopuszczalna jest skarga na naruszenie art. 6 Konwencji ( prawo do sądu) gdy orzeczenie jest korzystne dla podsądnego - umarzające postępowanie lub uniewinnienie.  A więc mimo wad Izby Dyscyplinarnej, SN utrzymuje w mocy uchwałę o odmowie zatrzymania jako najkorzystniejsze rozwiązanie. Alternetywą byłoby uchwałę uchylić i przekazać do ponownaego rozpoznania. I nawet przy ponownym korzystnym rozstrzygnięciu otwiera prokuraturze do ponownego zaskarżenia tej uchwały. A sędzia Tuleya od 1,5 roku miał orzeczenie nieprawomocne odmawiajace zgody na zatrzymanie i doprowadzenie.

Za utrzymaniem w mocy uchwały Izby Dyscyplinarnej przemawia także zabezpieczenie  TSUE z 14 lipca 2021 r. Trybunał zobowiązał w nim Polskę do usunięcia z obrotu prawnego skutki negatywnych uchwał o pociągnięciu sędziów do odpowiedzialności ewentualnie o zawieszeniu w czynnościach służbowych.

- Izba Odpowiedzialności Zawodowej kierowała się poczuciem sprawiedliwości i koniecznością zakończenia stanu niepewności, jaki towarzyszył przez ostatnie miesiące sędziemu Tulei - wskazała sędzia Wąsek-Wiaderek.

Przewodniczący składu orzekającego sędzia Wiesław Kozielewicz ogłosił, że uchwała podjęta 29 listopada 2022 r. nie podlega zaskarżeniu, ale w wypadku uwzględnienia wniosku o wyłączenie przewodniczącego ze składu z powodu braku bezstronności dzisiejsza uchwałą traci moc.

Nowa Izba działa z urzędu

SN działał z urzędu na podstawie art. 9 nowelizującej ustawę o SN, według którego " w należących do właściwości Izby Dyscyplinarnej przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy sprawach dyscyplinarnych, Izba Odpowiedzialności Zawodowej, z urzędu, na pierwszym posiedzeniu w sprawie, rozpatruje orzeczone przez Izbę Dyscyplinarną zawieszenie w czynnościach służbowych sędziego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie dyscyplinarne albo wobec którego została wydana uchwała zezwalająca na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i obniżenie wynagrodzenia lub uposażenia sędziego na czas trwania zawieszenia sędziego w czynnościach służbowych albo postępowania dyscyplinarnego."

Po ogłoszeniu uchwały 29 listopada br. sędzia Tuleya stwierdził, że jedna bitwa jest wygrana. Natomiast na pytanie, czy złoży wniosek do Izby Odpowiedzialności Zawodowej o wznowienie postępowania w sprawie uchylenia immunitetu odpowiedział, że konsekwentnie nie uznaje uchwał zlikwidowanej w lipcu br. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, a zatem uchwała o uchyleniu mu immunitetu nie istnieje.

- Oczekiwaliśmy , że Izba Odpowiedzialności Zawodowej orzeknie także o uchylenie immunitetu sędziemu Tulei. Obecnie zatem mamy sytuację, że sędzia, który nie popełnił przestępstwa nadal pozostaje bez immunitetu - mówi sędzia Sądu Apelacyjnego Marzanna Piekarska-Drążek.  

Prokuratura stawia zarzuty niewinnemu sędziemu

- Sąd w dzisiejszym posiedzeniu powiedział jasno: sędzia Tuleya działał zgodnie z prawem i nie popełnił przestępstwa. A więc od ponad dwóch lat sędzia byłścigany przez prokuraturę za czyn, który jednoznacznie nie jest czynem zabronionym i został mu uchylony immunitet przez mężczyzn ubranych w togi w Izbie Dyscyplinarnej. Powinniśmy przestać mówić o sprawie sędziego Igora Tulei, a powinniśmy zacząć mówić o sprawie prokuratury, że doszło do przekroczenia uprawnień w tym urzędzie. Powinniśmy się zastanowić, czy nie doszło do zbrodni sądowej w Izbie Dyscyplinarnej - mówił po posiedzeniu obrońca sędziego adwokat Jacek Dubois.

