E-akta koniecznością, ale sądy nadal papierem stoją
Wprowadzenie akt elektronicznych jest koniecznością, m.in. dlatego, że do przechowywania papierowych nie będzie miejsca. Przeszkodą – poza przedłużającymi się kwestiami legislacyjnymi – może być początkowo podejście samych sędziów, bo wielu z nich woli korzystać z... papieru. Szansą jest natomiast pełna cyfryzacja przynajmniej niektórych obszarów, takich jak choćby postępowanie gospodarcze – wskazywali uczestnicy debaty kończącej konferencję „Nowoczesne sposoby doręczeń w postępowaniu sądowym".

Wydarzenie odbyło się w piątek 29 maja w Auli Starej Biblioteki UW. Organizuje ją Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego wraz z Izbą Komorniczą w Warszawie oraz Okręgową Izbą Radców Prawnych w Warszawie. Partnerami były Ośrodek Naukowo-Szkoleniowy przy Krajowej Radzie Komorniczej, Currenda, Wolters Kluwer, Prawo.pl oraz Koło Naukowe Zawodów Prawniczych WPiA UW. Debata kończąca konferencję dotyczyła przyszłości doręczeń w postępowaniu sądowym.
Nawiązywano do zmian, które weszły w życie 1 marca br., ale też tych, które zaczną obowiązywać od 1 czerwca. W pierwszym przypadku chodzi o umożliwienie m.in. pełnomocnikom wnoszenia określonych pism procesowych za pośrednictwem portalu informacyjnego sądów – chodzi np. o e-apelację, a od 1 czerwca obowiązek posiadania kont w portalu będą mieć komornicy i mediatorzy, a strony będą mogły składać oświadczenie, że chcą tą drogą otrzymywać pisma sądowe.
Czytaj: W Warszawie o nowoczesnych doręczeniach w postępowaniu sądowym>>
W portalu informacyjnym sądów powszechnych jest już 87 mln spraw>>
W sprawach gospodarczych i własności intelektualnej cyfryzacja ma być uproszczona>>
Jest projekt - cyfryzacja ma usprawnić postępowania cywilne>>
Prof. Namysłowska: Najpierw wybrane postępowania, a za 10 lat pełna cyfryzacja>>
Krok do przodu, ale brakuje akt elektronicznych
Prof. Marcin Dziurda, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, nawiązując do funkcjonalności portalu, przypomniał, że nadal problemem jest to, iż wnoszone nim pisma muszą być drukowane i załączane do akt.
Jest oczywiście duże ułatwienie z punktu widzenia pełnomocników i jest też postęp z punktu widzenia sądów. Natomiast problem z informatyzacją postępowania cywilnego, czy w ogóle postępowania sądowego, polega na tym, że nadal nie mamy akt elektronicznych. Bo tak naprawdę chodzi o to, by pisma nie tylko były wnoszone elektronicznie, przekazywane przez sąd przez portal, ale też by były elektronicznie przechowywane – wskazywał.
Dodał, że to trochę jak postawienie „wozu przed koniem". – Najpierw próbujemy wprowadzić mocno partyzanckie sposoby wnoszenia pism, natomiast nie utworzono akt elektronicznych i elektronicznego biegu dokumentów – podkreślał. Dodał, że problemem jest też podejście części sędziów, którzy, jak mówił, nadal uważają, że „muszą pracować na papierze".
Zobacz też w LEX: Informatyzacja postępowania cywilnego – pierwsze doświadczenia i pułapki nowelizacji KPC >
Także prof. Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Tadeusz Zembrzuski podkreślał, że „na tle dążenia do elektronizacji doręczeń wciąż pozostajemy w sferze papierowych akt sądowych, co jest pewnego typu paradoksem, wspomnianym postawieniem wozu przed koniem, jeszcze z pytaniem, czy ten wóz w ogóle ma koła".
Wtórowała im sędzia Agnieszka Owczarewicz z Sądu Okręgowego w Warszawie.
Mamy dwa bardzo konserwatywne zawody w Polsce – to są sędziowie i księża. Sędziowie są konserwatywni, nie ma się co kłócić z tą tezą. Nie przyjmują łatwo zmian. Równie trudno, w większości, było się sędziom przestawić np. na e-protokół. A teraz uwierzcie mi państwo, sędziowie nie wyobrażają sobie pracy bez tego narzędzia. Natomiast wydaje mi się, że w obecnych czasach, zwłaszcza przy możliwości automatycznego generowania pism nieprawdopodobnych objętości, jeśli nie wprowadzimy akt elektronicznych, to po prostu nie będziemy mieli gdzie tych akt papierowych trzymać – mówiła.
