NOWOŚĆ LEX Cyberbezpieczeństwo Twoja tarcza w cyfrowym świecie!
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Adwokat, radca, naukowiec sędzią? Możliwości mają zostać, ale rozważane są "poprawki"

W ramach prac nad modelem dojścia do zawodu sędziego specjalny zespół Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury analizuje też dodatkowe, pozaaplikacyjne ścieżki. Chodzi m.in. o osoby z tytułami naukowymi. W ich przypadku rozważane jest unowocześnienie i podwyższenie kryteriów. Zmiany niewykluczone są też w przypadku pozostałych grup, m.in. adwokatów i radców. Na zbyt wiele, w tym momencie, nie mają co liczyć referendarze i asystenci z egzaminami adwokackimi i radcowskimi, bo w zespole są wątpliwości, czy powinni mieć możliwość startu w sędziowskich konkursach.

prawnik mlotek
Źródło: iStock

Przypomnijmy, że nad systemowymi uregulowaniami w zakresie dojścia do zawodu sędziego, które dodatkowo mają być skorelowane z jednolitym statusem sędziego, pracuje obecnie Zespół Problemowy do spraw zreformowania zasad dostępu do urzędu sędziego w ramach Komisji Kodyfikacyjnej. Jego przewodnicząca, dr hab. Katarzyna Gajda-Roszczynialska, prof. UŚ, mówiła Prawo.pl m.in., że już we wrześniu ma być gotowa propozycja dotycząca zmian w statusie aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Prace skupią się też nad ewentualnymi zmianami w zakresie samego szkolenia, a nawet egzaminu sędziowskiego. Trwają również analizy, czy i w jaki sposób można byłoby zastąpić asesorów sądowych. Jeśli chodzi o pozostałe ścieżki, poza KSSiP, profesor mówi nam, że nie ma podstaw do ich usuwania.

Natomiast wymagają zmian, dostosowania do obecnych realiów, a także do tego, jak wyobrażamy sobie współczesnego sędziego, jakie cechy powinien mieć i jakie warunki powinien spełniać. Pytanie brzmi zatem nie, czy rezygnujemy, ale jak te dodatkowe ścieżki powinny być ukształtowane, a o tym decydują tradycyjnie kryteria merytoryczne wykonywanego zawodu oraz stażu. Kryteria te mogą też być zróżnicowane w zależności od szczebla sądownictwa – zaznacza.

Czytaj: Prof. Gajda-Roszczynialska: Asesura może nadal budzić wątpliwości konstytucyjne, rozważamy możliwe opcje>>

 Sądowi asesorzy do likwidacji? W Komisji Kodyfikacyjnej analiza, jak ich zastąpić>> 

Sędzia „koroną zawodu” prawniczego? W polskim systemie trudne do wprowadzenia>>

Prof. Kardas: Zawód sędziego od pewnego wieku, znajomość paragrafów i kazusów nie wystarczy>>

Sam tytuł naukowy nie wystarczy, by stanąć do konkursu sędziowskiego?

Przypomnijmy, że przykładowo, jeśli chodzi o stanowisko sędziego sądu rejonowego, w konkursie mogą wziąć udział również osoby, które m.in. ukończyły wyższe studia prawnicze, mają 29 lat i pracowały w polskiej szkole wyższej, w Polskiej Akademii Nauk, w instytucie badawczym lub innej placówce naukowej oraz mają tytuł naukowy profesora albo stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych, wykonywały zawód adwokata, radcy prawnego lub notariusza co najmniej przez trzy lata, bądź zajmowały stanowisko prezesa, wiceprezesa lub radcy Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej co najmniej przez trzy lata.

Już w projekcie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, który jest obecnie na etapie MS, zaproponowano dla tzw. akademików wprowadzenie dodatkowego wymogu pięcioletniego stażu pracy w zawodzie prawniczym. Czy staż obowiązywać będzie też w przypadku sądów powszechnych? Profesor Gajda-Roszczynialska mówi, że na pewno przygotowywane przepisy będą dostosowane choćby do tego, co znalazło się już w projekcie nowej ustawy o SN, ale również do przepisów dotyczących szkolnictwa wyższego.

