To, jakiej wysokości nagrody i czy dostaną je wszyscy pracownicy, zależy od wielu kwestii. Między inni od tego, o jaką apelacje chodzi. Dysproporcje w oszczędnościach też są bowiem duże. Kiedy wstrzymano nagrody, część sądów wypłacała swoim pracownikom - właśnie z oszczędności - dodatki specjalne. Teraz rodzi się pytanie, czy i jakiej wysokości nagrody otrzymają pracujące w nich osoby. I jak to będzie się miało do nagród otrzymanych przez tych, którzy nie dostali dodatków.  

Rozmówcy Prawo.pl podkreślają zresztą, że temat nagród budzi emocje od zawsze. Wyjątkiem był ubiegły rok, kiedy ministerstwo przeznaczyło na ten cel określoną pulę środków. W tym roku, tak jak i we wcześniejszych podstawą będą oszczędności sądów. - Dysproporcje w nagrodach zawsze były duże, także dlatego, że ich wysokość jest ocenna i zależy od dyrektorów sądów. W niektórych uprzywilejowani są ci najbliżsi dyrektorowi - mówią. 

Za COVID-19 nagroda się należy

Ten rok jest szczególnie trudny dla sądów, m.in. ze względu na pandemię. Nawet podczas wiosennego lockdownu, chociaż sprawy jawne spadały z wokand sądy, a więc i pracownicy sądów intensywnie pracowały. Do tego dochodziły - jak mówią rozmówcy Prawo.pl - problemy kadrowe, wiele osób zachorowało, trafiało na kwarantannę czy do izolacji, ktoś musiał je zastąpić. Na to też zwraca uwagę resort sprawiedliwości w piśmie skierowanym do prezesów, dyrektorów sądów apelacyjnych. 

Czytaj: Sądy ograniczyły pracę, ale ostro nadrabiają zaległości>>
 

Wskazuje przy tym, że ze względu na stan epidemii i wysoki stopień niepewności związanej z możliwościami oraz potrzebami budżetowymi państwa i wymiaru sprawiedliwości, "wypłata składników wynagrodzenia o charakterze motywacyjnymi" może nastąpić do wysokości zgłoszonych przez sąd oszczędności. 

Ministerstwo zaleca też dyrektorom, którzy będą podejmowali takie decyzje, by brali pod uwagę choćby to, że część osób, z powodu zmianowego systemu pracy (rekomendowanego w listopadzie przez MS) jest bardziej obciążona zadaniami. - Za uzasadnione należy uznać też przyznawanie dodatków specjalnych (lub innych składników wynagrodzenia o charakterze motywacyjnym) pracownikom świadczącym pracę w bezpośrednim kontakcie z interesariuszami zewnętrznymi - wskazuje, dodając że chodzi m.in. o biura podawcze, biura obsługi interesantów.   

 


Związki zawodowe zadowolone

O nagrody intensywnie i zgodnie zabiegali związkowcy i teraz nie kryją zadowolenia. - Solidarność Pracowników Sądownictwa i Prokuratury zabiegała intensywnie o odblokowanie oszczędności w sądach powszechnych. Decyzja ministerstwa jest odpowiedzią na te działania, ale przede wszystkim na sytuację i potrzeby sądów oraz to, że to dzięki pracownikom sądów możliwe było utrzymanie ich funkcjonowania w tym roku - mówi zastępca przewodniczącego "Solidarności" Dariusz Kadulski. 

Przewodnicząca KNSZZ Ad Rem Justyna Przybylska przypomina, że 28 października spotkała się w tej sprawie z wiceministrem sprawiedliwości Michałem Wosiem. - W rozmowie z wiceministrem zawnioskowaliśmy jako Ad Rem właśnie o uwolnienie oszczędności na poszczególnych jednostkach, które można byłoby wypłacić pracownikom jako „coś w rodzaju nagród”. Podkreśliliśmy, że rozumiemy trudną sytuację kraju i fakt, że konieczna jest dyscyplina finansowa, ale nasz wniosek jest w pełni uzasadniony realiami pracy w warunkach pandemii. Argumentowaliśmy, że część sądów już wcześniej zaczęło wypłacać dodatki specjalne, wszystkim praktycznie pracownikom, albo 90 proc. załogi i pobiera to właśnie z tych oszczędności. I wyjaśnialiśmy, że to z kolei może prowadzić do niesprawiedliwości i dysproporcji - mówi.

Nie ukrywa, że jej związek cieszy się z decyzji ministerstwa.  - Osobiście jestem zadowolona z przebiegu rozmów, jak również z decyzji co do uwolnienia oszczędności - dodaje. 

Czytaj: Premier podpisał rozporządzenie finalizujące podwyżki dla kuratorów>>
 

Część sądów miała ale wydała, inne czekały

I tu zaczyna się główny problem. Już teraz dysproporcje w oszczędnościach sądów są i to duże, bo jedne skoro nie mogły wypłacać nagród wypłacały dodatki specjalne - właśnie z oszczędności, które teraz mogłyby spożytkować na nagrody. Mówiąc wprost, oszczędności mają niewielkie. Inne oszczędności mają znacznie więcej. Podział ma więc nastąpić na poziomie apelacji i - jak zaleca resort - przy uwzględnieniu obiektywnych, niedyskryminujących kryteriów. To jednak w praktyce może oznaczać, że część pracowników dostało już dodatki i dostanie nagrody, a część nie dostało dotąd nic, mimo równie intensywnej pracy.   

-  Powstały dysproporcje, coś w rodzaju „nierównego traktowania”, bo jeśli jeden sąd systematycznie wypłacał wszystko co miał, to te oszczędności, które teraz by mógł spożytkować na nagrody wykorzystał.  Z poziomu apelacji z pewnością negocjacje będą „pełniejsze”, ponieważ można w jednym miejscu zgromadzić wszystkie organizacje związkowe, a dyrektorzy posiadają informacje o wszystkich sądach w danej apelacji, zarówno o sytuacji kadrowej na skutek pandemii, jak również o wysokości pozostałych oszczędności lub fakcie ich wcześniejszego wypłacania w postaci dodatków. Teoretycznie wszystko zależy od negocjacji - mówi Przybylska. 

 

 

W podobnym tonie wypowiada się Kadulski. - Zasady dystrybucji, czy też redystrybucji oszczędności muszą uwzględniać wiele uwarunkowań i zasady gospodarowania przyjęte w poszczególnych apelacjach sądowych. Związki zawodowe na poziomie apelacji mają prawo uczestniczenia w konsultacjach dotyczących warunków płacowych. W konkretnych sądach zaś istnieje obowiązek uzgadniania zasad podziału środków na wynagrodzenia. Szczegółowe rozwiązania będą więc podejmowane na tych poziomach – mamy nadzieję, że w dialogu ze stroną społeczną - mówi.