Kwestia ochrony prawnej osób LGBT była tematem niedawnego III Kongresu Praw Obywatelskich, zorganizowanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich.  Punktem wyjścia do dyskusji było choćby to, że Polska zajęła 39. miejsce na 49 państw w corocznym przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT w państwach europejskich. Opracowanie przygotowywała organizację ILGA Europe. 

 Najwyżej oceniony był stan przestrzegania wolności stowarzyszania, a od lat Polska najgorzej wypada pod względem ochrony przed przestępstwami z nienawiści i dyskryminacją oraz stopniem poszanowania prawa do życia rodzinnego

 


Brak regulacji, brak szkoleń dla sędziów

Raport dotyczący realizowania w Polsce, międzynarodowego standardu praw osób LGBT przygotował także Zespół Równego Traktowania Biura RPO. Wynika z niego m.in., że w Polsce brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących postępowań w sprawie ustalenia płci. Rodzi to - jak podkreślają autorzy - niepewność proceduralną. 

Czytaj: Klauzula porządku publicznego blokuje związki jednopłciowe>>

- Te sprawy trwają długo, rok, dwa lata. Musimy pamiętać, że przecież taka osoba przechodziła wcześniej długotrwałą procedurę medyczną, więc przechodzenie przez proces sądowy jest psychicznie obciążające. Nie ma także procedur określających w jasny sposób udział prokuratora w postępowaniu czy dokumentów, które należy przedstawić - mówiła Milena Adamczewska, ekspertka Zespołu. 

Standardem jest też to, że sąd wyznacza biegłego, mimo że sprawa dotyczy osoby, która przeszła całą drogę medyczną, ma wszystko udokumentowane i przedstawione w aktach. 

Kolejna bolączka - w ocenie ekspertów - to brak właściwego przeszkolenia sędziów w tym obszarze. Jak wskazano w raporcie pojawiają się prywatne pytania np. o preferencje seksualne. - Sędziowie często są skonfundowani jak mają formułować pytania do osób transpłciowych, czy używać formy żeńskiej czy męskiej. A przecież wystarczyłoby zapytać. Jak widać brak jest przyjęcia jednolitej procedury oraz edukacji - czytamy. 

Lepiej oceniani są kierownicy urzędów stanu cywilnego. Przy czym w Polsce nie wydaje się nowych aktów urodzenia po tranzycji. Wzmiankuje się tylko, że procedura została przeprowadzona. - To prowadzi do naruszenia prywatności i właśnie taką sprawę zakomunikował Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka jesienią tego roku - mówi dr Paulina Pilch.

Czytaj: Państwo nie uznaje związków jednopłciowych, konsekwencje ponosi dziecko>>

Rodzicielstwo osoby transpłciowej - jak terra incognita

Nadal nieustalony w polskim prawie jest status osoby, która po zmianie płci na męską rodzi dziecko. W takich sytuacjach kładzie się nacisk na prawdę biologiczną – w jednym z przykładów mężczyznę wpisano w akcie urodzenia jako matkę dziecka.  

Kolejnym problemem jest funkcjonowanie – szczególnie w środowisku szkolnym - dzieci i młodzieży, którzy nie identyfikują się ze swoją płcią biologiczną. Formalna zmiana imienia ucznia w może nastąpić tylko w wyniku decyzji administracyjnej lub wyroku sądu. Niektóre szkoły wychodzą jednak w tym przypadku uczniom naprzeciw - wskazują autorzy raportu. 

- W przypadku, gdy rodzice dziecka chcą mu pomóc poprzez administracyjną zmianę imienia, w większości przypadków jedyną furtką jest wybranie imienia nie przypisanego kulturowo do żadnej płci np. Maria albo Alex, co znacznie ogranicza przecież wybór i swobodę. Wszystko zależy więc od tego na jakich ludzi trafimy, na jaką szkołę, na jakiego Kierownika USC – to od ich dobrej woli i przychylności zależy często sytuacja i dobro transpłciowych dzieci i nastolatków – mówi adwokatka Karolina Gierdal.

Bariery dla związków jednopłciowych

Dr Jakub Pawliczak, pełnomocnik procesowy w sprawach rodzinnych osób LGBT wskazuje, że nic się nie zmieniło jeśli chodzi o związki partnerskie lub małżeńskie osób tej samej płci. Jak dodaje, Polska w tym zakresie odbiega nie tylko od krajów w Europie, ale i wielu na świecie. 