Inne ścieżki dojścia do zawodu sędziego, poza tą wiodącą przez aplikację KSSiP, będą oczywiście przez nas analizowane. Dotyczy to zresztą także osób z tytułami naukowymi. Tak naprawdę musimy zastanowić się nad tym, w jaki sposób zharmonizować i ujednolicić kryteria postępowań nominacyjnych i awansowych przy założeniu jednolitego statusu sędziego oraz jak mają być one ukształtowane względem innych grup zawodowych, takich właśnie jak adwokaci, radcy prawni, notariusze i naukowcy. Oczywiście mamy w tym zakresie pewne pomysły, bo w naszej ocenie kryteria, które obecnie obowiązują, są dość archaiczne – mówi.

A o kryteriach dotyczących osób z tytułami naukowymi dodaje, że nie są zsynchronizowane np. z ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Bazują tak naprawdę na dziewiętnastowiecznej koncepcji. Dlatego w stosunku do naukowców chcemy je unowocześnić i podwyższyć. Analizujemy też zmiany w zakresie innych zawodów prawniczych, przy czym nie chodzi nam o rewolucję, a ewolucję, tak by dostosować je do dzisiejszych realiów i wyeksponować te elementy, które są potrzebne w zawodzie sędziego – podkreśla.

 

Referendarze, asystenci „tak”, jeśli mają egzamin sędziowski

Jak mówi przewodnicząca zespołu, Komisja Kodyfikacyjna stoi na stanowisku, że referendarze, jak i asystenci, którzy mają zdany egzamin sędziowski, powinni mieć możliwość podejścia do konkursów sędziowskich. Jej członkowie inaczej patrzą jednak na referendarzy i asystentów z egzaminami zawodowymi, np. adwokackimi czy radcowskimi, nawet przy uwzględnieniu stażu pracy.

 Staż w zawodzie adwokata czy radcy prawnego zakłada pracę w sprawach cywilnych, karnych czy administracyjnych we wszystkich instancjach. Z kolei referendarze czy asystenci pracują najczęściej na jednym stanowisku, np. w przytoczonych już księgach wieczystych czy określonym wydziale. I nikt nie jest w stanie im zagwarantować, że kiedy wezmą udział w konkursie sędziowskim, trafią do konkretnego wydziału cywilnego i będą rozstrzygali skargi od orzeczeń wieczystoksięgowych, a nie np. do wydziału pracy czy wydziału karnego – mówi prof. Gajda-Roszczynialska.

I dodaje, że sprawowanie urzędu sędziego to służba i nie zawsze jest tak, że ma się stuprocentowy wpływ na to, w jakim wydziale i w jakim sądzie będzie się orzekać.

Czytaj też w LEX: Jak zadawać pytania sztucznej inteligencji, aby wspierała myślenie prawnicze, a nie je zastępowała? >

- Aplikacja uzupełniająca jest taką realną alternatywą dla osób bez egzaminu sędziowskiego oraz bez stażu w zawodzie, z którego uprawnienie stażowe się wywodzi – podkreśla i zaznacza, że dlatego postulaty referendarzy i asystentów zespół analizuje, „ale podchodzi do nich na aktualnym etapie prac z ostrożnością”.

Prof. Gajda-Roszczynialska: Już wkrótce projekt regulujący status i pozycję aplikantów KSSiP>>

Warunki na ścieżkach pozaaplikacyjnych powinny być takie same?

Dr hab. Grzegorz Wierczyński, prof. Uniwersytetu Gdańskiego, uważa, że prace nad modelem dojścia do zawodu sędziego powinny zacząć się od kompleksowego przeanalizowania tego, jak radzą sobie sędziowie, którzy trafili do sądów różnymi ścieżkami zawodowymi.

– Chciałbym doczekać czasów, gdy tworzenie prawa w Polsce zacznie się opierać na rzetelnej analizie danych empirycznych. W omawianej sprawie oczekiwałbym przeprowadzenia badań, jak radzą sobie sędziowie z poszczególnych ścieżek dostępu do zawodu. Należy sprawdzić, jak oceniani są sędziowie, którzy przeszli przez KSSiP, a jak tacy, którzy przykładowo, zaczynali karierę jako adwokaci, radcowie lub wzięli udział w konkursie ze względu na stopień naukowy. Dopiero dane dotyczące np. uchyleń wyroków czy oceny pracy takiego sędziego mogłyby nam dać odpowiedź na pytanie, co sprawdza się najlepiej, a co powinno zostać zmodyfikowane lub z której ścieżki warto nawet zrezygnować. Może się przecież okazać, że jest grupa sędziów, która przyszła do sądów z innego zawodu i świetnie się sprawdza, lepiej niż sędziowie po dedykowanej im szkole. Natomiast, powtórzę, to wymaga pogłębionych badań i do momentu przeprowadzenia takich analiz trudno oceniać kolejne pomysły dotyczące modelu dojścia do zawodu sędziego – mówi.

