Przedawnienie z urzędu - nie tylko dla konsumentów
Proponowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego zmiany w zasadach stwierdzania przedawnienia przewidują przede wszystkim skrócenie z 6 do 3 lat podstawowego terminu przedawnienia w sprawach cywilnych. Ale bardzo ważnym elementem projektu jest też ujednolicenie uwzględniania upływu terminu przedawnienia z urzędu przez sąd oraz rozszerzenie tej zasady na wszystkich słabszych pozwanych, czyli mniej doświadczonych i niereprezentowanych przez profesjonalnych pełnomocników.

W obecnym stanie prawnym sąd nie sprawdza sam z siebie, czy minął termin przedawnienia, jeśli proces dotyczy relacji między dwoma przedsiębiorcami lub osobami prywatnymi. Dłużnik musi złożyć specjalny zarzut przedawnienia (np. w odpowiedzi na pozew), aby sąd oddalił powództwo. Jeśli dłużnik nie podniesie tego zarzutu, sąd może zasądzić dług, mimo że termin minął. Na zasadzie wyjątku, sąd bada przedawnienie z urzędu, gdy pozwanym jest konsument, a roszczenie wynika z umowy z przedsiębiorcą.
Jednolita reguła upływu terminu przedawnienia
Przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego projekt nowelizacji Kodeksu cywilnego przewiduje m.in., że podstawowy termin przedawnienia roszczeń cywilnych ma być skrócony z obecnych 6 do 3 lat.
Ciężar dowodu w odniesieniu do upływu terminu podstawowego spoczywać ma nadal na dłużniku, jednak proponowana jest jednolita reguła uwzględniania upływu terminu przedawnienia z urzędu. Zdaniem Komisji Kodyfikacyjnej, wprowadzenie jednolitej reguły przedawnienia mającej zastosowanie do każdego roszczenia (z zastrzeżeniem przepisów odrębnych), bez względu na kwalifikacje podmiotowe stron, przyczyni się do uproszczenia prawa i usunięcia zbędnych trudności w postępowaniu związanych z kwalifikacją prawną roszczenia.
Prof. Piotr Machnikowski, przewodniczący zespołu, który przygotował projekt argumentuje, że zrównanie terminów przedawnienia roszczeń przysługujących przedsiębiorcom i pozostałym osobom jest niezbędne między innymi po to, żeby uniknąć niezrozumiałych i niesprawiedliwych sytuacji, w których w ramach tego samego zobowiązania i w takim samym stanie faktycznym jedna strona może odmówić spełnienia swojego świadczenia jako przedawnionego, a druga nie ma takiej możliwości.
Czytaj więcej na Prawo.pl: Komisja kodyfikacyjna proponuje 3-letnie przedawnienie roszczeń cywilnych>> ]
Dobre skutki poprzedniej nowelizacji
Dr hab. Radosław Strugała, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, członek zespołu, który przygotował projekt przyznaje, że w pewnym zakresie nawiązuje on do celów nowelizacji przepisów o przedawnieniu z 2018 r., która zmieniła wcześniejszy model przedawnienia uwzględnianego wyłącznie na zarzut, otwierając drogę do uwzględniania przedawnienia przez sąd także z urzędu. Jej rezultatem było ukształtowanie przedawnienia jako instytucji, w ramach której w odniesieniu do pewnej wyselekcjonowanej przez ustawodawcę kategorii dłużników sąd uwzględniał przedawnienie z urzędu, w stosunku do pozostałych zaś uwzględniał upływ terminu przedawnienia wyłącznie na zarzut.