- Nawet Tajwan przyjął niedawno regulacje w tym obszarze, w Europie większość państw reguluje związki partnerskie osób tej samej płci, a sporo dopuszcza też małżeństwa jednopłciowe. W Polsce tkwimy w braku przepisów, co jest też niezrozumiałe z cywilistycznej perspektywy, konieczność legalizacji związków partnerskich wynika przecież wprost ze społecznej potrzeby uregulowania relacji, które istnieją - mówi. 

Jego zdaniem niepokojąca jest także tendencja nowelizacji prawa rodzinnego – bo jak wyjaśnia ustawodawca, od dłuższego czasu idzie w kierunku prymatu rodzicielstwa biologicznego, genetycznego.

 


- Staje się to problemem dla rodziców dzieci żyjących w związku z osobą tej samej płci. W ten nurt wpisują się też sprawy, w których sądy i organy stwierdzają, że rodzicami w Polsce mogą być tylko matka i ojciec. Wszystkie te sprawy powinny być rozpatrywane przez sądy powszechne, niestety są rozpatrywane przez organy administracji i sądy administracyjne, które nie mają do tego kompetencji i narzędzi. Na przykład nie uwzględniają zasady dobra dziecka – zauważa. 

Istotne problemy - w ocenie ekspertów - są w zakresie transkrypcji aktów urodzenia dzieci urodzonych za granicą. - Chociaż wydaje się to całkowicie abstrakcyjne to tak naprawdę jest to nierozwiązane, blokuje możliwość wydania paszportu lub dowodu osobistego. 2 grudnia 2019 roku NSA wydał uchwałę, w której uznał, że w polskim porządku prawnym nie ma możliwości wpisania do ksiąg stanu cywilnego rodziców tej samej płci: dwóch matek dziecka lub dwóch ojców - przypomina adwokat dr Paweł Marcisz. 

Czytaj: 
NSA: Jednopłciowe małżeństwo może zarejestrować dziecko>>

Transkrypcja aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej niemożliwa, ale paszport i PESEL wydać trzeba​>>
 

Obecnie już 21 krajów europejskich dopuszcza możliwość uznania za rodziców osoby LGBT, a Parlament Europejski pracuje nad rekomendacjami dla międzynarodowego ustawodawcy, które mogłyby stworzyć wytyczne m.in. w tej kwestii. 

Wyroki ETPCz wymuszą zmiany? 

Profesor Robert Wintemute, z King’s College Uniwersytetu w Londynie wskazuje na podobieństwo obecnej sytuacji społeczności LGBT w Polsce, z sytuacją prawną dwadzieścia lat temu w Wielkiej Brytanii.  - Trudno było wprowadzać zmiany na poziomie krajowym, brak było chęci współpracy ze strony władz – dlatego podejmowaliśmy postępowania strategiczne przed ETPCz. Podobnie było w Hiszpanii, gdzie społeczeństwo starało się oddolnie wprowadzić korzystne dla społeczności LGBT prawo. Na tych przykładzie można uznać, że można zwracać się o pomoc do ETPCz lub TSUE. Że jest to skuteczny sposób na kształtowanie prawa, które nie dyskryminuje społeczności LGBT, które zapewnia jej realizację praw człowieka - mówi. 

Przypomina, że - po wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - część państw wprowadziła zmiany w prawie. I jako przykład takiej przełomowej sprawy podaje sprawę Oliari przeciw Włochom, w której ETPCz uznał, że nieuznawanie małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą stanowiło naruszenie prawa do poszanowania życia rodzinnego.  - Przyzwyczajajcie powoli polski rząd do myśli, że jak te wyroki zostaną podjęte w polskich sprawach, jakąś formę instytucjonalizacji będzie musiała się pojawić - dodał. 

Polscy prawnicy podkreślali jednak, że na razie europejski standard praw osób LGBT nie przyjmuje się w polskim orzecznictwie. - Nawet gdy staramy się przedstawić w sądach orzeczenia Europejskiego Trybunału, sądy niechętnie się na nich opierają - podkreślała adwokat Anna Mazurczak.