Proponowany art. 10a ustawy o kredycie nakazuje, by każdy udzielający kredytu konsumenckiego musiał odebrać od konsumenta oświadczenie o jego dochodach i wydatkach w celu dokonania oceny zdolności kredytowej konsumenta i analizy ryzyka kredytowego. To uderzy zarówno w firmy pożyczkowe, jak w i sektor e-commerce.

Czytaj też: Ograniczenia dla firm pożyczkowych korzystne dla lombardów>>
 

Kłopotliwe oświadczenie

Oświadczenie konsumenta o dochodach i wydatkach ma być potem integralną częścią umowy kredytowej. Od wyniku takiej oceny i analizy będzie uzależnione udzielenie kredytu konsumenckiego – niezależnie czy mówimy o kwocie 100 zł czy 5000 zł. To jednak nie wszystko. Kredytodawca miałby również obowiązek zweryfikować to oświadczenie w oparciu o przedstawione przez konsumenta dokumenty sporządzone przez pracodawcę, organy administracji publicznej (np. ZUS) lub w bazach danych takich jak BIK czy BIG. Jak zauważa Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP), problem w tym, że takich danych nikt nie gromadzi, a żadna instytucja państwowa ich nie udostępni firmie pożyczkowej czy sklepowi internetowemu.

Sprawdź w LEX: Czy bank może odmówić złożonej reklamacji z uwagi na fakt że klient nie wykazał kwoty roszczenia a brak dokumentów nie pozwala na jej wyliczenie przez bank? >

Projekt nie przyznaje instytucjom pożyczkowym dostępu do tego typu danych. - Co więcej, by przekazać informacje o konsumencie do określonej w projekcie bazy, konieczne jest uzyskanie jego zgody. Brak takiej zgody uniemożliwia wykonanie obowiązku, obwarowanego bardzo poważnymi sankcjami w postaci zakazu dochodzenia wierzytelności od konsumenta - wskazuje Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego.

Na tym nie koniec problemów. -  Żadna baza funkcjonująca w Polsce – ani prywatna ani publicznoprawna – nie gromadzi danych, które umożliwiałyby zweryfikowanie wydatków konsumenta - zauważa Agnieszka Wachnicka.

Czytaj w LEX: Urbanek Anna, Przyszłość konsumentów w świetle zmian na rynku kredytowym >

 

Trudniejsze finansowanie zakupów w internecie

Reakcja sektora e-commerce na ustawę prawdopodobnie spowoduje spadek dostępności darmowego i łatwo dostępnego finansowania zakupów w internecie. - Przede wszystkim, projekt ustawy nakłada nieproporcjonalnie duże wymagania na konsumentów wnioskujących o kredyt w stosunku do wielkości kwoty kredytu - mówi Magdalena Piech, Regulatory Affairs Director w Allegro.

Obecnie aby uzyskać dostęp do finansowania mniejszych czy średnich zakupów potrzeba minimum informacji - są to podstawowe dane personalne, numer PESEL, numer telefonu oraz zgoda na weryfikację w bazach (BIK i CRIF).

- Ustawa odetnie od finansowania wiele małych przedsiębiorstw. Takie biznesy w bankach nie mają co liczyć na finansowanie, korzystały więc z innych możliwości. Teraz tracą kolejne źródło finansowania. W efekcie więcej mikrofirm trafi do faktoringu, który dla wielu pozostanie praktycznie ostatnim osiągalnym obecnie modelem finansowania - zauważa Marek Sikorski, z Finea, firmy zajmującej się mikrofaktoringiem czyli faktoringiem dla mikro i małych przedsiębiorstw.

Czytaj w LEX: Szeląg Jarosław, Przyjmowanie i rozpatrywanie reklamacji w bankach >

Dla dużych firm e-commerce ustawa będzie bez znaczenia, ale tę branżę tworzy też tysiące małych sklepów internetowych i obsługujących je podmiotów. - W pandemii sprzedaż internetowa mocno rosła, a zyski i zarobki tej branży poszły w górę. Duża konkurencja wymaga jednak sporych nakładów inwestycyjnych – na systemy IT kontrolujące stany magazynowe, na fizyczną powierzchnię magazynową czy robienie zapasów przed sezonami sprzedażowymi. Firmy bez stabilnego zaplecza finansowego i wolnych środków inwestycyjnych zostaną w tyle, nie będą mogły się rozwijać - podkreśla Marek Sikorski.

Czytaj w LEX: Sieradzka Małgorzata, Dostosowanie procedury cywilnej do przepisów UE dotyczących ochrony konsumentów >

Ucierpią firmy pożyczkowe

Dla firm pożyczkowych niezrozumiała jest również intencja dołączania do umowy z konsumentem dokumentów potwierdzających weryfikację jego oświadczenia. - Przeciętny raport pozyskany z bazy BIK w formie papierowej liczy około 300 stron i zawiera szereg informacji nieistotnych z punktu widzenia konsumenta. Raport ten będzie całkowicie niezrozumiały i nieweryfikowalny dla klienta, a będzie tylko zwiększał objętość umowy i dokumentów do podpisu, które już dziś przez wiele osób są uznawane za zbyt skomplikowane i zbyt obszerne, co zniechęca konsumentów do zapoznawania się z nimi - wskazuje Agnieszka Wachnicka.

Projektowane przepisy odnoszą się tylko do instytucji pożyczkowych – wyłączone z obowiązku ich realizacji są banki oraz SKOK-i. - Pomijając kwestię dyskryminacji instytucji pożyczkowych względem pozostałych członków rynku i naruszania równowagi konkurencyjnej, regulacja w tym kształcie doprowadzi do sytuacji, że udzielenie pożyczki na niewielką kwotę, np. 1 tys. zł na trzy miesiące będzie obarczone znacznie większymi restrykcjami niż wysokokwotowy i długoterminowy kredyt. Zgodnie z rekomendacją T wydaną przez KNF banki w określonych przypadkach mogą bowiem stosować uproszczoną ocenę zdolności kredytowej - podsumowuje Agnieszka Wachnicka.

Sprawdź w LEX: Kto ma dostęp do danych osobowych rachunku bankowego osoby zmarłej? >