LEX Dział prawny - promocja miesiąca
Zmień język strony
Prawo.pl

Sądowi asesorzy do likwidacji? W Komisji Kodyfikacyjnej analiza, jak ich zastąpić

Zespół Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, w pracach nad modelem dojścia do zawodu sędziego, analizuje, czy i w jaki sposób zastąpić asesorów sądowych. Rozważane jest m.in. wprowadzenie stażu w wymiarze sprawiedliwości jako wymogu do rozpoczęcia aplikacji w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, a także mechanizmu umożliwiającego weryfikację, czy dany prawnik powinien być sędzią. Rozmówcy Prawo.pl są w tym zakresie podzieleni. Część uważa, że z asesury można zrezygnować, część, że to psucie systemu, który dobrze działa.

temida mlotek
Źródło: iStock

Przypomnijmy, że propozycja likwidacji asesorów sądowych pojawiła się w 2023 r. w projekcie zmian uzdrawiających wymiar sprawiedliwości Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Wówczas proponowano, by asesorów zastąpili sędziowie powołani bezterminowo, którzy w pierwszych latach orzekania podlegaliby dodatkowym ocenom. Dodatkowo kończą się prace w Komisji Kodyfikacyjnej nad nową ustawą o prokuraturze, która zakłada zastąpienie stanowiska asesora stanowiskiem młodszego prokuratora (z wynagrodzeniem w stawce pierwszej).

Czytaj: Asesorzy nie chcą likwidacji asesury, ale temat ciągle wraca>>

 

Prof. Gajda-Roszczynialska: Już wkrótce projekt regulujący status i pozycję aplikantów KSSiP>>

Asesor wątpliwy konstytucyjnie, więc do likwidacji?

Sędzia dr hab. Katarzyna Gajda-Roszczynialska, prof. UŚ, przewodnicząca Zespołu Problemowego do Spraw Zreformowania Zasad Dostępu do Urzędu Sędziego Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, zwraca uwagę, że są wątpliwości dotyczące uregulowania gwarancji niezawisłości asesorów.

Nadal podstawowym problemem z punktu widzenia Konstytucji jest kwestia określenia niezawisłości asesora wyłącznie na poziomie ustawowym (art. 106j p.u.s.p.), a nie konstytucyjnym. Taki standard jest niewystarczający – mówi.

I dodaje, że choć z punktu widzenia Konstytucji asesor powinien być nieusuwalny, Prawo o ustroju sądów powszechnych, przewidując przesłanki wygaśnięcia jego stosunku służbowego, reguluje to inaczej. – To z kolei rodzi podstawowe pytanie, czy asesor może być uznany za równego w prawach z sędzią. Zwłaszcza w sytuacji, w której niezawisłość asesora jest ograniczana przez kontrolę i ocenę, która niejako poprzedza wejście do urzędu sędziowskiego – podsumowuje.

Informuje równocześnie, że zespół jest w tym zakresie na etapie prac koncepcyjnych i założeń i są one zsynchronizowane z założeniami co do jednolitego statusu sędziego..

 Podstawą jest odpowiedź tak naprawdę na trzy pytania. Po pierwsze, jeżeli ta asesura miałaby przybrać jakąś inną formę, to jak miałaby wyglądać instytucja „junior judges” (młodego sędziego)? Po drugie, jeśli zdecydujemy się na inny model, to jakie zmiany powinny nastąpić w ramach procedur naboru, samego systemu szkolenia, aby zrealizować cel w postaci nabycia praktycznych kompetencji orzeczniczych, oraz w jaki sposób organizacyjnie KSSiP powinna zostać dostosowana do tego zadania? Po trzecie, jakie kryteria miałyby decydować o objęciu pierwszego stanowiska sędziowskiego, jak powinna być ukształtowana procedura oraz jak powinna wyglądać ewaluacja po objęciu pierwszego stanowiska? Aby system zadziałał, potrzebny jest skuteczny system odpowiedzialności dyscyplinarnej – mówi.

Będzie wymagany staż pracy przed KSSiP?

Prof. Gajda-Roszczynialska, choć przyznaje, że za wcześnie mówić o konkretach i analizowane są różne modele, wśród tych głównych wymienia dwa.