Czytaj także: Sejm skrócił terminy przedawnienia>> https://www.prawo.pl/biznes/sejm-skrocil-terminy-przedawnienia,227940.html
- Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że taka zmiana - choć szła w słusznym kierunku - "zatrzymała się w pół drogi". Trafnie identyfikując przyczyny, dla których sąd powinien uwzględniać upływ przedawnienia z urzędu, a nie jedynie na zarzut dłużnika, do kategorii dłużników, w przypadku których sąd uwzględnia przedawnienie z urzędu zaliczono wyłącznie konsumentów w rozumieniu art. 22(1) Kodeksu cywilnego – powiedział Prawo.pl. I stwierdził, że wskazana przez twórców tamtej nowelizacji potrzeba ochrony słabszej strony stosunku prawnego pozostaje aktualna nie tylko w odniesieniu do konsumentów. - Powstaje ona także w przypadku innych kategorii podmiotów, które z uwagi na deficyt wiedzy czy brak profesjonalnego pełnomocnika narażone są na ryzyko braku możliwości skutecznego podniesienia zarzutu przedawnienia i efektywnej obrony w procesie w dokładnie takim samym stopniu, co przeciętny konsument. Taka obserwacja mogłaby skutkować decyzją o poszerzeniu kategorii dłużników, w przypadku których uwzględnienie upływu przedawnienia przez sąd następowałoby z urzędu i jednoczesnym zachowaniu systemu, w którym wobec innych dłużników następowałby ono wyłącznie na ich zarzut – stwierdził. Zdaniem prof. Strugały, szereg argumentów przemawia jednak za całkowitą rezygnacją z tego ostatniego mechanizmu i za objęciem modelem przedawnienia uwzględnianego z urzędu wszystkich roszczeń. Czytaj: Terminy przedawnienia do uporządkowania, lista terminów szczególnych do skrócenia>> https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/terminy-przedawnienia-jakie-zmiany-proponuje-komisja-kodyfikacyjna-prawa-cywilnego,529041.html
Są korzyści z uwzględniania przedawnienia z urzędu
Komisja zauważyła pozytywne skutki nowelizacji z 2018 r. w zakresie uwzględniania upływu terminu przedawnienia z urzędu w sprawach konsumenckich i proponuje rozwiązanie to zachować.
Projekt przewiduje przyjęcie tej reguły w odniesieniu do wszystkich roszczeń. Za taką zmianą przemawiają, zdaniem Komisji, takie względy jak:
- uproszczenie systemu prawnego z punktu widzenia podmiotów prawa,
- eliminacja utrudnień w postępowaniach sądowych związanych z ustalaniem statusu stron
- jednolite traktowanie podmiotów znajdujących się w podobnej pod istotnymi względami sytuacji – konsumentów, nieprofesjonalnych uczestników obrotu poza stosunkami konsumenckimi oraz drobnych przedsiębiorców niedysponujących wiedzą prawniczą ani profesjonalną pomocą prawną (a także, szerzej, równe traktowanie wszystkich podmiotów prawa) oraz dalsze zmniejszenie obciążenia sądów przez spodziewaną eliminację wpływu pozwów o roszczenia przedawnione w stosunkach innych niż konsumenckie.
Sądy za szerszym przedawnieniem z urzędu
Podobne argumenty zostały zaprezentowane przez większość sądów, które były konsultowane w tej sprawie. Zdecydowana większość oceniała możliwość uwzględniania upływu terminu przedawnienia jednoznacznie pozytywnie. Zwracano uwagę na zmniejszenie wpływu spraw o roszczenia przedawnione, ograniczenie zjawiska obrotu przedawnionymi wierzytelnościami, większą dyscyplinę wierzycieli, którzy szybciej decydują się na dochodzenie przysługujących im roszczeń przeciwko konsumentom, co powoduje też lepsze dokumentowanie tych roszczeń w pozwie i ułatwia prowadzenie postępowań dowodowych. Podkreślano ochronną rolę regulacji wobec konsumentów, istotną zwłaszcza w przypadkach, gdy działają oni w sądzie bez profesjonalnych pełnomocników. Licznie zwracano także uwagę na skrócenie czasu postępowania dzięki zwolnieniu z konieczności badania i rozstrzygania merytorycznego roszczeń przedawnionych.
