31 maja na krakowskiej Akademii m. Andrzeja Frycza Modrzewskiego odbędzie się konferencja "Budowanie współpracy międzysektorowej na rzecz wspierania dzieci, których rodzice odbywają karę pozbawienia wolności. Wzmocnienie przekazu perspektywy dziecka". Eksperci z Polski i za granicy, rozmawiać będą o sytuacji dzieci osób osadzonych, problemach z którymi się zmagają i możliwych rozwiązaniach. Będą przedstawiane przykłady z innych krajów.

Szczegółowe informacje o konferencji>>

Organizatorzy przyznają, że na polskim podwórku konieczne są zmiany w tym zakresie i to w wielu obszarach. Nie wystarczą kąciki widzeń dla dzieci w zakładach karnych, do takich uczniów nie są też odpowiednio przygotowane szkoły. Problemy są również m.in. z rodzinami zastępczymi, które nie przywożą dzieci na widzenia ze skazanymi rodzicami - utrudniając lub uniemożliwiając im kontakt nawet na lata.  Dostrzega to Rzecznik Praw Dziecka, występował i do ministra sprawiedliwości i dyrektorów poszczególnych jednostek penitencjarnych. 

 


Jaka skala problemu? 

Zgodnie z międzynarodowymi badaniami, w samej Europie może być 2 mln dzieci osób skazanych. W Polsce - szacowano tę liczbę na co najmniej 47 tys. Może ich być jednak zdecydowanie więcej. W obliczeniach zagranicznych korzysta się m.in. ze wskaźnika francuskiego, zgodnie z którym na jednego skazanego przypada średnio 1,5 dziecka. W Polsce osadzonych w zakładach karnych jest ok. 85 tys. - ich dzieci może być więc ponad 100 tys. 

Z danych Służby Więziennej wynika, że w samych zakładach karnych - w Domach dla Matki i Dziecka w Krzywańcu i w Grudziądzu - na dzień 1 stycznia 2019 r. - przebywało 63 dzieci. 

Badania pokazują, że dzieci więźniów są grupą naprawdę mocno narażoną na różne problemy. Po pierwsze są dwa razy bardziej  podatne na problemy ze zdrowiem psychicznym i trzy razy bardziej - na zachowania przestępcze. Szacuje się, że aż 60 proc. chłopców, których ojcowie odbywali wyrok, wstępuje na drogę przestępczą. - I takie zagrożenie dostrzegamy w naszej codziennej pracy z już 8, 9 -letnimi chłopcami, których ojcowie są więzieniu. W tym, jak mówią o swojej sytuacji, jak ją manifestują  - mówi Ewelina Startek, pedagog z Małopolskiego Stowarzyszenia Probacja.

Eksperci przyznają, że sytuacje są różne. Bywa, że dzieci nie chcą odwiedzać ani kontaktować się z uwięzionymi rodzicami, którzy wielokrotnie stosowali wobec nich przemoc. Zdarza się też, że sami skazani nie są chętni do takich widzeń, nie interesowali się dziećmi na wolności, nie czują więzi przebywając za kratami. Gros dzieci miało jednak ze swoimi  - obecnie skazanymi rodzicami - dobry kontakt. Dla nich skazanie taty, czy mamy jest nie tylko traumą, wiąże się z konsekwencjami, z którymi musza się zmagać każdego dnia. 

Bywa, że za dużą cześć ich problemów odpowiadają sami opiekunowie, rodzice, z którymi pozostają. Informacja o "tacie w więzieniu" staje się tajemnicą, której nie można ujawnić nawet w rozmowie ze szkolnym psychologiem. Wiele rodzin nie chce też przywozić dzieci na widzenia - "bo więzienia to nie miejsce dla nich". - To zamknięte koło, te dzieci pozostawiane są same sobie, bez wsparcia często nawet swoich rodzin - dodają rozmówcy Prawo.pl. 

Czytaj: Od ośrodka wychowawczego po więzienie - wadliwy system psuje dzieci>>
 

Kara odbywana razem z rodzicami 

Eksperci i obrońcy praw dziecka mówią, że to ciche ofiary przestępstwa. - Dlaczego? Bo odbywają karę razem ze swoimi rodzicami, tylko często nawet nie wiedząc co się z nimi dzieje lub utrzymując brzemię tajemnicy. Zgodnie ze słowami: nie moja wina, ale moja kara - mówi  Agnieszka Szeliga-Żywioł wiceprezes Małopolskiego Stowarzyszenia Probacja. Najczęściej zmagają się z poczuciem wstydu i straty - zerwanie kontaktów ze skazanym rodzicem jest dla nich dotkliwe.

