W Krakowie trwa międzynarodowa konferencja "Budowanie współpracy międzysektorowej na rzecz wspierania dzieci, których rodzice odbywają karę pozbawienia wolności. Wzmocnienie przekazu perspektywy dziecka". Eksperci wymieniają się doświadczeniami i dyskutują nad rozwiązaniami w tym zakresie. Jak podkreślają, problem jest istotny.

W Polsce może dotyczyć to nawet ponad 100 tys. dzieci. I choć część z nich, z różnych powodów, nie czuje więzi i nie chce utrzymywać kontaktu z rodzicem przebywającym w więzieniu, wiele tego kontaktu bardzo potrzebuje. - Kraty, kontrole, atmosfera panująca w zakładach karnych, tego kontaktu nie ułatwiają. Najlepiej, gdyby takie spotkania mogły się odbywać poza - ale jest to niemożliwe. Trzeba więc stworzyć takie warunki, by interes, prawa dziecka były jak najlepiej zabezpieczone - wskazywali eksperci. 

Czytaj: Ciche ofiary przestępstw - dzieci skazanych nadal zapomniane>>
 

Stygmatyzacja, tajemnica, rozbicie rodziny

Jak mówiła dr Beata Zinkiewicz z Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego, kara pozbawienia wolności jest dotkliwa dla całego systemu rodzinnego. Z różnych powodów - skazany wypada z pełnienia roli ojca lub matki, obowiązki te spadają na jego partnera, który nie zawsze sobie radzi i z pogarszającą się sytuacją finansową, i utrzymaniem domu, czy problemami wychowawczymi. Do tego dochodzą problemy dziecka - z zachwianym poczuciem bezpieczeństwa, które zaczyna sprawiać problemy w szkole, nie radzi sobie z nauką, może przechodzić epizody depresyjne. 

Bywa - też dodała - że dziecko jest zobligowane do trzymania w tajemnicy faktu, że tata lub mama została skazana. - Tymczasem to, że dziecko traci kontakt z jednym z rodziców, jest dla niego dramatycznym przeżyciem, porównywalnym nawet do śmierci osoby najbliższej. W jego wsparcie powinni być więc zaangażowani pedagodzy i psychologowie. Powinno się pracować też z rówieśnikami, kolegami ze szkoły, by nie dochodziło do stygmatyzacji, by traktowali je z empatią - zaznaczyła doktor Zinkiewicz. 

W ocenie ekspertów to istotna rola m.in. dla kuratorów, którzy już wspierają rodziny osób skazanych w szerokim zakresie. Ułatwiają też kontakty dziećmi z więźniami, organizują takie spotkania, w końcu pokazują osadzonym jak bawić się, rozmawiać ze swoimi dziećmi. 

- Moim zdaniem istotne byłoby też, by kuratorzy bardziej zaangażowali się w działania na terenie szkół. I to nie tylko poprzez monitorowanie wyników i sytuacji dzieci, którymi się zajmują, ale też poprzez organizowanie szkoleń dla pedagogów, spotkań z rówieśnikami, uczenie ich empatii - wskazała ekspertka.  

Czytaj: Od ośrodka wychowawczego po więzienie - wadliwy system psuje dzieci>>
 

Programy resocjalizacyjne - muszą być kompleksowe 

Bolączką w tym zakresie - jak mówiła - dr Małgorzata Leśniak, również z Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, są też programy resocjalizacyjne. Jak podkreśliła, podstawą powinno być to, że takie programy uwzględniają rodzinę, dzieci skazanego.  - Tak często nie jest. Najlepiej byłoby gdyby te programy były przygotowane i przeprowadzane przez Służbę Więzienną i organizacje pozarządowe - nie tylko kuratorów, ale też organizacje zajmujące się wsparciem psychologicznym, pedagogicznym. Bo one z jedną stroną mogą dostrzegają potrzeby tych rodzin, z drugiej strony są w stanie sprawdzić, czy dany program przyniósł efekt, gdy osadzony wyjdzie na wolności - wyjaśniała. 

