Chodzi o nowelizację ustawy o CIT, która włącza do katalogu podatników CIT spółki komandytowe, która po uchwaleniu przez Sejm, znajduje się teraz w Senacie.

Po jej wejściu w życie, po stronie wspólników, w chwili wypłaty zysku powstanie przychód podlegający opodatkowaniu – analogicznie jak w przypadku spółek kapitałowych. Oznacza to opodatkowanie zysku zarówno na poziomie spółki, jak i na poziomie wspólników. 

Prawnicy dotychczas decydowali się na taką formę z kilku powodów. Przy spółce jawnej każdy ze wspólników, jeśli nie ma określonych odrębnych zasad, może prowadzić sprawy spółki i ją reprezentować, ale też - co ważne - odpowiada swoim majątkiem w pełnym zakresie, jeśli majątek spółki nie zaspokoi zobowiązań względem jej wierzycieli. - To robi się niezbyt interesujące zwłaszcza przy dużych strukturach, przy dużych podmiotach,  – jesteś wspólnikiem, faktycznie nic nie możesz, a odpowiadasz własnym majątkiem. W niektórych kancelariach jest więc część wspólników, którzy rzeczywiście zarządzają - i są ci, którzy są wspólnikami komandytariuszami. Ktoś jest wspólnikiem, ale nie zarządza jeszcze kancelarią i nie odpowiada swoim majątkiem - wyjaśnia Damian Nartowski, radca prawny, partner w kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski.

Czytaj: Podatkiem w kancelarie prawnicze? Adwokaci i radcy protestują przeciwko propozycjom MF>>
 

Nowela na ostatniej prostej, walka o...czas

W tej sprawie jako pierwsza larum podniosła Krajowa Rada Radców Prawnych. Już na etapie skierowania projektu do prac w Sejmie alarmowała, że jeśli propozycja dotycząca spółek komandytowych wejdzie w życie, zwiększy to koszty prowadzenia działalności w takich formach oraz może spowodować zmniejszenie dochodów osiąganych przez wspólników takich spółek. 

- Podkreślić należy, że wybór formy wykonywania zawodu radcy prawnego w jednej ze ściśle określonych przez ustawodawcę form prawnych nie jest spowodowany względami natury fiskalnej, ale przede wszystkim warunkami wykonywania tego zawodu oraz świadomością ryzyk, jakie mogą wyniknąć z jego wykonywania. Wybór formy wykonywania zawodu radcy prawnego jest ściśle powiązany ze specyfiką tego zawodu i relacjami pomiędzy wspólnikami. Z powyższego wynika, że uzasadnienia projektowanych zmian tj. zapobieganie działaniom o charakterze optymalizacji podatkowej nie można odnieść do radców prawnych - wskazała wówczas KRRP, apelując o wstrzymanie prac legislacyjnych w tym zakresie lub ewentualnie przesunięcie terminów wejścia w życie planowanych zmian, by "pozwolić podatnikom na spokojne i wyważone decyzje co do wyboru właściwej dla nich formy prowadzenia działalności gospodarczej lub wykonywania zawodu". Podobne stanowisko przedstawiła też Naczelna Rada Adwokacka, kładąc nacisk na jeszcze jeden problem - zróżnicowania stawek ryczałtu dla przychodów ewidencjonowanych od przychodów osiąganych w zakresie wykonywania wolnych zawodów.

 


Ostatecznie nowelizacja została uchwalona przez Sejm, a w przyszłym tygodniu zajmie się nią Senat. Na etapie prac komisji wprowadzono możliwości odroczenia opodatkowania podatkiem CIT spółek komandytowych - taka spółka będzie mogła postanowić o zastosowaniu nowych regulacji do przychodów i kosztów związanych z uczestnictwem w tej spółce począwszy od 1 maja 2021 r. I w takim przypadku uzyska status podatnika podatku dochodowego od osób prawnych z dniem 1 maja 2021 r. Cały czas trwa jednak walka o wydłużenie tego okresu i pojawią się głosy, że Senat spróbuje odroczyć wejście w życie nowych przepisów. Wtedy spółki komandytowe stałyby się podatnikami CIT dopiero w styczniu 2022 roku. Głos decydując będzie miał jednak Sejm, do którego trafi ustawa z ewentualnymi poprawkami.