- Inaczej jest jeżeli rodzic wyjeżdża za granicę, czy się wyprowadza - wtedy ten kontakt jest inny. Izolacja penitencjarna bardzo go ogranicza, bo nie chodzi tylko o widzenia i możliwości spotkania - które są bardzo trudne, ale też choćby o możliwość rozmów telefonicznych. Duży problem jest w przypadku kobiet - matek. Z przyczyn technicznych, logistycznych, zakładów karnych w których kobiety mogą odbywać karę pozbawienia wolności, jest wciąż niewiele, z takiej przyczyny te dzieci są często oddalone od nich o setki kilometrów. Trudno jest utrzymywać w takiej sytuacji kontakt. Do tego dochodzi podejście rodzin zastępczych - bo jeśli nie ma opiekuna, ojca, dziecko właśnie tam trafia. Generalnie nie chcą dzieci na widzenia przywozić - dodaje Szeliga-Żywioł. 

Do tego dochodzi - jak mówią eksperci - zachwianie u dziecka poczucia bezpieczeństwa, a domowe problemy zaczynają zaważać np. na sytuacji w szkole. Często już od samego początku manifestują je psychosomatycznie - bóle głowy, smutek, agresja, problemy z koncentracją i w efekcie z nauką.  Kolejnym etapem jest nieodpowiednie zachowanie w placówce, które prowadzi do wykluczenia. 

- Te trudności, które mają, które przejawiają, są często trudne do zaakceptowania - agresja, zachowania subkulturowe. Nauczyciele też mówią wprost, że nie mają narzędzi, doświadczenia, wiedzy i świadomości wystarczającej do tego, by z tymi dziećmi pracować, a jest to grupa wymagająca szczególnego psychologicznego wsparcia - dodaje ekspertka. Często też nie wiedzą z czego wynikają problemy ucznia bo rodziny trzymają informacje o więzieniu w tajemnicy - bojąc się np. stygmatyzacji. 

Pomoc - potrzebna od samego początku  

Rozmówcy Prawo.pl nie mają wątpliwości, że wsparcie, pomoc dla tej grupy konieczna jest od samego początku. Programy, praca powinna być jednak nakierowana nie tylko na dzieci, ale na całą rodzinę. 

- Przykład? Rodzic zostaje zatrzymany, a dziecko jest tego świadkiem. W Polsce nie ma procedur chroniących dobro dziecka w takiej sytuacji. To nie jest w naszym kraju priorytetem. Tymczasem ten moment może nieść poważne konsekwencje. W Anglii wprowadzono program pilotażowy w wybranych komisariatach, gdzie w grupie policjantów odpowiadających za zatrzymanie jest jedna osoba, która ma skupić się na dziecku. Ma zorientować się gdzie jest, uspokoić je, powiedzieć, że nic się nie dzieje, że tata, mama są zabierani, bo policjanci chcą zadać kilka pytań. Proste zadania, proste techniki. Te kilka zdań - jak pokazują badania - ma kolosalne znaczenie dla dziecka -  mówi Startek.  

CzytajPoprawczak obowiązkowo w przypadku gwałtu, zabójstwa czy... podpalenia>>
 

Agnieszka Szeliga-Żywioł dodaje, że zmiany w samych zakładach karnych są już widoczne. W każdym są już kąciki widzeń dla dzieci, choć w jednych to tylko regał z książkami i zabawkami, w niektórych - np. w zakładzie karnym w Nowej Hucie - prawie odrębna sala, gzie można się z dzieckiem pobawić, porozmawiać, czy je przytulić.  - W Nowej Hucie - o czym warto powiedzieć, bo to bardzo dobre rozwiązanie - wprowadzono też turę widzeń przeznaczoną tylko i wyłącznie dla rodzin. Dlaczego to ważne? Bo dzieci widzą, że nie są same, że takich dzieci jest więcej. No i redukujemy ryzyko kontaktu z osobami, które np. przy sąsiednim stoliku zachowują się agresywnie, przeklinają - co zdarza się na normalnych widzeniach - mówi wiceprezes.  

Dodaje, że na takich widzeniach dzieci też są spokojniejsze, a rodzice uczą się jak spędzać z nimi czas. - Pamiętajmy, że przyjście dziecka na widzenie jest dla więźnia duży stresem. Choćby z powodu procedury, krat, kontroli. W trakcie widzeń dla rodzin, które organizujemy w ramach prowadzonych projektów, staramy się tę salę widzeń zmienić w salę zabaw, przygotowujemy pomysły na prace plastyczne, gry, po to żeby rodzice mogli aktywnie spędzać czas z dziećmi - mówi. 

 


Trudna sytuacja osadzonych matek

Eksperci, ale też RPD, zwracają uwagę na sytuację kobiet - matek osadzonych w zakładach karnych. W momencie gdy ich partner nie jest ojcem dziecka, lub przykładowo ma na swoim koncie przemoc domową, lub gdy po prostu ojciec jest nieznany i nie ma innego opiekuna, dziecko trafia do pieczy zastępczej. 