Zobacz w LEX: Halucynacje AI: Jak weryfikować informacje i unikać błędów >

Dodaje równocześnie, że warunki pozaaplikacyjnych ścieżek dojścia do zawodu sędziego powinny zostać ujednolicone.

Uważam, że osoby z tytułami naukowymi powinny mieć określony staż pracy w zawodzie prawniczym. Warto też pochylić się nad pomysłami, by osoba spoza zawodu nie trafiała od razu do sądów wyższych instancji. Nie ma bowiem wtedy możliwości oceny jej dotychczasowej pracy jako sędziego. Uważam też, że ustawodawca powinien rozważyć umożliwienie udziału w konkursach sędziowskich asystentom sędziów. To wydaje się naturalne. Wielu z nich ma zdane egzaminy adwokackie, radcowskie, mają dużą wiedzę, często stopnie naukowe, są oceniani. Nie widzę problemu w tym, by po określonym stażu mogli zostać sędziami – podsumowuje.

Czytaj też w LEX: Dylematy wokół konstytucyjnego statusu prawniczych zawodów zaufania publicznego. Prawnicze zawody zaufania publicznego w Konstytucji RP >

Adwokat sędzią, ale na początek nie do apelacji?

Potrzebę zmian w zakresie pozaaplikacyjnych możliwości dojścia do zawodu sędziego dostrzega też sędzia Zbigniew Miczek z Sądu Rejonowego w Tarnowie. Ma wątpliwości, czy adwokaci, radcowie prawni i notariusze powinni mieć możliwość rozpoczynania pracy w zawodzie sędziego od sądów apelacyjnych.

Być może powinno się ich dopuszczać do zawodu od I instancji, choćby nawet w sądzie okręgowym. Przecież ścieżka przez KSSiP zakłada przejście od stanowiska asesora przez stanowisko sędziego w I instancji i dopiero wówczas możliwa jest procedura awansowa – mówi. W ocenie sędziego warto też rozważyć wprowadzenie stażu pracy w wymiarze sprawiedliwości dla osób z tytułami naukowymi. Powinno to zostać uregulowane w tożsamy sposób jak w przypadku pozostałych zawodów prawniczych: adwokatów, radców czy notariuszy – podkreśla.

Czytaj też w LEX: Instytucja asesora sądowego w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości – czy istnieje potrzeba reformy jej statusu ustrojowego? >

Prawnik z egzaminem zawodowym nie potrzebuje KSSiP?

Sędzia Miczek uważa też, że warto sięgnąć po asystentów sędziów i referendarzy ze zdanymi egzaminami zawodowymi.

- Mają duże doświadczenie w pracy w sądach. Oczywiście mogą przechodzić aplikację uzupełniającą w KSSiP, ale jeśli mają zdane egzaminy zawodowe, to po określonym stażu, np. łączonym w obu zawodach, przykładowo po 12 latach (przy czym minimalnie po 4 lata w każdym), powinni być dopuszczeni do konkursów sędziowskich. To byłoby korzystne ze względu na ich wiedzę i doświadczenie, także w pracy sądowej – dodaje sędzia.

I zaznacza, że wymaganie od takiej osoby dodatkowo przejścia przez aplikację uzupełniającą mija się z celem.

Czytaj też w LEX: Przewodnik po zmianach w doręczeniach pism (PISP, e-Doręczenia, doręczenia tradycyjne) dla profesjonalnych pełnomocników >

Jeśli ktoś ma zdany egzamin adwokacki czy radcowski, to przeszedł weryfikację na poziomie egzaminu sędziowskiego. A jeśli dodatkowo ma staż pracy w sądzie, to w mojej ocenie nieuzasadnione jest ponowne sprawdzanie go na aplikacji i w ramach egzaminu sędziowskiego. Tym bardziej że referendarze i asystenci w trakcie pracy w sądzie podlegają ocenom, czyli są informacje o tym, czy są dobrzy w tym, co robią, czy się sprawdzili i czy mogą być sędziami – podsumowuje.

