PZP: Local content ma zdominować krajowe place budów
Dzisiaj Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, ma zaprezentować polską definicję local content i strategię jej wdrażania. Już obecne przepisy Prawa zamówień publicznych umożliwiają blokowanie dostępu do przetargów obcych wykonawcom i ich kooperantom, ale to za mało. Nacisk będzie położony na inwestycje infrastrukturalne, w tym energetykę wiatrową i sektor zbrojeniowy.

Local content staje się modny – w ubiegłotygodniowym sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” niemal 90 proc. badanych opowiedziało się za tym, aby publiczne pieniądze trafiały wyłącznie do firm polskich i tych zagranicznych, które płacą podatki w naszym kraju. Tylko zdaniem 5,4 proc. badanych nie powinno tu być żadnych ograniczeń. Nic dziwnego więc, że politycy wyczuwają ten trend i chcą aktywnie w nim uczestniczyć. Definicję i strategię local content minister Wojciech Balczun (szef Ministerstwa Aktywów Państwowych) przedstawi dzisiaj podczas II Forum Dostawców Polskiej Energetyki Wiatrowej „Energia z Polski – Local First” w Szczecinie.
Odrobiliśmy lekcję i jako społeczeństwo wiemy już, na czym polega współczesny kapitalizm. Startowaliśmy 35 lat temu praktycznie od zera jako biedny kraj. Nieraz byliśmy wykorzystywani przez biznesowych partnerów – komentuje Balczun.
Nowe przepisy PZP dobre, ale może być lepiej
Jednym ze standardów local content jest, aby w specyfikacji warunków zamówienia nie dodawać możliwości startu w przetargu podmiotom z państw trzecich, które nie są stronami umów międzynarodowych (w praktyce najczęściej chodzi o Chiny i Turcję). Szczegółowo wyjaśnia to Urząd Zamówień Publicznych (UZP) w swoich Q&A.
Jeżeli zamawiający w dokumentach zamówienia lub ogłoszeniu o zamówieniu nie zawrze żadnych postanowień dotyczących udziału wykonawców/wykonawców wspólnie ubiegających się o udzielenie zamówienia/podmiotów udostępniających zasoby/podwykonawców/dalszych podwykonawców pochodzących z „państw trzecich niebędących stronami umów międzynarodowych” – będzie to oznaczało, że zgodnie z decyzją zamawiającego:
- o udzielenie zamówienia nie będą mogli ubiegać się wykonawcy z państw trzecich niebędących stronami umów międzynarodowych,
- o udzielenie zamówienia nie będą mogli ubiegać się wykonawcy wspólnie z wykonawcami pochodzącymi z takich państw trzecich,
- wykonawcy nie będą mogli polegać na zdolnościach lub sytuacji podmiotów udostępniających zasoby, pochodzących z tych państw trzecich, ani powierzyć im wykonania części zamówienia podwykonawcom o takiej proweniencji (ta samo dotyczy powierzania przez podwykonawców wykonania części zamówienia dalszym podwykonawcom).
Czytaj też w LEX: Idea local content a zamówienia publiczne >
Praktyczne konsekwencje takiego stosowania local content – na gruncie ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320) - tłumaczy UZP.
Konsekwencją powyższego będzie obowiązek odrzucenia oferty złożonej przez wykonawcę z „państwa trzeciego niebędącego stroną umowy międzynarodowej” lub wspólnie z takim wykonawcą na podstawie art. 226 ust. 1 pkt 5a PZP. Brak w dokumentach zamówienia lub ogłoszeniu o zamówieniu informacji o dopuszczeniu możliwości powoływania się na potencjał podmiotu udostępniającego zasoby pochodzącego z „państwa trzeciego niebędącego stroną umowy międzynarodowej”, będzie skutkować tym, że w przypadku, gdy wykonawca będzie polegać na zdolnościach lub sytuacji takiego podmiotu, wówczas obowiązkiem zamawiającego będzie wezwanie wykonawcy na podstawie art. 122 w zw. 128 PZP do zastąpienia tego podmiotu innym podmiotem lub podmiotami albo wykazanie, że spełnia on samodzielnie warunki udziału w postępowaniu – czytamy w komunikacie UZP.
Aktywna rola państwowych spółek
Strategia local content, jaką przygotowuje MAP, ma wzmocnić udział polskich firm w kluczowych inwestycjach. Balczun zapowiada, że będzie ona bardzo pojemna, aby nie wykluczać żadnych podmiotów i uwzględniać specyfikę poszczególnych branż. Strategię przygotował Zespół ds. Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych. Oprócz urzędników, pracowali w nim również menedżerowie największych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Definicja została opracowana we współpracy z UZP, Głównym Urzędem Statystycznym (GUS) oraz przedstawicielami biznesu.
Priorytetem jest repolonizacja, czyli zwiększenie udziału krajowych przedsiębiorstw (jako wykonawców) w projektach inwestycyjnych realizowanych przez zamawiających - spółki Skarbu Państwa. Ma to się przełożyć się na wzrost produkcji, rozwój kompetencji i tworzenie miejsc pracy w Polsce. Komponent krajowy jest bowiem jednym z kluczowych priorytetów polityki gospodarczej państwa, wpisanym w projektowaną Strategię Rozwoju Polski do 2035 r. (SRP 2035). Projekt ten zakłada, że popyt zgłaszany przez państwo w różnych obszarach będzie uwzględniał możliwość jego zaspokojenia przez krajowe firmy.