Jeśli jutro nie zapadnie postanowienie o umorzeniu tego postępowania, to prokuratura będzie trwała w postanowieniu o postawieniu zarzutów osobie niewinnej.

Krzysztof Parchimowicz, prokurator byłej Prokuratury Generalnej, przeniesiony od marca 2016 roku na stanowisko prokuratora prokuratury rejonowej tak skomentował listopadowe  orzeczenie:

- Korzystne jest wyjście przez Sąd Najwyższy poza przedmiot sprawy, czyli kwestie zażalenia, ale niedosyt pozostaje w kwestii uchwały o utrzymaniu uchylenia immunitetu sędziego. Gdy sąd przyjmuje, że nie było żadnego przestępstwa, to miałem nadzieję, że SN znajdzie formułę, aby tę sprawę definitywnie zakończyć wobec sędziego Tulei, aby uchwała uchylająca immunitet została wykluczona z obrotu i wszelkie jej konsekwencje - powiedział prok. Parchimowicz.  

SN mógł z urzędu przywrócić immunitet

Stanisław Zabłocki, sędzia w stanie spoczynku, były prezes Izby Karnej SN tak skomentował  uchwałę w mediach społecznościowych:

Radość z wydanego z urzędu orzeczenia o uchyleniu tej części wydanego niegdyś rozstrzygnięcia, które stanowiło o zawieszeniu pana sędziego i o obniżeniu mu wynagrodzenia, nie jest pełna.

Sąd Najwyższy nie zdecydował się bowiem na zajęcie z urzędu stanowiska także i co do tej części decyzji z 2020 roku, nazwanej „uchwałą”, która stanowiła „źródło” wszelkich dalszych kroków represyjnych podejmowanych wobec Igora Tuleyi, a więc co do samego tzw. uchylenia immunitetu, czyli zezwolenia na pociągnięcie pana sędziego do odpowiedzialności karnej. Sąd Najwyższy w drodze pro-unijnej wykładni przepisów prawa znalazł sposób na to, aby wypowiedzieć się także co do bezzasadności dwóch rozstrzygnięć zawartych w uchwale, która w ogóle nie była objęta tzw. polem zaskarżenia w tej sprawie, w której ogłosił swe rozstrzygnięcie w dniu dzisiejszym. (...) 

Niestety, nie podjął próby, aby w drodze prounijnej wykładni uczynić z urzędu jeszcze jeden krok i usunąć z obrotu prawnego rozstrzygnięcie zawarte w pkt 1. uchwały z 2020 roku, a więc to zezwalające na pociągnięcie Igora Tuleyi do odpowiedzialności karnej. I to jest powód mej goryczy i smutku. Bowiem bardzo smutne jest to, że Sąd Najwyższy stwierdza w uzasadnieniu swego dzisiejszego orzeczenia, iż pan sędzia Igor Tuleya nie popełnił żadnego przestępstwa, że te jego działania, które prokuratura wskazywała jako podstawę wniosku o uchylenie immunitetu, nie wypełniały ustawowych znamion czynu zabronionego, że miał on prawo słynne posiedzenie prowadzić w sposób jawny, a jednocześnie pozostawia w mocy tę część formalnie prawomocnej uchwały, która zezwala na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności za coś, co przestępstwem nie było, z pewną bezradnością stwierdzając, że w tym zakresie „krok należy do sędziego Tuleyi”. Znamy przecież stanowisko pana sędziego Tuleyi co do tego, czy z kroku tego skorzysta.

(...) Nadal możemy pozostawać w stanie niezrozumiałej, czy wręcz niepojętej dla opinii publicznej, przepaści pomiędzy stwierdzeniem Sądu Najwyższego, iż Igor Tuleya nie popełnił przestępstwa i jednoczesnym pozostawieniem przez tenże Sąd w mocy rozstrzygnięcia zezwalającego na prowadzenie przeciwko niemu postępowania karnego w związku z zachowaniem, o którym Sąd Najwyższy - jak to już wyżej zasygnalizowałem - zaświadczył, że przestępstwem nie było. Prawnicy mogą się spierać o to, czy jeśli znalazł się sposób na to, aby w postępowaniu, które zakończyło się dzisiejszą uchwałą, można było wyjść nie tylko poza granice zaskarżenia, ale także i orzec w pewnym zakresie co do decyzji objętej formalną prawomocnością, zatem w konsekwencji powinien znaleźć się sposób także i na to, aby wzruszyć inną część decyzji z 2020 roku. Dla społeczeństwa spory takie są nie tylko hermetyczne, ale wręcz świadczące o nieżyciowości prawa. I to także przyczyna tego, że radość dzisiejszego poranka pomieszana jest ze smutkiem i goryczą. Prawo powinno być bowiem dla społeczeństwa jasne i zrozumiałe.

