Wiceminister Michał Wójcik po posiedzeniu rządu podkreślał, że wypełni on lukę, która mogła być wykorzystywana przez przestępców m.in. pedofilów. Uściślił, że zmiana ukróci przestępstwa polegające na nielegalnych adopcjach i doprowadzi do tego, że przepisy będą mogły być wykorzystywane w sprawach indywidualnych. Jak zaznaczył, chodzi m.in. o przypadki, gdy matka biologiczna dziecka pozwala mężczyźnie niebędącemu ojcem biologicznym dziecka na uznanie go przed urzędem stanu cywilnego, a następnie zrzeka się nad nim władzy rodzicielskiej

Czytaj: Sprzedam dziecko w dobre ręce - w Polsce kwitnie szara strefa adopcji>>

Obecnie karana organizacja nielegalnych adopcji

Obecnie Kodeks karny przewiduje, że "kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu". Zdaniem  resortu sprawiedliwości "obecne rozwiązania prawne niedostatecznie chronią dzieci przed groźbą dostania się w niepowołane ręce", gdyż "odpowiedzialność karna grozi dziś jedynie za organizowanie nielegalnych adopcji na szeroką skalę".  Już w 2016 r. - m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich podnosił, że przepis ten jest nieprecyzyjny i dotyczy jedynie pośredników, a powinien też - rodziców naturalnych i tych, którzy przejmują od nich dziecko. 

Prawnicy i osoby na co dzień zajmujące się prawami dziecka szacują liczbę nielegalnych adopcji w Polsce od kilkuset do nawet kilku tysięcy rocznie. Resort sprawiedliwości, w uzasadnieniu zmian w prawie adopcyjnym, szacuje, że jest ich ok. 2 tysięcy.

 


Spraw zgłaszanych i prowadzonych przez policję jest znacznie mniej. W 2018 roku - jak wynika z danych Komendy Głównej Policji - wszczęto 7 postępowań przygotowawczych z art. 211a kodeksu karnego (dotyczących nielegalnej adopcji), a 8 zakończono, w tym 7 - wydaniem decyzji o umorzeniu postępowania z powodu braku znamion przestępstwa. Część takich spraw kwalifikowanych jest też jako przestępstwo z art. 189a Kodeksu karnego - czyli handlu ludźmi. W ubiegłym roku wszczęto łącznie 9 tego typu postępowań i tyle samo zakończono, wydając decyzję o umorzeniu postępowania z uwagi na brak znamion przestępstwa.

AAA wynajmę brzuszek - czyli polskie realia

Ogłoszenia  np. "Brzuszek rośnie i szuka rodziny dla maluszka", "Wynajmę brzuszek", "Urodzę dziecko zdecydowanej parze", "Pomogę parze bez dzieci" - zamieszczane są przede wszystkim na różnego rodzaju portalach internetowych, poświęconym niepłodności i adopcji. Takie anonse dotyczą zarówno sprzedaży, jak i oddania dziecka. Są też ogłoszenia rodziców, którzy szukają chętnych do urodzenia im dziecka lub przyjęcia "niemowlaka niechcianego".  Również te wpisy cieszą się ogromnym zainteresowaniem - przeglądają je dziennie setki użytkowników. 

Zdarzają się też oferty dotyczące starszych dzieci, i policja je sprawdza, ale w większości przypadków są one po prostu żartem. W jednej ze spraw Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii chciała sprzedać swoje 6-letnie dziecko, w innej - na jednym z portali internetowych pojawiło się ogłoszenie o chęci oddania małej dziewczynki, urodzonej na początku 2018 roku. Wiadomo już, że to drugie postępowanie, z powodu niewykrycia sprawcy, zostało umorzone. Zdecydowana większość nielegalnych adopcji w Polsce dotyczy jednak niemowląt, a ogłoszenia - dzieci, które dopiero mają się urodzić. 

 


Częste są też przypadki takich adopcji za granicę - bo legalnie, zgodnie z polskimi przepisami, dziecko może być do nich zakwalifikowane po wyczerpaniu wszystkich możliwości adopcji w kraju. W praktyce oznacza to, że cudzoziemcy mogą w Polsce adoptować jedynie dzieci starsze, z licznym rodzeństwem lub dzieci chore. 

Czytaj: MS chce surowszych kar za nielegalne adopcje>>

Stawki - jak nieoficjalnie mówią rozmówcy Prawo.pl - też są różne: 15 tysięcy, 50 tysięcy, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Wypłacane są biologicznym matkom w różny sposób. Zdarza się, że dostają one część tej kwoty już w czasie ciąży - na tzw. opiekę ciążową - bywa, że całość otrzymują po oddaniu niemowlaka. Z kolei najczęstszym sposobem przekazania dziecka jest wskazanie jeszcze w szpitalu przez matkę biologiczną rzekomego ojca, który oczywiście to potwierdza i następnie zrzeczenie się na jego rzecz praw rodzicielskich. Następnie żona mężczyzny uznaje i adoptuje dziecko z fikcyjnej zdrady małżeńskiej.  Bywa też tak, że ciąża jest ukrywana, kobieta nie korzysta z porad lekarskich, a poród odbierany jest w domu i dziecko od razu trafia do nowych rodziców lub wszystko odbywa się poza granicami Polski.