Szkolenia online KSeF: stabilny obieg dokumentów pracowniczych 13.03.2026 r. godz. 12:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Nie ma gdzie usuwać lodu z dachów ciężarówek

W Polsce są tylko nieliczne punkty, w których kierowcy ciężarówek mogą usunąć oblodzenie z dachów swoich pojazdów, plandek naczep i przewożonych kontenerów. Tymczasem niedochowanie takiej ostrożności może być ukarane mandatem, a w skrajnych sytuacjach grozi nawet surową odpowiedzialnością karną. Stąd pomysł, aby wszystkie centra logistyczno-magazynowe miały obowiązek posiadania urządzeń pomagających w odlodzeniu i odśnieżaniu tirów oraz aut dostawczych. Więcej specjalnych ramp ma się też pojawić przy drogach ekspresowych.

ciezarowka zima przyczepa
Źródło: iStock

Zima w pełni, co tydzień kolejne opady śniegu na przemian z odwilżą. Grozi to powstaniem oblodzenia ciężarówek – chodzi o ich dachy, plandeki naczep, a także górne części przewożonych gabarytów, głównie kontenerów. W Mielnie (woj. zachodniopomorskie) 11 bm. z jadącego auta dostawczego odpadła tafla lodu, która uderzyła w przednią szybę auta osobowego. Poszkodowany kierowca trafił do szpitala w Koszalinie, a prowadzący ciężarówkę został ukarany wysokim mandatem karnym. W styczniu podobna sytuacja miała miejsce w Goleniowie koło Szczecina, a także w Pełczycach (woj. dolnośląskie), gdzie gruda lodu osunęła się z naczepy ciężarówki w momencie wykonywania manewru wyprzedzania. Lód uszkodził dach osobowego BMW, a następnie z dużą siłą przebił przednią szybę i zranił dwie osoby. Pod Goleniowem zaś na trasie S3 z ciężarowego Mercedesa spadł lód na pojazd osobowy.

Każdy kierujący przed rozpoczęciem podróży ma obowiązek dokładnego oczyszczenia pojazdu ze śniegu i lodu nie tylko z szyb, ale również z dachu, maski oraz plandek pojazdów dostawczych i ciężarowych. Pozostawione na pojeździe bryły lodu lub zalegający śnieg mogą w trakcie jazdy spaść na inne pojazdy, stwarzając realne zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego. Niedopełnienie tego obowiązku może skutkować nie tylko mandatem karnym, ale przede wszystkim doprowadzić do bardzo niebezpiecznych zdarzeń drogowych. Wystarczy chwila nieuwagi i jeden nieoczyszczony pojazd, aby doszło do tragedii. Apelujemy do wszystkich kierowców o rozwagę i odpowiedzialność. Bezpieczeństwo na drodze zaczyna się jeszcze przed uruchomieniem silnika. Poświęcenie kilku dodatkowych minut na dokładne przygotowanie auta do jazdy to niewielki wysiłek, który może zapobiec poważnym konsekwencjom – podkreśla aspirant Izabela Sreberska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

I tu zaczyna się poważny problem - jeśli przewoźnik nie dysponuje takim sprzętem na placu manewrowym – kierowcy ciężarówek nie mają gdzie bezpiecznie odśnieżyć albo pozbyć się lodu z dachów i plandek swoich ciężarówek. Muszą korzystać z prowizorycznych rozwiązań, które choć nie są drogie (przykładowo tzw. truck scrapery, czyli teleskopowe wysięgniki obsługiwane z ziemi, to koszt 500-1000 zł), to jednak nie są gwarancją, że cała niebezpieczna warstwa lodu i śniegu zostanie usunięta. Druga alternatywa, ale wiążąca się z pracą na wysokości, to platforma do odśnieżania, a ponadto to koszt nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nawet gdy kierowcy wyjadą w trasę, to jedynie w kilkudziesięciu punktach przy głównych drogach ekspresowych znajdą miejsca i urządzenia, gdzie bezpiecznie i kompleksowo mogą usunąć śnieg i lód. Centra logistyczne też dotychczas nie mają obowiązku zapewnienia takich urządzeń (choć niektóre nimi dysponują). Trzecia alternatywa to tylko częściowe odśnieżenie i odlodzenie pojazdu, czyli próba jazdy „na bałwana” albo „na czołgistę”.

Czy pracodawca może wypłacać kierowcy ryczałt za dojazd do ciężarówki? - sprawdź w LEX >

Grozi mandat, ale czasem też kajdanki

Śnieg i lód zalegające na ciężarówkach stanowią poważne zagrożenia, a kierowcy może być nałożony mandat w wysokości od 50 do 3 tys. zł. Podstawą prawną jest tu art. 86 i 97 kodeksu wykroczeń, a w skrajnych przypadkach - gdy w grę wchodzi odpowiedzialność karna - art. 177 kodeksu karnego. Zgodnie z tym ostatnim przepisem kto, naruszając (chociażby nieumyślnie) zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała nawet lekkie obrażenia ciała, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jeżeli jednak następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, potencjalna kara wzrasta (od 6 miesięcy do 8 lat).