Tło postępowania

Sąd Najwyższy w Izbie Dyscyplinarnej w I instancji już rozpoznawał tę sprawę i odmówił 22 kwietnia 2021 r. uwzględnienia tego wniosku. Sędzia Tuleya miał prawo dopuścić dziennikarzy na salę rozpraw. A sprawa dotyczyła głosowania w Sejmie ustawy budżetowej bez udziału posłów opozycji. Prokuratura umorzyła wówczas dochodzenie. Sędzia Tuleya rozpoznawał zażalenie na to postanowienie.  Potwierdziła to Izba Dyscyplinarna w I instancji, ale w 2020 r. w II instancji – uchyliła mu immunitet. Potwierdził to też sędzia Adam Roch z Izby Dyscyplinarnej (obecnie zasiada w Izbie Karnej SN), który nie zgodził się na przymusowe doprowadzenie na przesłuchanie sędziego Tulei.

Czytaj: Sędzia Igor Tuleya przywrócony do orzekania, ale decyzja uchylona>>

Czytaj w LEX: Postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego >>>

Jawność postępowania

W tym orzeczeniu sędzia Adam Roch stwierdził, że analizując sprawę należało postawić pytanie o to, który z interesów postępowania powinien brać górę – czy powinien to być interes strony procesowej zainteresowanej prowadzeniem go przy jak najmniejszym udziale publiczności (także tym realizowanym za pośrednictwem mediów), motywowany dobrem gasnącego postępowania przygotowawczego, czy też  powinien dominować interes społeczeństwa, umożliwiając mu „patrzenie władzy na ręce” i kontrolowanie biegu procesu oraz jego wynik Skoro postępowanie przygotowawcze nie może realizować zasady jawności zewnętrznej i jednocześnie nie może zakładać całkowitej tajności prowadzonych działań, konieczne jest wskazanie „złotego środka”, pewnego kompromisu ścierających się sprzecznych wartości. Po jednej stronie sytuuje się przede wszystkim interes wymiaru sprawiedliwości, dążenie do sprawnego i skutecznego prowadzenia działań, po drugiej zaś – interes społeczny, zainteresowanie obywateli podejmowanymi przez organy ścigania działaniami i potrzeba ich kontrolowania.

Czytaj w LEX: Zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej, a kwestia zawieszenia go w czynnościach służbowych - LINIA ORZECZNICZA >>>

Czytaj w LEX: Test bezstronności (niezawisłości) sędziego w praktyce >>>

 

Kim jest sędzia Tuleya

Igor Tuleja to sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Orzekał w wielu głośnych sprawach, jak np. Janusza Kaczmarka czy doktora Mirosława Garlickiego. W 2013 roku sąd pod przewodnictwem Igora Tulei skazał doktora Garlickiego na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę za przyjęcie 17,5 tysiąca złotych łapówek.

Zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym dotyczącym zgodności ustaw dokonujących zmian w wymiarze sprawiedliwości w Polsce z europejskimi standardami dotyczącymi niezawisłości sędziowskiej. 24 września 2019 Rzecznik generalny TSUE ocenił, że pytania prejudycjalne sądów w sprawie systemu dyscyplinarnego dla sędziów w Polsce należy uznać za niedopuszczalne. Według rzecznika „sądy żywią jedynie subiektywne obawy, które nie urzeczywistniły się w postaci wszczęcia postępowań dyscyplinarnych”.

18 listopada 2020  stracił sędziowski immunitet  w sprawie o niedopełnienie obowiązków służbowych oraz przekroczenia uprawnień. Od 729 dni jest zawieszony w czynnościach służbowych mimo orzeczenia prezes Sądu Okręgowego w Warszawie.