Orzeczenie jest prawomocne, a sprawa wraca do kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Krakowie. W ocenie adwokata Pawła Knuta z Kampanii Przeciw Homofobii to nowy rozdział w sprawach dotyczących rodzicielstwa osób tej samej płci w Polsce. Z kolei dr Tymoteusz Zych z Ordo Iuris mówi, że orzecznie jest nietrafne także w świetle norm polskiego prawa.    

Małżeństwo jednopłciowe? Odmowa ws. aktu urodzenia dziecka

Matka dziecka, która jest Polką, wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego  w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Kierownik odmówił, gdyż - jak uzasadnił - "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety".

Decyzję utrzymał wojewoda. Kobieta złożyła następnie skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, a do postępowania przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wnosił o uchylenie zaskarżonych decyzji. Podnosił, że doszło do naruszenia porządku publicznego - praw dziecka. Odmowa transkrypcji oznacza bowiem w konsekwencji niewydanie polskiego dowodu tożsamości poświadczającego tożsamość i obywatelstwo, skutkujące de facto bezpaństwowością.

W 2016 r. WSA oddalił skargę, wskazując na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym nie ma możliwości wpisania w akcie urodzenia rodziców tej samej płci. Wpisując zaś w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Uzasadniał, że pojęcie "rodziców" zawsze odnosi się do rodziców różnej płci i powołał się przy tym na konstytucję. 

 


Podniósł równocześnie, że nie mają znaczenia powołane przez Polskę przepisy prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ponieważ nie nakazują, by w prawie krajowym były regulacje dotyczące związków jednopłciowych czy rodziców tej samej płci. Uznał, że dziecko i jego opiekunka prawna mogą używać zagraniczengo aktu stanu cywilnego w Polsce. W efekcie kobieta wniosła skargę kasacyjną do NSA.

NSA - łamane prawa dziecka 

Naczelny Sąd Administracyjny decyzje urzędników uchylił, bo ocenił, że w sprawie chodzi nie o "związek osób jednej płci", a o prawa dziecka. Uzasadnił, że skoro w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego akty urodzenia, aby obywatel Polski mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być mowy o klauzuli "porządku publicznego".

- Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia w ustnych motywach rozstrzygnięcia. Wskazał, że ta sprawa w ogóle nie dotyczy związku osób dorosłych, co jest tylko tłem, ale małoletniego, który w jakimś zakresie jest wyjęty spod prawa.

NSA powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych. Sąd nie dostrzegł potrzeby wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE.

 

Czytaj: Państwo nie uznaje związków jednopłciowych, konsekwencje ponosi dziecko>>

 

Istotne dla rodzicielstwa osób tej samej płci

Adwokat Paweł Knut z Kampanii Przeciw Homofobii podkreśla, że ten wyrok otwiera nowy rozdział w sprawach dotyczących rodzicielstwa osób tej samej płci w Polsce. 

- Najwyższa instancja sądowa przyznała dziś rację rodzicom, którzy - jak wiele innych rodzin - od wielu lat ubiegali się o uznanie w Polsce ich związku prawnego z własnym dzieckiem, bez względu na ich płeć i orientację seksualną. Ten wyrok to dowód na to, że prawo może i powinno odzwierciedlać zachodzące zmiany w rzeczywistości społecznej, a nie je blokować - wskazuje. 

Zaznaczył, że istotne jest to, iż sąd wskazał na konieczność poszanowania dobra dziecka oraz zakaz jego dyskryminacji. - Uzasadnił, że stanowią one w tym przypadku uzasadnione i jednocześnie wystarczające powody rozpoznania w polskim systemie prawnym tęczowych rodzin i dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka pochodzącego z takiej rodziny - mówi.

 

Wyrok nietrafny, NSA w podobnych sprawach orzekał inaczej

Z kolei dr Tymoteusz Zych z Ordo Iuris ocenia, że orzecznie jest nietrafne, zarówno za względu na podstawowy argument dobra dziecka, który jest chybiony, jak i w świetle norm polskiego prawa rodzinnego. 

- Rzeczywistość biologiczna każe nam stwierdzić, że dziecko posiada ojca i posiada matkę. Stąd ten akt angielski w tym zakresie nie odzwierciedla rzeczywistości, oczywistej tożsamości biologicznej dziecka. Ale to w tym przypadku nie jest pewnie najbardziej istotne. NSA przychylił się do argumentacji RPO, powołując się na zasadę dobra dziecka w kontekście dostępu do numeru PESEL i możliwość uzyskania dowodu osobistego. Rzeczywiście z taką argumentacja, zgodnie z którą dziecko nie powinno ponosić żadnych negatywnych konsekwencji w systemie prawnym, w związku z okolicznościami urodzenia, prima facie można by się zgodzić, gdyby nie to, że nie dalej niż trzy miesiące temu NSA wydał rozstrzygnięcie w bardzo podobnej sprawie. Także dotyczyła transkrypcji aktu urodzenia, ale wówczas NSA skargę oddalił - mówi Zych. 

 


I dodaje, że w tamtym wyroku NSA powołał się na obowiązującą w Polsce zasadę uznawania w obiegu zagranicznych aktów urodzenia.

- Sąd jasno stwierdził, że brak transkrypcji w żaden sposób nie godzi w prawa dziecka, a zagraniczny dokument, który tej transkrypcji poddany być nie może, że względu na niezgodność polskiego systemu prawnego, może z powodzeniem posłużyć w procedurach przed organami administracji publicznej i władzy sądowniczej w naszym kraju - powiedział.

W jego ocenie trudno powiedzieć, czy obecne rozstrzygnięcie NSA wynika bardziej z niejednolitości poglądów, czy zmiany linii orzeczniczej.

- Zdecydowanie wskazywałbym na większe prawdopodobieństwo pierwszego rozwiązania. To jest orzeczenie nietrafne, nietrafne nie tylko z tego powodu, że podstawowy argument dobra dziecka wydaje się być głęboko chybiony, ale też szerzej w świetle norm polskiego prawa rodzinnego. Wydanie przez polski urząd aktu stanu cywilnego w rażący sposób niezgodnego z porządkiem publicznym, w tym zakresie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym i konstytucją, jest przecież niezgodny z obowiązującymi normami. Urzędnik na podstawie przepisów prawa o aktach stanu cywilnego ma obowiązek odmówić transkrypcji takiego aktu. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami rodzice są jasno definiowani jako matka i ojciec, przy czym matka jest kobietą, która urodziła dziecko. Co więcej art. 61 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi wprost, że jeżeli w akcie urodzenia została wskazana kobieta, która nie urodziła dziecka, można żądać zaprzeczenia macierzyństwa - mówi.