Lex Ochrona środowiska Promocja miesiąca
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Spłata kredytu nie przekreśla szansy na odzyskanie pieniędzy

Frankowicze, którzy zamknęli swoje zobowiązania, coraz częściej dochodzą zwrotu niesłusznie pobranych przez bank pieniędzy. Klienci z aktywnymi kredytami praktycznie już nie wytaczają powództw, gdyż osoby, które miały pozwać bank przy aktywnym kredycie, w zdecydowanej większości już to zrobiły.

frank szwajcarski flaga
Źródło: iStock

Profil kredytobiorców frankowych, wytaczających powództwa przeciwko bankom się zmienia.

Przez lata pokutowało przekonanie, że wpłata ostatniej raty zamyka temat. W rzeczywistości spłata umowy nie wygasza roszczeń. Jeżeli umowa zawierała klauzule abuzywne, była wadliwa od początku, to kredytobiorca może domagać się zwrotu tego, co wpłacił do banku ponad udostępniony kapitał. Zazwyczaj są to roszczenia wahające się od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych – tłumaczy Wojciech Bochenek, radca prawny i wspólnik zarządzający w kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż parę lat temu.

Od dłuższego już czasu obserwujemy zmianę lidera na pozycji „powoda” w sprawach przeciwko bankom – z frankowicza nadal spłacającego kredyt na frankowicza, który już dokonał całkowitej spłaty kredytu. Kredytobiorcy, którzy zamknęli swoje zobowiązania nawet kilka lat temu, na przestrzeni niespełna dwóch lat masowo ruszyli po zwrot niesłusznie pobranych pieniędzy – mówi Paulina Pilip-Niezgódka, radca prawny KPP Konieczny, Polak Radcowie Prawni Spółka Partnerska.

Daniel Ostaszewski, radca prawny, mediator, syndyk z kancelarii FIROST Firlej & Ostaszewski szacuje, że sprawy dotyczące spłaconych już kredytów frankowych stanowią obecnie około 80-85 proc. wszystkich, które trafiają do jego kancelarii.

Zdaniem Joanny Wędrychowskiej, adwokatki z Joanna Wędrychowska, Natasza Krakowiak-Dulińska, Olga Osińska Kancelaria Adwokacka spółka cywilna, powodem dużej ilości takich spraw jest to, że przy kredytach spłaconych trudniej o korzystną propozycję ugodową od banku lub też takowa pojawia się dopiero na etapie sądowym, po doręczeniu pozwu bankowi. 

Dla osób, które już spłaciły kredyt, proces nie jest też sposobem na ratowanie domowego budżetu przed bieżącą ratą.

Wygrana pozwala kredytobiorcy odzyskać gigantyczne nadpłaty, które wyniknęły z drastycznego wzrostu kursu franka na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i dodatkowo uzyskać od banku odsetki od tych nadpłat – zauważa mec. Pilip-Niezgódka.

[Książka TXT]

Przegrana nie jest tak groźna

Zarówno w przypadku kredytów frankowych spłaconych, jak i niespłaconych mechanizm prawny jest ten sam – celem kredytobiorcy jest wykazanie przed sądem, że umowa zawierała nieuczciwe klauzule przeliczeniowe i w konsekwencji jest nieważna. Nie oznacza to jednak, że nie ma różnic między sytuacją osób, które już spłaciły kredyty i tych, które jeszcze spłacają.

Paulina Pilip-Niezgódka zwraca uwagę na to, że co do zasady – przy kredycie jeszcze niespłaconym - kredytobiorca formułując żądanie swojego pozwu przeciwko bankowi, w pierwszej kolejności wnosi o ustalenie nieważności umowy kredytu oraz ewentualnie dodatkowo o zapłatę części spłaconych rat. Natomiast w przypadku kredytu spłaconego, gdzie umowa kredytu wygasła na skutek jej wykonania, kredytobiorca pozywa bank o zapłatę konkretnej kwoty (wszystkich dokonanych spłat od daty uruchomienia kredytu do dnia ostatniej spłaty), a w uzasadnieniu swojego żądania powołuje się na nieważność umowy kredytu.

Na kredytobiorcach, którzy dokonali już spłaty kredytu frankowego, nie wisi już obciążenie w postaci comiesięcznych rat ani ewentualnego negatywnego rozstrzygnięcia sądu w sprawie wniosku o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie spłaty rat na czas procesu, jak to jest w sytuacji kredytobiorców z niespłaconym kredytem. To daje nieporównanie większy komfort psychiczny. W przypadku kredytu spłaconego bank po jego spłacie wydał kredytobiorcy zgodę na wykreślenie hipoteki zabezpieczającej tę umowę kredytową (tzw. list mazalny).