 


Jak zaznaczyła dobry program resocjalizacyjny powinien uwzględniać wszystkie problemy z jakimi zmaga się skazanych - także jego uzależnienia, agresję i to jak to wpływało na jego bliskich. - W takich programach muszą być zawsze dwie strony, jedna to oczywiście skazany, druga to jego bliscy. Tylko wtedy jest szansa, że to zadziała - podkreśliła dr Małgorzata Leśniak.
 

Prawa dziecka - to też prawo do kontaktu z rodzicem 

Dyrektor Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich, sędzia Dariusz Cieślik wskazywał, że prawo dziecka do kontaktu, także z osobą skazaną, wynika i z międzynarodowych przepisów, w tym Konwencji Praw Człowieka i z polskiej Konstytucji.  - Dziecko nie może być oddzielone od swoich rodziców, chyba, że jest konieczne ze względu na jego najlepiej pojęty interes i podobnie ma prawo do kontaktu z obojgiem rodziców - mówił. 

Jak dodał, oczywiście pojawiają się wątpliwości, czy te kontakty powinny być w takich miejscach jak zakłady karne i czy w związku z tym powinny być bezpośrednie i w przypadku dzieci w każdym wieku. - Możemy sobie wyobrazić jakim stresem dla dziecka jest kontrola, mury, funkcjonariusze. Z drugiej strony wydaje się, że nie powinno być problemem stworzenie przyjaznego dla dziecka miejsca w zakładzie karnym, gdzie będzie mogło spotkać się z rodzicem. Istotne jest też wsparcie psychologiczne i pedagogiczne nie tylko dziecka, ale też osoby osadzonej. By była na takie kontakty przygotowana - zaznaczył. 

Dzieci: dłuższe kontakty, wsparcie policji

W konferencji biorą też udział dzieci osób osadzonych, m.in. z Wielkiej Brytanii, Norwegii. Wśród rzeczy, które powinny się zmienić wymieniały m.in. długość kontaktów z rodzicami, podkreślały, że chciałaby ich spotykać, przebywać z nimi znacznie częściej. 

Przyznawały, że pobyt w więzieniu ich bliskich jest dla nich traumatycznym przeżyciem. Potęguje je - dodawały - społeczna stygmatyzacja, brak zrozumienia i przekonanie innych, że one też będą przestępcami. Mówiły też o problemach w szkole, szczególnie w podejściu do ich problemów przez nauczycieli i inne dzieci, braku empatii. 

Jedna z dziewczynek podkreślała, że dla niej istotne byłoby też to, by policjanci już na początku, podczas zatrzymania taty, wyjaśnili co się dzieje i dali jej poczucie bezpieczeństwa. Takie programy wprowadzane są już m.in. w Anglii.  

Jaka skala problemu? 

Zgodnie z międzynarodowymi badaniami, w samej Europie może być 2 mln dzieci osób skazanych. W Polsce - szacowano tę liczbę na co najmniej 47 tys. Może ich być jednak zdecydowanie więcej. W obliczeniach zagranicznych korzysta się m.in. ze wskaźnika francuskiego, zgodnie z którym na jednego skazanego przypada średnio 1,5 dziecka. W Polsce osadzonych w zakładach karnych jest ok. 85 tys. - ich dzieci może być więc ponad 100 tys. 

 


Z danych Służby Więziennej wynika, że w samych zakładach karnych - w domach dla matki i dziecka w Krzywańcu i w Grudziądzu - na dzień 1 stycznia 2019 r. przebywało 63 dzieci. 

Badania pokazują, że dzieci więźniów są grupą naprawdę mocno narażoną na różne problemy. Po pierwsze są dwa razy bardziej  podatne na problemy ze zdrowiem psychicznym i trzy razy bardziej - na zachowania przestępcze. Szacuje się, że aż 60 proc. chłopców, których ojcowie odbywali wyrok, wstępuje na drogę przestępczą.