Problemy zaczynają się już na etapie prób ustalenia, gdzie dziecko jest.  - Czasem ustalenie tego trwa  tygodnie, czasem miesiące. Proszę sobie wyobrazić co ona czuje w takiej sytuacji. Nie wie gdzie jest dziecko, jak ma się tego dowiedzieć, co się z nim dzieje, jak się czuje. To trudne, niezrozumiałe i niesprawiedliwe. Bo często to nie jest tak, że dziecko jest zabrane interwencyjnie, z patologicznej sytuacji, że było zaniedbywane. Często są to dzieci w dobrej sytuacji.  Natomiast słyszymy i od pracowników pieczy zastępczej i od pracowników więzienia, a czemu nie myślała o dzieciach jak popełniała przestępstwo - zaznacza Szeliga-Żywioł. I dodaje, że nie chodzi tylko o sprawy dużego kalibru i skazania na wiele lat. Przykładem jest sprawa kobiety skazanej na 9 miesięcy więzienia m.in. za wyłudzenie. Przez kilka miesięcy trwało ustalanie gdzie, do której rodziny zastępczej, trafił jej nieco ponad roczny synek.

Kolejna kwestia to "niechęć" rodzin zastępczych do przywożenia dzieci na widzenia z rodzicami.  Na te problemy zwraca uwagę rzecznik.  - Do RPD  wpływa wiele spraw dotyczących utrzymywania relacji dzieci z osobami detencjonowanymi. Dotyczą zarówno pomocy w doprowadzeniu do opuszczenia jednostki penitencjarnej, jak i możliwości zapewnienia osobie skazanej lub osadzonej kontaktu z dzieckiem - podkreśla dyrektor zespołu prezydialnego w biurze RPD Rafał Drzewiecki. 

Dodaje, że zgodnie z artykułem 40 ust. 1 pkt 7 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej - rodzina zastępcza ma obowiązek umożliwić kontakt dziecka z rodzicami i innymi osobami bliskimi, chyba że sąd postanowi inaczej.  - Jednakże przepis ten nie reguluje, jak mają spotkania te wyglądać, pozostawiając to do wspólnego ustalenia pomiędzy krewnymi a rodziną zastępczą. W przypadku braku porozumienia rodzice mogą zwrócić się do sądu opiekuńczego o ustalenie kontaktów z dzieckiem. Takie orzeczenie ustalające kontakty nakłada określone obowiązki na osoby pełniące funkcję rodziny zastępczej - podkreśla. I dodaje, że RPD wielokrotnie pouczał o tym więźniów. 

Czytaj: Dyrektor szkoły ukarze niesfornego ucznia>>
 

Od braku przewijaków po kontrole .... bielizny 

Skala problemów jest znacznie większa. RPD występował z licznymi interwencjami dotyczącymi dzieci osób osadzonych, dotyczących wielu kwestii. Chodziło np. o osadzenie rodzica w miejscu jak najbliższym zamieszkania dzieci, wyposażenie jednostek np. w przewijaki, apelował o wprowadzenie zasady pierwszeństwa wśród oczekujących na widzenie dla rodziców z małym dzieckiem. 

Kolejne problemy, na które zwraca uwagę, to m.in. utrudnianie wstępu dzieciom na teren jednostek penitencjarnych, najczęściej poprzez poddawanie ich kontroli i to drobiazgowej z ... "oględzinami ciała i bielizny". 

- Rzecznik w takich sprawach zwracał się o szczegółowe wyjaśnienia, w jednostkowych sytuacjach występował o wyciągnięcie odpowiedzialności dyscyplinarnej od funkcjonariuszy - dodaje Drzewiecki. 

Problem jest też z dostępem więźniów - rodziców do urządzeń umożliwiających komunikację na odległość - chodzi by godziny, kiedy możliwe jest korzystanie z telefonu, czy komputerów z programem skype, nie kolidowały z godzinami pobytu dziecka w przedszkolu lub szkole.

- Dostrzegając trudności osób, wobec których zastosowano środek zapobiegawczy w postaci  tymczasowego aresztowania, w uzyskaniu widzeń lub innych form kontaktu z dziećmi, rzecznik praw dziecka - 11 lutego 2019 roku - zwrócił się do Prokuratora Krajowego, poddając pod rozwagę wydanie wytycznych skierowanych do podległych jednostek zmierzających do uwrażliwienia prokuratorów na konieczność każdorazowej oceny skutków podejmowanych przez nich decyzji dla poszanowania praw i dobra dzieci, uwzględniając oczywiście cel i charakter prowadzonego postępowania - dodaje dyrektor.