 Pierwszy jest taki, że mamy młodego prawnika, który dostaje się na aplikację sędziowską, zmieniamy system szkolenia, zakładając, że po zdanym egzaminie obejmuje on już urząd sędziego. Aplikacja jest nastawiona także na weryfikację jego umiejętności i ocenę samodzielności, jeżeli chodzi o czynności z zakresu ochrony prawnej, ale i musi tworzyć mechanizmy przygotowujące do wykonywania urzędu sędziego, także poprzez wykonywanie czynności orzeczniczych, np. pod nadzorem sędziego patrona przed objęciem urzędu sędziego. Weryfikujemy go też pod kątem tego, czy w ogóle może być sędzią, czyli czy ma odpowiednie kompetencje merytoryczne, osobowościowe oraz miękkie – mówi.

I dodaje, że drugi, wzorowany na tym, co np. jest w Austrii, zakładałby, iż przed rozpoczęciem aplikacji wymagany byłby określony staż w wymiarze sprawiedliwości.

 Potem szkolenie na aplikacji, z uwzględnieniem zmian związanych choćby z koniecznością wypracowania i weryfikacji kompetencji, które następnie są potrzebne w zawodzie sędziego – podkreśla.

 

Asesor się sprawdza? Po co likwidować?

Sędzia Marek Antas, prezes Zarządu Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów KSSiP Votum, podkreśla, że zastanawia go, dlaczego asesura miałaby zostać teraz zlikwidowana, skoro jej obecny model działa dobrze i spełnia oczekiwania związane z naborem do służby sędziowskiej.

– Zastanawiam się, co jest podstawą takich prac, czy były prowadzone analizy w tym zakresie, jakie są słabe punkty obecnego systemu, czy sprawdzano, jak asesura wpływa na, można powiedzieć, dobór najlepszych kandydatów na stanowiska sędziowskie. Bo z naszego punktu widzenia można powiedzieć, że obecny model, po istotnych poprawkach związanych m.in. z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2007 r., działa od paru dobrych lat i wkomponował się w system całego szkolenia przyszłych sędziów. Dzięki temu etapowi mamy młodych sędziów, którzy z jednej strony nabywają doświadczenie w orzekaniu i odpowiednią wiedzę, a z drugiej, przed przekształceniem ich stanowiska w stanowisko sędziowskie, przechodzą ocenę m.in. jakości swojej pracy, podejścia do obywatela itp. Oczywiście można by wprowadzić pewne zmiany w zakresie procedury. Postulujemy o to od dawna, bo kwestie związane z przekształcaniem stanowisk asesorów w sędziowskie trwają miesiącami, często aż do momentu utraty przez nich votum do orzekania, ale odejście od tej instytucji to powrót do czegoś, co już obowiązywało i zdecydowanie się nie sprawdziło. Modelowym rozwiązaniem byłoby również umieszczenie nominacji asesorskich w konstytucyjnym katalogu prerogatyw prezydenckich – mówi sędzia.

Jak przypomina, bez asesury absolwenci KSSiP ubiegali się w konkursach o stanowiska sędziowskie.

 W praktyce na około 400 absolwentów Krajowej Szkoły niecałe 10 proc. zostawało sędziami. I wówczas, przypomnę, pojawiały się głosy bardzo poważnych osób, które mówiły, że w tym kształcie ta aplikacja jest do likwidacji, ponieważ nie spełnia podstawowego warunku racjonalności wydatkowania środków publicznych. Innymi słowy, coś, co było nastawione na kształcenie przyszłych sędziów, przynosiło znikome efekty, a absolwenci szkoły musieli szukać swojego miejsca w sektorze prywatnym. Asesura daje więc możliwość nie tylko dalszego praktycznego przygotowania do zawodu sędziego, ale także wykorzystania potencjału samej szkoły – mówi prezes.

Dodaje, że nie jest też tak, iż stosunek służbowy asesora sądowego można rozwiązać w dowolnym momencie.

– Asesor jest niezawisły tak samo jak sędzia. Stosunek służbowy z nim można rozwiązać wyłącznie poprzez orzeczenie sądu, bo, powtórzę, ma gwarancje niezawisłości takie jak sędzia. I rzeczywiście po czterech latach podlega sprawdzeniu, ale chodzi o ocenę kompetencji, umiejętności, stabilności orzecznictwa, kultury urzędowania, czyli tych wszystkich rzeczy, które są istotne dla jego przyszłej pracy jako sędziego – podsumowuje.