- W tej formie działa istotna część rynku prawniczego. Wynika ona wyłącznie z jej zalet organizacyjnych (nie daje żadnej korzyści podatkowej w stosunku do spółki jawnej, a komplementariuszami, zgodnie z przepisami, muszą być adwokaci lub radcowie prawni). Forma ta pozwala przede wszystkim na stworzenie drogi kariery dla młodszych prawników, którzy mogą na początek stawać się wspólnikami korzystając jako komandytariusze z ograniczonej odpowiedzialności - co dla młodych ludzi „na dorobku” ma istotne znaczenie oraz stopniowo nabywając - poprzez doświadczenie - uprawnienia wspólnicze - mówi Prawo.pl adwokat Marcin Radwan-Röhrenschef.     

Czytaj w LEX: Funkcjonowanie kancelarii prawnej i środki prawne w praktyce w sytuacji stanu zagrożenia epidemicznego >

Prawnik to nie deweloper

Prawnicy z pewnym rozgoryczeniem mówią, że autorzy zmian potraktowali ich - mimo że wykonują zawód zaufania publicznego - jak właścicieli firm, którzy korzystając z możliwości spółek komandytowych optymalizowali dochody i ograniczali odpowiedzialności. Wielokrotnie pojawiały się w tym kontekście przykłady firm deweloperskich. 

- Oczywiście celem jest uszczelnienie systemu podatkowego, ukrócenie optymalizacji nie tylko w zakresie podatków, ale i odpowiedzialności majątkiem. Tyle że trudno porównywać kancelarie radców prawnych, adwokatów i osób uprawnionych do tworzenia z nimi spółek np. ze spółkami komandytowymi osób niewykonujących wolnych zawodów, organizujących swój biznes z wykorzystaniem konstrukcji spółka z ograniczoną odpowiedzialnością plus spółka komandytowa w celu właśnie optymalizacji dochodów i ograniczenia odpowiedzialności - mówi mecenas Nartowski. 

I przyznaje, że w ostatnich latach popularny był taki model, bo pozwalał wspólnikom na spore zyski przy stosunkowo znikomej odpowiedzialności w razie fiaska inwestycji. - Jeszcze raz jednak podkreślę – adwokaci czy radcowie prawni nie tworzyli w tym celu spółek komandytowych. W takich sytuacjach komplementariuszem, podmiotem, który ponosi odpowiedzialność całym majątkiem „prywatnym” musi być adwokat, radca lub inny podmiot, o którym stanowi właściwa korporacyjna ustawa. Celem zmian nie byli prawnicy, choć poniosą ich konsekwencje - wskazuje. 

Czytaj w LEX: Epidemia koronawirusa a funkcjonowanie kancelarii prawnej w praktyce - kompendium wiedzy >

W podobnym tonie wypowiada się adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej. - To nie jest tak, że decydujemy się na taką formę działalności dla uniknięcia zapłaty podatku. Dla nas spółka komandytowa do jedna z form wykonywania wolnego zawodu, o tyle korzystna, że ograniczająca odpowiedzialność odszkodowawczą niektórych wspólników. Trudno pogodzić się z sytuacją, w której spółka komandytowa będąca formą wykonywania przez adwokatów działalności zawodowej, zawodu zaufania publicznego, jest dodatkowo obciążana CIT-em, skoro i tak dochody generują adwokaci, w ramach wykonywanego przez siebie - powtarzam - wolnego zawodu adwokata - mówi.

