Sędzia TK, wybrany we wrześniu przez Sejm, może być kolejnym dublerem?
Nie milkną echa kandydatury dra Macieja Berka na stanowisko nowego, ósmego już, sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Część konstytucjonalistów zwraca uwagę, że jest wybierany na miejsce sędziego Justyna Piskorskiego, który w uchwale Sejmu z marca 2024 r., został wskazany wprost jako następca dublera, który nie jest sędzią TK, i którego orzeczenia są dotknięte wadą prawną. Mają wątpliwości, czy w takim razie i nowy sędzia Trybunału, wybrany we wrześniu br., nie będzie kolejnym następcą tzw. sędziego dublera.

Wątpliwości pojawiły się już przy wiosennym wyborze szóstki nowych sędziów TK. Przypomnijmy, prezydent Karol Nawrocki, nie zaprosił na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego czwórki z nich: prof. Krystiana Markiewicza, prof. Marcina Dziurdy, prof. Macieja Taborowskiego oraz sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej. Kancelaria Prezydenta pytała następnie marszałka Sejmu m.in. o to kiedy dokładnie zostały zgłoszone kandydatury na poszczególne wakujące stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego i z jakich przyczyn odstąpiono od wyrażonej w art. 194 ust. 1 Konstytucji zasady indywidualnej kadencyjności sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nieoficjalnie mówiło się, że chodzi też o ustalenia, który z sędziów został wybrany na wakat po Mariuszu Muszyńskim, jednym z tzw. sędziów dublerów, wybranym w grudniu 2015 r.
Czytaj: Iustitia apeluje o standardy apolityczności przy wyborze sędziów do TK>>
Ósmy sprawiedliwy zaszkodzi walce o Trybunał Konstytucyjny?>>
Maciej Berek kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego>>
ETPCz oficjalnie zakomunikował rządowi sprawę czwórki sędziów TK >
Prof. Sławomir Patyra nowym sędzią Trybunału Konstytucyjnego>>
Przypomnijmy, co było podstawą konfliktu wokół TK. W 2015 r., tuż przed końcem kadencji, ówczesny Sejm (z większością PO) wybrał pięciu nowych sędziów TK – choć mógł tylko trzech. Następnie, po wyborach parlamentarnych, Sejm z większością PiS uchwalił, że wybór całej piątki „nie miał mocy prawnej", i wybrał nową piątkę. TK, na czele którego stał wówczas prof. Andrzej Rzepliński, uznał, że poprzedni Sejm mógł wybrać trzech sędziów, a nowy tylko dwóch. Prezydent, którym był już Andrzej Duda, powołał jednak „nowych", a nie poprzednich. To z kolei doprowadziło do tego, że w ocenie obecnego rządu, ale też dużej części prawników i konstytucjonalistów, w składzie TK znalazło się trzech „dublerów" – wybranych w miejsce sędziów Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebzaka (gdyby objęli urząd w TK ich kadencja zakończyłaby się jesienią 2024 r.). A potem pojawiła się jeszcze kwestia następców „dublerów". Kadencja jednego z nich – Justyna Piskorskiego mija 18 września, a drugiego – Jarosława Wyrembaka – 30 stycznia 2027 r.
Nowy sędzia będzie skażony „dublerstwem”?
O tym, że problem może się pojawić od dawna mówią nam konstytucjonaliści. Wskazują równocześnie, że sprawa jest trudna do rozwiązania. Dr hab. Monika Haczkowska, prof. Uniwersytetu Opolskiego, adwokatka, mediatorka, konstytucjonalistka (Kancelaria Adwokacka dr Monika Haczkowska), również przyznaje, że powołanie nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego przed upływem kadencji tzw. sędziego dublera może powodować ryzyko kwestionowania jego statusu i składów z jego udziałem.
- Część prawników może podnosić bowiem, że jest następcą dublera, więc składy z jego udziałem są nadal wadliwe – mówi.
W mojej ocenie problem może pojawić się teraz w czasie wyboru następcy po sędzim Justynie Piskorskim. Przypomnijmy, procedura już się zaczęła, kandydat dr Maciej Berek został już zgłoszony, a sam wybór przez Sejm zaplanowany jest na posiedzeniu Sejmu w dniu 2 września. Innymi słowy, nie będzie przerwy pomiędzy końcem kadencji sędziego określanego jako sędzia dubler, bo jest następcą sędziego „dublera” (zmarłego Lecha Morawskiego), a wyborem jego następcy - zaznacza.
