LEX Kancelaria Prawna - oferta promocyjna
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Zespół Problemowy, czyli problematyczne podejście do kompetencji referendarzy sądowych

W Stowarzyszeniu Referendarzy Sądowych LEX IUSTA działam od trzech lat. I od trzech lat, niezmiennie, zaskakuje, a zarazem rozczarowuje mnie, poziom wiedzy na temat referendarzy sądowych wśród osób odpowiedzialnych za kształtowanie wymiaru sprawiedliwości i dobór jego kadr. Wydawać by się mogło, że ci, którzy są odpowiedzialni za tak newralgiczne kwestie, powinni pozyskać informacje na temat specyfiki, charakteru, statusu i kompetencji każdego zawodu, tworzącego polski wymiar sprawiedliwości. Niestety, zarówno przedstawiciele władzy wykonawczej, jak i jurysprudencji, ujawniają swoją niedostateczną wiedzę nieustannie i w najrozmaitszy sposób – pisze referendarz Marta Kwiatkowska, członkini Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych LEX IUSTA.

temida mlotek
Źródło: iStock

Co istotne, w przypadku referendarzy sądowych mówimy o trzecim filarze orzeczniczym - po sędziach i asesorach sądowych. Tymczasem jako referendarze sądowi, byliśmy już urzędnikami wydającymi decyzje o charakterze wyłącznie administracyjnym, urzędnikami, którzy - w przeciwieństwie do sędziów - nie orzekają, a jedynie "wykonują czynności" z zakresu ochrony prawnej oraz "tymi od klepania nakazów". Określano nas też jako tych, których z powodzeniem mogłoby zastąpić AI, albowiem wykonują jedynie proste czynności, nie wymagające operacji myślowych, tych, którzy "wyrabiają numerki" w księgach wieczystych, jak również tych, którzy orzekają wyłącznie w wydziałach cywilnych i wyłącznie na posiedzeniach niejawnych. A przecież status i kompetencje referendarzy sądowych zawarte są nie w ukrytych na ostatniej stronie wyszukiwarki rozporządzeniach, a w ustawach: prawie o ustroju sądów powszechnych, kodeksie postępowania cywilnego, prawie upadłościowym i naprawczym, kodeksie postępowania karnego, czy kodeksie karnym wykonawczym. Lektura wyżej wymienionych aktów prawnych pozwala sformułować wniosek, że żadne z przywołanych przeze mnie określeń referendarzy sądowych nie jest prawdziwe, za to każde jest co najmniej deprecjonujące.

Czytaj: Adwokat, radca, naukowiec sędzią? Możliwości mają zostać, ale rozważane są "poprawki">>

Konkurs sędziowski nie dla referendarza, bo "siedzi w księgach"?

Najświeższym przykładem braku zaznajomienia się ze specyfiką zawodu referendarza sądowego jest wypowiedź przewodniczącej Zespołu Problemowego do spraw zreformowania zasad dostępu do urzędu sędziego działającego przy Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury. Z wypowiedzi dr hab. Katarzyny Gajdy-Roszczynialskiej, prof. UŚ, można wywnioskować, że referendarze sądowi, którzy legitymują się egzaminem adwokackim albo radcowskim, nie powinni mieć prawa do startu w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego bez odbycia aplikacji uzupełniającej i złożenia egzaminu sędziowskiego - w przeciwieństwie do adwokatów albo radców prawnych - albowiem "pracują najczęściej na jednym stanowisku".

Otóż nie jest to prawda. Referendarze sądowi nierzadko są traktowani jak "koła zapasowe" - przenosi się nas pomiędzy wydziałami, a nawet sądami, aby łatać nami braki kadrowe oraz nagły wzrost obciążenia sprawami danej kategorii. W mniejszych sądach jeden referendarz często pracuje równocześnie w dwóch, trzech wydziałach. A część z nas z własnej woli zmienia wydziały, by zdobyć większe doświadczenie. Stąd też referendarz sądowy, który od dnia mianowania pracuje wyłącznie w jednym wydziale, jest fenomenem przyrodniczym - niczym nosorożec jawajski.

Od aplikanta, przez asystenta sędziego, po referendarza

Referendarze sądowi są grupą zawodową, skupiającą osoby o ogromnym doświadczeniu w różnych profesjach, związanych z wymiarem sprawiedliwości. Byliśmy aplikantami adwokackimi, sędziowskimi, radcowskimi, prokuratorskimi, referendarskimi oraz notarialnymi, byliśmy asystentami sędziego w każdym możliwym wydziale i w każdym możliwym sądzie, część nas praktykowała jako adwokaci albo radcowie prawni. Orzekamy w sprawach cywilnych, egzekucyjnych, karnych, upadłościowych, wieczystoksięgowych, rejestrowych i rodzinnych. Wszystkie te sprawy "odziedziczyliśmy" po sędziach; nie istnieje żadna czynność, którą wykonuje referendarz sądowy, a która wcześniej nie pozostawałaby w kompetencjach sędziego. Zakres tych czynności jest zresztą stale poszerzany.

