Jeszcze w październiku 2019 r. resort sprawiedliwości informował Prawo.pl, że trwają w tym zakresie prace analityczno-koncepcyjne. 

RPO wystąpił ponownie do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Podkreśla, że na przestrzeni ostatnich kilku lat wielokrotnie postulował w sprawie pilnej potrzeby uchwalenia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych. - Postulat ten związany jest z dążeniem do zapewnienia obywatelom właściwej gwarancji prawa do sądu wynikającej ze standardu wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP - pisze. 

Czytaj: Biegli w garści Instytutu Ekspertyz Sądowych>>

Apel o przyspieszenie prac

Równocześnie RPO apeluje o  przyspieszenie prac nad ustawą o biegłych sądowych oraz prosi o informację na temat planowanego terminu ich zakończenia. - Z treści korespondencji prowadzonej w tej sprawie wynika, że Ministerstwo Sprawiedliwości – dostrzegając problemy podjęło decyzję o rozpoczęciu prac nad projektem ustawy o biegłych sądowych. Od tego czasu upłynęły już trzy lata. Mimo rozpoczęcia nowej kadencji, MS w  dalszym ciągu nie przedstawiło opinii publicznej jakiejkolwiek informacji na temat etapu prac lub postępu w pracach nad rządowym projektem ustawy, która w sposób kompleksowy uregulowałaby problematykę dotyczącą biegłych sądowych - dodaje. 

 


Problemy widać i w czasie koronawirusa

Na problemy z biegłymi zwracają uwagę i sędziowie i prawnicy, ale też i sami biegli. Podnosząc choćby, że są słabo wynagradzani i, że nie ma odpowiedniego systemu weryfikacji ich umiejętności.  

Obnaża to też koronawirus. Część spraw, które mają być rozpatrywane jako pilne, wydłuża się właśnie z powodu biegłych. - Rozpatrywałam ostatnio sprawę dotyczącą internacji. Konieczne jest przesłuchanie biegłych na posiedzeniu. Pierwszy z nich - jak się okazało był na kwarantannie. Nie mógł odebrać akt, niezbędnych do wydania uzupełniającej opinii. Drugi - to osoba starsza, po zabiegu onkologicznym. Poinformował sąd, że ma zakaz od lekarza wychodzenia z domu - mówi sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda z Wydziału Wykonywania Orzeczeń Sądu Rejonowego Warszawa-Wola. 

Czytaj: Mimo koronawirusa sądy zalewane bieżącymi sprawami>>

I dodaje, że próba rozpatrzenia sprawy poprzez wideokonferencję spełzła na niczym, bo biegły poinformował ją, że jego komputer uległ awarii, a telefon owszem ma, ale nadający się jedynie do połączeń. - Rozstrzygnięcie tej sprawy pilnie nie było możliwe. Nie wiem kiedy uda się to zrobić – mówi.

Projekt roboczy był, ale...

Propozycja pod roboczą nazwą: ustawa o biegłych, została przygotowana przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Zgodnie z nią - jak pisało w styczniu Prawo.pl - wpisanie na listę biegłych sądowych zależeć miałoby od, wybieranego na czteroletnią kadencję, dyrektora tej placówki. On też miałby m.in. przyznawać certyfikaty kompetencji instytucjom naukowym, które chciałyby opinie wydawać - poza Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji, zakładami medycyny sądowej publicznych szkół wyższych i laboratoriami kryminalistycznymi policji (one byłyby z mocy ustawy uznane za jednostki certyfikowane).

Dyrektor krakowskiego instytutu miał też mieć uprawnienia do zbierania informacji o kandydatach ze wszystkich źródeł, w tym danych z policyjnych systemów teleinformatycznych. W proponowanych przepisach nie było - na co zwracali uwagę eksperci - żadnego ograniczenia co do rodzaju baz i zawartych w nich informacji. Podnosili, że informacje z rozpracowań operacyjnych również mogłyby do dyrektora trafić. 

Określono w nim także sytuacje, w których dyrektor Instytutu Ekspertyz Sądowych może zawiesić uprawnienia biegłego - np. na skutek prowadzonego postępowania, w którym zostanie orzeczony zakaz wykonywania zawodu lub cofnięcie uprawnień. Taką przesłanką miałoby być postępowanie o przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe oraz niedopełnienie przez biegłego obowiązków, czy długotrwała choroba.

Szczególnie niebezpieczny - według biegłych - był zapis, w myśl którego przyczyną pozbawienia biegłego certyfikatu mogłoby być wydanie "nierzetelnej lub rażąco wadliwej opinii". Podnosili, że taka ocena jest wyłączenie w gestii organu procesowego, a organ administracji, jaki by nie był, nie ma do tego prawa. 

Plusy - techniczne

Biegli wskazywali równocześnie na pewne plusy projektu, ale jak podkreślali miały one charakter techniczny. Chodzi m.in. o wspólną listę specjalności, w której opiniują biegli. Nie budziła też ich kontrowersji propozycja, by administracyjnie była jedna lista biegłych. To, jak przyznawali, mogłoby pomóc w wyeliminowaniu sytuacji, gdy biegli wpisują się na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt list biegłych. 

Zgoda była też na przyznanie biegłym ochrony prawnej - takiej jaką mają osoby pełniące funkcje publiczne w czasie wykonywania swoich obowiązków. To jest już obecnie uregulowane w ustawie o ustroju sądów powszechnych - zaproponowano by znalazło się w ustawie o biegłych. 

 


- Problem w tym, że pod względem merytorycznym nic - w ocenie naszego środowiska - z tej propozycji nie nadawało się do dalszego procedowania - mówi nieoficjalnie jeden z rozmówców Prawo.pl. 

Jak wynika z informacji Prawo.pl, ostatnie spotkanie przedstawicieli biegłych z przedstawicielami resortu sprawiedliwości odbyło się w marcu ubiegłego roku. Przekazano wówczas ministerstwu opinie i uwagi.  Od tego czasu - jak mówią biegli - o projekcie jest cicho.