Epidemia COVID -19 jak w soczewce skupiła liczne problemy z biegłymi sądowymi. Nawet sprawy z katalogu pilnych rozbijały się o to, czy i kiedy będzie można przesłuchać biegłego. Po "odmrożeniu" sądów wcale nie jest lepiej. Nie tylko na opinie, ale na samo badanie np. ekspertów z Opiniodawczego Zespołu Specjalistów Sądowych - trzeba czekać nawet półtora roku. A to dopiero początek drogi, bo do tego dochodzi co najmniej miesiąc na przygotowanie opinii. Zdaniem prawników, problemy z biegłymi to jedna z głównych przyczyn przewlekłości postępowań.

Czytaj: Biegli czekają na lepszy projekt ustawy o ich pracy>>

Był projekt, jest analiza potrzeb

Prawie półtora roku temu Ministerstwo Sprawiedliwości przesłało, m.in. szefom katedr kryminalistyki, założenia projektu nowej ustawy o biegłych. Zgodnie z nimi to dyrektor Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie miał powoływać i zawieszać biegłych, a także decydować, które instytucje naukowe lub specjalistyczne będą mogły wydawać opinie. Regulacja wzbudziła dużą krytykę, ministerstwo informowało później, że trwają prace nad projektem. Teraz przyznaje, że trudno wskazać horyzont czasowy ich zakończenia. 

Czytaj w LEX: Doręczenia w postępowaniach sądowych w dobie COVID-19 (koronawirusa) >

- Sytuacja związana z epidemią COVID-19 doprowadziła do ich znacznego zahamowania. Prace są na etapie analizy potrzeb i oczekiwań związanych z funkcjonowaniem biegłych - wskazuje resort sprawiedliwości w odpowiedzi przesłanej serwisowi Prawo.pl. 

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Merytoryczna zawartość opinii biegłego, a wysokość należnego biegłemu wynagrodzenia >

 


Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zapewnia, że m.in. ze środowiskiem lekarzy trwają prace nad projektem. 

Rozczarowania przedłużającymi się pracami nie kryją jednak prawnicy, sędziowie czy eksperci m.in. RPO.

- Apelujemy o ustawę od ponad sześciu lat i można powiedzieć, że MS ma do wszystkiego głowę, tylko nie do tej tematyki. A sytuacja z biegłymi jest obecnie jedną z głównych przyczyn przewlekłości postępowań sądowych, na co wskazuje nie tylko Rzecznik Praw Obywatelskich, ale także NIK i oczywiście strony postępowań - mówi Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czytaj w LEX: Wpływ epidemii Covid-19 (koronawirusa) na toczące się cywilne postępowania sądowe >

I dodaje, że wystąpienia w tym zakresie co roku są ponawiane. - O interwencję prosiliśmy też premiera – niestety bezskutecznie. Moim zdaniem głównym problemem jest brak woli politycznej i brak woli do rozwiązywania rzeczywistych problemów wymiaru sprawiedliwości. MS powinno się przede wszystkim zająć elektronizacją postępowań i problemami z biegłymi. Ale do tego konieczna byłaby też m.in. umiejętność współpracy z partnerami naukowymi, instytucjami badawczymi - dodaje. 

Czytaj w LEX: Funkcjonowanie sądów i wymiaru sprawiedliwości w obliczu koronawirusa >

Konieczna zmiana systemowa 

Wróblewski nie ma wątpliwości, że potrzebna jest zmiana systemowa, łącznie z kwestiami finansowymi. - Bo jeśli chce się mieć dobre opinie, to trzeba oczywiście za nie zapłacić. To, jaki model powinien zostać wprowadzony, jest oczywiście decyzją o charakterze polityczno-strategicznym - mówi.

Czytaj w LEX: Terminy wniesienia apelacji i innych środków zaskarżenia w postępowaniu cywilnym w dobie epidemii koronawirusa >

Wizję tego jak powinny przebiegać zmiany mają natomiast sami biegli. - Jesteśmy w drugiej dekadzie XXI wieku, a przepisy dotyczące biegłych powstawały kilkadziesiąt lat temu - nie uwzględniają więc obecnej rzeczywistości. Zmiany są potrzebne i to w zakresie kryteriów wpisu biegłego na listę i jego odpowiedzialności za nierzetelną, sporządzoną bez odpowiedniej wiedzy merytorycznej opinię - mówi biegła sądowa Ewa Gruza, profesor w Katedrze Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. 

Czytaj w LEX: Prawa i obowiązki pełnomocników procesowych w praktyce w związku z koronawirusem >

I podaje konkretne przykłady. - Weźmy środowisko szeroko rozumianych ekspertów ekonomicznych - księgowych, ekspertów z zakresu finansów, bankowości. Często nie nadążają za współczesnością - choćby w takim zakresie, że firmy prowadzą dzisiaj księgowość elektroniczną, a nie papierkową. Kończymy drugą dekadę XXI wieku, a w zakresie biegłych funkcjonujemy już nawet nie w latach 70. czy 80., a dużo wcześniej. Jeśli chcemy mieć biegłych wykształconych, z doświadczeniem, wiedzą i ze świadomością konsekwencji swoich opinii, to potrzebujemy zmian - mówi. 

 


Większe stawki nie wystarczą

W jej ocenie kwestie finansowe są ważne, ale zwiększenie stawek, bez choćby wprowadzenia wymagań dotyczących doświadczenia, czy wiedzy biegłych problemu nie rozwiąże.  

Czytaj w LEX: Funkcjonowanie kancelarii prawnej i środki prawne w praktyce w sytuacji stanu zagrożenia epidemicznego koronawirusem >

-  Podam przykład. Lekarze mówią wprost, że opłacałoby im się przygotowanie opinii medycznych jeśli zarabialiby na tym tyle, co w gabinetach prywatnych - 200 - 300 złotych za godzinę. Część z nich podnosi nawet, że w takiej sytuacji może pisać 3, 4 opinie dziennie. To jaka będzie wartość opinii przygotowywanych w takiej liczbie? Jeśli nie podniesiemy wymagań merytorycznych wobec biegłych, a podniesiemy stawki, to jedynie przyciągniemy większą grupę ludzi o bardzo niskich kompetencjach. Już teraz są biegli, którzy się chwalą, że są wpisani np. do 30 sądów i wykonują 300 - 400 ekspertyz rocznie - mówi prof. Gruza. 

Także adwokat Przemysław Rosati dostrzega problem z merytorycznym przygotowaniem biegłych. - Są oczywiście tacy, którzy rzetelnie wykonują swoje obowiązki, ale i tacy, którzy traktują swoją aktywność w tym zakresie jako uzupełnienie innej działalności lub dodatek do emerytury. To, że nadal nie ma projektu ustawy jest bardzo złą wiadomością zarówno dla sądów, jak również dla ludzi – mówi. 

Czytaj w LEX: Zmiany w dowodach z opinii biegłego >

Przypomina, że często to od opinii biegłego zależy, w którym kierunku potoczy się postępowanie. - W mojej ocenie powinien istnieć realny instrument weryfikujący pracę biegłych. Bo nie chodzi jedynie o samo wydanie fałszywej opinii i związaną z tym faktem odpowiedzialność karną, tylko fakt, że to co przygotował jest kompletnie nieprzydatne. Nie niesie żadnej merytorycznej treści zawierającej wiadomości specjalne, która pozwala na przyjęcie, że biegły w sposób rzetelny i wnikliwy zapoznał się materią, którą opiniuje - mówi adwokat. 

Zobacz linię orzeczniczą: Powołanie dowodu z opinii biegłych na okoliczność silnego wzburzenia >

Prawnicy wskazują, że opinie często pozbawione są np. uzasadnienia opartego na przeprowadzonych przez biegłego czynnościach, odnotowanych spostrzeżeniach i wnioskach. Koncentrują się natomiast na cytowaniu wybranych fragmentów z zeznań stron lub stanowisk procesowych. 

Czytaj: Biegli w garści Instytutu Ekspertyz Sądowych>>

Terminy uderzające w prawa stron

Sprawami, w których mocno ciążą problemy z opiniami biegłych są sprawy rodzinne. - To nie jest tak, że wszystkie są złe, niektóre są bardzo dobre, wnikliwe, w jasny sposób opisujące mechanizmy, które w rodzinach zachodzą. Wtedy to bezcenny materiał w sprawie. Ale są też biegli, co do których kompetencji możemy mieć poważne wątpliwości. Funkcjonują na listach i sprawy są do nich kierowane, tyle że ich opinie nie są przydatne lub, co gorsza, mogą szkodzić – mówi radca prawny Aleksandra Ejsmont, na co dzień zajmująca się sprawami rodzinnymi. Jej zdaniem rozwiązaniem mógłby okazać się np. certyfikat potwierdzający kompetencje biegłego. 

Czytaj w LEX: Sporządzanie pism procesowych po nowelizacji - zagadnienia praktyczne >

Zwraca jednak uwagę na kolejny problem, który zdecydowanie utrudnia zakończenie spraw.   

- Palącym problem są oczywiście terminy. W przypadku biegłych z Opiniodawczego Zespołu Specjalistów Sądowych, np. w warunkach warszawskich, na badania trzeba czekać nawet półtora roku. Zaznaczam - na badania, bo do tego trzeba doliczyć jeszcze co najmniej miesiąc na sporządzenie opinii. Na opinie biegłych z listy czeka się krócej i sądy wybierają taką opcję, wiedząc o problemach z terminami. Tyle, że tu bolączką bywa jakość - dodaje. 

Czytaj omówienie w LEX: Prywatna ekspertyza nie podważy opinii zleconej przez sąd >

Problematyczny wiek i liczba biegłych

Sędziowie przyznaje, że dotychczasowe problemy jeszcze mocniej uwidoczniły się w dobie epidemii. Z opinii biegłych trudno było skorzystać nawet w sprawach z katalogu pilnych. Przy okazji wyszło, że wielu z nich jest niedostosowanych cyfrowo, posiada niezbędnego sprzętu, czy nie potrafi korzystać z aplikacji pozwalających na udział w wideokonferencji. 

- Pokazuje to jedna z moich spraw. Miałam biegłą w wieku powyżej 70 lat, po leczeniu nowotworowym, która ze względów zdrowotnych miała zalecenia od lekarza żeby nie opuszczać mieszkania i nie narażać się na kontakt z osobami postronnymi. Dodatkowo nie dysponowała sprzętem umożliwiającym wysłuchania w sposób zdalny. A sprawa była z katalogu pilnych -  mówi sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda z Sądu Rejonowego Warszawa-Wola. 

 


Wskazuje równocześnie na braki biegłych. - To jest po prostu sytuacja nieustająca. Stawki są tak niskie, że wielu lekarzy - bo ja z racji wydziału karnego najczęściej współpracuje z biegłymi psychiatrami, medykami -  nie ma zbyt wielu chętnych do sporządzania opinii. Biegłych na listach jest mało, a ci którzy działają, są zarzuceni pracą - mówi. 

I przyznaje, że sędziowie od lat wskazują na potrzebę uregulowania tych kwestii. 

- Ja to oceniam na etapie jednego aspektu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - sytuacji, gdy np. mam skazanych, którzy mają wykonywać karę ograniczenia wolności i powołują się na problemy zdrowotne uniemożliwiające im prace społecznie użyteczne. Czas oczekiwania na biegłego ortopedę czy neurologa, to kilka miesięcy. Nie wyobrażam sobie co się dzieje w wydziale cywilnym, który rozpoznaje sprawy o odszkodowanie w związku z wypadkami komunikacyjnymi - kwituje.