Podkreśla, że w takiej sytuacji, nie można wykluczyć, że część osób, także prawników, będzie miała wątpliwości. - Może to też wpłynąć na podejście do rozstrzygnięć z udziałem nowego sędziego. Oczywiście w przypadku wcześniejszej szóstki sędziów, wybieranych wiosną tego roku, też w grę wchodził wakat po tzw. dublerze, ale w przypadku sędziego Mariusza Muszyńskiego jego kadencja zakończyła się 3 grudnia 2024 r., więc od tego momentu do wyboru nowych sędziów minął ponad rok. Można powiedzieć, że sytuacja się oczyściła, bieg wady polegającej na wyborze sędziego w miejsce sędziego wadliwie powołanego został przerwany. Teraz sytuacja się ponawia, bo we wrześniu kończy się kadencja Justyna Piskorskiego, a w styczniu przyszłego roku Jarosława Wyrembaka - zaznacza.
W uchwale Sejmu koncepcja dziedziczenia dublerstwa?
Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, przypomina o uchwale Sejmu z 6 marca 2026 r.
Jest w niej koncepcja, można powiedzieć, dziedziczenia dublerstwa, ponieważ uchwała dotyczy sędziów, którzy zostali wybrani w miejsce tzw. sędziów dublerów. Więc po pierwsze, jeżeli uważamy, że istnieje taka kategoria jak sędziowie dublerzy, to Trybunał Konstytucyjny traci swoje znaczenie, a dokonywanie wyboru kogokolwiek do Trybunału Konstytucyjnego jest nielogiczne, ponieważ nie ma tej instytucji. Przypomnę, zgodnie z tą koncepcją, że ten organ został skażony dublerstwem po tym, jak prezydent Andrzej Duda nie odebrał ślubowania od trzech sędziów wybranych w 2015 r. – mówi.
I dodaje, że taka koncepcja prowadzi do destrukcji Konstytucji, do destrukcji Trybunału Konstytucyjnego.
– Ja jej nie akceptuje. Uważam, że skoro Konstytucja obowiązuje i obowiązywała, to jej obowiązywanie wymaga, żeby traktować instytucje, w tym TK, jako istniejące, a nie jako jakieś wydmuszki. Innymi słowy, póki nie ma ustawy o sędziach dublerach, to nie ma sędziów dublerów – mówi profesor.
Jak zaznacza, biorąc pod uwagę, że koncepcja dublerów obecnie obowiązuje i Sejm powoływał się na nią w swojej uchwale, może się zdarzyć, że w sytuacji silnego konfliktu politycznego, po wyborze dr. Berka na nowego sędziego TK, wątpliwości dotyczące następcy dublera będą podnoszone.
Szczególnie w sytuacji, kiedy Trybunał, z nim w składzie, będzie rozpoznawał akty normatywne, orzekał o aktach normatywnych powstałych z udziałem tego rządu czy stworzonych przez ten rząd, którego członkiem był oczywiście do niedawna dr Berek. Pojawi się pytanie o zasadność wyłączenia tego sędziego, w tym także w kontekście tzw. sędziów dublerów. Oczywiście wcześniejsze orzecznictwo TK pomaga nam poradzić sobie z kwestią ewentualnego wyłączenia sędziego, który uczestniczył w ustanowieniu aktu normatywnego podlegającego ocenie Trybunału, ale niewątpliwie istnieją uzasadnione wątpliwości co do bezstronności członka rządu, który staje się sędziąTrybunału, i to w obecnych okolicznościach – podsumowuje.
Jak wybrnąć z sytuacji?
W ocenie prof. Haczkowskiej, najprościej byłoby, na podstawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, żeby sędziowie wybrani prawidłowo w 2015 r. złożyli oświadczenie o odmowie ślubowania.