 Inne „śnieżno-lodowe” kary według taryfikatora, to:

  • nieodśnieżone reflektory - to 300 złotych,
  • nieczytelne tablice rejestracyjne - 500 złotych,
  • odśnieżanie przy włączonym silniku – 100 złotych.

O szybką i zdecydowaną poprawę infrastruktury do odśnieżania i odladzania dachów ciężarówek w centrach logistycznych oraz przy kluczowych szlakach transportowych apeluje posłanka Katarzyna Kierzek-Koperska (Koalicja Obywatelska). Poznańska posłanka w interpelacji nr 15272 do ministra infrastruktury (MI) zauważa, że – mimo że w ostatnich latach nie każda zima jest długa i śnieżna – to prawie co roku kierowcy mierzą się z systemowym problemem, bezpośrednio zagrażającym bezpieczeństwu ruchu drogowego. Chodzi o obowiązek odśnieżania i odladzania dachów naczep oraz kabin samochodów ciężarowych.

Zobacz też szkolenie online w LEX: Towary ADR – jak je prawidłowo pakować, oznakować i nadać do transportu? >

Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 i 5 ustawy z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2024 r. poz. 1251) pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu. W praktyce oznacza to, że kierowca ma obowiązek usunąć zalegający na dachu śnieg i lód.

Problem polega na tym, że przepisy te pozostają w drastycznej sprzeczności z realiami pracy kierowcy oraz przepisami BHP. Zalegające na dachach tafle lodu, ważące niejednokrotnie kilkaset kilogramów, przy nabieraniu prędkości lub na zakrętach stają się śmiertelnym zagrożeniem. Jako przykład warto przywołać tragiczne zdarzenie z ubiegłych lat, m.in. z trasy S8, gdzie spadająca bryła lodu przebiła szybę jadącego z naprzeciwka samochodu osobowego, doprowadzając do ciężkich obrażeń u kierowcy. Takie sytuacje to w polskiej rzeczywistości zimowej codzienność, której można by uniknąć – pisze posłanka do MI.

Drobna zmiana, większe bezpieczeństwo

Jak zaznacza pos. Kierzek-Koperska, kierowca nie ma fizycznej możliwości bezpiecznego odśnieżenia dachu naczepy (znajdującego się na wysokości ok. czterech metrów) poza bazą macierzystą. Przepisy BHP surowo zabraniają pracy na wysokości bez odpowiednich zabezpieczeń (szelek, barierek). Ponadto wchodzenie na dach po drabinie na nieodśnieżonym parkingu jest skrajnie niebezpieczne i nielegalne z punktu widzenia ochrony pracy. Posłanka ubolewa też nad brakami w wyposażeniu miejsc, gdzie najczęściej obsługuje się ciężarówki.

Centra logistyczne i bazy przeładunkowe, w których ciężarówki spędzają większość czasu pracy, w ogromnej większości nie dysponują nawet najprostszymi rampami (podestami) do odśnieżania – podkreśla posłanka.

Stąd jej apel, aby wprowadzić nakaz wyposażania takich miejsc (a także wszystkich miejsc obsługi pasażera przy drogach szybkiego ruchu) w sprzęt do odśnieżania i odlodzenia ciężarówek. Jej zdaniem byłoby to realnym wsparciem dla branży transportowej i skokowym wzrostem bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu.

Posłanka pyta też, jak kierowcy powinni rozwiązać dylemat kolizji Prawa o ruchu drogowym z przepisami BHP, która - przy braku stanowisk do odśnieżania - stawia kierowcę w sytuacji bez wyjścia: albo nie wyrusza w trasę, albo ryzykuje mandat i wypadek (jeśli nie odśnieży auta), albo własne życie i zdrowie, wchodząc na dach bez zabezpieczeń. Dlatego urzędowe komunikaty, w tym te policyjne, ale też wydawane przez inne służby, mocno irytują kierowców. Uprzątając śnieg o lód bez zachowania przepisów BHP ryzykują bowiem swoje zdrowie i życie, a także brak otrzymania odszkodowania w razie ewentualnego wypadku. Złamanie przepisów BHP grozi też odpowiedzialnością wobec pracodawcy.

Rampy już się pojawiają, ale w znikomej liczbie

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zamontowała charakterystyczne stalowe konstrukcje - czyli specjalne rampy - w 24 Miejscach Obsługi Podróżnych (tzw. MOP-ach), w jednym jest to specjalna dmuchawa, a wkrótce mają pojawić się następne. Na etapie przygotowania, realizacji i planowania jest już bowiem kolejnych 46 ramp. To jednak nadal mało, jedynie niecałe 20 proc., gdyż MOP-ów i Obiektów Obsługi Uczestników Ruchu (OOUR-ów) przy wszystkich polskich drogach jest już 410, a w planach jest budowa kolejnych 136 takich obiektów.

Czytaj też w LEX: Transport a kryzys klimatyczny: wyzwania, bariery i rekomendowane kierunki transformacji systemu mobilności w Polsce >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe