Prof. Hofmański: Międzynarodowy Trybunał Karny nie jest w stanie spełnić pokładanych w nim nadziei
Międzynarodowy Trybunał Karny jest obecnie w głębokim kryzysie, spowodowanym spadkiem międzynarodowego wsparcia i zanikiem gotowości współpracy ze strony państw, bez których nie może on wypełniać powierzonych mu zadań – twierdzi prof. Piotr Hofmański. I podkreśla, że nie tak to miało wyglądać, ale realia pokazują, że społeczność międzynarodowa nie osiągnęła jeszcze poziomu dojrzałości, który zakłada, że zbrodnia jest zawsze złem, niezależnie od tego kto i kiedy ją popełnia.

Krzysztof Sobczak: We wstępie do wydanej niedawno książki podsumowującej 9-letnią pracę w Międzynarodowym Trybunale Karnym, mówi Pan o satysfakcji z wyboru do tak ważnego organu. Ale czy po 9 latach obecności w nim, w tym przez kilka lat na stanowisku prezesa, ma Pan też satysfakcję z tej pracy?
Piotr Hofmański: Niewątpliwie tak. Służba w każdym trybunale międzynarodowym jest bezspornie ogromnym wyzwaniem dla prawnika i wielką intelektualną przygodą. MTK to trybunał, który powstał stosunkowo niedawno i w początkowym okresie jego działalności konieczne było wypracowanie najbardziej optymalnych metod jego funkcjonowania. Niezbędne też było wytyczenie kierunków wykładni aktów prawnych stanowiących podstawę działania MTK, w tym samego Statutu Rzymskiego. Akty te sformułowane zostały na wysokim poziomie ogólności, pozostawiając sędziom wiele miejsca na kreatywną interpretację. Dla prawnika, który miał szansę w tym uczestniczyć i w sposób znaczący wpłynął na kształt międzynarodowego prawa karnego jest to źródłem wielkiej satysfakcji. Jednocześnie chcę jednak podkreślić, że ograniczona skuteczność działania MTK, spowodowana szeregiem czynników zewnętrznych, o których pewnie jeszcze porozmawiamy, jest czynnikiem, który mocno ogranicza tę satysfakcję. Każdy, kto jest zaangażowany w międzynarodowy wymiar sprawiedliwości karnej wie, jak wiele wysiłku idzie na marne i jak wiele można byłoby zrobić, korzystając z bezwarunkowego wsparcia społeczności międzynarodowej.
Czytaj: Prof. Piotr Hofmański jest już sędzią haskiego trybunału>>
Prof. Hofmański został szefem haskiego trybunału>>
Gdy słyszymy o jakimś przestępstwie pospolitym, to spodziewamy się, że jego sprawca zostanie schwytany i postawiony przed sądem, który wyda sprawiedliwy wyrok. Czy twórcy Statutu Rzymskiego, który ustanowił MTK, mieli podstawy do przyjmowania podobnego założenia wobec sprawców zbrodni wojennych, ludobójstw, zbrodni przeciwko ludzkości?
I tak, i nie. Oczywiście, powołując MTK państwa miały nadzieję, że Trybunał ten skutecznie zajmie się ściganiem zbrodni popełnianych przez sprawców nieosiągalnych dla krajowych wymiarów sprawiedliwości. Jak sądzę w 1998 roku, gdy uchwalono Statut Rzymski, nadzieje na taki scenariusz były uzasadnione. Względna stabilność polityczna po zakończeniu zimnej wojny niosła wiarę w to, że wszyscy razem musimy przeciwstawić się okrucieństwom bo to jest elementarny warunek zachowania pokoju i bezpieczeństwa w skali międzynarodowej. Cóż, rzeczywistość okazała się raczej brutalna, albowiem wiara w te wartości okazała się słabsza niż partykularne interesy polityczne poszczególnych państw, w szczególności tych, które na arenie międzynarodowej odgrywają kluczową rolę. Chciałbym tu jednak podkreślić, że zadania MTK sięgają daleko poza ściganie sprawców zbrodni międzynarodowych. Trybunał ten powstał także po to, aby zgodnie z zasadą komplementarności stymulować krajowe systemy wymiaru sprawiedliwości do skutecznego podejmowania działań, które uczynią ingerencję MTK zbędną. W preambule Statutu Rzymskiego mówi się wyraźnie o dążeniu do zamknięcia luki bezkarności, a ten cel może być osiągany w rozmaity sposób: od działań o charakterze prewencyjnym, poprzez uaktywnianie sądownictwa na poziomie krajowym, aż do ostateczności, jaką jest bezpośrednia interwencja Prokuratora MTK. Nie sposób też nie wspomnieć o innej jeszcze ważnej roli MTK, jaką jest niesienie pomocy ofiarom najokrutniejszych zbrodni. I MTK, poprzez swoje instytucje, głównie tzw. Trust Found for Victims, zadanie to spełnia, także w sytuacjach, w których postawienie domniemanych sprawców okrucieństw jest z różnych powodów niemożliwe.
Sprawdź książkę: Za kulisami sprawiedliwości międzynarodowej. Dziewięć lat w Międzynarodowym Trybunale Karnym>>
Gdy wiele państw, w tym część mocarstw (Rosja, Chiny), odmówiło podpisania Statutu Rzymskiego, część zaś z tych które podpisały, nie ratyfikowało go (USA, Izrael), oceniano, że istnieje zagrożenie, że Międzynarodowy Trybunał Karny straci możliwość działania. Jak to wygląda obecnie?
Poza sporem, MTK znajduje się obecnie w głębokim kryzysie, spowodowanym spadkiem międzynarodowego wsparcia i zanikiem gotowości współpracy ze strony państw, bez których nie może on wypełniać powierzonych mu zadań. Powodem jest nie tylko kontestowanie poczynań MTK przez państwa, których przywódcy bądź obywatele objęci zostali ściganiem, ale także polityczne naciski ze strony tych państw zmierzające do studzenia gotowości współpracy przez inne państwa. Przykładem niech tu będzie choćby rozpętana przez administrację waszyngtońską nielegalna kampania mająca na celu demontaż MTK, a polegająca między innymi na sankcjonowaniu państw, które wspierają Trybunał i chcą z nim współpracować. Oczywiście, czym większy jest polityczny potencjał wichrzyciela, tym zagrożenie dla możliwości działania MTK są poważniejsze. To, że najpoważniejsi globalni gracze, o których Pan wspomina, odmówili ratyfikacji Statutu Rzymskiego, w sposób oczywisty multiplikuje to zagrożenie.
Czy mimo tych ograniczeń Trybunał jednak wykonuje jakąś część nadanych mu zadań? Władimira Putina ani Benjamina Netanjahu nie może osądzić. A kogo realnie może? Na liście skazanych przez MTK można znaleźć jedynie nazwiska upadłych watażków z Afryki, ale też nie wszystkich udaje się sprowadzić do Hagi.
No tak, perspektywa ujrzenia na ławie oskarżonych panów Putina czy Netanjahu jest z dzisiaj raczej odległa. Nawet jednak jeżeli teraz wydaje się nierealna, nie wolno tracić nadziei, że w zmienionych warunkach politycznych do tego kiedyś dojdzie. Zbrodnie międzynarodowe nie przedawniają się. Trybunał robi w tych sprawach to, co jest dzisiaj możliwe: gromadzi dowody i szafuje nakazami aresztowania, które nie pozostają bez znaczenia dla możliwości działania domniemanych zbrodniarzy. Prawdą jest jednak, że na liście osób skazanych są do chwili obecnej wyłącznie zbrodniarze afrykańscy. Jest to przede wszystkim rezultatem tego, że właśnie państwa afrykańskie w pierwszej fazie funkcjonowania MTK uaktywniły jego jurysdykcję, czego dzisiaj zbieramy owoce. Afryka już dawno nie jest jednak jedynym obszarem zainteresowania MTK. Śledztwa dotyczą zdarzeń na pięciu kontynentach, a wśród osób, które oczekują na osądzenie w Hadze jest też pierwszy oskarżony spoza Afryki, to jest pan Duerte z Filipin. Nie można jednak zamykać oczu na paradoks polegający na tym, że w sprawach dotyczących największych konfliktów, z którymi związane są domniemane zbrodnie popełniane na ogromną skalę, czyli tam gdzie MTK jest potencjalnie najbardziej potrzebny, następuje paraliż. Konflikty te bowiem implikują interesy polityczne graczy globalnych, którzy wykorzystują swój potencjał polityczny do blokowania działań MTK. Tam zaś, gdzie interesy te nie są zagrożone, MTK podejmuje skuteczne działania. Niewątpliwie, nie tak to miało wyglądać! Realia pokazują, że społeczność międzynarodowa nie osiągnęła jeszcze poziomu dojrzałości, który zakłada, że zbrodnia jest zawsze złem, niezależnie od tego kto i kiedy ją popełnia. Wręcz przeciwnie: zbrodnia traktowana jest jako instrument do osiągania politycznych celów.
