Projekt anty-SLAPP czeka na decyzje, a czasu coraz mniej
Już tylko niecałe cztery miesiące zostały polskiemu rządowi i ustawodawcy na wprowadzenie w życie przepisów chroniących osoby uczestniczące w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Projekt wprawdzie jest, ale wciąż nie trafił do Sejmu. Organizacje oczekujące na to nowe prawo apelują o przyspieszenie prac, ale także o wysłuchanie ich opinii przed podjęciem ostatecznych decyzji.

W kwietniu 2024 roku weszła w życie unijna dyrektywa anty-SLAPP, która wprowadza regulacje chroniące dziennikarzy, aktywistów, naukowców przed nadużywaniem postępowań sądowych do ich uciszania. Na jej implementację Polska ma czas najpóźniej do 6 czerwca 2026 roku – zgodnie z terminem wyznaczonym przez UE. - Projekt ustawy wdrażający unijną dyrektywę anty-SLAPP trafi pod obrady rządu po Nowym Roku – poinformował pod koniec listopada ubiegłego roku na posiedzeniu sejmowej komisji kultury wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
Czytaj też w LEX: Implementacja dyrektywy 2024/1069 („anty-SLAPP”) do polskiego systemu prawnego >
Zadanie przygotowania projektu nowelizacji wdrażającej do polskiego porządku prawnego unijnych standardów w tym zakresie otrzymała Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego, w ramach której powołany został zespół problemowy do spraw SLAPP, który z uwagi na wykonanie określonego zadania zakończył prace – można przeczytać na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. - Brak odpowiednich regulacji w polskim systemie prawnym prowadzi do sytuacji, w których osoby i organizacje zaangażowane w działania na rzecz demokracji czy praw człowieka są narażone na finansowe obciążenie związane z podjęciem obrony w postępowaniu sądowym, co skutecznie ogranicza ich aktywność. Stało się więc konieczne opracowanie zupełnie nowej regulacji w zakresie ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi, która odpowiadałaby przepisom i standardom ochrony przyjętym na poziomie UE – można przeczytać w uzasadnieniu projektu. Prof. Marek Safjan, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, wysoko ocenił ten projekt i mówił Prawo.pl, że eksperci Rady Europy, którzy zapoznali się z nim uznali go za bardzo dobry, wręcz modelowy, mogący stanowić wzór dla innych państw chcących wprowadzić takie prawo.
Czytaj: Ustawa antySLAPP-owa będzie jeszcze poprawiana>>
Polski projekt antySLAPP-owy wzorem dla innych państw>>
Nadużycie prawa do odrzucenia
Przygotowany przez Komisję projekt, przekazany w listopadzie ubiegłego roku do konsultacji, zakłada wprowadzenie do polskiego prawa cywilnego i postępowania cywilnego dwóch kategorii SLAPP-ów: powództw zmierzających „głównie” oraz „wyłącznie” do tłumienia, ograniczenia, zakłócania debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. Według projektu powództwo, będące SLAPP-em, mogłoby zostać uznane za nadużycie prawa procesowego lub za oczywiście bezzasadne, co wiązałoby się z odrzuceniem pozwu lub oddaleniem powództwa w całości. Projekt przewiduje również kaucję, zasądzaną od strony powodowej w wysokości do górnej granicy kosztów procesu, a także możliwość obciążenia strony powodowej karą za wytoczenie powództwa typu SLAPP. Wysokość grzywny w tym przypadku może osiągnąć 20-krotność lub nawet 100-krotność minimalnego wynagrodzenia. Prace nad tą ustawą zostały w środowiskach aktywistycznych dobrze przejęte, jednak organizacje społeczne tworzące polską grupę anty-SLAPP – od lat zaangażowane w przeciwdziałanie nadużyciom prawa wobec uczestników debaty publicznej, składające opinie do projektów legislacyjnych i wielokrotnie zabierające głos w sprawach SLAPP – zauważają, że projekt ustawy wciąż nie trafił do Sejmu, a jego ostateczny kształt pozostaje nieznany.
Apelujemy o jak najszybsze przedstawienie projektu ustawy oraz sprawne rozpoczęcie prac parlamentarnych nad jej ostatecznym kształtem – napisały w opublikowanym na początku lutego wspólnym oświadczeniu. Organizacje ostrzegają, że ustawę czeka jeszcze długa droga, a przede wszystkim analiza uwag zgłoszonych w ramach konsultacji publicznych oraz debata parlamentarna. - Jako organizacje mające bezpośrednie doświadczenie w pracy z osobami i grupami dotkniętymi SLAPP-ami podkreślamy, że kluczowe znaczenie ma realne włączenie w proces legislacyjny organizacji społecznych oraz samych ofiar nękania sądowego. Głos tych, których problem dotyczy bezpośrednio, musi zostać wysłuchany, uszanowany i – co najważniejsze – znaleźć odzwierciedlenie w przyjmowanych rozwiązaniach – czytamy w oświadczeniu.
