Waży się kształt noweli przepisów o zamówieniach publicznych
Po fali krytycznych komentarzy do planowanych zmian w przepisach o zamówieniach publicznych, w nowej wersji projektu zmieniono albo złagodzono część kontrowersyjnych propozycji. Eksperci nadal mają jednak dużo zastrzeżeń, zwłaszcza co do wysokości i sposobu wyliczania wpisów, a także krótkich terminów na reakcję.

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji (numer UD409) pojawiła się nowa wersja projektu nowelizacji ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2026 r. poz. 793). Uwzględnia ona część uwag zgłaszanych wcześniej, ale tematem spornym nadal są koszty odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). W porównaniu z wersją czerwcową obniżono planowane maksymalne wpisy. Dla największych dostaw, usług i konkursów maksymalny wpis ma wynosić 50 tys. zł, a dla robót budowlanych – 100 tys. zł. Opłata od skargi ma wynosić dwukrotność wpisu, ale nie więcej niż 100 tys. zł.
Zmiany łagodzą pierwotne założenia projektu, ale nadal tworzą barierę finansową, która może uniemożliwić wykonawcom z sektora MŚP dochodzenie ich praw. Czy celem nowelizacji PZP powinno być w istocie ograniczenie prawa do sądu dla najsłabszych uczestników rynku zamówień publicznych? – zastanawia się Martyna Wójcik-Szydełko, radca prawny z kancelarii SDZLEGAL Schindhelm.
W tej sprawie interweniuje też Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, która zgłosiła uwagi do projektu nowelizacji, w tym co do zasad ustalania wysokości wpisu. Projekt w dalszym ciągu wiąże jego wysokość z wartością całego zamówienia. Oznacza to, że przedsiębiorca kwestionujący rozstrzygnięcie odnoszące się jedynie do niewielkiej części postępowania może być zobowiązany do wniesienia opłaty obliczonej od pełnej wartości zamówienia.
Dostęp do środków ochrony prawnej nie powinien być uzależniony od kosztu nieproporcjonalnego do przedmiotu sporu. Jeżeli przedsiębiorca odwołuje się wyłącznie w odniesieniu do części zamówienia, wysokość wpisu powinna uwzględniać jej wartość. Ma to szczególne znaczenie dla mikro, małych i średnich firm, dla których nadmierne koszty postępowania mogą stanowić istotną barierę w dochodzeniu swoich praw – mówi Dagmara Rybicka, p.o. dyrektora Gabinetu Rzecznika MŚP.
Rzecznik krytykuje również projektowane zasady orzekania przez KIO. Członkowie Izby mają kierować się m.in. uchwałami, podczas gdy obowiązujące regulacje wskazują na ich niezawisłość i związanie wyłącznie przepisami prawa. W ocenie rzecznika wzajemna relacja tych zasad powinna zostać jednoznacznie określona, aby wyeliminować możliwe wątpliwości interpretacyjne.
Do kiedy dowody w sprawie
Doprecyzowania wymaga również termin przedstawiania dowodów w postępowaniu przed KIO. Obecne brzmienie projektu może być rozumiane na dwa sposoby – jako dzień poprzedzający rozprawę lub posiedzenie albo dzień poprzedzający samo wyznaczenie ich terminu. Rzecznik proponuje zmianę redakcyjną, która jednoznacznie określi moment, do którego strony mogą przedstawiać materiał dowodowy.
W zamówieniach publicznych precyzja przepisów ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa przedsiębiorców. Firma uczestnicząca w postępowaniu powinna z góry znać zarówno koszty związane z dochodzeniem swoich praw, jak i reguły obowiązujące przed KIO. Niejasności proceduralne zwiększają ryzyko sporów i są dotkliwe dla mniejszych podmiotów, które dysponują bardziej ograniczonymi zasobami organizacyjnymi i finansowymi. Dlatego zależy nam na rozwiązaniach, które zapewnią przedsiębiorcom przejrzyste i proporcjonalne zasady korzystania ze środków ochrony prawnej – podkreśla Rybicka.
Inny problem to usprawnienie samego postępowania.
Zamawiający ma mieć sztywny termin na wniesienie odpowiedzi na odwołanie, wynoszący 7 dni od przekazania odwołania albo jego kopii. Powinno to ograniczyć składanie stanowisk przez zamawiających tuż przed rozprawą czy nawet w trakcie rozprawy i w konsekwencji poprawić przewidywalność postępowania odwoławczego. Może to poprawić merytoryczną jakość sporów przed KIO – tłumaczy mec. Wójcik-Szydełko.
Siedmiodniowy termin na odpowiedź na odwołanie ma usprawnić pracę KIO w związku z wyeliminowaniem konieczności przekazywania zamawiającym dodatkowej korespondencji.
Czy 10 lub 14-dniowy termin usprawniłby ją mniej? Skoro obecnie rozpoznanie sprawy przed KIO trwa 5-6 tygodni albo i dłużej, to czy jakiś rozsądniejszy termin niż siedmiodniowy na przekazanie odpowiedzi nie spełniłby dokładnie tych samych funkcji – zastanawia się Mateusz Bogucki, radca prawny specjalizujący się w zamówieniach publicznych.
Niektóre pomysły w projekcie mec. Bogucki jednak ocenia pozytywnie. Projekt noweli chce np. wrócić do niektórych starych rozwiązań.
Trzy dni to za mało na pełne stanowisko procesowe wraz z dowodami. Po zmianie nowelizacji, która obowiązuje od 13 marca br., w tak krótkim terminie przystępujący jest zobowiązany do przedstawienia pełnego stanowiska w sprawie. Teraz jednak planuje się powrót do wcześniejszych zasad. Zgodnie z nimi przystępujący będzie musiał wskazać w zgłoszeniu przystąpienia jedynie „co najmniej stronę, do której przystępuje, oraz interes w uzyskaniu rozstrzygnięcia na korzyść strony, do której przystępuje”. Dobrze, że w tym wypadku dostrzeżono absurdalność tego rozwiązania. Utwierdza mnie to jednak w przekonaniu, że po wszystkich projektowanych zmianach to zamawiający będzie miał najgorszą pozycję procesową – uważa mec. Bogucki.
Są już przepisy o certyfikacji
Prace nad nowelizacją PZP trwają, tymczasem 21 sierpnia opublikowano już rozporządzenie z 8 sierpnia 2026 r. w sprawie certyfikatu wykonawcy zamówień publicznych (Dz. U. z 2026 r. poz. 1116).
Certyfikacja wykonawców zaczyna nabierać konkretnych kształtów. Dla wykonawców i zamawiających oznacza to jedno: warto już teraz przyjrzeć się temu, jak certyfikat będzie wyglądać, żeby się z nim oswoić, kiedy system certyfikacji zagości na stałe w praktyce postępowań o udzielenie zamówienia – podkreśla Kamil Furman, radca prawny, dyrektor ds. compliance VINCI Construction Polska.
Formalnie większość przepisów ustawowych o certyfikacji weszła w życie już kilka tygodni temu (12 lipca br.), ale pozostawały martwe właśnie z powodu braku kluczowych rozporządzeń. Z wcześniejszych zapowiedzi UZP wynika, że system certyfikacji ma szanse wystartować od początku przyszłego roku, gdyż brakuje jeszcze najważniejszego rozporządzenia w sprawie poziomów zdolności wykonawcy.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.