Zdaniem Komisji, przeciwko uwzględnianiu przedawnienia wyłącznie na zarzut przemawia obecnie m.in. to, że współczesny obrót, w odróżnieniu od tego, w którym kształtowała się instytucja przedawnienia, ma charakter masowy. Wierzyciele dochodzą roszczeń w licznych postępowaniach i wobec licznych dłużników, z których większość, z powodów finansowych, organizacyjnych czy innych, nie korzysta z profesjonalnej pomocy prawnej. Wiele tych postępowań toczy się w uproszczonej procedurze, w której pierwsze rozstrzygnięcie zapada bez udziału pozwanego, a dla jego uchylenia konieczna jest aktywność procesowa pozwanego, do której często nie jest on ani merytorycznie, ani finansowo zdolny. W efekcie w tych postępowaniach uwzględnianie upływu terminu przedawnienia na zarzut powoduje dyskryminację słabszych, czyli mniej doświadczonych, niereprezentowanych przez profesjonalnych pełnomocników pozwanych. - Żadna z wartości uzasadniających instytucję przedawnienia (stabilizacja długotrwałego stanu faktycznego; unikanie niepewnych rozstrzygnięć opartych na niepełnych dowodach, ochrona uzasadnionych oczekiwań dłużnika co do tego, że nie będzie musiał spełniać świadczenia; zwolnienie dłużnika z konieczności przechowywania dowodów wygaśnięcia zobowiązania; motywowanie wierzyciela do szybkiego dochodzenia praw i stymulowanie szybkiego obiegu pieniądza w gospodarce) nie przemawia za uwzględnianiem upływu terminu na zarzut, a nie z urzędu – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Czytaj: Termin przedawnienia roszczeń - zasady obliczania nie takie proste>
Nie tylko konsument jest słabszą stroną
Adwokat Wojciech Rudzki, prowadzący kancelarię w Krakowie, kierunek zmiany ocenia jako słuszny. Jego zdaniem uwzględnianie przedawnienia z urzędu po zmianach z 2018 r. zdało egzamin: ograniczyło masowe pozywanie o roszczenia przedawnione i handel takimi wierzytelnościami, co potwierdza przywołana w uzasadnieniu projektu ankieta wśród sądów powszechnych. - Problem jednak w tym, że kryterium konsumenckie od początku było zbyt wąskie. Ta sama bierność procesowa, która chroni konsumenta, gubi dziś drobnego samozatrudnionego, spadkobiercę czy najemcę pozwanego przez gminę - osoby w identycznej sytuacji faktycznej, tylko bez konsumenckiej etykiety. Skoro racją ochrony jest słabość strony, a nie etykieta konsumenta, to rozszerzenie zasady na wszystkie roszczenia jest logiczną konsekwencją, a nie rewolucją - ocenił.
Natomiast Wojciech Bochenek, radca prawny z wrocławskiej kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych sp.k., uogólnienie obowiązku badania przedawnienia z urzędu na wszystkie roszczenia uważa za niebezpieczny element tego projektu. - Oznacza, że ten sam mechanizm, który dziś chroni konsumenta pozwanego przez przedsiębiorcę, będzie równie automatycznie działał na korzyść tego przedsiębiorcy pozwanego przez konsumenta – mówi serwisowi Prawo.pl. - Jeżeli dodamy do tego również aspekt możliwości odstąpienia od zastosowania przedawnienia roszczeń przez sąd, z uwagi na względy słuszności, to niepewność prawna nie zniknie. Strona sporu nigdy nie będzie wiedziała, czy nawet jeżeli termin przedawnienia upłynął, to sąd w postępowaniu nie uwzględni wyjątkowych okoliczności dających podstawę do odstąpienia od skorzystania z omawianego narzędzia prawnego - wskazuje.
Przedawnienie ma wynikać z pozwu
Jednak mec. Rudzki zwraca uwagę, że po proponowanej zmianie sąd nie stanie się „detektywem przedawnienia”.
- Ciężar wykazania upływu terminu nadal spoczywa na pozwanym (art. 6 k.c.), a z urzędu sąd oddali powództwo tylko wtedy, gdy przedawnienie wynika z zebranego materiału, najczęściej z twierdzeń samego powoda. Realną ochronę bierny dłużnik uzyska więc głównie tam, gdzie przedawnienie widać już z pozwu. To racjonalny kompromis, ale trzeba go komunikować bez złudzeń: nie każdy bierny pozwany zostanie uratowany. Największe ryzyko widzi w sprawach spornych. - Granica między uwzględnieniem przedawnienia z urzędu a podpowiedzeniem pozwanemu linii obrony jest cienka, a sąd ma pozostać bezstronnym arbitrem, nie drugim pełnomocnikiem pozwanego. Bez konsekwentnego uprzedzania stron o dostrzeżonym problemie przedawnienia grozi nam wyrok-niespodzianka, o którym powód dowie się dopiero z uzasadnienia - uważa.
Druga trudność jest subtelniejsza: projekt wiąże początek biegu terminu z tym, kiedy uprawniony dowiedział się o roszczeniu albo z łatwością mógł się dowiedzieć. Sąd będzie więc z urzędu stosował przesłankę, której ustalenie bywa dowodowo najtrudniejszym punktem całego procesu – twierdzi mec. Rudzki. A Wojciech Bochenek wyraża nadzieję, że projekt będzie podlegał szerszym konsultacjom społecznym i stworzy przestrzeń do dyskusji wśród praktyków, którzy na co dzień borykają się z tymi wyzwaniami na salach sądowych.








