Kto powinien mieć dane o zaległościach w spłatach kredytów
Szeroki i w miarę równy dostęp do informacji o kredytobiorcach leży w interesie kredytodawców, uczestników rynku, jak i nabywców wierzytelności oraz samych konsumentów. Warto zaapelować, aby w nowych przepisach o kredycie konsumenckim nie znalazły się nadgorliwe, wykraczające poza wymogi prawa unijnego pomysły, które były forsowane jeszcze kilka miesięcy temu - piszą adwokaci dr hab. Jan Byrski i dr Michał Synowiec.

Projektowane przepisy w zakresie kredytu konsumenckiego, mające na celu implementację dyrektywy CCD2 do polskiego porządku prawnego, w sposób znaczący mają zmodyfikować dotychczasowe podejście do wymiany informacji na temat zaległości w spłatach kredytu konsumenckiego. Zmiana ta nie ma wyłącznie charakteru technicznego ani porządkowego. W istocie prowadzi ona do przebudowania reguł funkcjonowania rynku wymiany informacji gospodarczych wykorzystywanych m.in. przy ocenie zdolności kredytowej konsumentów. Będzie więc oddziaływać zarówno na sytuację kredytodawców, podmiotów prowadzących bazy danych, nabywców wierzytelności, jak i samych konsumentów.
Dużo zależy od tego, jak kwestie te będą wyglądały w nowy projekcie, na którym pracują Ministerstwo Sprawiedliwości i resort finansów, gdyż w maju prace legislacyjne nad implementacją dyrektywy CCD2 zostały im przekazane od Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Faworyzowanie jednego podmiotu
Kilka rozwiązań zaproponowanych jeszcze w projekcie ustawy opracowanym przez UOKiK spotkało się z szeroką krytyką zarówno ze strony uczestników rynku, jak również instytucji publicznych, w tym Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Zmierzały bowiem do zbyt daleko idącej ingerencji w rynek, prowadząc do nadregulacji wykraczającej poza wymagany zakres implementacji przepisów unijnych.
Zasadnicze znaczenie miały dwa aspekty. Po pierwsze, projektowane regulacje przewidywały w założeniu różnice w zasadach i zakresie udostępniania informacji dla podmiotów utworzonych na podstawie art. 105 ust. 4 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. - Prawo bankowe (Dz. U. z 2026 r. poz. 38), czyli w praktyce Biura Informacji Kredytowej (BIK S.A.) oraz biur informacji gospodarczej. Pierwotna wersja projektu zakładała udostępnianie informacji na temat udzielenia kredytu oraz zaległości w jego spłacie wyłącznie do BIK, pomijając w tym zakresie biura informacji gospodarczej (BIG). Jednocześnie w projektowanych przepisach przewidziano możliwość udostępniania BIK innych informacji niż wymienione powyżej, niezbędnych do oceny zdolności kredytowej konsumenta i analizy ryzyka kredytowego, lecz pod warunkiem uzyskania upoważnienia konsumenta w tym przedmiocie.
W toku dalszych prac legislacyjnych projekt został uzupełniony o przepisy dotyczące udostępniania informacji na temat zaległości w spłacie kredytu konsumenckiego również BIG-om. Takie udostępnienie przedmiotowych informacji miało następować w terminie siedmiu dni od dnia spełnienia warunków wskazanych w art. 14 ustawy z 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (Dz. U. z 2025 r. poz. 85). Dotyczą one np. minimalnej kwoty zobowiązania oraz konieczności uprzedniego skierowania do konsumenta wezwania do zapłaty. Zakres informacji, jakie miały być udostępniane BIG, pozostawał istotnie węższy w stosunku do informacji przekazywanych do BIK.
Szeroki dostęp do informacji w interesie rynku
Po drugie, przepisy projektowanej ustawy o kredycie konsumenckim przewidywały nałożenie obowiązków raportowych wobec BIK i biur informacji gospodarczej nie tylko na kredytodawców. Zakładano, że będą nimi związani także nabywcy wierzytelności powstałych z umów o kredyt konsumencki. Powinność ta miała zupełnie nowy charakter. Do tej pory nie była ona jakkolwiek zakotwiczona w obowiązujących przepisach. Taki stan rzeczy wzbudzał poważne wątpliwości zarówno co do podstaw dla ukształtowania przepisów w ten sposób, jak również sytuacji rynkowej i możliwych implikacji z tego tytułu.
Na tle projektowanej ustawy kluczową wątpliwość wzbudzało także ryzyko zachwiania obowiązujących zasad odnośnie do obrotu informacjami gospodarczymi. Odmienne traktowanie BIK i biur informacji gospodarczej mogło bowiem prowadzić do faworyzowania jednej grupy odbiorców informacji względem drugiej. Projekt ustawy kreował tym samym asymetryczny model zasilania informacjami gospodarczymi poszczególnych baz danych. Trudno było przy tym znaleźć argumenty prawne, które przemawiałyby za akceptacją takiego rozwiązania. Nie zostały one również zaprezentowane przez samego projektodawcę (np. w uzasadnieniu do projektu ustawy).