Czytaj: Kancelarie odszkodowawcze kością w gardle samorządów prawniczych>>

Koronawirus nie ułatwia zmian

Do tego dochodzi jeszcze koronawirus, który od wielu miesięcy miesza na rynku prawnym i zmusza dużą część prawników do walki o przetrwanie.  - Teraz poprzez to, że spółka komandytowa będzie potraktowana jak spółka kapitałowa, powstaje pytanie co dalej zrobić? Czy pozostawić ją w tej formie, którą miała dotychczas, szukając innego sposobu zoptymalizowania działalności i opodatkowania wspólników, czy przekształcić się w spółkę jawną. Wydaje się, że sam ustawodawca, paradoksalnie tą zmianą, wymusza na prawnikach... optymalizację - wskazuje mecenas Nartowski. 

Jego zadaniem przekształcenie jest jakimś rozwiązaniem, ale wtedy pojawi się pytanie o konsekwencje dla poszczególnych wspólników. - Zoptymalizowanie tej działalności będzie się wiązało, z zastanowieniem się nad strukturą organizacji. To będzie głównie problem większych, czy dużych kancelarii. Z drugiej strony kiedyś taki problem już się pojawił, przy spółkach komandytowych-akcyjnych. I mimo problemów z podwójnym opodatkowaniem, nie wszyscy prawnicy z nich zrezygnowali - dodaje.

Czytaj w LEX: Tajemnica zawodowa adwokatów i radców prawnych >

I adwokaci i radcy podkreślają, że przepisami w tym kształcie najbardziej obciążeni będą młodzi, rozwijający się prawnicy. To oni bowiem, jako komandytariusze będę musieli płacić de facto podwójny podatek. Powołują się przy tym choćby na dane Polskiego Związku Pracodawców Prawniczych. Wynika z nich, że wpływy budżetowe z tego tytułu są niewielkie i nie przekroczą 50 mln zł rocznie - cały rynek usług prawniczych według tych szacunków - to ok. 3 mld zł rocznie, z czego połowa przypada na kancelarie prowadzące działalność w formie spółek komandytowych, przy ich maksymalnej rentowności - nie przekraczającej 30 proc. - mowa o 450 mln zł dochodu podlegającego opodatkowaniu, z tego ok. 250 mln zł przypada na komandytariuszy. 

- Kolejna kwestia - nie można takich rozwiązań podejmować z dnia na dzień. Dlatego konieczny byłby dłuższy okres przejściowym, potrzebny choćby na przekształcenie spółek, co w czasach wydłużonego oczekiwania na rejestrację w sądach jest postulatem oczywistym - dodaje sekretarz NRA. 

 


Adwokaci i radcy dużego wyboru nie mają

Anna Turska-Tomczykowska, doradca podatkowy, wiceprezesa zarządu Kancelarii Ożóg Tomczykowski zwraca uwagę na przepisy dotyczące adwokatów i radców. - Warto podkreślić, ze zarówno z art. 4a Prawa o adwokaturze oraz art. 8 ustawy o radcach prawnych wynika, że z dopuszczalnych form wykonywania tych zawodów wyłączono spółkę z o.o. i spółkę akcyjną. W konsekwencji adwokaci i radcowie prawni, którzy chcą założyć spółkę, mogą wybierać wyłącznie z katalogu spółek osobowych. Mając na uwadze charakter spółki komandytowej, pozwalający na zgodne z przepisami ograniczenie odpowiedzialności za ryzyka gospodarcze, w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej na większą skalę, spółka komandytowa wydawała się najlepszym możliwym rozwiązaniem - mówi. 

I zaznacza, że wybór formy wykonywania zawodu radcy prawnego czy adwokata w jednej ze ściśle określonych przez ustawodawcę form prawnych nie był więc spowodowany względami natury fiskalnej. - Wiązało się to przede wszystkim warunkami wykonywania tego zawodu oraz świadomością ryzyk, jakie mogą wyniknąć z jego wykonywania – dodaje.