Dodała, że papierologia w polskich sądach budzi zdziwienie m.in. sędziów z innych krajów. – Koleżanka z Norwegii naprawdę z ogromnym zdziwieniem zapytała mnie na którejś z konferencji: Agnieszka, wy naprawdę macie akta papierowe? – mówi. I dodaje, że problem informatyzacji polskiego wymiaru sprawiedliwości to problem, który ciągnie się od lat. – Kiedy przyszłam na aplikację sądową w Lublinie – świetną zresztą aplikację – z firmy, która zajmowała się wdrażaniem systemów komputerowych i księgowych, to jeden jedyny komputer był u prezesa sądu. A w małej miejscowości pod Lublinem, w gminie, każdy pracownik miał swój komputer – mówiła.
Zobacz też w LEX: Wnoszenie pism przez portal w postępowaniu cywilnym z perspektywy pełnomocnika >
Profesor Dziurda przyznał, że jakimś postępem byłaby – uwzględniona w projekcie Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego – informatyzacja postępowania gospodarczego.
Natomiast, powtórzę, absolutnie nonsensownym założeniem jest to, że niektóre pisma będziemy wysyłali elektronicznie, a inne papierowo – podkreślił.
Od komorników można się uczyć?
Z kolei komornik Dawid Paleczny, nawiązując do słów sędzi, podkreślił, że w latach 90., gdy w sądzie rejonowym był jeden komputer, u komorników sądowych była już praktycznie, w zakresie sprzętu, pełna informatyzacja.
Nasz zawód jest najbardziej zinformatyzowany, więc myślę, że we wprowadzaniu zmian trzeba się kierować następującą zasadą: zmiany po prostu wdrożyć, wprowadzić, zakreślić termin i iść do przodu – podsumował.
Dodał, że jeśli chodzi o samo tworzenie systemów, to u komorników sądowych była to inicjatywa oddolna. – Była potrzeba, dostaliśmy zielone światło do tego, żeby wdrożyć systemy, które następnie rozbudowywaliśmy. Niezależnie czy to będzie robiło ministerstwo bezpośrednio, czy przez np. sąd apelacyjny we Wrocławiu, to trzeba decyzji na wielu szczeblach. Musi być decyzja co do samego kierunku, musi być decyzja budżetowa, muszą być środki zagwarantowane i muszą być zrealizowane zamówienia publiczne – wskazał.
Czytaj też w LEX: Jak kupuje się usługi i produkty prawnicze w erze social mediów? >
Pismo wniesione na papierze, więc opłata wyższa?
Paneliści zaznaczali również, że warunkiem potrzebnym do tego, by wprowadzić akta elektroniczne, jest dostosowanie się do wymogów związanych z wnoszeniem e-pism przez choćby adwokatów, czy radców.
To nie jest żadna specjalistyczna wiedza. Na Litwie udało się zinformatyzować postępowanie sądowe w ponad 95 proc. dobrowolnie, a nie przymusowo. To znaczy zrobiono to w ten sposób, że wprowadzono zdecydowanie wyższe opłaty dla tych, którzy wnosili pismo na papierze, i zdecydowanie niższe opłaty, jeżeli ktoś wnosił elektronicznie. Nagle okazało się, że wszyscy, czy mają pełnomocnika, czy nie, potrafią wnosić pisma elektronicznie, ponieważ to kosztuje mniej niż forma tradycyjna. Więc moim zdaniem obawy dotyczące osób wykluczonych cyfrowo są przejaskrawione, a jeżeli chodzi o zawodowych pełnomocników – no to jeżeli ktoś ma być profesjonalnym pełnomocnikiem, to przepraszam bardzo, powinien umieć wysłać e-pismo do sądu czy odebrać e-pismo z sądu, bo to są rzeczy bardzo proste – mówił profesor Dziurda.
Zobacz też szkolenie online w LEX: Nowelizacja KPC - szkolenie dla sędziów i pracowników sądów >
Także sędzia Owczarewicz wskazywała, że przy zastosowaniu takich zachęt problem z wnoszeniem pism na papierze sam by się rozwiązał.
Czyli jeśli połączylibyśmy te dwie opcje: jeśli wnosisz na papierze, to płacisz więcej, jeśli działasz elektronicznie, to masz bonusy – w ten sposób jestem przekonana, że większość osób wybrałaby drogę elektroniczną. Ale musimy się też pogodzić z tym, że niezależnie od upływu czasu część osób nie będzie sobie radziła z obsługą systemów. I to nie jest kwestia wieku, to jest kwestia po prostu otwartości na takie rozwiązania – dodała.
W ocenie prof. Dziurdy być może w takich sytuacjach rozwiązaniem byłoby ustanawianie pełnomocników z urzędu do zinformatyzowanego postępowania, dla osoby, która wykaże, że nie jest w stanie prowadzić samodzielnie tego postępowania w tej formie i, że nie stać jej na pełnomocnika z wyboru.
Czytaj też w LEX: Wykorzystanie narzędzi opartych o sztuczną inteligencję w pracy sędziego, asystenta sędziego i referendarza sądowego >