Istnienie odmiennych reżimów raportowania nie musi być z góry oceniane jako niedopuszczalne. Różnicowanie sytuacji prawnej określonych kategorii podmiotów jest możliwe, jeżeli znajduje obiektywne, racjonalne i proporcjonalne uzasadnienie. Proponowane przepisy odnosiły się jednak do podmiotów pełniących funkcjonalnie zbliżoną rolę na rynku wymiany informacji, które wykorzystywane są przy ocenie zdolności kredytowej. W takich okolicznościach trudno było zidentyfikować argumenty przemawiające za trafnością projektowanego rozwiązania.
Ryzyko istniało także w kontekście swoistej koncentracji informacji gospodarczych wykorzystywanych na potrzeby oceny zdolności kredytowej. Stan ten w perspektywie długoterminowej mógł prowadzić do korzystania przez kredytodawców wyłącznie z jednej bazy danych zamiast kilku. Konsekwencją takiego obrotu zdarzeń byłaby fluktuacja równowagi rynkowej wśród podmiotów udostępniających informacje gospodarcze. Na takim rozwiązaniu mogliby stracić nie tylko uczestnicy obrotu informacjami, ale także sami konsumenci. Mogło to bowiem wpływać na rzetelność oceny zdolności kredytowej konsumenta oraz ostateczne koszty kredytu konsumenckiego.
Nowe obowiązki nabywców wierzytelności
Nie bez znaczenia pozostaje też ponadto kwestia kreowania nowych obowiązków po stronie nabywców wierzytelności powstałych z tytułu umów o kredyt konsumencki. Koncepcja wprowadzenia takich wymogów była autorskim pomysłem Prezesa UOKiK. Nie wynikała ona z dyrektywy CCD2, której implementacja stanowi faktyczny przyczynek do prac legislacyjnych na poziomie krajowym. Co znamienne, choć CCD2 jest dyrektywą maksymalnej harmonizacji, mimo tego Prezes UOKiK proponował dodanie do projektu ustawy niezależnych obowiązków po stronie uczestników obrotu. Takie podejście stanowiło w istocie przykład tzw. gold-platingu, tj. transpozycji dyrektywy przez państwo członkowskie ponad to, co zostało uregulowane w samej dyrektywie, bazując na wyłącznej inwencji projektodawcy. Skutkowałoby to nadregulacją rynku oraz rozbieżnością w zakresie unormowań w prawodawstwach krajowych, które w przypadku dyrektyw pełnej harmonizacji powinny być spójne w ramach całej UE.
Ogólnodostępne materiały dotyczące projektu ustawy o kredycie konsumenckim (w wersji UOKiK) zdawały się całkowicie pomijać potrzebę zaprezentowania szerszej argumentacji za wprowadzeniem odnośnych rozwiązań. Podobnie brak było rozbudowanych analiz co do spodziewanych konsekwencji natury faktycznej i prawnej w zakresie stosowania takich przepisów. Instytucjonalni uczestnicy rynku mieli zatem uzasadnione podstawy do obaw co do rzeczywistego rozpoznania następstw, z którymi wiązałoby się takie ukształtowanie przepisów krajowych.
Dalsze prace nad krajową implementacją dyrektywy CCD2 - prowadzone już przez nowych odpowiedzialnych - powinny uwzględniać potrzebę wyważenia celów regulacji z zasadą proporcjonalności, wymogami maksymalnej harmonizacji prawa unijnego oraz koniecznością zachowania równych warunków funkcjonowania uczestników rynku w celu uniknięcia wątpliwości zidentyfikowanych w stosunku do poprzedniego projektu ustawy.
Wnioski na przyszłość
Reasumując - właściwym kierunkiem powinno być dążenie do eliminacji nierówności w relacjach pomiędzy bazami danych. Rynek wymiany szeroko rozumianych informacji kredytowych cechuje się bowiem obecnie asymetrią wynikającą z odmiennego umocowania prawnego BIK oraz biur informacji gospodarczej. Celowym byłoby wyrównanie warunków funkcjonowania tych podmiotów, w tym m.in. poprzez rozważenie zmiany art. 105 prawa bankowego, polegającej na stworzeniu stosownej podstawy prawnej do bardziej symetrycznego przekazywania poszczególnych kategorii informacji biurom informacji gospodarczej. Oczywiście jednocześnie wymaga to jednak ostrożności i analizy pod kątem ewentualnego ryzyka nadregulacji. Nie odbiera to jednak zasadności prezentowanym postulatom, które mogłyby bowiem zostać niezależnie zrealizowane w drodze własnej inicjatywy ustawodawcy krajowego, niezwiązanej z implementacją przepisów unijnych.

dr hab. Jan Byrski, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, adwokat, partner w kancelarii Traple Konarski Podrecki & Partners

dr Michał Synowiec, adwokat, partner zarządzający w kancelarii SSL Law








