Ósmy sprawiedliwy zaszkodzi walce o Trybunał Konstytucyjny?
Nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mieli wyprowadzić go z kryzysu i przywrócić do działania. Co więcej, planowana reforma ich wyboru miała Trybunał odpolitycznić tak, by skutecznie i bez wpływów władzy stał na straży Konstytucji. Tyle w teorii, bo kandydatura dr Macieja Berka na ósmego sędziego TK zdaje się te nadzieje rozwiewać - towarzyszy jej sporo prawnych wątpliwości. Jedna z ważniejszych dotyczy jego dotychczasowej funkcji w rządzie i zaangażowania we wdrażanie rządowej polityki. I nawet nie chodzi o ryzyko politycznych nacisków, a o fakt, że do przyszłego sędziego mogą trafić skargi dotyczące ustaw, nad którymi prace sam nadzorował.

Informacja o tym, że dotychczasowy szef Komitetu Stałego Rady Ministrów będzie kandydatem na ósmego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, spadła na prawników jak grom z jasnego nieba. Wielu początkowo mówiło o kolejnej wakacyjnej kaczce dziennikarskiej. To, co wydawało się nieprawdopodobne, stało się jednak faktem potwierdzonym przez premiera Donalda Tuska. Ten zresztą uzasadnił to dość krótko, zapewniając, że nadal wyznaje zasadę apolityczności Trybunału. Wskazał, iż najważniejsze jest, by w TK pracowali „ludzie maksymalnie kompetentni i odważni”. W skrócie: cel uświęca środki? Niekoniecznie. Akurat w tym przypadku nawet najbardziej zagorzali zwolennicy zmian w TK mają wątpliwości. Oczywiście podkreślają wiedzę, kompetencje i doświadczenie byłego ministra, ale równocześnie przypominają o tym, co miało być fundamentem zmian i do czego w zasadzie nie są potrzebne zmiany ustawowe. Mowa oczywiście o samym wyborze sędziów, który od lat budzi wątpliwości.
Czytaj: Maciej Berek kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego>>
ETPCz oficjalnie zakomunikował rządowi sprawę czwórki sędziów TK >
Prof. Sławomir Patyra nowym sędzią Trybunału Konstytucyjnego>>
Nadzorował prace na ustawami, teraz miałby je kontrolować?
Tu musimy wrócić do przyjętych przez parlament jesienią 2024 r. ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, które następnie ówczesny prezydent Andrzej Duda skierował do TK w trybie kontroli prewencyjnej. Regulacje wprowadzały m.in. czteroletnią karencję w kandydowaniu na sędziego TK dla posłów, senatorów, a także m.in. ministrów i wiceministrów czy członków partii politycznych. Koalicjanci takie rozwiązanie poparli, a teraz staną przed decyzją, czy wybrać na sędziego kandydata, który określany jest mianem „prawej ręki” obecnego premiera. Co więcej, członka Rady Ministrów, który brał udział w podjęciu uchwały w grudniu 2024 r. o niepublikowaniu wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Co zresztą było i jest krytykowane przez prawników, konstytucjonalistów, byłego Rzecznika Praw Obywatelskich, a nawet skutkuje pozwami sądowymi.
Stanisław Zabłocki, były prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Karną, w dyskusji, która w tej sprawie toczyła się na jednym z portali społecznościowych, zwrócił uwagę na dość istotną kwestię uwarunkowań czysto praktycznych. A konkretnie na to, w ilu sprawach dr Berek, jako sędzia TK, musiałby się wyłączać z powodu tzw. konfliktu interesów. A to ze względu na jego rolę w procesie legislacyjnym, kiedy był szefem RCL, szefem KSRM i nadzorował wdrażanie polityki rządu.
Będzie kolejne ślubowanie w Sejmie i dwa Trybunały?
Co dalej? Jest jeszcze kwestia ślubowania wobec prezydenta. Nawet jeśli Sejm dokona wyboru, prezydent Karol Nawrocki, jak już się stało w przypadku czwórki sędziów TK wybranych w marcu br., może zwlekać z zaproszeniem dr. Berka na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego. Czy wtedy ponownie wykorzystana zostanie opcja ślubowania w Sejmie, „wobec prezydenta”, przy udziale notariusza? Jest to możliwe. Tyle że w takiej sytuacji pięciu sędziów nie będzie dopuszczanych przez obecnego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego do orzekania w Trybunale. Można sobie wyobrazić kolejny etap batalii: przez pewien czas funkcjonować będą dwa Trybunały Konstytucyjne, jeden „stary”, drugi „nowy”. Jakie będą tego konsekwencje? Które wyroki, którego Trybunału, będą przez sądy uznawane? Jak w końcu zachowają się w takiej sytuacji sędziowie, już teraz mocno podzieleni choćby na tych "neo" i "paleo"? Przedsmak problemów, które mogłyby się pojawić, już mieliśmy, choćby po zmianach na stanowisku prokuratora krajowego.
Pojawiają się też głosy, że nie ma innego wyboru, a nawet więcej, że należałoby podjąć bardziej zdecydowane, wręcz siłowe kroki. A w kontekście kandydowania byłego ministra, że przecież za czasów PiS do Trybunału trafiali politycy. Premier, potwierdzając plany dotyczące Macieja Berka powiedział, że „skoro z tamtej strony stosuje się metody, które są niezgodne z Konstytucją”, to on też musi pokazać determinację i że rząd nie ustąpi przed „tego typu metodami”. Jak na razie sprowadza się to jednak do niekończącej się walki politycznej, w której żadna ze stron jeńców nie bierze, a rykoszetem, jak zwykle, oberwą obywatele.