Pytania o prawo karne i równowagę sił
Niektóre z argumentów, które powinny zostać ocenione, są już znane. Na przykład Kampania Przeciw Homofobii zwraca uwagę na możliwe konsekwencje ustawy, mogące de facto prowadzić do osiągnięcia efektu przeciwnego do zamierzonego, w postaci ograniczenia prawa do sądu. - Możliwość orzeczenia od strony powodowej kaucji w wysokości odpowiadającej przewidywanym kosztom procesu już na bardzo wstępnym etapie, może zniechęcać, np. osoby aktywistyczne, do dochodzenia swoich praw na gruncie prawa cywilnego. Ponadto ryzyko obciążenia strony powodowej wysokimi grzywnami, w przypadku uznania powództwa za SLAPP, również może prowadzić do rezygnacji z dochodzenia roszczeń – czytamy w opinii.
A Sieć Obywatelska Watchdog stwierdza, że wprawdzie projekt przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości zawiera wiele ważnych rozwiązań, jednak ma również spore luki. - Przede wszystkim projekt ogranicza się do postępowań cywilnych, koncentrując się na sprawach o naruszenie dóbr osobistych, i nie obejmuje postępowań karnych. w których w praktyce w Polsce często formułowane są pozwy o zniesławienie — zwłaszcza na podstawie art. 212 kodeksu karnego, który jest wykorzystywany jako narzędzie wywoływania efektu mrożącego wobec dziennikarzy i aktywistów – stwierdzają autorzy opinii.
Czytaj: Tłumienie krytyki przez ściganie zniesławienia trudniejsze, ale kary mają zostać>>
A rzecznik praw obywatelskich zwraca uwagę na problemy związane z tym, że powództwa SLAPP są zazwyczaj wytaczane przez wpływowe podmioty, w tym grupy lobbystyczne, korporacje, funkcjonariuszy publicznych i organy państwowe, próbujące ograniczyć dotyczącą ich krytykę w debacie publicznej. - Ofiarami powództw SLAPP są z kolei najczęściej podmioty, których rolą w demokratycznym społeczeństwie jest kontrola i krytyka władz publicznych i innych podmiotów mogących wywierać wpływ na życie zbiorowe, tj. dziennikarze, media, aktywiści czy przedstawiciele organizacji pozarządowych. W przypadku SLAPP często widoczny jest brak równowagi sił między stronami (powód ma silniejszą pozycję finansową lub polityczną niż pozwany), dlatego powszechnie zauważa się konieczność zapewnienia skuteczniejszej ochrony przed takimi postępowaniami – wskazuje prof. Marcin Wiącek.
Czytaj: RPO ma wątpliwości do propozycji dotyczących SLAPP-ów>>
Aktywiści apelują o przyjęcie prawa, które zapewni realną ochronę
Stowarzyszenia stojące za apelem o przyspieszenie prac nad ustawą przypominają, jako organizacje mające bezpośrednie doświadczenie w pracy z osobami i grupami dotkniętymi SLAPP-ami, że kluczowe znaczenie ma realne włączenie w proces legislacyjny organizacji społecznych oraz samych ofiar nękania sądowego. - Głos tych, których problem dotyczy bezpośrednio, musi zostać wysłuchany, uszanowany i – co najważniejsze – znaleźć odzwierciedlenie w przyjmowanych rozwiązaniach. Wierzymy, że polska klasa polityczna stanie na wysokości zadania i wspólnie opracuje oraz przyjmie prawo, które zapewni realną ochronę dziennikarzom, aktywistom i wszystkim uczestnikom debaty publicznej – napisali autorzy apelu. I dodali, że liczą na przyjęcie ustawy anty-SLAPP najpóźniej do 6 czerwca – zgodnie z terminem wyznaczonym przez UE. Zapowiedź przyjęcia projektu przez rząd „po Nowym Roku” nie została jeszcze zrealizowana.
Czytaj też w LEX: Instrumenty ochrony przeciwko SLAPP-om w polskim postępowaniu cywilnym (analiza zagadnienia na tle projektowanych regulacji EU) >