Nieruchomość takiego kredytobiorcy jest wolna od obciążeń z takiej umowy, więc odpada problem batalii sądowej o oczyszczenie księgi wieczystej z takiego wpisu hipotecznego. Natomiast kredytobiorca jeszcze niespłaconego kredytu, wykreślenia hipoteki będzie mógł dokonać dopiero po uzyskaniu prawomocnego wyroku sądu potwierdzającego nieważność umowy kredytu, niekiedy nawet po pięciu latach od wytoczenia powództwa przeciwko bankowi – wskazuje mec. Pilip-Niezgódka.

Trzeba uważać na przedawnienie

Mimo że sytuacja osób, które po spłacie kredytu frankowego zdecydowały się wystąpić przeciwko bankom o zwrot dokonanych spłat, jest bardzo dobra, to i tak mogą oni napotkać na szereg wzywań. Pierwsza sprawa to kwestie czysto techniczne. W interesie banku nie leży wytoczenie powództwa przez kredytobiorcę, więc zdarzają się trudności w pozyskaniu dokumentów od banku. Czasami uzyskanie z banku zaświadczenia o pełnej historii spłat dla kredytów zamkniętych np. w 2019, czy 2020 roku może trwać nieco dłużej lub może wiązać się z wyższymi opłatami/prowizjami za wydanie takich zaświadczeń.

Natomiast sama analiza dokumentacji wymaga szczególnej staranności, bo czasami, zwłaszcza przy kredytach spłacanych wcześniej, były prowadzone "negocjacje" z bankiem. Celowo to słowo umieszczam w cudzysłowie, gdyż najczęściej nie było mowy o prawdziwych negocjacjach, jednak każdy taki przypadek, i związane z nim ryzyka procesowe, trzeba oceniać indywidualnie - wyjaśnia mec. Wędrychowska.

[Książka TXT]

Trzeba też pilnować, żeby roszczenie się nie przedawniło.

W sprawach zamkniętych kredytów musimy skrupulatnie wykazać, że roszczenie klienta się nie przedawniło. Zgodnie z najnowszym orzecznictwem TSUE, termin przedawnienia (obecnie sześć lat) nie biegnie od momentu spłaty ostatniej raty, ale od momentu, w którym kredytobiorca dowiedział się o wadliwości swojej umowy. To bardzo korzystna interpretacja, jednak wymaga odpowiedniego poprowadzenia argumentacji w sądzie – tłumaczy mec. Ostaszewski.

Inaczej uważa Wojciech Wandzel, adwokat z kancelarii KKG Legal.

Roszczenia wynikające z umów rozliczonych kredytów powinny być uznane za przedawnione. W tym względzie orzecznictwo jest niejednolite, ponieważ niektóre sądy uznają roszczenia konsumentów za przedawnione, są też sądy, które zasądzają roszczenia wywodzone z rozliczonych kredytów. Ja w każdym razie uważam, że te roszczenia są przedawnione i sądy powinny je oddalać – tłumaczy mec. Wandzel.

Pozwanie banku może skutkować koniecznością rozliczenia kapitału.

Jeżeli konsument nie rozliczy kapitału dobrowolnie, to bank dla uniknięcia ryzyka przedawnia roszczenia o zwrot kapitału, będzie musiał pozwać go o zwrot kapitału. W związku z tym powstaje pytanie o celowość wytaczania powództw mających za przedmiot rozliczone umowy, chodzi oczywiście o celowość dla konsumenta, a nie dla reprezentującej konsumenta kancelarii, bo ta może liczyć na pobranie honorarium za dwie sprawy, tj. za sprawę z powództwa konsumenta oraz za sprawę z powództwa banku – mówi mec. Wandzel.

W przypadku kredytów spłaconych niezwykle ważne jest bezpieczne rozliczenie z bankiem.

Ja zawsze rekomenduję i stosuję taktykę polegającą na złożeniu tzw. oświadczenia o potrąceniu jeszcze przed wytoczeniem powództwa. Co to oznacza? Potrącamy udostępniony nam kapitał z wpłaconymi ratami i w sądzie dochodzimy już tylko samej nadwyżki, tzw. "czystego zysku". Robimy to po to, aby chronić klienta przed ewentualnym pozwem wzajemnym ze strony banku o zwrot kapitału – tłumaczy mec. Ostaszewski.

Na rynku jednak wygląda to różnie. Działają tzw. parakancelarie czy spółki z o.o., które mamią klientów obietnicą odzyskania "wszystkich wpłaconych pieniędzy", celowo nie rozliczając kapitału przed procesem. Robią to tylko po to, by sztucznie zawyżyć kwotę przedmiotu sporu i naliczyć sobie od niej wyższe wynagrodzenie, gdyż rozliczają się w postaci procentu za sukces. Klient na początku cieszy się z wielkiego wyroku, nie zdając sobie sprawy, że za chwilę otrzyma pozew od banku o zwrot kapitału.

[Linki SIP LEX]

Polecamy książki biznesowe