Brak "kryterium stażowego"? Bezpodstawne

Twierdzenia, jakoby brakowało nam "kryterium stażowego" (czymkolwiek by ono nie było), są zatem całkowicie bezpodstawne. W tym miejscu zaznaczyć trzeba, że nie każdy adwokat, czy radca prawny, w ciągu trzech lat kariery (a taki staż jest wymagany, aby uzyskać prawo do startu w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego) zetknie się z każdym typem spraw. Wiele zależy od wymogów rynku, ale należy uwzględnić również specjalizację, zainteresowania obu grup zawodowych, czy rodzaj urzędu lub przedsiębiorstwa, w którym może być zatrudniony radca prawny.

 

„Słoń w pokoju” i źle pojęta troska

Gdy już wspominamy o radcach prawnych i adwokatach, nie powinniśmy zapominać o swoistym "słoniu w pokoju", a mianowicie o notariuszach. Otóż tak się składa, że i notariuszowi z trzyletnim stażem w zawodzie przysługuje prawo do wzięcia udziału w konkursie na stanowisko sędziego sądu rejonowego. Kwiat paproci dla tego, kto wskaże, jakie "kryterium stażowe", o którym wspomina Przewodnicząca Zespołu, spełnia notariusz. Czy zajmuje się na co dzień sprawami administracyjnymi? Nie. Karnymi? Nie. Czy występuje przed sądami jakiejkolwiek instancji w charakterze strony albo jej pełnomocnika? Również nie. A jednak Zespół Problemowy stoi na stanowisku, że notariusze są wystarczająco kompetentni, by móc zająć stanowisko sędziego sądu rejonowego - i to bez konieczności odbycia aplikacji uzupełniającej i złożenia egzaminu sędziowskiego - natomiast do postulatów referendarzy sądowych, legitymujących się egzaminami adwokackimi albo radcowskimi i na co dzień orzekających oraz przewodniczących posiedzeniom jawnym, należy podchodzić z ostrożnością.

Z wypowiedzi Przewodniczącej Zespołu wynika, że odmawiając nam prawa do startu w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego, Zespół działa ze specyficznie pojmowanej troski, albowiem "nikt nie jest w stanie nam zagwarantować, że kiedy weźmiemy udział w konkursie sędziowskim, trafimy do konkretnego wydziału". Ową zaskakującą troską objęci jesteśmy jednak wyłącznie my, referendarze sądowi. Nikt bowiem nie przejmuje się dobrostanem prokuratorów, czy notariuszy, a przecież oni także nie mają żadnej gwarancji, że po wygranym konkursie, będą orzekać - odpowiednio - w wydziale karnym albo cywilnym.

Niczyich wątpliwości więc nie budzi, że notariusz ma prawo do startu w konkursie na stanowisko sędziego sądu rejonowego - bez żadnych wymagań, poza spełnieniem kryterium stażowego, za to postulaty referendarzy sądowych, którzy zdali egzaminy zawodowe inne, niż sędziowski i którzy na co dzień podejmują de facto te same czynności, które wykonywali lub w dalszym ciągu wykonują sędziowie, powinny być traktowane "z ostrożnością".

 

Doświadczony orzecznik z egzaminem zawodowym do ponownej weryfikacji?

W sytuacji, w której członkowie Zespołu Problemowego są zdania, że osoba, która legitymuje się egzaminem zawodowym i która ma za sobą wieloletnie doświadczenie na polu orzeczniczym, a jednocześnie jest dobrze zaznajomiona z salą sądową, powinna zostać poddana ponownej weryfikacji - tym razem w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, natomiast notariusz z trzyletnim stażem w zawodzie takiej weryfikacji nie potrzebuje, albowiem jest wystarczająco kompetentny, by bez żadnego dodatkowego  przygotowania orzekać nie tylko w wydziale cywilnym, ale i karnym, rodzinnym lub pracy i ubezpieczeń społecznych, to mamy do czynienia z prawdziwym "zespołem problemowym" wymiaru sprawiedliwości. Zespołem, w którego skład wchodzą lekceważenie, niewiedza, przedmiotowe traktowanie oraz niedająca się logicznie wyjaśnić, za to pozbawiona elementarnej sprawiedliwości, nierówność w dostępie do zawodu.

Polecamy książki prawnicze