Deklaracja zmian w tym zakresie została zaprezentowana podczas sobotniej konferencji partii rządzącej. Tematem ma się w najbliższym czasie zająć rząd.

Czytaj: PiS: Pracownik poniżej 26 lat bez PIT>>
 

Przypomnijmy. Zgodnie z art. 22 ust. 2 ustawy o PIT, w przypadku jednej umowy i pracy w miejscowości, w której się mieszka, wynoszą 111,25 zł miesięcznie. W przypadku innego miejsca zamieszkania jest to 139,06 zł miesięcznie. Roczne koszty w pierwszym przypadku nie mogą przekroczyć 1335 zł (2002,05 zł przy kilku umowach o pracę). W drugim przypadku nie mogą być natomiast wyższe niż 1668,72 zł (2502,56 zł przy kilku umowach o pracę).

 


Koszty uzyskania przychodów są na tym samym poziomie od ponad 10 lat. W tym okresie minimalne wynagrodzenie wzrosło o 100 proc. z 1126 zł w 2008 r. do 2250 zł od 1 stycznia 2019 r.

MF: Zmiany nie są potrzebne

W sobotę na konwencji Prawa i Sprawiedliwości zapowiedziano, że zryczałtowane koszty powinny być wyższe. Z zapewnień wynika, że obowiązujące obecnie wartości mają zostać podwojone.

To nieoczekiwany zwrot akcji. Jeszcze w październiku 2018 r. Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację poselską nr 26743 zapewniało, że wartości kosztów podatkowych są właściwe. Resort potwierdzał wtedy, że nie są prowadzone prace legislacyjne nad zmianą powyżej regulacji kształtującej wysokość kosztów uzyskania przychodów z tytułu stosunku pracy. Ministerstwo Finansów przypominało jedynie, że pracownik czasami może samodzielnie podwyższyć wartości kosztów. Można tego dokonać w rocznym rozliczeniu PIT, jeśli wartości wskazane w ustawie są niższe od rzeczywistych wydatków na dojazd do pracy środkami transportu autobusowego, kolejowego, promowego lub komunikacji miejskiej. Konieczne jest jednak posiadanie imiennych biletów okresowych.

Zobacz również: Koszty uzyskania przychodów w rocznym PIT można zmienić >>
 

Eksperci: Zmiana przepisów niezbędna

Małgorzata Samborska, dyrektor w zespole doradztwa podatkowego Grant Thornton, uważa, że zryczałtowane koszty uzyskania przychodów z pracy są zdecydowanie za niskie. Jej zdaniem możliwość rozliczania kosztów faktycznie poniesionych tylko w odniesieniu do kosztów udokumentowanych imiennymi biletami okresowymi stanowi dyskryminację dochodów z pracy w stosunku do innych źródeł dochodów, np. działalności gospodarczej, przy których kosztem uzyskania przychodów mogą być w zasadzie wszystkie racjonalne koszty, które zostały poniesione przez podatnika w celu uzyskania przychodu lub zachowania źródła przychodu. Pracownicy nie mają takiej możliwości.

Także zdaniem Izabeli Rutkowskiej, doradcy podatkowego, prowadzącej własną kancelarię prawną, utrzymywanie kosztów od lat na tym samym poziomie nie ma to żadnego uzasadnienia. Ekspertka podpowiada, że lepszym rozwiązaniem byłoby ustalanie ich wysokości w odniesieniu do płacy minimalnej, obowiązującej w danym roku np. 0,6 proc. jej kwoty. Wtedy w 2018 r. podstawowe koszty uzyskania przychodu wyniosłyby 126 zł, a w 2019 r. – 135 zł miesięcznie.

- Problemem jest także niezmieniana od wielu lat skala podatkowa (18 i 32 proc.) i stały próg podatkowy w wysokości 85 528 zł - podkreśla Andrzej Marczak, doradca podatkowy, partner w KPMG. Zwraca uwagę, że stawki podatku i próg nie były zmieniane od 2009 r. Powoduje to, że coraz więcej podatników płaci podatek według wyższej stawki (32 proc.). W 2009 r., by wpaść w drugi próg trzeba było zarabiać blisko trzykrotnie więcej niż wynosiło przeciętne wynagrodzenie. Obecnie wystarczy zarabiać dwukrotność przeciętnej pensji.