Czytaj: Pierwszy akt mianowania asesora z kontrasygnatą premiera, kolejne podpisy wkrótce?>>

Asesurę można udoskonalić?

Sędzia Antas dodaje, że to, iż asesor może orzekać i wydawać wyroki przez określony czas, zostało już potwierdzone jako zgodne z Konstytucją RP i Europejską Konwencją Praw Człowieka.

 Tu nie ma wątpliwości konstytucyjnych czy konwencyjnych. Natomiast, powtórzę, pewne rzeczy można byłoby udoskonalić. Np. dobrym pomysłem byłoby położenie większego nacisku na kompetencje miękkie, być może także dokładniejsze sprawdzanie kandydatów do zawodu pod kątem psychologicznym już na etapie aplikacji czy też na etapie poprzedzającym aplikację. Ta propozycja może być rzeczywiście interesująca i jeżeli odwoływałaby się do jakichś jasnych, klarownych zasad, a także gdyby istniała możliwość odwołania do sądu, to można by było rozważyć również sprawdzanie predyspozycji psychologicznych, a generalnie predyspozycji kandydata do zawodu sędziego – mówi.

I dodaje, że kolejną kwestią jest też sama długość procedury.

– Na pewno mogłaby ona zostać usprawniona, choćby przez wprowadzenie określonych terminów dla instytucji zaangażowanych w cały proces, poza oczywiście prezydentem RP – zaznacza.

Krok w kierunku prawdziwej niezależności sędziów?

Inaczej patrzy na to choćby Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Sędzia Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka, rzecznik prasowy, członkini zarządu, podkreśla, że Iustitia od lat wskazuje na potrzebę ujednolicenia statusu wszystkich sędziów.

 Odejście od asesury przewidywał już społeczny projekt zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych, przygotowany m.in. przez ekspertów „Iustitii”. Takie rozwiązanie znosi sztuczny podział naszej grupy zawodowej i daje prawdziwą niezależność od władzy politycznej po rozpoczęciu pracy orzeczniczej, tak by żadna osoba, która zasiada za stołem sędziowskim, nie musiała się martwić, że jakiekolwiek jej rozstrzygnięcie może jej „zaszkodzić” w karierze zawodowej. Dzięki temu obywatel zyskuje pewność, że decyzja w jego sprawie zostanie wydana przez osobę, której odwaga nie będzie limitowana przez świadomość bliskiej procedury nominacyjnej, w którą zaangażowany jest polityk, czyli prezydent – mówi.

Sędzia, że młodzi ludzie rozpoczynający tę wymagającą pracę „przestaliby być już na starcie zakładnikami politycznych sporów”. Nawiązuje też do propozycji Iustitii dotyczącej ocen. 

Nie obawiamy się  o merytoryczny i praktyczny poziom młodych sędziów. Absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury merytorycznie są bardzo dobrze przygotowani do zawodu. Ich praktyczna praca, orzecznictwo i kultura prowadzenia rozpraw podlegałyby zaś ocenie w ustalonych okresach czasu. Dwukrotny negatywny wynik takiej oceny byłby podstawą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i usunięcia z zawodu - podkreśla.

 

System do poprawki, potrzebny wymóg wieku

Prof. dr hab. Piotr Kardas, adwokat, Uniwersytet Jagielloński, nie ma wątpliwości, że trzeba przeanalizować polski model dojścia do zawodu sędziego, gdyż w jego ocenie był i jest wadliwy.

 Po zmianach ustrojowych zastąpiono aplikację sędziowską i prokuratorską, odbywane w okręgach sądowych i prokuratorskich, ogólną aplikacją sądową i prokuratorską prowadzoną w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Trzeba przyznać, że aktualnie szkolenie aplikantów sędziowskich i prokuratorskich przynosi lepsze efekty, jeśli chodzi o techniczno-prawne przygotowanie absolwentów, przyszłych sędziów i prokuratorów do rozwiązywania zagadnień prawnych. Niestety nie uczy niczego, bo uczyć z uwagi na założenia modelowe nie może, co związane jest z szerszą, pozaprawną perspektywą, a co stanowi konieczny warunek roztropnego orzekania. Innymi słowy, mamy do czynienia z systemem, który jest systemem technokratycznym czy merytokratycznym, skupionym na wyuczeniu pewnych reguł prawnych – mówi.