Czytaj: Prof. Hofmański: Ściganie zbrodniarzy międzynarodowych ma zapewnić bezpieczeństwo międzynarodowe>>
Nakazy aresztowania wydawane przez MTK często prowadzą do napięć politycznych między państwami, a także wewnątrz państw. Niektóre kraje uważają, że naruszają one ich suwerenność, zwłaszcza gdy dotyczą wysokich rangą urzędników państwowych lub przywódców. Część państw podnosi też zarzuty, że sam MTK działa pod wpływem politycznych nacisków lub preferencji, co prowadzi do wydawania nakazów aresztowania w sposób selektywny i niesprawiedliwy. Jest jakieś uzasadnienie w tych zarzutach?
Zarzut o upolitycznieniu MTK jest najzupełniej absurdalny. To państwa go upolityczniają blokując możliwość jego działania. To już standard: jeżeli Trybunał kieruje swoje działania przeciwko konkretnym reżimom czy konkretnym domniemanym sprawcom, słyszymy z ust przedstawicieli tegoż reżimu zarzuty o upolitycznienie, czy antysemityzm. Jeżeli MTK chce uruchomić swoją jurysdykcję, słyszymy zarzuty ingerencji w suwerenność, jak gdyby zapomniano o tym, że jest to zawsze rezultatem niewykonania jurysdykcji krajowej, która ma pierwszeństwo przed międzynarodową. To, że Trybunał jest apolityczny i nie ma przesłanek do kwestionowania niezależności jego sędziów, nie oznacza oczywiście, że nie działa w warunkach ograniczeń będących implikacją napięć politycznych, o czym była już mowa. Pozostaje jedynie kwestia, czy świadomość politycznych następstw decyzji podejmowanych przez MTK powinna mieć jakikolwiek wpływ na ich podejmowanie. To już jednak zupełnie inne zagadnienie.
Putina MTK nie może osądzić za jego zbrodnicze decyzje, a Pan ma w Rosji wyrok za próbę oskarżenia jej przywódcy. Także USA odgrażały się postawieniem Pana i innych sędziów MTK przed swoim sądem. Śmiać się czy płakać?
Na pewno nie śmiać się. Oczywiście nie wiemy, czy to wymachiwanie szabelkami niesie za sobą realne zagrożenie dla bezpieczeństwa funkcjonariuszy MTK, których to dotyczy. Być może jest to tylko forma manifestacji braku akceptacji dla podejmowanych działań. Konieczne jest jednak zachowanie wszelkich środków ostrożności.
Czytaj: Prof. Piotr Hofmański, prezes Międzynarodowego Trybunału Karnego, poszukiwany przez Rosję>>
Reasumując: Trybunał do utrzymania w obecnym kształcie, do naprawy (jak?), czy do likwidacji?
Powstanie MTK było na pewno ogromnym sukcesem państw i być może największym sukcesem społeczności międzynarodowej od czasu powstania ONZ. Moim zdaniem tego dorobku nie wolno zmarnować. Nie może być tak, że garstka awanturników podważa wieloletnie osiągnięcia prawa międzynarodowego w imię realizacji swoich omamów. MTK musi przetrwać w oczekiwaniu na lepsze czasy. Nie oznacza jednak, że nie można go naprawić, z tym że także jego naprawa nie jest możliwa w dobie globalnych napięć politycznych. Na pewno ponownego przemyślenia wymaga rola Rady
Bezpieczeństwa ONZ w procesie uruchamiania jurysdykcji MTK. Wypracowany mechanizm po prostu nie działa z uwagi na prawo veta jego pięciu członków. Na pewno są zagadnienia proceduralne, które można przemyśleć ponownie. Z pewnością otwarta jest dyskusja na temat przedmiotowego rozszerzenia jurysdykcji MTK, np. w zakresie terroryzmu międzynarodowego, czy zbrodni tzw. ecoside. To wszystko jednak zagadnienia na dość odległą przyszłość.
Czy w dzisiejszych realiach geopolitycznych byłoby możliwe powołanie lepszego, czy choćby takiego samego trybunału?
W 1998 roku społeczność międzynarodowa wykorzystała okres odwilży politycznej po wygaszeniu konfliktu zimnowojennego, co umożliwiło powstanie MTK. Dzisiaj żaden Trybunał, ani lepszy, ani gorszy nie mógłby powstać. Ratujmy więc to, co mamy, bo podobna okazja może się długo nie powtórzyć.