To byłoby równoznaczne ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego i kończyłoby wieloletni problem z sędziami „dublerami”. Oczywiście można było też wybrać nowych sędziów bezpośrednio na stanowiska po prawidłowo wybranych sędziach, ale obecnie jest to mocno spóźnione, bo ich kadencja skończyła się w listopadzie 2024 r. Ta kwestia wymaga przeanalizowania, bo przypomnę, że orzeczenia obecnych następców „dublerów” są kwestionowane, a rząd nie chce wyroków Trybunału Konstytucyjnego między innymi z ich udziałem publikować. Mamy od lat określoną narrację związaną z sędziami „dublerami”, a teraz wybieramy nowego sędziego w miejsce następcy dublera – podkreśla.
Dopytywana, co w sytuacji, gdyby jednak sędziowie, od których w 2015 r. prezydent nie odebrał ślubowania, nie chcieli składać takiego oświadczenia, wskazuje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby poczekać. - Rozpocząć procedurę wyboru przez Sejm kolejnego sędziego po upływie kadencji tzw. sędziego dublera, na wakat, który pojawi się w Trybunale Konstytucyjnym – podsumowała.
Z kolei prof. Piotrowski uważa, że w tym momencie nie ma żadnego znaczenia, czy trzej sędziowie wybrani w 2015 r., którzy nie złożyli ślubowania, złożą takie oświadczenie.
W mojej ocenie pojęcie sędziów dublerów jest pojęciem publicystycznym, nie ma znaczenia prawnego. Zyskuje je wskutek orzecznictwa ETPCz i TSUE, ale te sądy nie mogą, czy też, powiedzmy, ich orzecznictwo nie może kształtować naszego rozumienia polskich instytucji wymiaru sprawiedliwości. Przecież nie przekazaliśmy konstytucyjnych kompetencji dotyczących wymiaru sprawiedliwości, w szczególności ETPCz, ale też Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności nie uchyla obowiązywania naszej Konstytucji – podsumowuje.
Kadencja Ślebzaka, Hausera, Jakubeckiego minęła – nie ma dublera
Jeszcze inaczej na ten problem patrzy prof. dr hab. Marek Chmaj, konstytucjonalista (Kancelaria Chmaj i Partnerzy spółka partnerska). Przypomina, że sędziowie Roman Hauser, Andrzej Jakubecki i Krzysztof Ślebzak zostali wybrani w listopadzie 2015 r. na dziewięcioletnią kadencję.
Ich kadencja upłynęła w 2024 roku, biorąc pod uwagę fakt, że hipotetycznie mogli wtedy przystąpić do sprawowania urzędu sędziego Trybunału. Zatem wybór nowych sędziów na te stanowiska, dokonywany po upływie kadencji legalnych, prawidłowo wybranych sędziów, czyli po 2024 r., nie jest już obarczony wadą, tak jak w przypadku sędziów dublerów – wskazuje profesor.
I zaznacza, że nawet wybór nowych sędziów w miejsce następców sędziów dublerów, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka, nie przedłuża wady związanej z tzw. sędziami dublerami. – Bo kadencja sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm, od których prezydent Andrzej Duda nie odebrał ślubowania, już się zakończyła – podsumowuje.
Profesor Haczkowska uważa jednak, że sprawa nie jest taka prosta.
W mojej ocenie, jeśli wybór nowego sędziego zostanie faktycznie dokonany przed upływem kadencji orzekającego sędziego „dublera”, to istnieje ryzyko, że będzie podnoszona wątpliwość, iż wadliwość wyboru jego poprzednika przejdzie na niego. Będzie bowiem wybrany, tak jak poprzednik, w miejsce sędziego „dublera”, czyli może być kwestionowany jego udział jako następcy dublera w składach TK. Oczywiście mogą pojawić się różne głosy, część konstytucjonalistów może podnosić, że kadencja sędziów, w miejsce których dublerów powołano, już minęła, ale przecież – powiedzmy to wprost – status sędziów Piskorskiego i Wyrembaka jest kwestionowany ze względu na to, że są następcami sędziów, których wadliwość została potwierdzona wyrokami ETPCz w sprawach: Xero Flor przeciwko Polsce, L.M. przeciwko Polsce oraz A.R. przeciwko Polsce, a także wyrokiem TSUE C-448/23 Komisja przeciwko Polsce. Dodatkowo dopuszczenie do orzekania trzech sędziów wybranych przez Sejm VIII kadencji 2 grudnia 2015 r. na miejsca już zajęte zostało uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z Konstytucją, w wyroku K 39/16. Teraz wybieramy na ich miejsce kolejnych sędziów - podkreśla.