 

Referendarz jak "gorsza siostra Kopciuszka”

Marta Kwiatkowska, referendarz sądowy, członkini Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych LEX IUSTA, podkreśla, że nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego w prace nad modelem dojścia do zawodu sędziego nie jest zaangażowany żaden referendarz sądowy, jak również, jak dodaje, żaden asesor sądowy i żaden asystent sędziego.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że osoby odpowiedzialne za stanowienie prawa, w tym zwłaszcza kształt wymiaru sprawiedliwości, mają jedynie bardzo powierzchowną i często już nieaktualną wiedzę na temat naszego zawodu. I niestety nie uważają za zasadne, by ją pogłębić czy odświeżyć. Jesteśmy przedmiotem dyskusji, nigdy jej podmiotem, z którym rozmawia się jak z równym z równym. Jesteśmy niczym „gorsza siostra Kopciuszka” – samodzielnymi orzecznikami, trzecim pionem orzeczniczym po sędziach i asesorach sądowych, ale pomimo tego, że nasz status wynika wprost z ustawy o ustroju sądów powszechnych, jest to najwyraźniej wiedza tajemna, dostępna jedynie tym, którzy chcą osiągnąć najwyższy stopień wtajemniczenia. Może gdybyśmy mieli strój urzędowy, bylibyśmy bardziej dostrzegalni, ale nie jesteśmy doradcami podatkowymi, więc nikt nie uznał, że jest nam potrzebny – mówi.

W jej ocenie referendarz sądowy traktowany jest często jak „koło zapasowe”. - Przenosi się nas pomiędzy wydziałami, a nawet sądami, aby łatać nami braki kadrowe oraz nagły wzrost obciążenia sprawami danej kategorii. W mniejszych sądach nierzadko się zdarza, że jeden referendarz pracuje jednocześnie w dwóch, trzech wydziałach. Stąd też referendarz sądowy, który od dnia mianowania pracuje w jednym wydziale, występuje w przyrodzie równie rzadko jak zaćmienie słońca – podsumowuje.

Polecamy w LEX: Wykorzystanie narzędzi opartych o sztuczną inteligencję w pracy sędziego, asystenta sędziego i referendarza sądowego >

Dlatego, jej zdaniem, całkowicie niezrozumiały jest upór, by tym referendarzom, którzy zdali egzamin zawodowy inny niż sędziowski, odmawiać prawa do startu w konkursach na sędziów sądów rejonowych.

Mamy ogromne doświadczenie, i to w różnych zawodach związanych z wymiarem sprawiedliwości. Byliśmy aplikantami adwokackimi, radcowskimi czy notarialnymi, byliśmy asystentami sędziego w każdym możliwym wydziale, a część z nas praktykowała jako adwokaci czy radcy prawni. Wielu referendarzy nie ma żadnego problemu, by odnaleźć się na sali sądowej w roli przewodniczących. Pomimo tego nie jesteśmy uznawani za wystarczająco kompetentnych, by przyznać nam prawo, które przysługuje adwokatom, radcom prawnym czy notariuszom. Jest to o tyle intrygujące, że przy każdej możliwej okazji ceduje się na nas kolejne obowiązki, należące dotychczas wyłącznie do sędziów. Czyli możemy orzekać w coraz większej (i stale rosnącej) liczbie spraw, które „dziedziczymy” po sędziach, ale odmawia się nam prawa do startu w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego. Wychodzi więc na to, że nasze kompetencje mają charakter kota Schrödingera – są, a zarazem nie są wystarczające – podsumowuje.

I przypomina, że obecnie od pracownika naukowego, notariusza, adwokata, prokuratora czy radcy prawnego nikt podwójnej weryfikacji, czyli dodatkowego zdania egzaminu sędziowskiego, nie wymaga.

Wystarczy staż pracy w zawodzie, i to zaledwie trzyletni. Nie ma nawet wymogu zapoznania się z wyglądem sali rozpraw. O posiadaniu kompetencji miękkich, które znacznie ułatwiają sprawne poruszanie się po niej, nie wspominając – mówi Kwiatkowska.

Wolność wypowiedzi sędziego w perspektywie pełnionych obowiązków - czytaj w LEX >

 

Polecamy książki prawnicze