Gorzki finał owocowej zmowy na internetowym czacie
Pięć punktów skupu owoców zostało ukaranych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za trzyletnią zmowę cenową we wschodniej Wielkopolsce. Ukarani będą musieli zapłacić razem 1,6 miliona złotych. Jako dowody w sprawie posłużyły zapisy internetowych czatów, na których przedsiębiorcy ustalali ceny wiśni i porzeczek.

Niedozwolone porozumienie miało dotyczyć skupu niektórych owoców, głównie wiśni i porzeczek, w rejonie powiatu konińskiego (woj. wielkopolskie) w latach 2022-2024. „Ja mogę się ścigać cenowo, ale to jest niezdrowe dla nas wszystkich” – pisał jeden z przedsiębiorców prowadzący skup owoców do czterech innych okolicznych firm na internetowym czacie. Postanowili więc ustalać ceny skupu owoców. Teraz on i inni uczestniczy odpowiadają za zmowę cenową. Chodzi o pięć firm z województw: wielkopolskiego, łódzkiego i mazowieckiego oraz prezesa jednej z nich. Kary wyniosą łącznie niemal 1,6 miliona złotych (od 59 000 do 452 000 zł, w zależności do firmy). Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zarzuca firmom ustalanie cen skupu owoców na możliwie niskim poziomie. Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.
W zmowie cenowej mieli uczestniczyli właściciele skupów owoców w rejonie powiatu konińskiego: wielkopolscy przedsiębiorcy Fructis z Wierzbia, Damex z Nowej Wsi, Silver-Trans z Sompolna, a także Kam Pol z Białej Rawskiej (woj. łódzkie) i Kalbrok z Sielic (woj. mazowieckie). Za bezpośrednio odpowiedzialnego za funkcjonowanie zmowy UOKiK uznał prezesa firmy Fructis, dla którego kara wyniesie 100 tysięcy złotych. Podczas przeszukania w siedzibie tej spółki zabezpieczone zostały informacje z komunikatorów przedsiębiorców. Mają one potwierdzać, że dochodziło do wymiany informacji dotyczących stawek za owoce. W tych przypadkach nie było więc tzw. dozwolonego naśladownictwa cenowego.
Warto podkreślić, jaka jest różnica pomiędzy zabronioną zmową cenową a dozwolonym prawnie naśladownictwem cenowym. Pierwsze to porozumienie ustalające ceny, czyli wspólne i skoordynowane działania niezależnych przedsiębiorców. Drugie zaś to obserwacje cen konkurencji i dostosowanie do nich własnych stawek. To bardzo istotna różnica - niska lub nawet taka sama cena w kilku miejscach nie oznacza automatycznie, że mamy do czynienia ze zmową cenową, czyli nielegalną praktyką – czytamy w komunikacie UOKiK.
Maksymalne kary za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję wynoszą 10 proc. rocznego obrotu dla firmy i 2 milionów złotych dla menedżerów. Kar za udział w zmowie można uniknąć dzięki współpracy w charakterze „świadka koronnego” z prezesem UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia. Urząd przypomniał również, że prowadzi platformę pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