Ocenia, że w takim modelu nie ma spojrzenia na sędziego jako osobę, która rozstrzyga spór.

– Która powinna mieć odpowiednie doświadczenie, która powinna mieć odpowiednie cechy charakteru i która z całą pewnością nie może być osobą bardzo młodą. Empatyczny rozjemca, jakim powinien być sędzia w demokracji konstytucyjnej opartej na zasadzie rządów prawa, nie może być osobą pozbawioną życiowego doświadczenia – dodaje.

Co to oznacza? Jak zaznacza profesor, podstawową kwestią powinien być wiek sędziego.

 To jest pytanie o to, kto w ogóle może sądzić i jakie warunki muszą być spełnione, by to czynił. Jest to zagadnienie absolutnie fundamentalne. Młodość ma oczywiście same zalety, ale co najmniej jedną zasadniczą wadę, pozbawiona jest rozwagi i doświadczenia. I tu zaczyna się problem z pełnieniem funkcji orzeczniczych przez ludzi, którzy nie przekroczyli 30. roku życia. Poza wiedzą merytoryczną, niejednokrotnie bardzo dobrze ugruntowaną, nie mają niezbędnego doświadczenia, nie mają odpowiedniej, nabywanej wraz z wiekiem perspektywy, rzadko posiadają umiejętność empatycznego spojrzenia, są nadal niepewni tego, co łączy się z pozaprawną przestrzenią, w której funkcjonuje człowiek jako istota społeczna, nadal, co równie ważne, nie mają wystarczającego doświadczenia w budowaniu relacji. Czy w takim razie powinni rozstrzygać spory? – pyta profesor.

I zaznacza, że toga i łańcuch sędziowski tych braków nie są w stanie wypełnić.

Staż przed KSSiP dobrym pomysłem?

W ocenie prof. Kardasa problem asesury jest „tylko i wyłącznie plastycznym przejawem wskazanych wyżej niedoskonałości konserwowanego przez dziesięciolecia modelu”.

 Mamy system, w którym po KSSiP do sądów trafiają niesamodzielni, bardzo młodzi ludzie, którym oddaje się pełną władzę sądzenia. Mam bolesną świadomość, że po dobrym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który podważał możliwość funkcjonowania asesury, środowisko sędziowskie doprowadziło konsekwentnie do zmiany przepisów i przywrócenia asesury. W mojej ocenie był to jeden z największych błędów, jakie popełniono w ramach prac legislacyjnych nad systemem uzyskiwania votum orzeczniczego. Nawet sędzia na próbę, zaczerpnięty z modelu niemieckiego, jest rozwiązaniem lepszym, ale również ułomnym z powodu choćby ocen, które ten system zakłada. Natomiast, powtórzę, najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, kto powinien trafiać do sądów, do sądów najniższej instancji, w których jest najwięcej spraw, które są najbardziej obciążone, które budują obraz wymiaru sprawiedliwości, bo rozstrzygają tzw. ludzkie sprawy – podsumowuje.

W jego ocenie nie jest złym pomysłem to, by przyszły sędzia musiał wykazać się stażem pracy i doświadczeniem w wymiarze sprawiedliwości.

 Ale rozumianym szeroko, nie jako wyłącznie praca w sądzie czy prokuraturze, ale jako doświadczenie i umiejętność spojrzenia z różnych perspektyw różnych zawodów prawniczych. Innymi słowy, możemy znakomicie kształcić technicznie prawników, np. w KSSiP, na aplikacjach prawniczych: adwokackich, radcowskich, ale powinniśmy ich poddać testowi doświadczenia życiowego i stworzyć im maksymalnie szeroką perspektywę, żeby próbowali swoich sił w sporach prawniczych w każdym możliwym układzie. To zresztą rozwiązałoby problem zarzutu dyskryminacji, że ci prawnicy po KSSiP będą mieli praktyki i potem otwartą ścieżkę do pełnienia funkcji sędziowskich, a ci, którzy skończyli inne aplikacje, takich możliwości i takiej perspektywy mieć nie będą albo będą ją mieć w ograniczonym zakresie – dodaje.

Polecamy książki prawnicze