Działania w tym zakresie będą podejmowane na różnych etapach: od projektowania inwestycji w taki sposób, aby sprzyjały udziałowi lokalnych firm w zamówieniach, przez konstruowanie treści dokumentów zamówień, przez sprzyjające temu regulacje prawne. Wykorzystane zostaną w tym celu m.in. możliwości tworzone przez nowe unijne podejście do zamówień publicznych, nastawione na wprowadzenie zasady preferencji europejskiej do zamówień publicznych w sektorach i technologiach krytycznych – czytamy w projekcie SRP 2035.
Projekt Strategii zakłada też dokładnie, kiedy i jakie mają nastąpić zmiany w przepisach (w tym w zamówieniach publicznych), a lata 2027-2029 oznaczają koncentrację na branży morskiej energetyki wiatrowej.
Czytaj też w LEX: Zmiany w dostępie do zamówień publicznych dla wykonawców z państw trzecich – analiza i praktyka >
Bałtycka potęga energetyczna
Farmy wiatrowe powstające kilkadziesiąt kilometrów od polskich brzegów to zlecenia dla firm budowlanych, transportowych, hubów serwisowych i logistycznych, magazynów i ośrodków szkoleniowych, które generuje dziesiątki tysięcy miejsc pracy i rozwijają polską gospodarkę. Morskie wiatraki to także okazja, aby zagraniczny kapitał przyciągnąć do polskich kooperantów. Jako dyżurne przykłady wskazuje się np. duńską firmę Vestas, producenta gondoli i łopat do wiatraków, obecną w Polsce już od ćwierćwiecza. Wydaje ona ponad miliard złotych rocznie na zakup usług i komponentów od setek lokalnych polskich dostawców. Natomiast terminal ORLEN w Świnoujściu obsługuje największe jednostki instalacyjne. Kolejny hub dla farm ma powstać w Ustce (pisaliśmy o tym w tekście off shore huby przeładunkowe industrial personnel).
Szacunkowe dane o spodziewanych inwestycjach kapitałowych w sektor morskiej energetyki wiatrowej to nawet 900 miliardów złotych w przypadku offshore (na morzu) i 214 miliardów złotych w przypadku onshore (lądowych), jeśli Polska wykorzysta pełny potencjał rozwojowy farm wiatrowych. Balczun liczy, że znaczna część z tych środków pozostanie w kraju, bowiem już dziś – jak podkreśla szef MAP - polski przemysł ma kompetencje, aby być ważnym ogniwem w całym łańcuchu dostaw dla branży wiatrowej.
Zobacz też szkolenie online w LEX: Prawo zamówień publicznych 2025/2026 – najnowsze zmiany i ich praktyczne konsekwencje >
Analizy Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) pokazują, że polski łańcuch dostaw może wygenerować nawet 63 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorach powiązanych z morską energetyką wiatrową (MEW) - portach, logistyce, produkcji i usługach serwisowych. Local content mógłby więc być mocniej uwzględniony m.in. w ustawie z 17 grudnia 2020 r. o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych (Dz. U. z 2025 r. poz. 498).
Zbrojeniówka zależy od SAFE
Gorzej może być w sektorze zbrojeniowym. Spółki z Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), które są na tym bardzo mocno skoncentrowane, współpracują z podmiotami zagranicznymi, ale – zdaniem ministra Balczuna - środek ciężkości powinien przesuwać się w stronę konsekwentnego poszukiwania rozwiązań lokalnych. Tu szansą może być przyjęty przez sejm w piątek (z poprawkami Senatu) program SAFE, który zakłada radykalne zwiększenie produkcji w sektorze obronnym. W ramach unijnego instrumentu polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 miliardów euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu ponad 80 proc. pieniędzy ma trafić do polskiego przemysłu zbrojeniowego.
To nie tylko wzrost mocy produkcyjnych w konkretnych firmach, ale także wpływ na całą, rozbudowaną sieć krajowych dostawców i podwykonawców. SAFE to szansa dla polskiego przemysłu obronnego także na nowe kontrakty - krajowe, jak i eksportowe. Już teraz widoczne jest w Europie rosnące zainteresowanie produktami polskiej zbrojeniówki i w tym zakresie polskie firmy zbrojeniowe chcą współpracować – napisali w specjalnym oświadczeniu przedstawiciele tego sektora zbrojeniowego, w tym PGZ S.A., Wielton, Ponar Wadowice i AMZ-Kutno, dla których local content kojarzy się z większymi przychodami ich firm (a przez to również większymi podatkami do budżetu państwa), a także intensyfikacją prac badawczo-rozwojowych.
Dalszy los programu SAFE poznamy jednak dopiero prawdopodobnie w drugiej połowie marca br., po decyzji prezydenta, czy podpisać ustawę czy też ją zawetować.
Sprawdź w LEX:
- Czy wykonawca mający siedzibę w UE może zaoferować przedmiot zamówienia, który został wyprodukowany w innych państwach niż państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz innych niż państwa będące stronami Porozumienia Światowej Organizacji Handlu? >
- Jak należy traktować oświadczenie wykonawcy o udziale towarów pochodzących z państw członkowskich UE lub państw, z którymi UE zawarła umowy o równym traktowaniu przedsiębiorców? >
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





